Edyta Klim

Magdalena Stankiewicz – przesyt motocyklowy jej nie grozi!

Magdalena Stankiewicz od 7 lat współpracuje z Moniką Jaworską ”Katanką” w zakresie szkoleń motocyklowych. Poszła za głosem serca i wcale tego nie żałuje!

Przypadkowe spotkanie Magdy Stankiewicz z Moniką Jaworską zapoczątkowało lawinę zdarzeń, która ostatecznie doprowadziła do bardzo udanej i owocnej współpracy obu motocyklistek. Razem rozwijają projekty: „Katanka Moto Szkoła” i „Katanka Young Team”. Po 7 latach, wciąż z zapałem, dzielą się swoją wiedzą, umiejętnościami i motywacją.

Magdalena Stankiewicz – przesyt motocyklowy jej nie grozi!

Kiedy motocyklowa pasja stała się Twoją pracą, to wiele się wtedy zmieniło?

Dużo rzeczy zmieniło się na plus. Dzięki mojej pracy motocykle są w moim życiu non stop, właściwie całe moje życie kręci się teraz wokół motocykli. Dodatkowym atutem jest to, że mogę poznawać masę ludzi, którzy kochają jednoślady, tak samo jak ja. Jedynym minusem natomiast jest fakt, że pracuję głównie w weekendy, przez co brakuje czasu na spotkania motocyklowe ze znajomymi.

Zanim moją pracą stały się szkolenia motocyklowe, zajmowałam się różnymi rzeczami, jednak każda praca nudziła mnie po paru latach. Szkołę motocyklową prowadzę razem z ”Katanką” już ponad 7 lat i jest to praca która się nie nudzi, bo nie jest jednostajna, zawsze coś innego się dzieje. Na każdym szkoleniu pojawiają się nowe, inne osoby i wszystko to przynosi efekt ciekawości, napędza mnie tak, że z niecierpliwością czekam do kolejnego szkolenia.

Motocykle dają Ci jeszcze frajdę w wolnym czasie? To nie jest już nudne?

Nie, nigdy! Nawet był taki moment, że zastanawiałam się, czy się nie zapędziłam za mocno w pracy, czy nie wpadłam w rutynę… Jednak, kiedy wsiadam sama na motocykl, zarówno podczas szkolenia, jak i prywatnej wycieczki czy własnego treningu – moja głowa odpoczywa, wszystkie negatywne emocje i myśli momentalnie znikają. Wtedy przypominam sobie, dlaczego to robię. Jestem pewna, że w moim przypadku nigdy nie spotkam się z czymś takim, jak przesyt motocyklowy. Motocykle dają mi możliwość czerpania przyjemności, adrenaliny. To uczucie, kiedy zdobywasz kolejne umiejętności, próbujesz przełamać swoje bariery, lęki i zaczyna Ci to wychodzić – napędza do tego, aby robić to dalej i dalej, bo jesteś ciekawa, co nowego odkryjesz w sobie, jak i w technice prowadzenia motocykla.

Magdalena Stankiewicz
Magdalena Stankiewicz

Natomiast, jeśli chodzi o przejażdżki, wycieczki na motocyklu, to nigdy nie miałam sytuacji, przez którą czułabym się niekomfortowo lub kojarzyłabym ją z czymś złym bądź przykrym. Owszem zdarzały się trasy, po których bolał tyłek, padałam ze zmęczenia, albo wracałam przemoknięta do ostatniej suchej nitki, ale to są niesamowite wspomnienia. I ten fakt, że dałam radę oraz ciekawość, co spotka mnie na kolejnym wypadzie, gdzie dojadę, co zobaczę, czego doświadczę – to uzależnia. Banalne i ciągle powtarzane słowa: „motocykle dają wolność” sprawdzają się również u mnie.

