Kobieta za sterami Dreamlinera? „O, znowu baba! I co? Też będziesz płakać? Jak na babsko, to ujdzie" - czyli co wciąż słyszą polskie lotniczki od instruktorów

22 października 2020
1
Kobieta pilotująca gigantycznego Dreamlinera, czy wojskowy myśliwiec nadal zaskakuje. W latach 20. Karolina jako pierwsza Polka samodzielnie siada za sterami. Basia, Anna i Jadwiga pilotują najszybsze myśliwce czasów II wojny światowej. Kasia, dziewczyna z małej wioski, ujarzmia srebrnego smoka - wojskowego MiG-a. "Dziewczyny na skrzydłach" to niezwykła książka - zbiór prawdziwych historii polskich lotniczek, które zdobyły niebo.
Loading module...

Motoryzacja i lotnictwo się przenikają. To często z samolotów przejmowane są niektóre technologie, które znamy dziś w samochodach (np. head-up-display, czyli projekcja najpotrzebniejszych danych na samochodowej szybie lub wyświetlaczu przeziernym). Obie branże łączą też sami podwykonawcy i producenci, którzy dostarczają np. silniki zarówno do samolotów, jak i aut (obecnie np. Rolls-Royce). I tak jak od początków zeszłego wieku kobiety borykały się z niezrozumieniem ich pasji do prowadzenia samochodu, lub startów w rajdach czy wyścigach - co niestety pokutuje do dziś - tak polskie lotniczki stykały się z podobnym nastawieniem płci męskiej. Czy zrezygnowały ze swych pasji z tego powodu? Wręcz przeciwnie, zostały utwierdzone w przekonaniu, aby dopiąć swego!

Marzenie o lataniu

Nie tylko chłopcy marzą o lataniu. Poznając historię awiacji okazuje się, że kobiety zdobywały niebo na równi z mężczyznami. Sterowały pierwszymi powietrznymi statkami i konstruowały własne skrzydła z drewna. Jednak zawsze było im nieco trudniej, bo oprócz grawitacji musiały pokonać ludzką niechęć.

Przyszedł czas, by przypomnieć o odważnych, niezależnych, pełnych pasji lotniczkach - pionierkach i tych nam współczesnych. W czasach, gdy większość kobiet nie mogła nosić spodni, one założyły lotniczy kombinezon i zdobyły niebo. Dziś, gdy mundurem lotnika szczycą się głównie mężczyźni, one - wbrew stereotypom - również po niego sięgają.

Oto losy dziewczyn, którym wyrosły skrzydła. Książka "Dziewczyny na skrzydłach" to historie pierwszych Polek za sterami samolotów z początków lotnictwa, tych które latały w trakcie drugiej wojny światowej, a także w czasach PRL i w wolnej Polsce. Poznajcie historie pierwszej polskiej pilotki Karoliny Iwaszkiewiczówny, pierwszej pilotki myśliwca ppłk pil. Haliny Kamińskiej-Dudek, czy pierwszej kobiety za sterami Dreamlinera kpt. pil. Adeli Szarzec-Tragarz.

Seksistowskie komentarze

Z tymi mierzą się często kobiety - kierowcy. A lotniczki? „O, znowu baba! I co? Też będziesz płakać?”, „Jak na babsko, to ujdzie” – słyszały od swoich instruktorów. Nie pozwoliły jednak, by mężczyźni zniszczyli ich marzenia. I całe szczęście, bo dziś możemy zapoznać się z niezwykłymi losami pań, w których nigdy nie wygasła pasja.

Dziś książkę "Dziewczyny na skrzydłach" rekomendują znani... mężczyźni.

Sebastian Kawa - lekarz, żeglarz, pilot szybowcowy, 15 krotny mistrz świata w konkurencjach szybowcowych, wielokrotny światowy rekordzista w szybownictwie.

Książka o marzeniach, pasji, ambicji, przełamywaniu stereotypów i walce z przeciwnościami losu, również tymi najtragiczniejszymi, związanymi z zawieruchami historii. Zarazem inspirująca i życiowa, dla tych, którzy wolą twardo stąpać po ziemi. Ukazuje autentyczne historie kobiet z krwi i kości. Postaci rozdartych w swoich wyborach, a także tych zdeterminowanych do osiągnięcia celu jak wystrzelony pocisk. Przybliża legendy znane z kart historii, jak również dziewczyny tuż za rogiem, z pomniejszonego przez lotnictwo świata, które spotkamy w szkolnym Puchaczu, w kokpicie samolotu wiozącego na wakacje czy próbując przygody na spadochronowym tandemie. Człowiek zafascynowany lotnictwem, który nie mógł sam zasiąść za sterami i żywił się lotniczymi opowieściami, czyta tę książkę jednym tchem i czuje niedosyt. 

