Korki powstają z braku ludzkiej życzliwości

Minuta pomocy innemu kierowcy - dokładnie tyle trzeba było, żeby znacząco ułatwić ruch na tej drodze. Niestety nikt nie miał tyle czasu.

Motocyklista przedziera się przez wielki korek i zastanawiacie się pewnie, co spowodowało taki zator. Bardzo duża liczba samochodów to dobra, ale nie jedyna poprawna odpowiedź. Oglądajcie dalej.

Co się okazało? Na środkowym pasie zepsuł się Ford Escort. Przy takim natężeniu ruchu zablokowany jeden pas to już poważny problem. Ale nie na tyle duży, żeby którykolwiek z kierowców, również tych zawodowych, zatrzymał się i pomógł. Nawet jeśli kogoś nie wzrusza problem dwojga ludzi, którym zepsuło się auto, to może chociaż mógł pomyśleć o tych dziesiątkach, jeśli nie setkach, stojących w korku?

Nikt nie pomyślał. Dopiero motocyklista, będący autorem nagrania, zatrzymał się i pomógł przepchnąć auto na trawę. Od momentu zapytania czy potrzebna jest pomoc, do podziękowania ze strony kierowcy Escorta, minęła dokładnie minuta. Szkoda, że nikt wcześniej nie miał tak dużo czasu…

Najnowsze

Ceny paliw spadają, tylko dlaczego nie na stacjach?

Wyraźne obniżenie ceny baryłki ropy przełożyło się na wyraźnie niższe ceny hurtowe paliw. Na stacjach benzynowych tego jednak nie zauważymy.

20 stycznia cena baryłki ropy wynosiła 65 dolarów, podczas gdy 7 lutego już tylko 54,5 dolara. Tak gwałtowna obniżka jest związana z epidemią koronawirusa w Chinach. Jak podają analitycy BM Reflex, PKN Orlen sprzedaje obecnie benzynę tańszą w hurcie o 25 gr/l, niż pod koniec grudnia (4,61 zł/l, dane na 7 lutego). Jeszcze bardziej spadły w tym czasie ceny oleju napędowego, bo aż o 56 gr/l (4,63 zł/l). Tymczasem zmiany na stacjach to zwykle kilka groszy.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest polityka właścicieli stacji benzynowych, którzy wykorzystali nagły spadek cen, do podwyższenia swoich marży. Spodziewane są co prawda dalsze obniżki przy dystrybutorach, ale nadal będzie to średnio kilka groszy na litrze.

Trudno prognozować jak ceny paliw będą się kształtowały w najbliższym czasie. Przeciągająca się epidemia koronawirusa będzie bez wątpienia zmniejszać zapotrzebowanie rynku na ropę naftową. W tej sprawie odbyło się już spotkanie krajów OPEC+, ale trzydniowa narada nie przyniosła żadnych zmian. Kolejne spotkanie odbędzie się 5 i 6 marca i wtedy może zapaść decyzja o ograniczeniu produkcji ropy naftowej.

Najnowsze

Chcą zabierać auta piratom drogowym i je sprzedawać

W opinii duńskich urzędników obecnie obowiązujące przepisy są zbyt pobłażliwe i nie dyscyplinują niebezpiecznie jeżdżących kierowców. Tylko czy zapowiadana nowelizacja rzeczywiście uderzy w piratów drogowych?

1150 zł za przejechanie na czerwonym świetle, nawet 4300 zł za przekroczenie prędkości, a także kara w wysokości jednej pensji oraz 20 dni w areszcie za jazdę samochodem mając ponad 1,2 promila alkoholu we krwi – czy to są pobłażliwe kary? Według duńskiego rządu tak i dlatego pracuje nad nowelizacją przepisów.

Według projektu za najbardziej poważne przewinienia, jak dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości, jazdę po alkoholu oraz stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym, państwo konfiskowałoby samochód, którym dokonano wykroczenia. Taki pojazd natychmiast wystawiany byłby na aukcji i trafiał do nowego właściciela.

