Ewa Pertyńska

Masz terenówkę, autobus, SUV-a, ciężarówkę? Wojsko może Ci je skonfiskować!

Wojsko i policja ma możliwość dysponowania samochodami obywateli, jeśli zajdzie taka potrzeba. Właśnie zaczęto aktualizować spis pojazdów, które mogą zostać zmobilizowane. Podanie stanu faktycznego jest uznawane jako obowiązek obywatela względem prawa.

Na podstawie art. 208 ust. 1 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej, wojsko ma dostęp do określonych ruchomości i nieruchomości obywateli. W tym przypadku, kiedy mowa jest o samochodach, dyspozycja funkcjonuje w charakterze wypożyczenia, płatnego właścicielowi w zależności od auta, między 150 a 500 złotych.

Głównym ośrodkiem zainteresowania są samochody z napędem na cztery koła, ciężarowe, dostawcze, autobusy. Właściciele pojazdów dostają pismo, w którym zobowiązuje się ich, by w ciągu siedmiu dni zgłosili się w określonym urzędzie z dowodem rejestracyjnym. W przypadku, gdy dany pojazd miałby zostać zajęty, właściciel zostanie o tym poinformowany listownie. W czasie pokoju auto również może zostać "pożyczone" w ramach ćwiczeń, na okres nie dłuższy niż tydzień, raz w ciągu roku, lub trzy razy w roku, na 48 godzin.

48. Rajd Świdnicki: Żółty golf znów na rajdowych trasach w akcji

– Pukamy do drzwi i mówimy: „sprawdzam”. Mamy takie możliwości, a całość odbywa się na drodze wymiany dokumentów. To obowiązek każdego obywatela. Nie można odmówić. Nie powinno się na ten temat dyskutować, bo każdy powinien czuć taką potrzebę –  mówił w TVN24 ppłk Sławomir Ratyński ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Warto wspomnieć, że w 2009 roku analogiczna sytuacja miała miejsce w przypadku motocykli – wówczas w paru śląskich miastach, pisma urzędowe miały nieco bardziej rygorystyczny charakter. Jeśli wierzyć relacjom z ówczesnego spisu, w przypadku gdy właściciel nie zgłosił się w ciągu siedmiu dni, jednoślad był automatycznie rekwirowany.        

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Żyć szybko, umrzeć młodo…

Sławni i bogaci są często kojarzeni z różnymi ekscesami, niespokojnym trybem życia, pełnym używek, imprez i szybkiej jazdy samochodem. Wielu z nich umiera zbyt wcześnie, a śmierć jest nagła. Jak zginęli Lisa Lopes z zespołu TLC, James Dean, czy Grace Kelly?

Sławni ludzie często podkreślają swój wizerunek kupując drogi, szybki samochód. Niestety, historia zna przykłady, kiedy związek gwiazdy z maszyną skończył się fatalnie.

Lisa Lopes, razem z Rozondą „Chilli” Thomas i Tionne „T-Boz” Watkins, tworzyła bardzo popularną w latach 90. grupę TLC. 25 kwietnia 2002 roku, będąc w Hondurasie, działała w ramach akcji charytatywnej, prowadzonej przez własną organizację. Jechała swoim Mitsubishi Montero Sport z dwiema koleżankami, gdy auto wypadło z drogi i parokrotnie dachowało, odbijając się od przydrożnych drzew. Lisa, o pseudonimie „Left Eye”, zginęła w tym wypadku. Jej pasażerki, z paroma urazami, przeżyły.