Płk w st. spocz. pil. dr hab. inż. Janusz Ziółkowski - prof. nadzw. WSH, pilot instruktor dęblińskiej „Szkoły Orląt”, były dziekan Wydziału Lotnictwa w Wyższej Szkole Lotniczej Sił Powietrznych, wieloletni dyrektor Liceum Lotniczego w Dęblinie

Nasza wiedza o kobietach w lotnictwie jest bardzo ograniczona. Jednak te ujęte w sposób beletrystyczny wspomnienia pozwalają zrozumieć skomplikowaną drogę kobiet w przestworza. Opowieści o bohaterkach, które wpisały się w bogatą historię polskiego lotnictwa czyta się z ciekawością. Warto sięgnąć po tę książkę, gorąco polecam!

Polskie lotniczki - niezwykłe historie

 

Katarzyna Tomiak-Siemieniewicz - pierwsza Polka latająca na myśliwcu MiG-29

„Przypomniało mi się, jak na pierwszym roku wszyscy zadzieraliśmy głowy w górę, patrzyliśmy na odrzutowce i każdy głośno marzył, że też by chciał tam być. Kumpel powiedział wtedy do mnie: „Kaśka, no co ty. I tak nie będziesz na tym latać. Laski na tym nie latają”. A później kolegę spisali, czyli uznali, że nie jest w stanie się wyszkolić. Nie dotarł nawet do Iskier. A ja właśnie wsiadłam do pierwszego w swoim życiu odrzutowca.” 

„W tym samym czasie także w Dęblinie miało miejsce nieprzyjemne dla mnie zdarzenie. Poznałam instruktora – pilota samolotu MiG-29, który prosto w oczy powiedział, że mnie, kobiety, wcale w lotnictwie bojowym nie chcą. Właśnie dlatego, że jestem kobietą. Nie spodziewałam się tego, nie po tym, jak udowodniłam w szkole, że umiem, staram się, dobrze latam. Zaskoczył mnie, ale nie dałam tego po sobie poznać. Podziękowałam za szczerość, odwróciłam się i wyszłam."

Halina Kamińska-Dudek - pierwsza kobieta w historii Polski latająca myśliwcem

„W początkach lat pięćdziesiątych wyszła za lotnika Jana Wieczorka. Na komisji rekrutacyjnej obiecywała pilnować serca w czasie szkolnej nauki i poświęcić czas wyłącznie lotnictwu (tak, została zapytana o taką kwestię!). Jednakże wkrótce po ukończeniu szkoły młoda piękna kobieta postanowiła zadbać o swoje życie osobiste. Z tego związku urodziła się córeczka Jola. Jej mama miała odtąd wciąż nosić w sobie znane wielu kobietom ciche poczucie winy względem dzieci, przy których nie zawsze można czuwać, i względem siebie, gdy wzywała tęsknota za pasją. Halinie proponowano etat tak zwany nielotny, który w przeciwieństwie do stanowiska pilota gwarantował stałe godziny pracy. Odmówiła. Fakt bycia matką nie odebrał jej marzeń. Postarała się za to dopasować wojskowe wymagania i obowiązki do nowej matczynej rzeczywistości. Dla wielu osób musiało to być szokujące. Dla innych, życzliwie nastawionych, godne podziwu i zapamiętania. Po ponad 50 latach przełożony Haliny płk pil. Bohdan Mickaniewski napisał do niej w liście: Zawsze będę pamiętał, że miałem w kluczu taką instruktor pilot, która w czasie przerwy w lotach leciała do Radomia [w tamtym czasie część lotników z Radomia pracowała na zapasowym lotnisku Piastów – przyp. ARL], karmiła dziecko piersią, wracała i latała dalej. Dodatkowo wykonywała jeszcze loty z uczniami kolegi, bo ten źle się czuł.”

"Kobieta, chcąc udowodnić, że może wykonywać zawód zastrzeżony tradycyjnie dla mężczyzn, chcąc zdobyć pozycję społeczną w typowo męskim gronie, musi dawać z siebie dwa razy tyle, co mężczyźni, robić więcej, lepiej, dokładniej, a dopiero wtedy zasłuży na przekonanie, że… jest taka jak oni."

Ada Dankowska - mistrzyni szybownictwa

„Wpadłam w tak silne przeciążenie, że całe moje ciało stało się ciężkie jak ołów. Nie mogłam się ruszyć. Z ogromnym wysiłkiem przycisnęłam jedynie włącznik nadajnika pokładowej radiostacji. Wywołałam w eter swój symbol konkursowy i nie zdołałam już nic więcej powiedzieć. Za to rozległy się zmieszane ze sobą gwałtowne okrzyki kolegów: „Ada, skacz! Skacz! Szesnastka, skacz! Ada, szybko!”. Pomyślałam sobie wtedy: „No dobrze, ale jak?”. Szybowiec zwiększał prędkość. Napływająca do głowy krew sprawiła, że tablica przyrządów wydawała się jedną wielką różową plamą. Nie było szans, by chociaż poruszyć gałką mechanizmu awaryjnego odrzucenia osłony. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Jacek miał wtedy dwa latka, a ja uświadomiłam sobie, że muszę wyskoczyć, bo jak ci moi mężczyźni poradzą sobie beze mnie?”