Czy tak poważna kara jest uzasadniona, to kwestia nad którą można dyskutować. Bezdyskusyjny jest natomiast problem, jaki tworzy to dla wielu podmiotów, takich jak firmy leasingowe, firmy oferujące wynajem długoterminowy oraz udostępniające samochody na minuty. Według nowych przepisów nie ma bowiem znaczenia do kogo należy auto, w którym zatrzymano pirata drogowego. Dania będzie więc karała nie kierowcę, ale firmy świadczące usługi finansowania lub użyczania samochodów. A chyba nie o to miało chodzić w tych przepisach?

Autorzy projektu dostrzegają ten problem, ale zbywają go twierdzeniem, że wszystkie te firmy będą musiały po prostu lepiej weryfikować osoby, z którymi podpisują umowy. To znaczy co robić? Sprawdzać, czy ktoś ma na koncie dostatecznie dużo pieniędzy, żeby zwrócić równowartość skonfiskowanego samochodu? Dobrym pomysłem byłoby prześwietlenie policyjnych kartotek i oszacowanie ryzyka popełnienia przez danego kierowcę poważnych wykroczeń. Tylko co później? Odmówić na tej podstawie leasingu, chociaż dana osoba dysponuje odpowiednimi dochodami, aby go spłacać? Może firmy powinny zacząć stosować zwyżki, zależenie od ryzyka odebrania ich samochodu klientowi?

To teraz wyobraźcie sobie jeszcze taką sytuację. Pożyczacie koledze auto, ten zostaje złapany, kiedy jedzie 105 km/h w terenie zabudowanym i w ten sposób bezpowrotnie tracicie swoje auto. Koledze jest przykro i bardzo przeprasza, ale nie stać go na oddanie wam pieniędzy za samochód. I co teraz? Czekacie aż odda w ratach? Zmuszacie go, żeby wziął kredyt? A jeśli odmówi, zagrozicie mu pozwem do sądu? Podobno nowe przepisy mają wejść w życie wiosną tego roku. Powiedzenie „dobry zwyczaj, nie pożyczaj” może wtedy nabrać w Danii nowego znaczenia.

Najnowsze

Pięć młodych osób zginęło po wjechaniu do stawu. Znamy przyczyny tej tragedii

Do wypadku doszło 10 grudnia minionego roku w województwie lubuskim. Audi A4, którym jechało pięcioro znajomych wpadło nad ranem do stawu. Nikt nie przeżył. Śledztwo prowadzone przez prokuraturę dało właśnie odpowiedź na pytanie o przyczynę tej tragedii.

Drogą między miejscowościami Cibórz i Skąpe podróżowała piątka znajomych – Jakub (17 lat), Kornelia i Weronika (po 18 lat) oraz Dominik i Wojciech (po 19 lat). Warunki drogowe we wtorkowy poranek były trudne, zwłaszcza w tym miejscu. Mokra i śliska nawierzchnia, łuk drogi oraz temperatura na poziomie 2-3 st. C sprawiały, że nietrudno było o wpadnięcie w poślizg.

Jak wynika z przeprowadzonych sekcji ciał młodych ludzi, złe warunki mogły tylko w pewnym stopniu przyczynić się do tragedii. Wszyscy podróżujący Audi byli pod wpływem narkotyków. Obie dziewczyny, w tym ta siedząca za kierownicą, znajdowały się pod wpływem marihuany. Z kolei trzech chłopaków zażywało amfetaminę.

Bezpośrednią przyczyną śmierci całej piątki było utonięcie. Nie wiadomo czy w momencie wjechania do wody, podróżujący Audi byli przytomni. Wcześniej samochód uderzył w betonowy słup, który doprowadził do obrażeń wielonarządowych u młodych ludzi. Siedzące z przodu dziewczyny miały zapięte pasy, w przeciwieństwie do kolegów na tylnej kanapie.

