Kino motocyklowe na zimowe dni

Zimowe wieczory są długie, ciemne i chłodne. Motocykle stoją w garażach i najwyżej możemy do nich na chwilę zajrzeć sprawdzić, jak się mają. O jeździe po śniegu nie ma mowy. A do wiosny musimy jakoś doczekać.

Na dni, w których robi nam się tęskno za motocyklowymi przejażdżkami, dobrze zaaplikować sobie zdrową dawkę motocyklowego kina, ale nie po to, żeby jeszcze bardziej się rozczulić, tylko po to, żeby poszukać nowych inspiracji.

Na początek szybki research. Tak się składa, że w większości filmów, w których motocykle grają istotną rolę i są ważną częścią przedstawianej historii, bohaterami, a zarazem kierowcami są mężczyźni. W najbardziej znanych filmach drogi, jak np. 'Easy Rider' czy 'Born To Be Wild', motocykle grają prawie główną rolę, zaś w produkcjach typu 'The Wild One' lub 'Treffer' jednoślady wyrażają ducha generacji, która podąża własną drogą w nieustannie zmieniającym się społeczeństwie. Trudno o filmy, w których to dziewczyny na motocyklach szukają odpowiedzi na ważne życiowe pytania. A może nasze poszukiwania nie były wystarczająco głębokie. Jeśli wy, drogie czytelniczki (i czytelnicy) macie jakieś swoje typy, czekamy na wasze uwagi.

Poniższe zestawienie na pewno nie jest pełne. Jest wiele filmowych produkcji, jak choćby amerykańskie seriale o Aniołach Piekieł czy popularny tasiemiec 'Sons of Anarchy'. Nasz przegląd jest subiektywny i na pewno ograniczony, ale wybrane przez nas filmy pomogą wam jakoś dotrwać do rozpoczęcia sezonu.

Filmy kultowe…

…a jeśli nie kultowe, to na pewno otoczone wyjątkowym rodzajem sławy. W tej grupie filmów prym wiedzie zdecydowanie  'Easy Rider', który łączy w sobie ciekawe techniki montażu oraz epicką ścieżkę dźwiękową. Film jest manifestacją swobody, wolności skonfrontowanej ze skostniałym, konserwatywnym społeczeństwem, w którym nie ma miejsca na indywidualność i tolerancję, a każdy, kto żyje według innych zasad, skazany jest na banicję, emigrację do własnego wnętrza. W filmie zagrały motocykle Harley Hydraglide. Film, który nakręcono za niewielkie pieniądze, zarobił miliony dolarów i przy okazji wyciągnął firmę Harley – Davidson z finansowej zapaści.

’The Wild One' jest najstarszym filmem w naszym zestawieniu. Wystąpił w nim w głównej roli Marlon Brando, grający Johnny’ego, przywódcę motocyklowej grupy „Hell’s Angels”, która terroryzuje mieszkańców małego miasteczka. Ich prowokacyjne zachowanie jest wyrazem sprzeciwu wymierzonego w bezrefleksyjne i nietolerancyjne społeczeństwo. Scenariusz filmu został oparty na powieści autorstwa Franka Rooneya, która  dotyczyła prawdziwych wydarzeń. W roku 1947 cztery tysiące młodych ludzi na motorach opanowało i zdewastowało kalifornijskie miasteczko Hollister. Postać przywódcy bandy, Johnny’ego, mimo jego złych wybryków, stała się wzorem człowieka zbuntowanego i niepokornego, który przyświecał młodemu pokoleniu Ameryki lat 50. i 60. XX wieku.

Filmem, który również określa się mianem kultowego, jest amerykański dokument z 1971 roku – „On Any Sunday”, który pokazuje życie i pasję uczestników wyścigów motocyklowych. Co motywuje do zwycięstwa i dlaczego nieustannie ryzykuje się własnym życiem, o tym właśnie opowiada film w reżyserii Bruce’a Browna, w którym wystąpił Steve McQueen, aktor zaangażowany w sporty motocyklowe.

 

Coś dla seniorów

Pośród motocyklistów są również ludzie z pokolenia naszych rodziców, czyli w wieku średnim lub na emeryturze. Z pewnością ucieszy ich wiadomość, że i oni znajdą coś dla siebie pośród filmów o motocyklach. Znalazłyśmy kilka takich produkcji.