To jest właśnie ten moment, kiedy można, a nawet trzeba, zostawić za sobą wszystkie problemy i troski, skupić się maksymalnie na jeździe, która jest dla mnie ogromną przyjemnością. Nie wiem jak wiele osób ma tak jak ja, ale w moim przypadku motocykl działa także jak dobra tabletka przeciwbólowa. Nie raz miałam sytuację, że bolała mnie głowa lub czułam się fizycznie źle, a wsiadając na motocykl wszystko mi przechodzi. Może to jest właśnie kwestia tego skupienia myśli na całkowicie czymś innym, a może dzieje się w tedy jakaś magia (śmiech).

Jak poznałaś Katankę”?

To trochę śmieszna i nieoczekiwana historia. Otóż spotkałyśmy się w sklepie sportowym, w którym ja pracowałam, a Monika przyszła tam jako klientka. Dorabiałam wtedy na studiach. Po jakimś czasie przechadzania się po sklepie, Monika zapytała o czapkę z jakiejś firmy związanej z motorsportem. Szukała drobnego prezentu dla kolegi motocyklisty i od tego zaczęła się nasza rozmowa. Szybko podłapałam temat motocyklowy, bo sama byłam już wtedy czynną motocyklistką, ale nadal totalnym świeżakiem, który nie miał pojęcia z kim rozmawiał. Nie interesowałam się wtedy sportami motocyklowymi, więc pseudonim „Katanka” był mi kompletnie obcy.

Monika już w tedy prowadziła swoją szkołę, wiec pobiegła szybko po swoje ulotki i zaprosiła mnie na szkolenie. Od razu odpowiem, że nie wybrałam się na nie, ale coś mnie w niej zaintrygowało i po jakimś czasie postanowiłam wrzucić nazwę szkoły w internet. Byłam w szoku, jak zaczęły mi się pokazywać kolejne artykuły o „najbardziej utytułowanej zawodniczce w Polsce”. Zafascynowana jej osobą wysłałam jej zaproszenie na Facebook’u. Szybko odpowiedziała i to by było na tyle… (śmiech).  Raz czy dwa spotkałyśmy się przy okazji jakichś motocyklowych imprez w Krakowie, ale to było tylko na „cześć”.

To kiedy ta luźna pobieżna znajomość przerodziła się w coś więcej?

Po 4 latach od tego pierwszego spotkania, Monice się nudziło i chciała poznać nowych znajomych. Ja byłam wtedy w pracy (już nie tej samej) i nagle dostałam wiadomość na messengerze z pytaniem: „idziemy na moto?”. Moja mina i konsternacja zgodnie wykazywały porządny szok. Czytałam tę wiadomość kilka razy i zastanawiałam się, czy to nie jest pomyłka. Monika Jaworska, dziewczyna, która wymiata facetów na torze, chce się wybrać ze mną na przejażdżkę! Przecież zgubi mnie za pierwszym zakrętem, albo się rozbiję, kiedy będę próbowała ją dogonić! Długo myślałam, co odpisać, ale byłam tak ciekawa tej dziewczyny i tak zafascynowana jej osiągnięciami, że skusiłam się na spotkanie.

Na szczęście tempo jazdy szybko dopasowałyśmy do moich „możliwości”. Do tej pory Monika śmieje się na wspomnienie naszych pierwszych wspólnych wycieczek, bo byłam spięta i sztywna jak drut, podczas przejeżdżania zakrętów, ale chwaliła mnie za wyprzedzanie – no w końcu byłam wtedy mistrzem prostych (śmiech). Szybko między nami „zaiskrzyło”, bardzo szybko się dogadałyśmy i zaprzyjaźniłyśmy, a od tamtej pory non stop umawiałyśmy się na wspólne jazdy. Monika jest osobą niesłyszącą, czyta z ruchu warg i odpowiada na swój sposób, trochę niewyraźny. Na początku niektórym trudno jest ją zrozumieć, ale z czasem takie rozmawianie staje się zupełnie naturalne i bezproblemowe.