Trudno powiedzieć jak długo dokładnie Audi znajdowało się w wodzie. Auto zauważyli przejeżdżający kierowcy. Przybyły na miejsce zastęp straży pożarnej nie był początkowo w stanie dotrzeć do młodych ludzi. Musiano najpierw przyciągnąć auto za pomocą liny bliżej brzegu. Dopiero wtedy wydostano z pojazdu cztery osoby. Piąta była zakleszczona w samochodzie i nadal znajdowała się pod wodą. Jej ciało uwolnili nurkowie.

Najnowsze

Goodc

Kornelia Olkucka – dziewczyna na torze

Zaczęło się zabawą - od wakacyjnych wypadów na kartingowy tor. Teraz Kornelia Olkucka jest zawodniczką kartingu wyczynowego i odnosi swoje pierwsze sukcesy!

 

Swoje zamiłowanie do ścigania się na torze odkryłaś dopiero kilka lat temu?

Tak. Gdy byłam mała, lubiłam oglądać z tatą Formułę 1 i bardzo chciałam zobaczyć wyścig bolidów na żywo. Niestety nie miałam jeszcze takiej okazji, ale za to w wieku 8 lat wsiadłam do gokarta w słynnym Monako i choć przez chwilę poczułam się, jak Robert Kubica, który jest bardzo znany w tym księstwie. Od tego momentu, zawsze na wakacjach ważnym punktem zwiedzania były tory, żebym mogła się pościgać, a np. we Francji zewnętrzne tory kartingowe są prawie wszędzie.

Tato widział, że ściganie sprawia mi przyjemność, nie boję się i mam dryg do tego sportu. Powoli dojrzewała w nim myśl, czy nie powinnam zacząć trenować. Dopiero gdy byłam w szóstej klasie, zapisałam się do szkółki gokartowej i przez rok trenowałam na hali, bardziej jednak w ramach hobby.

To kiedy ta pasja stała się dla Ciebie rywalizacją sportową?

Na dobre wsiąkłam w ten sport wtedy, gdy tata kupił mi gokarta wyczynowego i pojechaliśmy na tor zewnętrzny do Torunia. Przekonałam się, że gokart wyczynowy to inna bajka, niż ten halowy. Wyczynowy osiąga prędkość ponad 140 km/h, gdzie halowy  tylko 70km/h . Na torach halowych panują zupełnie inne warunki, niż na torach wyczynowych, min. jest inna przyczepność. Między gokartami dochodzi tam do ciągłego kontaktu, ale nic się nie dzieje, ponieważ są one obudowane. A na torze profesjonalnym kontakt z drugim gokartem może się skończyć bardzo poważnym wypadkiem, dlatego trzeba być cały czas skoncentrowanym i mieć oczy dookoła głowy.

Jazda gokartem halowym nie wymaga licencji, a wyposażenie kierowcy nie musi mieć homologacji. Natomiast w kartingu wyczynowym: kask, kombinezon, buty, rękawice – muszą mieć homologację CIK-FIA. Musiałam więc kupić odpowiedni strój, kask i oczywiście zrobić licencję. Potem przez rok z tatą trenowałam na torach zewnętrznych i przygotowywałam się, by wystartować w zawodach Rotax Max Challenge.

I od razu „skok na głęboką wodę”?

Swój pierwszy start w profesjonalnych wyścigach zaczęłam od kategorii Junior, więc niestety, w przeciwieństwie do moich rywali, nie miałam za sobą startów w niższych kategoriach –  Micro i Mini ani obycia na torze. Było trudno! Stawka seniorska była bardzo wymagająca, ale dawałam radę, bo potrafiłam wykręcić podobne czasy, jak rywale, a czasem nawet lepsze.

Jak to zmieniło Twoje codzienne życie?

Przede wszystkim na rzecz gokartów porzuciłam skrzypce. Bardzo dużo teraz też wyjeżdżamy. W sezonie wyścigowym praktycznie ciągle jesteśmy w drodze. Mam niewiele czasu na życie towarzyskie, a swoje wakacje spędzam głównie na torach. Często musze opuszczać lekcje, więc później trzeba dużo nadrabiać (dobrze, że mam wyrozumiałych nauczycieli).

Kto Cię najbardziej w tym sportowym rozwoju wspiera?