James Dean zasłynął przede wszystkim z roli Jima Starka w filmie „Buntownik bez powodu”. Prócz tego zagrał w głośnych, filmowych tytułach: „Na wschód od Edenu” i „Olbrzym”. Prywatnie brał udział w wyścigach samochodowych, zresztą z wieloma sukcesami. Podczas zdjęć do „Buntownika bez powodu”, Dean zakupił Porsche 550 Spyder, które szybko mianowane zostało pseudonimem „Little Bastard” – Mały Skurczybyk. Jamesowi to miano spodobało się na tyle, że poprosił swojego lakiernika o umieszczenie napisu na wozie. Alec Guiness, po zobaczeniu napisu na samochodzie stwierdził, że jeśli Dean wsiądzie do niego, za tydzień znajdą go w nim martwego. Okazało się, że słowa te były nad wyraz niefortunne, ponieważ rozmowa ta miała miejsce 23 września 1955 roku, dokładnie 7 dni przed śmiercią aktora. 30 września Dean jechał ze swoim mechanikiem, Rolfem Wütherich, na wyścigi. Z prędkością 55 mil na godzinę (w przybliżeniu ok. 88 km/h) zderzył się z innym samochodem. James zmarł parę godzin później w szpitalu.

Kacper Wróblewski i Jakub Wróbel w świetnej formie przed mistrzostwami Polski!

Grace Kelly wsławiła się dzięki oscarowej roli w filmie „Dziewczyna z prowincji”. Była aktorką i modelką. W 1955 r. została zaproszona do udziału w sesji zdjęciowej w Pałacu Monakijskim, gdzie poznała księcia Rainiera III. Oświadczył jej się rok później w Stanach Zjednoczonych. Niedługo później przyszły na świat ich dzieci.

13 września 1982 r., księżna Grace jechała samochodem ze swoją wówczas około siedemnastoletnią córką Stefanią, gdy dostała ataku apopleksji i straciła panowanie nad autem, które wypadło z trasy i runęło w przepaść. U Grace stwierdzono uraz mózgu, który spowodował nieodwracalne zmiany, w konsekwencji zakończenie funkcji organu. Następnego dnia po wypadku, odłączono aparaturę utrzymującą księżną przy życiu. Stefania nie odniosła większych obrażeń.

Więcej o śmierci Grace Kelly przeczytasz tu.

Kacper Wróblewski i Jakub Wróbel w świetnej formie przed mistrzostwami Polski!

Najnowsze

Ewa Pertyńska

Jeden z najrzadszych modeli Mercedesa sprzedany!

Jeden z najrzadszych modeli Mercedesa, 280SE 3.5 w wersji Cabrio z 1970 r., został sprzedany 15 listopada na aukcji Silverstone na Lancaster Insurance Classic Motor Show.

Mercedes 280SE 3.5 Cabrio, z kierownicą po prawej stronie i dźwignią zmiany biegów zamontowaną w podłodze, ze skrzynią biegów w wersji automatycznej i z nadwoziem typu cabrio, jest przedstawicielem najrzadszego z wariantów niemieckiej marki oraz jednym z 68 wyprodukowanych modeli tego typu. Kiedy został wyprodukowany w 1970 roku, wielu ludzi wierzyło, że Mercedes stworzył najlepszy samochód świata. Dla kierowców z zamiłowaniem do świeżego powietrza i z odpowiednią zasobnością portfela, nie było innego wyboru niż 280 SE. Samochód z silnikiem V8 o pojemności 3,5 litra, był najszybszym, najbardziej "wystawnym" i również najdroższym autem z wówczas dostępnej oferty Mercedesa.

Jego wartość przed aukcją została oceniona między 200 a 250 tysięcy funtów (1 080 000 – 1 350 000 złotych), zaś ostateczna wylicytowana cena wyniosła 219 375 funtów, czyli około 1 154 000 złotych.

Gwiazda aukcji, odkupiona 11 lat temu od ówczesnego właściciela z Wielkiej Brytanii, została przetransportowana do Australii, by wieść żywot pełen uciech i wygód. Czemu zresztą trudno się dziwić, taki samochód nie zasługuje na żadne inne traktowanie niż iście arystokratyczne. Został oddany pod opiekę specjalistów od Sleepy Beauties (Śpiące Piękności) z Brisbane, którzy w ciągu pięciu lat i przy funduszach na poziomie 200 tysięcy dolarów (676 tysięcy złotych) odrestaurowali tę cudowną maszynę.