Magdalena Stankiewicz i Katanka
Magdalena Stankiewicz i Katanka

Monika wzięła się za moje złe nawyki na motocyklu i nauczyła mnie bardzo wielu rzeczy. Po jakimś czasie poprosiła mnie o pomoc przy szkoleniu i kiedy tylko miałam wolny weekend w pracy, to pomagałam Monice na placu. Bardzo szybko wciągnęło mnie to zajęcie i od razu spodobała mi się wizja połączenia pracy z pasją. Tym bardziej, że Monika była bardzo zadowolona z moich postępów, zarówno w pracy z uczestnikami szkoleń, jak i pracy nad swoją jazdą, a najbardziej z tego, jak dobrze nam się współpracuje. Uzupełniałyśmy się przy tym idealnie. Kiedy jednak zaczęło brakować mi czasu na to, aby pracować na etacie i pomagać Monice w szkoleniach – obudziła się we mnie chęć pójścia za głosem serca i robienia czegoś, co mnie napędza, i napawa motywacją do działania. Tak oto rzuciłam swoją dotychczasową pracę, wzięłam się ostro do roboty w kwestii doskonalenia swojej techniki jazdy i zgłębienia tego tematu, aby móc w pełni współpracować z Moniką. I tak trwa to aż do tej pory.

Czym się obecnie zajmujesz w Katanka Moto-Szkoła?

W naszej szkole myślę, że podzieliłyśmy się obowiązkami po równo. Obydwie szkolimy, ale z racji tego, że Monika ma czasami problemy z tym, że ktoś ją nie do końca rozumie, to ja prowadzę wykłady i przekazuję większość informacji oraz wskazówek podczas szkoleń. W głównej mierze ja zajmuję się też całą „papierologią”, organizacją szkoleń, kontaktem z klientami, aczkolwiek Monika czasami mi w tym pomaga. Jest taką moją przypominajką, bo czasami lubię się trochę zakręcić i o czymś zapomnieć. Wspólnie planujemy szkolenia i omawiamy wszystkie ich szczegóły. Ja zajmuję się także lekcjami indywidualnymi. Monika z kolei, z pasji do mechaniki, zajmuje się tą „brudną” robotą – przygotowuje i naprawia motocykle, dba o nasze sprzęty, a ja staram się jej pomóc, jak mam wolną chwilę.

Te lata współpracy zaowocowały różnymi pomysłami, zmianami, czy raczej trzymacie się stałej formuły szkoleń?

Na przestrzeni tych lat współpracy sporo zmieniłyśmy. Kiedy zaczęłam pracować z Moniką, prowadziłyśmy tylko szkolenia doskonalenia techniki jazdy dla dorosłych, na placu manewrowym. Później zaczęłyśmy wykorzystywać wiedzę i doświadczenie z wyścigów Moniki do tego, aby zacząć prowadzić szkolenia sportowe na torze i połączyłyśmy te dwie kwestie w jedną. Nasze szkolenia torowe opierają się na ćwiczeniach z doskonalenia techniki jazdy, takich przydatnych na drodze. Chodzi głównie o prawidłowe i bezpieczne pokonywanie zakrętów, prawidłowe patrzenie, pochylenie motocykla, płynną pracę gazem itp.. Uzupełniamy to także elementami z jazdy sportowej, kiedy widzimy, że uczestnik jest gotowy i chętny na coś więcej – cechuje nas indywidualne podejście.

Oprócz tego, 5-6 lat temu w Polsce zaczęły być popularne minimotocykle i znajomy Moniki podsunął nam pomysł nauczania dzieci. Stwierdziłyśmy, że warto spróbować, bo fajnie byłoby szkolić młode osoby, które za jakiś czas wyjadą na drogi na swoich pierwszych motocyklach. Nauczyć je jazdy i co najważniejsze – reagowania na różne sytuacje drogowe. Nie wiedziałyśmy w jakim kierunku to wszystko pójdzie i nadal jestem w szoku, jak bardzo nas to wciągnęło i dokąd zaprowadziło. Mogę się mylić, ale prawdopodobnie otworzyłyśmy wtedy pierwszą w Polsce, oficjalną szkółkę motocyklową dla dzieci.

