Lidzbark Warmiński – Błotka walczyły o każdy punkt

Powoli zbliża się moment, w którym poznamy tegorocznych mistrzów Polski w MX. Zawody, które odbyły się w miniony weekend w Lidzbarku Warmińskim, dostarczyły wszystkim ogromnych emocji, gdyż walka o każdy punkt toczyła się we wszystkich klasach.

Wyścigi dziewczyn były bardzo emocjonujące. Oczywiście poza zasięgiem pozostaje Joanna Miller, ale tuż za nią Błotka walczyły o każdy punkt. Ogromnego pecha miała znakomicie jeżdżąca w tegorocznych mistrzostwach Kinga Gajewska, która wskutek upadku w drugim wyścigu oddała miejsce na pudle Karolinie Mikodzie. Z wyścigu na wyścig coraz lepiej dają sobie radę Katarzyna Kula i Blanka Kalisz, zawodniczki jeszcze do niedawna z końca stawki. To cieszy, że w kobiecym ściganiu widoczny jest progres. W sobotę można było podziwiać zmagania zawodników ścigających się na quadach. W klasie Quad Junior zwyciężył Gabor Zienkiewicz, a tuż za nim uplasowała się Zuzanna Ścibor.

Joanna Miller pozostaje niepokonana. Z lewej Zofia Radziwiłowicz, z prawej Kinga Gajewska
fot. oficjalny fanpage Joanny Miller

Na koniec kilka słów o organizacji zawodów. Zdaniem uczestników tor w Lidzbarku był najlepiej przygotowanym w tym sezonie. Równany po każdym wyścigu, stworzył znakomite warunki do osiągania bardzo dobrych czasów przejazdu.

 

Kobiety – klasyfikacja indywidualna zawodów

 

Poz.

Nr

Zawodnik

Klub

Marka

Spon.

Pkt. 1

Pkt. 2

Suma pkt.

1

19

Joanna Miller

Człuchowski AutoMotoKlub POLTAREX

KTM

PPD POLTAREX Sp.z o.o

50

50

100

2

69

Zofia Radziwiłowicz

Pruszkowski Klub Motocyklowy

44

44

88

3

9

Kinga Gajewska

KM MXMOTO RACING

KTM

40

38

78

4

13

Karolina Mikoda

Klub Motorowy TNT

35

40

75

5

703

Maria Staniak

Klub Motorowy TNT

38

36

74

6

516

Aleksandra Szymuś

KM Cross Lublin

Yamaha

36

35

71

7

301

Katarzyna Kula

Automobilklub Polski

Honda

34

33

67

8

99

Blanka Kalisz

Automobilklub Polski

32

34

66

9

27

Katarzyna Więckowska

KM Cross Lublin

Yamaha

33

32

65

Najnowsze

Jak bezpiecznie wrócić z wakacji

W czasie ubiegłorocznych wakacji doszło do 6887 wypadków drogowych, w których zginęły 643 osoby, a 8813 zostało rannych. Zatrzymano też 35921 nietrzeźwych kierowców. Letnie wyjazdy dla wielu osób kończą się tragicznie. Jak bezpiecznie wrócić do domu?

Miesiące letnie charakteryzują się wyjątkowo wysoką liczbą wypadków. Jest to spowodowane zwiększonym natężeniem ruchu, związanym z okresem wakacyjnym, ale też warunkami atmosferycznymi, przy czym paradoksalnie – im lepsze, tym niebezpieczniej. W 2012 roku, podobnie jak w roku 2011, najwięcej wypadków wydarzyło się przy dobrych warunkach atmosferycznych, ponieważ kierowcy czują w takich sytuacjach większy komfort jazdy i rozwijają większe prędkości. Efekty? Podczas dobrych warunków atmosferycznych w ubiegłym roku miało miejsce 23290 wypadków, a podczas opadów śniegu i gradu – 1323. Co zrobić, aby powrót z wakacji był bezpieczny?