Manager aukcji, Guy Lees-Milne, opowiada o przedmiocie aukcji:

„Jest to piękny przykład samochodu, przez wiele osób uważanego za najlepszy za świecie. Ten w dodatku został dostatecznie doceniony i dopieszczony technicznie. Poświęcono mu bardzo wiele należnej mu uwagi”.

Po renowacji auto zostało ocenione przez samego właściciela na 95,5 punktu na 100 możliwych w skali. Możemy bez większych wyrzutów sumienia zaufać tej opinii, bo jej wystawca jest zarazem zarządcą jednej z największych firm na świecie zajmujących się renowacjami aut. Osobiście oddał auto w ręce najlepszych profesjonalistów ze słowami: „zajmijcie się nim tak, by był równie dobry, jeśli nie lepszy od tego, który wyszedł prosto z fabryki”. W tym momencie auto jest również w grupie samochodów, z których ma zostać wyłoniony jeden, będący w najlepszym stanie.

Hyundai promuje technologie wodorowe. Na czym polega program H2U?

„Jest nie tylko ekstremalnie pięknym i niesamowicie utrzymanym samochodem, jest również bardzo dobrą inwestycją”, Guy Lees-Milne dodaje. „Częściej spotykany model ostatnio został wylicytowany za kwotę 425 000 tysięcy doladów (1 436 500 złotych: przyp. red.).”

Takie kwoty kompletnie nas nie zaskakują. Tak fantastycznie piękne auto z duszą zasługuje na każde, pełne zachwytu spojrzenie i każde pieniądze z zasobnego portfela.

Najnowsze

Test Ducati Monster 821

Ducati Monster 821 to mniejszy brat Monstera 1200. Wygląda niemal identycznie, jest lżejszy zaledwie o 3 kilogramy, dysponuje nieco mniejszą mocą – ale to nie oznacza, że jest maszyną łagodną i potulną. Słowo „potwór” w nazwie zobowiązuje.

Włoskie znaczy piękne… i wygodne!
Zacznijmy od wrażeń wzrokowych – w przypadku włoskiej marki możemy spodziewać się, że będą pozytywne – i tak jest w istocie. Jakość materiałów i dbałość o detale jest na najwyższym poziomie. Muskularny, zwarty motocykl w czerwonym malowaniu wygląda jak prawdziwa bestia czająca się do skoku. W samym wyglądzie widać obietnicę ostrej jazdy. Monster 821 spełnia ją bez wysiłku.

Jeszcze zanim usiądziemy na ergonomicznie wyprofilowanej kanapie, spodziewamy się wygody. I Ducati nie zawodzi. Pozycja jest dość agresywna, pochylona do przodu i z mocno ugiętymi kolanami. Na szczęście idealnie zaprojektowane wgłębienia w baku i kształt siedziska sprawiają, że możemy w tej pozycji pozostać długo bez poczucia dyskomfortu.

Poezja w ruchu
Po uruchomieniu silnika odczujemy lekkie wibracje i usłyszymy przyjemne basowe dudnienie. Monster wyposażony jest w dwucylindrowy silnik Testastretta o układzie cylindrów w kształcie litery L i z rozrządem desmodromicznym – jego brzmienie jest zatem dość nietypowe. Można je opisać jako basowy pomruk, któremu towarzyszy wysoki, metaliczny stukot. Ruszenie powoli tą maszyną sprawia pewien kłopot – każdy ruch manetki to intensywny zryw do przodu. Ponadto na niskich obrotach Monster jest raczej narowisty – szarpie łańcuchem, jakby kaprysił, że nie dane mu pokazać, co potrafi. Kiedy jednak wejdziemy w wyższe zakresy obrotów – praca silnika zmienia się nie do poznania. Powyżej 5 tysięcy obrotów motocykl staje się lekki, zwinny, płynnie pędzi przed siebie, jakby dostał skrzydeł. Zmiana jest nagła i niesamowita. Ta maszyna po prostu nie lubi jeździć powoli. Za to jeśli pozwolimy się ponieść szybkości – odwdzięczy się cudownymi wrażeniami. Przepustnica reaguje natychmiast na każdy ruch dłoni kierowcy. Podobnie hamulce – bardzo solidne i potrafiące zatrzymać rozpędzoną bestię w miejscu. ABS w standardzie poprawia poczucie bezpieczeństwa.