Magdalena Stankiewicz i Katanka
Magdalena Stankiewicz i Katanka

Od razu było zainteresowanie taką nietypową ofertą?

Nabór ogłosiłyśmy w momencie zakończenia sezonu szkoleniowego dla dorosłych, czyli jakoś na jesień. Zaczęłyśmy współpracę z torem kartingowym w Skawinie, bo jest to zadaszona, ogrzewana hala, więc można tam trenować cały rok. Już  w pierwszej edycji zgłosiło się do nas około 16 dzieciaków – to był nasz pierwszy pamiętny nabór. Nasze drogi po latach się rozeszły, ale większość z nich nadal związana jest z motorsportem, co nas bardzo cieszy. Od tamtej pory, co roku, na otwarciu nowego naboru zjawia się od 20 do 30 dzieci. Zainteresowanie jest bardzo duże, czego się kompletnie nie spodziewałyśmy na początku tej inicjatywy.

Sama chęć wystarczy, czy jest jakaś selekcja tych zgłoszeń?

Pierwsze spotkanie z potencjalnymi adeptami odbywa się na uproszczonym torze, dzieci zapoznają się z motocyklami, które są zablokowane poprzez śrubę w manetce gazu. Ich jazda na dzień dobry, tempem przypomina szybki spacer lub trucht. Po takich jazdach próbnych przychodzi czas na decyzję naszą i rodziców, czy dane dziecko się faktycznie nadaje, czy chce, czy może jest jeszcze dla niego za wcześnie. Następnie ze wszystkich dzieciaków, które chcą kontynuować naukę, tworzymy grupy i pracujemy z nimi cyklicznie  w weekendy. W ten sposób zaczęła się ta niesamowita przygoda – życiowy przełom i tak kręci się to do teraz.

Po pierwszym zimowym sezonie, postanowiłyśmy pojechać z naszymi dzieciakami ze szkółki na zawody. Była to bardziej ciekawość i chęć sprawdzenia umiejętności, niż jakiekolwiek nastawianie się na rywalizację. Wróciliśmy wtedy z pierwszymi pucharami i tak zaczął się ten rollercoaster, tak powstał nasz zespół składający się z dzieci i młodzieży – Katanka Young Team. Mało skromnie powiem, że od tamtej pory z każdej rundy Pucharu Polski i Mistrzostw Polski Pit Bike SM – nasz zespół wracał z pucharami.

Dorośli też mogą się tak szkolić?

Jasne. Przy okazji szkoleń dla dzieci, później powstał pomysł szkoleń dla dorosłych na minimotocyklach, bo jest to idealny sposób na spędzenie zimy! Nie dość, że człowiek nie musi ”wychodzić z siodła” na parę miesięcy (i wyjeżdżać potem na wiosnę zastany i sztywny, bo nierozjeżdżony), to jeszcze może się nauczyć wielu nowych rzeczy, które potem wykorzysta w sezonie letnim na dużym motocyklu. A przede wszystkim na tych małych motocyklach można się dużo prościej przełamać, przezwyciężyć swoje bariery i połączyć to wszystko ze świetną zabawą, niewielkim kosztem. Dodam, że robimy też takie szkolenia w grupach kobiecych.

Była taka potrzeba – wyodrębnienia kobiet w osobnej grupie?