Mnóstwo czasu spędzam z tatą – dużo ze sobą rozmawiamy, kłócimy się też czasami, bo jednak stres związany z wyścigami robi swoje. On jest też moim mechanikiem i dba o pełne przygotowanie techniczne mojego sprzętu. Bardzo dużo wsparcia otrzymuję od mamy i siostry Natalii. Mama potrafi mnie odstresować przed wyścigiem i pocieszyć, gdy coś nie wyjdzie. Siostra bardzo mi kibicuje i zawsze mogę liczyć na słowa otuchy, umie mnie też zmotywować. W ogóle mam wspaniałą rodzinę! A na wsparcie mogę też liczyć u swoich nauczycieli.

Na początku tato był też moim trenerem i menagerem, a teraz mam dwóch trenerów. Należę do teamu Wyrzykowski Motorsport, a o przygotowanie fizyczne dba mój trener personalny Krzysztof Stępniak. Pracuję także z psychologami sportu – Marcinem Kwiatkowskim i Agnieszka Kwiatkowską.

Był taki moment przełomowy, kiedy stwierdziłaś, że właśnie to chcesz w życiu robić? Czy był to bardziej proces przemiany?

Bardziej proces przemiany, który nastąpił między programem „The Girls on Track”, w którym wzięłam udział i zostałam wybrana rezerwową reprezentantką Polski na finał europejski,  a nowym sezonem Rotax Max Challenge Poland, gdzie wystartowałam  w kategorii Senior Max. Dzięki udziałowi w programie „The Girls on Track” bliżej poznałam świat motorsportu. W tym czasie także utworzono W Series, który daje kobietom szansę jeżdżenia w Formule i zaczęłam marzyć, żeby tam właśnie kiedyś wystartować. A dzięki startowi w kategorii Senior przekonałam się, że mogę rywalizować z chłopakami. Wtedy poczułam, że chce związać swoją przyszłość z motorsportem, że to już nie jest tylko zabawa.

Rywalizujesz z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami – lubisz stawiać sobie poprzeczkę wysoko?

Czy lubię sobie stawiać wysoko poprzeczkę? Hmm… dobre  pytanie. Lubię wyzwania, a udział  w wyścigu z bardziej doświadczonymi zawodnikami sprawia mi radość, bo im wyżej mam postawioną poprzeczkę, tym bardziej mnie to motywuje. Ze względu na wiek zostałam od razu wrzucona na głęboką wodę, najpierw musiałam wystartować w kategorii Junior, a rok później w kategorii Senior. Nigdy się nie poddawałam, chociaż czasami miałam ochotę to wszystko rzucić, szczególnie, kiedy inni oceniali mnie niesprawiedliwie lub śmiali się z moich błędów. Jednak tak się wciągnęłam w ten sport,  że bez niego chyba nie umiałabym już żyć…

Co było najlepsze dla Ciebie w sezonie 2019?

W sezonie 2019 roku najlepsze było dla mnie to, że pomimo tak małego doświadczenia, uzyskałam 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Rotax Max Challenge Poland, a także możliwość testowania silnika IAME we Francji – z wybitnym trenerem i byłym zawodnikiem światowej klasy Ludo Veve. Bardzo dużo się tam nauczyłam, wystartowałam także w Ladies Cup Iame. Szło mi całkiem dobrze, bo w prefinale przyjechałam ósma, niestety w finale, incydent na torze wykluczył mnie z walki o pierwszą dziesiątkę. A byłam jedyną dziewczyną, która przyjechała z tak daleka, nie znała toru ani ramy Sodi – ten udział w zawodach dał mi bardzo bogate doświadczenie. 

Jakie masz plany obecny sezon?

W sezonie 2020/2021 będę startować w serii Rotax Max Challenge Poland oraz CEE Rotax Max. Jeżeli powtórzą Ladies Cup, to też postaram się wziąć w nim udział. Dam z siebie wszystko, by zakończyć ten sezon w czołówce!

Profil zawodniczki: https://www.facebook.com/korneliaolkucka/

Najnowsze