,,Prawdziwa historia” to film, w którym główną rolę gra Anthony Hopkins. Aktor przy okazji premiery obrazu mówił, że to jego najlepszy film i najlepsza rola. Hopkins wciela się w rolę Burta Munro, pochodzącego z Nowej Zelandii konstruktora, który idzie dawno obraną drogą, czyli za swoimi marzeniami. Samodzielnie konstruuje motocykl, któremu nadaje imię Indian, aby na tej maszynie móc wziąć udział w wyścigach  Bonneville Salt Flats, rozgrywanych w stanie Utah w USA i pobić rekord prędkości. Podczas kręcenia filmu nie korzystano z efektów specjalnych; rzeczywistość przedstawiona miała jak najbardziej odzwierciedlać czasy, w których dzieje się historia, czyli lata 70. Warto obejrzeć!

W komedii 'Born To Be Wild', której tytuł przetłumaczono na polski jako ,,Gang Dzikich Wieprzy” John Travolta wraz z trójką dobrych kolegów, pragnąc oderwać się od szarej codzienności, zasiada za szeroką kierownicą klasycznego Harleya i udaje się w podróż przed siebie, dokąd oczy poniosą. Jak można przypuszczać, nic nie będzie takie, jak czterech przyjaciół sobie zaplanowało. Odskocznia od zwyczajnego życia, jaką miała być motocyklowa wyprawa, staje się nagle nieprzewidywalną przygodą. Dobry film na zimowe popołudnie.

Francuski film 'Mammuth' to historia lojalnego pracownika, który nigdy do pracy się nie spóźnił, nigdy też nie opuścił żadnego roboczego dnia. Po wielu latach zawodowej aktywności tytułowy Mammuth, w tej roli Gérard Depardieu, przechodzi na emeryturę. Ale zanim na zawsze opuści miejsce pracy, dowiaduje się, że nie wszyscy pracodawcy wywiązywali się z opłacania jego składek emerytalnych. Mammuth siada więc na stary, wysłużony motocykl i rusza szukać sprawiedliwości, a przy okazji odwiedza miejsca związane z czasami młodości.

A teraz coś z zupełnie innej beczki…

No, może nie do końca z innej, bo o filmach drogi pisałyśmy w pierwszym akapicie tego tekstu. Ten akapit będzie poświęcony filmom związanym z podróżowaniem na motocyklach, ale bez ideologicznego, kontestującego rzeczywistość wydźwięku.

Filmem, który z pewnością zachwyci niejednego widza, jest obraz w reżyserii Waltera Sallesa pt. ,,Dzienniki motocyklowe”, zrealizowany w oparciu o książkę pod tym samym tytułem autorstwa Ernesto Guevary (jeszcze zanim został  jednym z przywódców rewolucji kubańskiej i zanim zaczęto nazywać go przydomkiem Che). Film opowiada o podróży przez Amerykę Południową, na nie do końca sprawnych maszynach  (Norton 500 z 1939 roku), którą rozpoczęli w 1952 roku dwaj przyjaciele Argentyńczycy, biochemik – Alberto Granado  oraz student medycyny – Ernesto Guevara. Czas nie miał dla nich znaczenia, chcieli zobaczyć, poznać i zrozumieć Amerykę Południową, jej mieszkańców oraz podziały, jakie dokonały się na tym kontynencie. ,,Dzienniki motocyklowe” to nie tylko film o podróży i przyjaźni, to też droga dwóch młodych chłopaków do poznania samych siebie, znalezienia swojego miejsca w życiu i ukonstytuowania się ich światopoglądów. Warto przeczytać książkę i obejrzeć film.

W 2004 roku dwóch aktorów, Ewan McGregor i  Charley Boorman, ruszyło z Londynu w podróż przez Europę, Azję,  Kanadę i Stany Zjednoczone, by po ponad trzech miesiącach podróży wjechać z pompą do Nowego Jorku. Kilkunastoodcinkowy cykl 'Long Way Round' to dokument poświęcony tej podróży. Aktorzy na dużych maszynach BMW R1200 GS przemierzają w miarę spokojne europejskie drogi, odwiedzają Kazachstan, Rosję, Mongolię. W odwiedzanych krajach włączają się w pracę charytatywną na rzecz dzieci. Dwa lata później, zachęceni sukcesem pierwszej serii, motocykliści ruszyli na kolejną wyprawę, tym razem do Afryki – 'Long Way Down'. Na podstawie obu podróży powstały również książki; w Polsce wydało je wydawnictwo Sonia Draga.