Tak, bo zauważyłyśmy, że są panie, co nie do końca dobrze czują się na szkoleniach z mężczyznami, których czasami testosteron lub ego potrafi ponieść (śmiech). Nie raz słyszałyśmy, że nie czują się komfortowo, bo nie mogą się skupić na sobie i samodoskonaleniu. Panowie się popisywali bądź po prostu szybciej wykonywali pewne ćwiczenia, a panie potrzebowały więcej czasu na niektóre elementy. Tak narodził się pomysł „babskich szkoleń”. Zaczęło się na placu, gdzie wprowadzone zostały dodatkowe ćwiczenia dla pań, jak np. wydające się błahe – wjeżdżanie na krawężnik (dużo dziewczyn, ze względu na niski wzrost albo strach, naprawdę miało z tym problemy). Pomysł „babskich szkoleń” przeniósł się w późniejszym czasie też na halę, na szkolenia pit bike. Ta formuła sprawdza się do tej pory, dziewczyny czują się luźniej, pewniej i zawsze na tych spotkaniach panuje niesamowicie miła atmosfera.

Magdalena Stankiewicz i Katanka
Magdalena Stankiewicz i Katanka

Jak dopasowujecie programy szkoleń do poziomu uczestników?

Szkolenia u nas są dla każdego. Nie ważne czym jeździ, nie ważne na jakim etapie są jego umiejętności – każdy znajdzie u nas coś dla siebie. Mamy 3 poziomy szkoleń z manewrów, na których duży nacisk kładziemy na bezpieczeństwo. Właśnie bezpieczeństwo jest dla nas najważniejszym celem w prowadzeniu szkoleń, dlatego też naszym przewodnim kolorem jest pomarańczowy, który je symbolizuje. Znajdziecie go w naszych logotypach, naszych ubraniach na szkoleniach, czy koszulkach naszego zespołu, jest to już taki nasz znak rozpoznawczy.

Na szkoleniach z doskonalenia techniki jazdy, ogólnie mówiąc, mamy ćwiczenia pozwalające zrozumieć prowadzenie motocykla, uczymy jak nie przeszkadzać maszynie, tworzyć z nią jedną całość oraz prawidłowo reagować w sytuacjach niebezpiecznych. W tym roku, wróciłyśmy po dłuższej przerwie do szkoleń na torach, skupiamy się tam również na doskonaleniu techniki jazdy, ale włączamy elementy jazdy sportowej. Staramy się podchodzić indywidualnie do naszych klientów na każdym szkoleniu. Nie ma możliwości, aby w grupie uczestniczącej w danym szkoleniu motocykliści byli na tym samym poziomie. Jednemu będzie wychodzić lepiej hamowanie do zakrętu, innemu patrzenie w zakręt, jeszcze trzeci będzie lepiej pracował gazem. Dlatego staramy się pomóc każdemu na inny sposób.

Oprócz tych szkoleń na dużych drogowych motocyklach, prowadzimy szkolenia na ”pitkach”, tutaj również można znaleźć 3 poziomy. W przypadku minimotocykli skupiamy się głównie na pokonywaniu lęków i barier, nauce dynamicznej i płynnej jazdy, nauce pochylania motocykla itp.. Jak już wcześniej wspomniałam, prowadzimy także szkolenia dla dzieci i młodzieży. Do szkółki może dołączyć każde dziecko, taką dolną granicę (na podstawie naszego doświadczenia) ustanowiłyśmy na wiek 5-6 lat. Dodatkowo prowadzimy zespół pod tą samą nazwą, co szkółka – Katanka Young Team i jeździmy z dzieciakami na zawody. Oprócz tego wszystkiego prowadzimy także lekcje indywidualne. Nie każdy lubi uczyć się w grupie, woli skupienie tylko na sobie, więc wyszłyśmy z tym pomysłem jakiś czas temu i to się sprawdza do tej pory.

Zobacz także: Joanna Modrzewska i jej zwariowany sezon 2022, uwieńczony wielkim sukcesem!

Czym jeździsz prywatnie i jak na motocyklu lubisz spędzać czas najbardziej?