Prawdziwa frajda zaczyna się jednak, kiedy mamy przed sobą zakręty. Składanie Monstera nie wymaga żadnego wysiłku. Ponadto raz złożony trzyma się łuku jak przyklejony. Duża w tym zasługa świetnych opon Pirelli Diablo Rosso II – nawet w jesiennym chłodzie i deszczu idealnie trzymały się nawierzchni. Szybka jazda w zakrętach cieszy niezależnie od wybranej mapy silnika (a do wyboru mamy tryby Touring, Sport i Urban).

Askoll NGS - włoski, elektryczny skuter. Wiemy, kiedy pojawi się w Polsce

Rumak bez skazy?
Czy zatem jest w tym motocyklu coś, do czego można się przyczepić? Dla mnie była to topornie pracująca skrzynia biegów – zmiana wymaga  zdecydowanego, wręcz brutalnego ruchu stopą i upewnienia się, że na pewno udało się wrzucić odpowiedni bieg.

Nieco uciążliwym mankamentem jest brak jakiejkolwiek ochrony kierowcy przed wodą pryskającą znad tylnego  koła w czasie jazdy w deszczu. Kiedy jest mokro zsiądziemy z motocykla z całkowicie zachlapanymi błotem i wodą plecami, a nie jest to zbyt przyjemne.

{{ gallery(1303) }}

Kolejny problem to błyskawiczne nagrzewanie się silnika w wolnej miejskiej jeździe – w czasie jednego cyklu świateł temperatura potrafiła się podnieść o kilkanaście stopni Celsjusza. W dodatku silnik jest niemal nieosłonięty i całe to ciepło uderza bezpośrednio w nogi kierowcy. A mamy późną jesień – co będzie w środku upalnego lata?

Nie jest to więc idealna maszyna do jazdy po mieście. Nie sprzyja temu także dość szeroka kierownica i jeszcze szersze lusterka, które utrudniają przeciskanie się w korkach. Natomiast szybkie przeloty obwodnicą na drugi koniec miasta to na Monsterze 821 wspaniała rzecz. Ten motocykl spisze się też doskonale na wszelkiego rodzaju wycieczkach – także tych dłuższych – dzięki wygodnej pozycji i sporej mocy przydatnej przy wyprzedzaniu. Zużycie paliwa wyniosło 5,3 litrów na setkę w mieście i spadło do 5 litrów w dłuższej trasie – to bardzo przyzwoity wynik, jak na silnik takich rozmiarów.

Wszystko pod kontrolą
Zegary Ducati Monster 821 to jeden szeroki ekran LCD pełen przydatnych informacji. Prędkość wyświetlana jest cyfrowo, obroty w formie przyrastającego paska na górze ekranu. Poza tym przed oczami mamy nieustająco informacje o: temperaturze silnika, średnim zużyciu paliwa i aktualnie używanej mapie silnika. Mamy też małą ramkę po lewej stronie, gdzie możemy wybrać, jaką informację chcemy oglądać: przebieg, długość bieżącej wycieczki lub godzinę. Niestety, nie ma opcji pokazania zapiętego aktualnie biegu ani wskaźnika zużycia paliwa. O tym, że benzyna się kończy, daje znać kontrolka rezerwy (w baku pozostaje wtedy paliwo na około 30-40 kilometrów jazdy). Ogólnie zegary są czytelne i pomocne, jednak mam zastrzeżenia do sposobu ich obsługi – dojście do tego, że mapę silnika zmienić można nieopisanym przyciskiem w lewej rączce oraz przyciskiem włączającym kierunkowskazy zajęło mi sporo czasu. Bez instrukcji obsługi ciężko jest zgadnąć, jak zmienić poszczególne ustawienia.

Wakacje z kamperem to wyzwanie - jak przygotować się do podróży?