Teraz dziewczyny!

Tak jak pisałyśmy wcześniej, takich filmów niestety nie ma zbyt wiele, a szkoda. W filmowej ekranizacji popularnej gry komputerowej „Tomb Raider”, Lara Croft, czyli wysportowana i zwinna Angelina Jolie, używa motocykla jako jednego z środków transportu, zaś jej prywatny garaż jest pełen motoryzacyjnych cudeniek, więc motocykle lekko nikną w tym towarzystwie. Lara porusza się maszyną Yamaha TRX850, a w drugiej części „Lara Croft Tomb Raider: Kolebka Życia” śmiga w te i nazad po Wielkim Chińskim Murze.

Szybko i bezkompromisowo jeździ motocyklem Rooney Mara w filmie ,,Dziewczyna z tatuażem”. Jeździ nawet zimą… czarna maszyna, czarny kask, czarny strój i prędkość. Równie nieźle radzi sobie na motocyklu Ducati 988 Trinity, czyli Carrie-Anne Moss w pierwszej części trylogii Matrix.

 

Jak widzicie, dziewczyn w takich filmach nie ma za dużo. Jeśli znacie jakieś filmy z kobietami i motocyklami w rolach głównych, dajcie znać!

Najnowsze

Marcowa ofensywa Toyoty w polskich salonach

Nowa Toyota RAV4 i zmodernizowany mini van Verso zadebiutują w polskich salonach w dniach 9-10 marca.

Na początku stycznia Toyota zaprezentowała w Polsce nową, drugą generację kompaktowego Aurisa z nadwoziem hatchback. W pierwszym dniu sprzedaży Aurisa w Polsce Toyota zebrała 100 zamówień na nowy model. Klienci w Polsce wybierają najczęściej wersję z silnikiem benzynowym 1.6 Valvematic o mocy 132 KM.
Kolejny etap ofensywy modelowej koncernu w 2013 roku będzie miał miejsce w dniach 9-10 marca, kiedy w salonach zadebiutują nowy SUV RAV4 i zmodernizowany mini van Verso.

Nowa generacja RAV4 została zaprojektowana w oparciu o platformę Avensisa. Długość całkowita wzrośnie względem poprzednika o 20 cm, a rozstaw osi o 10 cm.
W modelu RAV4 zadebiutuje silnik Diesla D-4D o pojemności 2-litrów i mocy 124 KM.

Toyota RAV4
fot. Toyota

W wyposażeniu standardowym RAV4 znajdzie się m.in. klimatyzacja, system audio, 7 poduszek powietrznych, systemy stabilizacji toru jazdy i kontroli trakcji, światła do jazdy dziennej typu LED, system wspomagający podjazdy pod wzniesienia czy system Bluetooth. Dostępne będą także nowe elementy wyposażenia, takie jak elektrycznie otwierana i zamykana klapa bagażnika, system ostrzegania o opuszczeniu pasa ruchu czy automatyczne światła drogowe.

Przy wyposażeniu standardowym ceny RAV4 w wersji z silnikiem Diesla 2.0 D-4D będą rozpoczynały się od 96 900 zł.

Również w dniach 9-10 marca w polskich salonach Toyoty zadebiutuje zmodernizowany mini van Verso. W modelu zmieniono niemal 500 części, z czego ok. 60% jest widocznych, a reszta stanowi element konstrukcji. Zmienione zostały lampy tylne i dyfuzor tylnego zderzaka. We wnętrzu Verso otrzymało materiały wykończeniowe wyższej jakości i dodatkowe elementy chromowane, bardziej eleganckie podświetlenie zegarów oraz jednolite wzory i kolorystykę przycisków i ikon.

Toyota Verso
fot. Toyota

Wśród najważniejszych zmian technicznych jest modernizacja silnika Diesla 2.0 D-4D.
Ceny Toyoty Verso z silnikiem benzynowym 1.6 Valvematic o mocy 132 KM będą rozpoczynały się od 75 900 zł.