Ada Dankowska ustanowiła łącznie 15 rekordów świata i 43 rekordy Polski.

Karolina Iwaszkiewiczówna - pierwsza polska lotniczka

"Pewnej styczniowej nocy 1941 roku matkę i mnie obudziło pukanie do drzwi. W drzwiach stanął wysoki ciemnowłosy mężczyzna, ponaglał, byśmy poszły za nim. Poprowadził nas przez miasto do miejsca, gdzie czekała wojskowa ciężarówka. Kolejne godziny w podróży trzęsło nami, aż uderzałam głową o twardy brezent dachu. Dotarłyśmy do Rygi. W drodze do samolotu, którym miałyśmy odlecieć z Rygi do Sztokholmu, matka tłumaczyła mi, jak mam się zachować, gdyby złapali nas radzieccy żandarmi i rozdzielili ze sobą. Miałam nawiązać kontakt z babcią przez poste restante – Bóg jeden wie, że nie miałam pojęcia, co to w ogóle znaczy. Na szczęście bezpiecznie doleciałyśmy do Sztokholmu. […] Nie zapytałam nigdy matki, jak zorganizowała naszą ucieczkę, a ona nigdy nie zdradziła szczegółów. Wkrótce szlak przerzutowy, którym uciekłyśmy, stał się niedostępny dla uchodźców. "

Basia, Anka i Jaga - dziewczyny na skrzydłach wojny

„Usłyszałam pijacki francuski głos proponujący mi szampana, amunicję lub papierosy. Przedstawił się jako „Kiki Espagnol”, przypuszczalnie przemytnik i handlarz czarnorynkowy. Z kieszeni powyciągał kilka butelek szampana. Piliśmy i rozmawialiśmy, czekając na koniec niemieckiego nalotu. Pamiętam odgłos odłamków spadających na beton lotniska, a także rzucony przez światło księżyca mój czarny cień pijący z butelki.”

„Aż przyszedł dzień, w którym pozwolono kobietom latać najsłynniejszym z samolotów okresu II wojny światowej – Spitfi re’em. Ten samolot stał się legendą już w czasach swojej młodości i największej aktywności. Jeśli wygrana pierwszej w historii światowych konfl iktów wyłącznie lotniczej kampanii wojennej zwanej bitwą o Anglię wstrzymała pasmo militarnych sukcesów III Rzeszy, to Spitfi re był tej bitwy głównym bohaterem. Kobiety szczególnie kochały latać tą właśnie maszyną, z jej mocą potężnego tysiącsześćsetkonnego silnika Rolls-Royce Merlin w najsłynniejszej wersji Spitfi re’a Mk IX czy 2300 koni silnika Griff on w F Mk 24. Skłonny do kapotażu przy zbyt gwałtownym hamowaniu po lądowaniu, w powietrzu był niebywale wyważony. Ten samolot zamieniał latanie w poezję.”

Zosia - córka leśnika lata ponad koronami drzew

 „To była najstraszniejsza noc w moim życiu. Z 3 na 4 września 1944 roku do naszej leśniczówki w Wyknie wtargnęło gestapo. Niemcy podeszli do mojego siedemnastoletniego kuzyna, złapali go za włosy i zaczęli uderzać jego głową o piec. Wtedy podbiegła jego siostra Jadzia i złapała Niemca za ręce, krzycząc, że on nic nie wie, nic nie widział, żadnej broni, żadnego radia, bo niedawno przyjechał. Bardzo kochała brata, był młodszy od niej, chciała go bronić. Puścili Kazika. Ale w zamian wzięli Jadzię pod ręce i wyprowadzili na dwór. To był ostatni raz, jak widzieliśmy ją żywą. Usłyszeliśmy tylko trzaśnięcie drzwi wejściowych. Później dowiedzieliśmy się, że zastrzelili ją za domem i porzucili.”

„Po aresztowaniu, po przejściach w czasie okupacji postanowiłam jedno – zrobię wszystko, by już nigdy nie czuć tej bezsilności. Rozważałam, gdzie mogę poczuć się silna, gdzie, gdyby znowu wybuchła wojna, będę mogła walczyć i wygrać. Człowiek w pojedynkę nigdy nie da rady wrogiemu wojsku i innym tak strasznym organizacjom jak gestapo. Samemu, bez wsparcia jest trudno obronić siebie, a tym bardziej rodzinę. Jeśli walczyć, to w armii, a najlepiej w samolocie. Tak właśnie myślałam, że w samolocie będę silna. Samolot da mi siłę i szansę na zwycięstwo. Postanowiłam, że zrobię wszystko, by dostać się do wojskowego lotnictwa.”

Poznaj wszystkie historie kobiet, które zdobyły niebo!

Komentarze

Beata
23 października 2020 17:07
Pracowałam w PLL"LOT" w oddziale AN-24, kiedy przyszła do niego nowa grupa absolwentów na podstawie umowy z Politechniką Rzeszowską i była w niej Adela Szarzec. Co to się działo! Baba, da radę, nie da rady. Na szczęście nie mogli nie przyjąć, a ona dała radę. I to nieźle!