Lusterka są bardzo dobrze wykrojone. Doskonale widać w nich wszystko, co dzieje się za plecami i z boku kierowcy. To wielka zaleta – przy dynamice jazdy Monstera wiedza, co robią pojazdy za nami i obok jest kluczowa dla szybkiego wyprzedzania i sprawnego poruszania się w gęstym ruchu.

Kto oswoi bestię?
Ducati Monster 821 to motocykl dla doświadczonych kierowców, którzy potrafią docenić błyskawiczne reakcje silnika i jego moc. Ta maszyna doskonale słucha motocyklisty, ale nie wybacza błędów. Przypadkowe zbyt mocne odkręcenie manetki może skończyć się lądowaniem w karoserii samochodu przed nami. Jeśli jednak ktoś czuje się na siłach precyzyjnie okiełznać bestię, dostarczy mu ona niezapomnianych wrażeń. No i jeśli będzie go stać na to, by zapłacić 47 900 złotych (w wersji Dark: 45 900 złotych). Na taką cenę składają się: kultowy look, mnóstwo drogiej elektroniki oraz niesamowita frajda z jazdy. A ta ostatnia, jak wiadomo, jest bezcenna.

Alfa Romeo świętuje oficjalnie 110 lat istnienia. Pokaże

Dane techniczne Ducati Monster 821:

SILNIK
Silnik: 821 Testastretta 11, L-Twin cylinder, 4 zawory na cylinder, rozrząd desmodromiczny, chłodzenie cieczą
Średnica cylindra: 88 mm
Skok tłoka:  67,5 mm
Pojemność skokowa:  821,1 cm3
Stopień sprężania:  12,8:1
Układ paliwowy:  Elektroniczny wtrysk paliwa

WYMIARY
Długość:  2 154 mm
Wysokość siedzenia (bez obciążenia):  785 – 810 mm
Kąt pochylenia główki ramy: 24,3°
Wyprzedzenie:  93,2 mm
Rozstaw osi:  1 480 mm
Opony, przód: 120/70 ZR17 Pirelli Diablo Rosso II
Opony, tył: 180/60 ZR17 Pirelli Diablo Rosso II
Pojemność zbiornika paliwa: 17,5 l
Masa (bez płynów):  179,5 kg
Masa (gotowy do eksploatacji):  205,5 kg

PRZENIESIENIE NAPĘDU
Skrzynia biegów – manualna 6. biegowa
Sprzęgło – mokre, wielotarczowe, hydrauliczne
Wstępne przeniesienie napędu:  Łańcuch, przełożenie 1,85:1
Przełożenie 1 bieg:  37/15
Przełożenie 2 bieg:  30/17
Przełożenie 3 bieg:  28/20
Przełożenie 4 bieg:  26/22
Przełożenie 5 bieg:  24/23
Przełożenie 6 bieg:  23/24

PODWOZIE
Rama: stalowa, rurowa
Wydech:  ze stali nierdzewnej, lekki system 2-w-1 z katalizatorem wyposażonym w dwie sondy lambda
Zawieszenie przód: odwrócony widelec 43 mm
Zawieszenie tył: regulowany amortyzator Sachs, obustronny wahacz aluminiowy
Koła, przód:  10-ramienny odlew aluminium 3,50×17
Koła, tył:  10-ramienny odlew aluminium 5,50×17
Hamulce przód:  2 pół-pływające tarcze 320 mm, 4-tłoczkowe zaciski Brembo z pompą promieniową, ABS w standardzie
Hamulce tył: jedna tarcza 245 mm, 2 tłoczkowy zacisk, ABS w standardzie.

OSIĄGI
Moc maksymalna 112 KM
Moment obrotowy silnika:  89,4 Nm
Zużycie paliwa (średnie):  5,2 l/100 km

Najnowsze

Skuter – hit czy kit?

Czy skuter może być wyznacznikiem wolności, przygody i adrenaliny? Większość z nas kojarzy go z tanim i wygodnym transportem po mieście oraz z dostawcami pizzy. Czy słusznie?

Gdy dodamy do tych skojarzeń nieco fantazji, okaże się, że taki skuter można wykorzystać na wiele innych sposobów. Na przykład pobić nim rekord prędkości, czy rekord długości jazdy, można zwiedzić na nim świat, albo stworzyć swój gang. To tylko niektóre pomysły na niestandardowe wykorzystanie tego pojazdu.

Swój udział w biciu Rekordów Guinessa na skuterze ma Polak – Piotr Głowacki z Bełchatowa, który w lipcu 2013 r. odbył podróż ze swojego rodzinnego miasta, aż do Międzyzdrojów. Następnie wykąpał się w morzu, wsiadł na skuter i udał się z powrotem do Bełchatowa – wszystko w zaledwie 24 godziny. Bicie rekordu Guinessa było częścią wyprawy „Bez snu, bez zmęczenia”, a celem Piotra było pokonanie poprzedniego wyniku w tej samej kategorii wynoszącego 968 kilometrów. Po 24 godzinach okazało się, że osiągi były jeszcze lepsze: 1062 przejechane kilometry!

Jego skuter, Gillera Runner z 2007 roku o imieniu Papak, uwielbia podróżowanie. Piotrek na skuterze był m.in. w Grecji i Egipcie, Rosji i w krajach skandynawskich. Wyprawa do Mongolii była kolejną, niestety nieudaną, próbą pobicia rekordu na najdłuższą podróż skuterem. Zawiódł niestety sprzęt, ale pewnie to nie koniec wyzwań, bo ani pustynia, ani śnieg Piotrka nie wystraszą!

Bicie rekordów na skuterze opieraja się obecnie raczej na długości jazdy. Są testem dla wytrzymałości maszyny i kierowcy. Jednak w historii bicia rekordów prędkości na skuterze miała swój udział także kobieta. Marlene Parker w wieku 22 lat pobiła rekord świata na torze Monza, na skuterze Lambretta; było to w 1965 roku. Do bicia rekordu zgłosiło się 67 kandydatek, jednak to Marlene, pracująca wtedy jako kierowca taksówki, miała zaszczyt wziąć udział w tym wyzwaniu. Osiągnęła prędkość 110 mil na godzinę (ok. 177 km/h).

Obecnie nadal powstają konstrukcje na bazie skuterów, które mają dostarczyć wiele adrenaliny. Przykładem może być dragster 2evil z dwusuwowym silnikiem spalinowym o pojemności 172 cm3, który osiąga 150 metrów w 6,5 sekundy. Maszynę wystawia się do startów w wyścigach customowych skuterów. Niestety na naszych torach mistrzostwa Polski skuterów nie są już rozgrywane, a startowała w nich z sukcesami m.in. Natalia Florek.

 

Przykładem sporej fantazji jest Colin Furze, brytyjski hydraulik, który postanowił pobić rekord prędkości na skuterze… dla niepełnosprawnych. Swoją konstrukcję oparł na elektrycznym wózku inwalidzkim i silniku ze swojego crossowego motocykla CR125 z 1997 roku. Przebudował mu ramę, dodał skrzynię biegów i wydech. W 2010 roku na torze wyścigowym Santa Pod Raceway, rozpędził się do prędkości 71,59 mph (115,19 km/h), poprzedni rekord wynosił 62 mph (99,76 km/h).

Obecnie w naszym kraju istnieje wiele klubów zrzeszających kierowców skuterów. Sporo się mówi o jedności motocyklistów, ale na jednakowe wsparcie w środowisku mogą liczyć kierowcy skuterów i … motopedów. W 2012 roku powstał film dokumentalny o gangu dziewczyn z Los Angeles, która jeździ motorowerami – The Gasskettes.

{{ vimeo(37114552) }}

Skuter nie musi być wolnym i nudnym pojazdem, jego ograniczenia są tylko w naszych głowach. Ulubionym cytatem wspomnianego wyżej Piotrka Głowackiego są słowa Paulo Coelho: „Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej”.

Najnowsze