W najbliższych miesiącach w Polsce zadebiutuje Auris w wersji hybrydowej, specjalna wersja Yarisa o innym niż dotychczas wyglądzie nadwozia i wnętrza, zupełnie nowa Corolla oraz Auris w odmianie kombi o nazwie Touring Sports.

Najnowsze

Na zawsze w korkach? Analiza rządowego raportu

Za mało dróg, za dużo samochodów.  To, co kierowcy wiedzieli od dawna, teraz przyznał rząd publikując „Strategię rozwoju transportu do 2020 roku”. Oprócz ambitnych planów na przyszłość dokument zawiera diagnozę obecnej sytuacji na drogach.

Stan polskich dróg oglądany zza szyby samochodu nie wygląda ciekawie, jednak spojrzenie na sprawę z szerszej perspektywy może przyprawić o dreszcze. Raport stwierdza wprost, że infrastruktura drogowa jest niewystarczająco rozwinięta w stosunku do potrzeb użytkowników. Sieć drogową stanowią głównie drogi gminne i powiatowe (82 procent), których stan pozostawia wiele do życzenia. Na nieszczęście, przyrost liczby dróg utwardzanych nie nadążał za wzrastającą liczbą samochodów. Nawet wzrost naszego PKB jest szybszy niż poprawa infrastruktury. Nie dziwi zatem, że ogólnej poprawie warunków życia nie towarzyszyła większa poprawa komfortu podróżowania.

Jak wynika z badań, Polska stoi na czele państw europejskich, jeżeli chodzi o ofiary śmiertelne w wypadkach drogowych. Według raportu Komisji Europejskiej z 2011 roku, Polska zajęła 1. miejsce pod względem liczby wypadków. Przyczyną kolizji jest zwykle nadmierna prędkość, choć nie da się ukryć, że krzywe i połatane drogi też mają w tym udział. Mniej dotkliwym, ale bardzo powszechnym dla kierowców problemem są pospolite… korki. To zmora kierowców. Specjaliści z serwisu Korkowo.pl wyliczyli, że, mieszkańcy dużych miast spędzają rocznie w korkach nawet kilkanaście dni (Warszawa – 16 dni, Wrocław – 14 dni, Poznań 13 dni). Zatłoczone ulice oznaczają straty czasowe, a co za tym idzie także finansowe. Spaliny wydzielane przez wlokące się pojazdy szkodzą jakości powietrza, jakim oddychamy. Warto zwrócić uwagę na często pomijany aspekt sprawy: korki są dla zmotoryzowanych bardzo frustrujące. Psychologowie społeczni już dawno dowiedli, że niewygoda, stres i ograniczone pole manewru sprzyjają agresywnym zachowaniom. To dlatego  nawet spokojni na co dzień ludzie wsiadając za kierownicę mogą zamienić się w awanturniczych uczestników ruchu.

Sytuacja wyjściowa jest nieciekawa, budowa dróg jest opóźniona.  Plany na przyszłość zaprezentowane w „Strategii” są w tym kontekście dosyć ambitne. Do 2020 roku mamy nadrobić zaległości infrastrukturalne i stworzyć dogodne połączenia między miastami wojewódzkimi. Już teraz wiadomo, że będzie to bardzo kosztowne, zwłaszcza jeżeli mielibyśmy dokończyć także budowę autostrad. Z badań przeprowadzonych przez specjalistów z serwisu Korkowo.pl wynika, że kierowcy częściej wybierają drogi krajowe niż autostrady, a przyczyną takiego wyboru jest m.in. cena za przejazd (średnio 25 zł za 100 km). Czy rozbudowa sieci autostrad zmieni ten stan rzeczy? Czas pokaże. Póki co, z punktu widzenia kierowców interesujące są rekomendowane zmiany dotyczące transportu miejskiego. Mówiąc wprost: mamy przestawić się na transport zbiorowy czyli podróżować komunikacją miejską i przekonać się do carpoolingu (wspólną jazdę samochodem do celu, np. do pracy). Czy zmiany takie są w stanie rozkorkować centra miast?