Nie planuj powrotu z wakacji na ostatnią chwilę
fot. Renault

Każdy chce, żeby wakacje trwały jak najdłużej, dlatego często maksymalnie wykorzystujemy ostatni dzień urlopu i wyruszamy w drogę powrotną jak najpóźniej. Tym sposobem spędzamy zwykle w podróży znacznie więcej czasu niż to konieczne, stojąc w korkach i to często po zmroku, kiedy wielu kierowców odczuwa znaczny dyskomfort, prowadząc auto. Skutkuje to zdenerwowaniem, zmęczeniem, co łączy się ze zmniejszeniem uwagi i dekoncentracją. Bądźmy tego świadomi i unikajmy korzystania z telefonów komórkowych, a także innych czynności, które odwracają naszą uwagę od sytuacji na drodze. Ważne jest też zachowanie pasażerów. Nie powinni oni wciągać kierowcy w absorbującą rozmowę czy pokazywać mu np. zdjęć.

Korki sprzyjają brawurowym zachowaniom, kiedy to zniecierpliwieni kierowcy, starając się wyminąć kolumnę samochodów, jadą poboczem lub też wymijają sznur samochodów pasem o przeciwnym kierunku ruchu. Jest to wyjątkowo niebezpieczne, ponieważ w korku często nie ma wolnej przestrzeni między samochodami i kiedy nadjeżdża auto z przeciwnej strony, kierowca nie ma możliwości zjechania z jego toru ruchu.

Przed podróżą upewnij się, że samochód jest sprawny. Sprawdź np. sprawność świateł i wycieraczek oraz ilość płynu do spryskiwaczy. Kondycja samochodu jest równie ważna jak kondycja kierowcy. Zmęczenie zmniejsza koncentrację i wydłuża czas reakcji. Na dłuższych trasach najlepiej, żeby prowadziło na zmianę dwóch kierowców. Ważne są postoje co 2-3 godziny, które pozwalają chwilę odpocząć, oderwać się od monotonii jazdy czy napić się kawy. Pamiętajmy, żeby podczas trasy i bezpośrednio przed nią nie spożywać obfitych posiłków, ponieważ wzmagają one uczucie senności.

Wracając z wakacji, często jedziemy po nieznanych trasach, dobrze jest więc dokładnie przeanalizować wcześniej drogę, żeby później jak najmniej korzystać z mapy, rozglądać się
w poszukiwaniu oznaczeń czy pytać o wskazówki. Jeśli podróżujemy z rodziną czy znajomymi, najlepiej, gdy te czynności wykonuje pasażer siedzący obok kierowcy, tak żeby osoba kierująca mogła przede wszystkim skupić się na drodze.

Liczne roboty drogowe oznaczają częste zmiany w organizacji ruchu. Dlatego nigdy nie prowadźmy na pamięć i nawet na dobrze znanych trasach patrzmy na znaki. Również korzystając z nawigacji, zachowajmy czujność. Urządzenie może skierować nas na drogę aktualnie zamkniętą lub właśnie taką, na której zmieniono czasowo oznaczenia.

.

Źródło: Szkoła Jazdy Renault

Najnowsze

Monza Concept: Opel z myślą o przyszłości

Nowy samochód koncepcyjny Opla, Monza Concept, zadebiutuje na wystawie IAA we Frankfurcie w dniach 12–22 września.

Pierwszy Opel Monza miał światową premierę podczas Frankfurt Motor Show IAA w 1977 roku. Było to duże coupe z sześciocylindrowym silnikiem. Model produkowano do roku 1986. Nowy Monza Concept rusza śladami poprzednika. Maska nawiązuje do legendarnej Monzy z typowym dla Opla przetłoczeniem.

Wraz z nowym modelem Monza Concept projektanci z zespołu Marka Adamsa odświeżają stylistykę, która po raz pierwszy pojawiła się w modelu Insignia.

Opływowy kształt tego czteroosobowego modelu koncepcyjnego o długości 4,69 metra jest wzorowany na morskich falach docierających na brzeg. Płynne powierzchnie nadają pojazdowi lekkość, którą podkreślają gładko znikające, przechodzące w tylne nadkola progi boczne. Ta oryginalna stylistyka jest inspirowana smukłą budową takich psów myśliwskich jak charty, które zdają się biegać na koniuszkach łap z pełnym mocy wdziękiem. Konstrukcja bocznych części nadwozia pozwala na łatwe wejście do pojazdu i wyjście z niego, zarówno w przypadku pasażerów z przednich, jak i z tylnych siedzeń, a jednocześnie stylistyka podkreśla wyraźnie sportowy charakter tylnych nadkoli, które mają taką samą szerokość jak przednie.

Opel Monza Concept
fot. Opel

Linia dachu z półokrągłego kształtu przypominającego klasyczne coupe podnosi się nieco w górę tuż przed klapą tylną. Mimo sportowego wyglądu i spłaszczonej sylwetki przy wysokości zaledwie 1,31 metra nie brakuje miejsca w bagażniku (500 litrów), ani wolnej przestrzeni nad głowami pasażerów. Efekt ten osiągnięto dzięki kokpitowi obniżonemu o 15 cm w porównaniu z konwencjonalnymi modelami.

Nowa Monza Concept wprowadza technologię projekcyjną LED. Nie ma już konwencjonalnych, pojedynczych monitorów, z których każdy wyświetla inną informację. Zamiast tego kierowca ma przed sobą szeroką od drzwi do drzwi deskę rozdzielczą stanowiącą powierzchnię projekcji. Elementy informacyjne i ozdobne są wyświetlone na tej powierzchni, a kierowca może je indywidualnie dostosować według potrzeb, gustu czy nastroju. Obszar wyświetlania informacji i obszar tła można indywidualnie skonfigurować, a obsługa dokonywana jest za pomocą sterowania głosowego oraz przełączników na kierownicy.

Informacje o pojeździe, nawigacji, ustawieniach smartfona i łączności pojawiają się tylko wtedy, gdy są potrzebne lub zostają wywołane przez kierowcę.

Dotyczy to również kompleksowej łączności za pomocą smartfona. Dzięki trzem wymiarom łączności — ME (ja), US (my) oraz ALL (wszyscy) — kierowcy mogą skupić się wyłącznie na prowadzeniu samochodu, skontaktować się ze znajomymi czy rodziną albo nawiązać połączenie z Internetem. W trybie ME system multimedialnego odłącza smartfon kierowcy i na pierwszy plan wysuwa informacje dotyczące prowadzenia auta. Z kolei tryb US pozwala pasażerom na kontakt z grupą wybranych osób, np. ze znajomymi lub rodziną, którzy mogą zalogować się do systemu audio-informacyjnego w Monza Concept za pomocą własnych urządzeń komunikacyjnych i dzielić się informacjami, muzyką, obrazami, a także prowadzić rozmowy poprzez czat i umawiać się na spotkania. Tryb ALL to krok dalej. Pozwala on kierowcy na połączenie się z całym światem. Tryb ten może na przykład udostępnić planowaną trasę w sieci za pomocą tabletu lub smartfona, a później zabrać kogoś po drodze, co umożliwia nowy rodzaj natychmiastowego car-sharingu.

Model Monza Concept oparty jest na konstrukcji modułowej, umożliwiającej elastyczność przy wyborze systemu napędowego. Obecnie istnieją różne systemy napędowe oparte na zwiększonej elektryfikacji samochodu. W przypadku modelu Monza Concept, który zostanie zaprezentowany na wystawie we Frankfurcie, inżynierowie stworzyli napęd elektryczny z rozszerzaczem zasięgu CNG (skompresowany gaz ziemny), stanowiącym kolejny etap rozwoju  technologii zastosowanej w modelu Ampera. Trzycylindrowy doładowany silnik 1.0 SIDI turbo, który będzie debiutował podczas salonu IAA, przejmuje rolę rozszerzacza zasięgu. Jednakże zamiast benzyny wykorzystuje on gaz ziemny, co obniża emisję CO2.

Najnowsze

Kobiece modyfikacje motocyklowe: Honda CBR 600

Marta Faron to entuzjastka motocykli, która dodatkowo wszystkie swoje sprzęty przerabia według uznania, tworząc niepowtarzalne modele. Tym razem  Marta postawiła na modyfikację Hondy CBR 600 F3 na maszynę do stuntu. Oto zmiany,  jakich dokonała.

Motocykl, którego modyfikacji podjęła się Marta, to Honda CBR 600 F3 z 1998 roku. Zdecydowała się na niego, gdyż szukała taniego, solidnego, wytrzymałego motocykla, który się będzie nadawał do nauki stuntu.

– Najbardziej zależało mi na F3, bo w tych przedziałach cenowych to chyba najlepszy wybór – mówi Marta – z jednej strony ma trochę wad, jak to, że jest na gaźnikach, a nie na wtrysku, ale z drugiej strony czasem jego wady są jednocześnie zaletami, jak stalowa rama: ciężka, ale bardziej wytrzymała niż aluminiowe w nowszych motocyklach. Niewątpliwie bardzo dużym plusem jest to, że jest to popularny motocykl, co wiąże się z dostępnością części używanych w przystępnych cenach.

Marta Faron i jej wierny pomocnik
fot. z archiwum Marty Faron

Pytana o to, czy miała konkretny pomysł na przeróbkę, czy też może wszystkie zmiany wychodziły spontanicznie, Marta odpowiada:

– Część była już wcześniej przemyślana, część pomysłów powstawała w trakcie, a część po konsultacji z osobami, które mają doświadczenie w stuncie. Motocykl ten ogólnie jest przeciwieństwem SV-Busy (motocykl, o którym pisałyśmy tutaj, przyp.red.), bo ma być zrobiony jak najniższym kosztem. Ważne, żeby tylko technicznie był dobrze przygotowany. Do wizualnej strony nie przywiązuję takiej wagi, bo i tak będzie często lądował na asfalcie i zbierał blizny – już ich trochę ma. Co go łączy z moją SV? Kolorystyka oczywiście pozostaje zbliżona – już się zdarzyło kilka razy, że został z nim pomylony.

fot. z archiwum Marty Faron

Tak wygląda lista dokonanych już zmian:

– odwrócony smok

– założona przegroda w misie olejowej + ok. 0,5l oleju ponad stan

– tylna zębatka 64 zęby (w serii ma 45) + dłuższy łańcuch

– Hand Brake na dwóch 4-tłoczkowych zaciskach z F4i

– klatka

– stalowe sety z pegami (tył)

– stelaż z tyłu

– szersza opona z tyłu: 180-tka, zamiast 160-tki

– zmieniony i wklepany bak (muszę go jeszcze mocniej wklepać i wykleić)

– prosta kierownica Accel

– tłumik: skrócony micron

– błotnik (był chwilowo, ale już go zdjęłam)

– shark fin (był chwilowo, ale się zgubił)

– wyrzucone owiewki zadupka

– zmienione mocowanie rejestracji, lampy tylnej, kierunkowskazów (kierunkowskazy zostaną zmienione w najbliższym czasie na inne)

– założone lusterka

-założone kierunki

– wentylator podpięty na krótko pod przełącznik świateł długich

– wyrzucony licznik i wiązka elektryczna skrócona o połowę – założony licznik rowerowy

– poza tym ogólny serwis jak: czyszczenie i synchronizacja gaźników, wymiana świec, klocków hamulcowych, wszystkich płynów, filtrów.

To jeszcze nie koniec. Marta ma dalsze plany:

– Z grubszych spraw, to zostało mi wzmocnienie chłodnicy, wzmocnienie setów (tył), stalowe sety (przód), mocowanie amortyzatora skrętu – wszystkie prace są w toku. Wstrzymuje mnie to, że nie umiem spawać, a przed tym, żeby się nauczyć, wstrzymuje mnie brak dobrej spawarki. Muszę jeszcze opracować jakieś mocowanie lampy przedniej, bo oryginalne (plastikowe) już dwa razy się urwało, więc bez sensu to znowu spawać – na razie lampa skutecznie wisi na drutach. Poza tym sporo drobiazgów, jak np. crash pady (czekam, aż tokarz je zrobi) – wylicza z entuzjazmem.

fot. z archiwum Marty Faron

Największe przeszkody, jakie pojawiły się po drodze to – oprócz wspomnianego już braku możliwości samodzielnego spawania, również dorabianie wszelakich mocować, co przy przeróbkach jest, jak zdradza Marta, standardem. My zaś trzymamy kciuki za sukces dalszych modyfikacji, zwłaszcza że dzisiaj, w dniu publikacji artykułu, Marta obchodzi urodziny – wszystkiego dobrego i wielu pomysłów na przyszłość!

Najnowsze

Kobiece modyfikacje motocyklowe: Honda CBR 600

Marta Faron to entuzjastka motocykli, która dodatkowo wszystkie swoje sprzęty przerabia według uznania, tworząc niepowtarzalne modele. Tym razem  Marta postawiła na modyfikację Hondy CBR 600 F3 na maszynę do stuntu. Oto zmiany, jakich dokonała.

Motocykl, którego modyfikacji podjęła się Marta, to Honda CBR 600 F3 z 1998 roku. Zdecydowała się na niego, gdyż szukała taniego, solidnego, wytrzymałego motocykla, który się będzie nadawał do nauki stuntu.

– Najbardziej zależało mi na F3, bo w tych przedziałach cenowych to chyba najlepszy wybór – mówi Marta – z jednej strony ma trochę wad, jak to, że jest na gaźnikach, a nie na wtrysku, ale z drugiej strony czasem jego wady są jednocześnie zaletami, jak stalowa rama: ciężka, ale bardziej wytrzymała niż aluminiowe w nowszych motocyklach. Niewątpliwie bardzo dużym plusem jest to, że jest to popularny motocykl, co wiąże się z dostępnością części używanych w przystępnych cenach.

Marta Faron i jej wierny pomocnik
fot. z archiwum Marty Faron

Pytana o to, czy miała konkretny pomysł na przeróbkę, czy też może wszystkie zmiany wychodziły spontanicznie, Marta odpowiada:

– Część była już wcześniej przemyślana, część pomysłów powstawała w trakcie, a część po konsultacji z osobami, które mają doświadczenie w stuncie. Motocykl ten ogólnie jest przeciwieństwem SV-Busy (motocykl, o którym pisałyśmy tutaj, przyp.red.), bo ma być zrobiony jak najniższym kosztem. Ważne, żeby tylko technicznie był dobrze przygotowany. Do wizualnej strony nie przywiązuję takiej wagi, bo i tak będzie często lądował na asfalcie i zbierał blizny – już ich trochę ma. Co go łączy z moją SV? Kolorystyka oczywiście pozostaje zbliżona – już się zdarzyło kilka razy, że został z nim pomylony.

fot. z archiwum Marty Faron

Tak wygląda lista dokonanych już zmian:

– odwrócony smok

– założona przegroda w misie olejowej + ok. 0,5l oleju ponad stan

– tylna zębatka 64 zęby (w serii ma 45) + dłuższy łańcuch

– Hand Brake na dwóch 4-tłoczkowych zaciskach z F4i

– klatka

– stalowe sety z pegami (tył)

– stelaż z tyłu

– szersza opona z tyłu: 180-tka, zamiast 160-tki

– zmieniony i wklepany bak (muszę go jeszcze mocniej wklepać i wykleić)

– prosta kierownica Accel

– tłumik: skrócony micron

– błotnik (był chwilowo, ale już go zdjęłam)

– shark fin (był chwilowo, ale się zgubił)

– wyrzucone owiewki zadupka

– zmienione mocowanie rejestracji, lampy tylnej, kierunkowskazów (kierunkowskazy zostaną zmienione w najbliższym czasie na inne)

– założone lusterka

-założone kierunki

– wentylator podpięty na krótko pod przełącznik świateł długich

– wyrzucony licznik i wiązka elektryczna skrócona o połowę – założony licznik rowerowy

– poza tym ogólny serwis jak: czyszczenie i synchronizacja gaźników, wymiana świec, klocków hamulcowych, wszystkich płynów, filtrów.

fot. z archiwum Marty Faron

To jeszcze nie koniec. Marta ma dalsze plany:

– Z grubszych spraw, to zostało mi wzmocnienie chłodnicy, wzmocnienie setów (tył), stalowe sety (przód), mocowanie amortyzatora skrętu – wszystkie prace są w toku. Wstrzymuje mnie to, że nie umiem spawać, a przed tym, żeby się nauczyć, wstrzymuje mnie brak dobrej spawarki. Muszę jeszcze opracować jakieś mocowanie lampy przedniej, bo oryginalne (plastikowe) już dwa razy się urwało, więc bez sensu to znowu spawać – na razie lampa skutecznie wisi na drutach. Poza tym sporo drobiazgów, jak np. crash pady (czekam, aż tokarz je zrobi) – wylicza z entuzjazmem.

Największe przeszkody, jakie pojawiły się po drodze to – oprócz wspomnianego już braku możliwości samodzielnego spawania, również dorabianie wszelakich mocować, co przy przeróbkach jest, jak zdradza Marta, standardem. My zaś trzymamy kciuki za sukces dalszych modyfikacji!

Najnowsze