Mam kilka motocykli. Moim pierwszym, kupionym za własne pieniądze, jest Suzuki GSR600 z 2006 roku i ze względu na sentyment mam go do tej pory, wiernie służy też na szkoleniach. Musiałam ten motocykl delikatnie przerobić, aby dał radę mocniej składać się w zakręty, ale szybko pomogła mi z tym Monika. Zajęła się ustawieniem zawieszenia, zmieniłyśmy opony na torowe oraz sety drogowe zastąpiłyśmy wyższymi, sportowymi.

Kolejnym motocyklem, służącym mi do jazdy na większych torach jest Yamaha R6 i do tej rodzinki dołączyła ostatnio jej młodsza siostra Yamaha R3. Mam oczywiście też własnego ”pita”, na którym kiedyś startowałam, a teraz służy mi do treningów – jest to YCF 150SM. Z mini motocykli mam także Kawasaki KX 85, przerobione na supermoto. Moje serce jednak najszybciej skradł mój motocykl drogowy, zwany przeze mnie ”Diaboliną”, czyli Ducati Diavel 1198 Carbon. Już wcześniej Monika opowiadała mi o nim, bo miała okazję na nim pojeździć i była zachwycona jego prowadzeniem. Kiedy tylko nadarzyła się okazja do przejażdżki, to od razu mi też skradł mi serce i zrozumiałam wszystkie zachwyty Moniki. Po prostu kocham na nim jeździć! Jego geometra, środek ciężkości, miejsce i pozycja kierowcy, niepowtarzalny dźwięk silnika, moc i lekkość prowadzenia – to coś, co uzależniło mnie od tego motocykla na amen. Na ten moment nie wyobrażam sobie przesiadki na inny motocykl, chyba, że na nowszą wersję, czyli Ducati Diavel V4. Bardzo chciałabym móc przetestować ten motocykl i porównać do mojego.

Magdalena Stankiewicz
Magdalena Stankiewicz

W sezonie wiosenno-letnim z racji szkoleń, treningów i wyjazdów na zawody mam mało czasu na odpoczynek czy urlop. Chyba za tym tęsknię najbardziej, aby wyrwać się na motocyklu i wyjechać w jakąś dalszą podroż, ale myślę, że w tym roku się to uda poukładać czasowo i zrealizować. Bo to lubię najbardziej, odkrywać z siodła nowe miejsca. Aczkolwiek na równi z tym postawiłabym też jazdę po dużych torach, taką luźną treningową dla samej siebie. Pokonywanie kolejnych okrążeń, urywanie sekund, poprawianie techniki jazdy, opóźnianie hamowania, szybsze wyjścia z gazem, szukanie najlepszej nitki. To daje niesamowity zastrzyk adrenaliny i kiedy wyjeżdżam do domu zmęczona jak diabli, już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu i poprawiania kolejnych parametrów na torze.

Dobrze rozumiem – wcześniej lubiłaś też rywalizować? Teraz stawiasz na bardziej na swobodną jazdę doskonalającą?

To nie jest tak, że dawniej jeździłam tylko dla rywalizacji. Zależało i zależy mi na tym, aby się wciąż doskonalić oraz zbierać jak najwięcej informacji na temat jazdy, bo wtedy mogę dać więcej od siebie, zarówno dorosłym uczestnikom naszych szkoleń, jak i dzieciom. Decyzję o startach w zawodach pitbike’owych podjęłam głównie dlatego,  że musiałam dowiedzieć się, jak to jest stanąć na starcie i walczyć o jak najlepsze czasy i miejsca. Dzięki temu mogę jeszcze bardziej  pomagać naszym młodziutkim  zawodnikom. Dodatkowo liczył się dla mnie zawsze fun z jazdy – z rywalizacji, jak i z postępów. 

Instagram: https://instagram.com/em.stankiewicz_210?igshid=MzNlNGNkZWQ4Mg==

TikTok: https://www.tiktok.com/@shesinhelmet

Katanka Moto-Szkoła: https://www.facebook.com/MotoSzkolaMonikiJaworskiej

Katanka Young Team: https://www.facebook.com/KatankaYoungTeam

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze