Marc Marquez jednak pojedzie w GP Andaluzji?
Sześciokrotny mistrz świata Moto GP, Marc Marquez, który złamał prawą rękę w groźnie wyglądającym wypadku podczas Grand Prix Hiszpanii, rozważa możliwość powrotu na tor już w ten weekend, mimo że niedawno, bo w ten wtorek, przeszedł operację.
Marc Marquez na cztery okrążenia przed końcem GP Hiszpanii, wyścigu inaugurującego sezon 2020 Moto GP, zaliczył poważnie wyglądający wypadek. Hiszpan najechał na tarki, wyleciał w żwir, a w jego prawą rękę uderzyło koło sunącego motocykla.
Po Grand Prix oficjalnie poinformowano, że Hiszpan doznał poprzecznego złamania trzonu prawej kości ramiennej.
Przeczytaj też: Moto GP: Fabio Quartararo wygrywa swój pierwszy wyścig w karierze
We wtorek Marquez przeszedł operację. Zabiegł przebiegł bez komplikacji. Zespół lekarzy, którym kierował dr Xavier Mir, wstawił Marquezowi tytanową płytkę oraz poinformował, że nerw promieniowy nie został uszkodzony. To niezwykle istotna informacja, odnosząca się do długości trwania leczenia. Doktor Mir stwierdził, że dzięki nieuszkodzonemu nerwowi powrót Hiszpana na tor przy okazji Grand Prix Czech (7-9 sierpnia) jest całkowicie realny.
Teraz okazuje się, że Marc Marquez może wszystkich zaskoczyć i ponownie zasiąść za kierownicą swojej Hondy już w ten weekend podczas Grand Prix Andaluzji. Tak donosi gazeta „El Periodico de Catalunya”.
Na decyzję Marqueza miała wpłynąć informacja o nie uszkodzeniu nerwów. Hiszpan chce też wykorzystać szansę, by zdobyć ważne punkty, w skróconym z powodu pandemii koronawirusa sezonie Moto GP.
W nadchodzących dniach Marquez oceni swój stan i zdecyduje, czy rozsądnie jest zasiadać na motocyklu zaledwie trzy dni po operacji złamanego ramienia. Być może kibicom przyjdzie czekać na poznanie decyzji sześciokrotnego mistrza świata aż do sobotniej sesji kwalifikacyjnej.
Przeczytaj też: Kto jest najbardziej utytułowanym producentem motocykli w Moto GP?
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
Zostaw komentarz: