Koronawirus i kryzys gospodarczy: co z transportem publicznym, koleją i CPK?

Koronawirus i kryzys gospodarczy: co z transportem publicznym, koleją i CPK?

16 października 2020
Inwestycje publiczne – nie tylko w naszym kraju – są jedną z recept na wychodzenie z kryzysu gospodarczego. Dzisiaj spodziewamy się bardzo dużych środków, które trafią do Polski w ramach funduszu odbudowy z Unii Europejskiej. Czekamy także na nowy budżet unijny. A co z transportem publicznym?

Pieniądz publiczny jest więc pewniejszy od pieniądza prywatnego. W sektorze prywatnym miały już miejsce cięcia inwestycji, a spodziewanych jest ich jeszcze więcej. Podobnie, mimo sporych oszczędności, sytuacja wygląda w samorządach. W kolejnych latach także należy spodziewać się tu cięć. Istnieje obawa, że dotkną ona także transport publiczny. Biorąc pod uwagę, że przez kilka ostatnich lat udało się odbudować zaufanie do tego sektora, powinien on zniknąć spod tego noża. Tymczasem w Krakowie ogłoszono decyzję o podwyżce cen biletów. Choć w Warszawie nie została ona zapowiedziana – prawdopodobnie w przyszłym roku czeka nas cięcie rozkładu. Jeśli chodzi o transport kolejowy – został on póki co uratowany przez pieniądze z funduszu antycovidowego w budżecie, który obejmuje ponad 900 milionów złotych.

Wypłacano także środki za ulgowe przejazdy pociągami studentów i uczniów, które się nie odbyły. – W spółkach przewozowych nie ma groźby utraty płynności i podnoszenia larum – mimo obaw odnośnie wprowadzenia obostrzeń jesienią, np. co do liczby podróżnych. Oznaczałoby to mniejszą sprzedaż biletów i konieczność dopłacania kolejnych środków do transportu – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, wiceprezes zespołu doradców gospodarczych TOR. – Wydaje się, że rząd obrał dobrą drogę działań. Póki co nie zgadza się na propozycję zachęcania do powrotu do autobusów i pociągów przez zniesienie podatku VAT i większe promocje cenowe, np. w popularnym Pendolino. Dzisiaj pociągi te nie są wypełnione po brzegi. Tymczasem trwa oczekiwanie na zatwierdzenie przez Komisję Europejską pomocy publicznej dla polskich lotnisk. Niemniej 142 miliony są niewystarczające – przy stratach, które sięgają zapewne już ponad 500 milionów złotych. Część lotnisk dostała jednak wcześniej dofinansowanie ze strony właścicieli, np. samorządów. Wprowadzono także cięcia płac i innych kosztów, aby utrzymać się na powierzchni. Kilka sygnalizuje niestety, że mogą być postawione przed koniecznością złożenia wniosków o ogłoszenie upadłości. W tym kontekście często pojawia się pytanie o celowość realizacji wielkiej inwestycji, jaką ma być Centralny Port Komunikacyjny. Na razie jest ona tylko w planach, bo prace budowlane nie zostały jeszcze podjęte. Być może dobrze byłoby poczekać na wyjście z kryzysu lotniczego. Wtedy należałoby policzyć, jak będzie wyglądał ruch – jaki będzie miał charakter i z jakich kierunków będzie się odbywać. Chociaż oficjalnie nie zostało to powiedziane, przesunięcie tej inwestycji będzie nieuniknione. Rok 2027 jest nierealną datą, jeśli chodzi o uruchomienie tego lotniska. Już teraz ma ono opóźnienie sięgające co najmniej trzech lat – ocenia Furgalski.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!