Katarzyna Florkowska z serwisu Korkowo.pl: Trudno oczekiwać, ze kierowcy porzucą swoje samochody na rzecz transportu miejskiego z dnia na dzień. Ceny biletów wykazują tendencje wzrostowe, a połączenia tramwajowe i autobusowe nie zawsze są wystarczająco dogodne. Kierowcom z pewnością pomóc mogą remonty usprawniające ruch w najbardziej newralgicznych punktach miasta.

 

Choć jest źle, to w tunelu widać jasne światełko, przynajmniej dla kierowców z dużych miast. Jeśli porównać Ranking Najwolniejszych Miast z  grudnia 2011 do grudnia 2012, to widać wyraźnie, że średnie prędkości w ścisłych centrach miast znacząco wzrosły. Średnio o ok. 12 km/h. Kierunek i cele wyznaczone – czas na wprowadzenie planów w życie.

Dane o sytuacji drogowej zostały opracowane przez serwis Korkowo.pl, który prezentuje aktualne informacje o korkach na polskich drogach. Analizie poddano dane GPS z urządzeń Yanosik umieszczonych w pojazdach.

 

Źródło: Creandi.pl

Najnowsze

Niemki stawiają na zagraniczne samochody

Cudze chwalicie, swego nie znacie... podczas gdy inne nacje często marzą o samochodach niemieckich marek, Niemki coraz częściej odwracają się od rodzimego rynku.

Nie dla nich Audi, Mercedesy czy BMW. W 2012 roku najbardziej popularnymi autami wybieranymi przez Niemki były Fiat 500 (Włochy), Ford Ka (USA) i Hyundai i10 (Korea Południowa).

fot. materiały prasowe

W całym kraju w zeszłym roku sprzedano 1,18 miliona pojazdów, 61% nabywców stanowiły kobiety. Przede wszystkim mówimy jednak o kobietach powyżej 30. roku życia. W gronie tych młodszych zaledwie 41 tysięcy zarejestrowało nowe auto w 2012 roku.

Najnowsze

Nowy egzamin na kategorię A okiem instruktorki

„Rewolucja” - tak w skrócie opisuje nowe zmiany w przepisach na prawo jazdy Magdalena Pondel, instruktorka jazdy motocyklem. Motocyklistka specjalnie dla nas przybliża kulisy egzaminu.

Nauka jazdy na motocyklu to przyjemość – gorzej ze zdaniem egzaminu na kat. A.
fot. Motosfera

Na sam początek – „rewolucja” w egzaminach teoretycznych. Nowa forma egzaminu ma wyeliminować uczenie się testów na pamięć. Kursant ma myśleć, reagować i podejmować właściwe decyzje w jak najkrótszym czasie. Zupełnie tak jak na drodze, gdzie każdy popełniony błąd czy zbyt długi brak zdecydowania, może doprowadzić do tragedii.

Jak zmienił się przebieg egzaminu?

Czas trwania egzaminu pozostał ten sam – 25 minut. Jest jednak więcej pytań, bo 32. Do zdobycia maksymalnie 72 punkty ( test jednokrotnego wyboru ). Aby zaliczyć pozytywnie egzamin, musimy zdobyć co najmniej 68 punktów. Nowy egzamin teoretyczny już teraz sprawia kursantom bardzo wiele problemów i potwierdza, że wielu nie miało wcześniej kontaktu z kodeksem ruchu drogowego, a zajęcia praktyczne najprawdopodobniej pozostawiały wiele do życzenia. Uważam, że dobrze przeszkolony kursant i wyposażony w odpowiednie materiały dydaktyczne nie powinien mieć większego problemu z zaliczeniem egzaminu teoretycznego.

A co z nowymi kategoriami?

Od 19 stycznia 2013 mamy oprócz kategorii A i A1, kategorię AM i A2. Poza nowymi kategoriami, mamy także mnóstwo nowych, niepotrzebnych utrudnień i komplikacji.. Już sama procedura zapisania się na kurs prawa jazdy mocno odstrasza. Dalej nie jest lepiej. Do dnia dzisiejszego niewiadomo na jakich motocyklach będą przeprowadzane szkolenia i egzaminy. Najprawdopodobniej, po raz kolejny decyzje zostaną podjęte przez tych, którzy z motocyklami nie mają nic wspólnego. Osobiście nie wyobrażam sobie, aby osoba, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z motocyklem, na dzień dobry wsiadała na sześćsetkę.

Zmienił się zarówno egzamin teoretyczny, jaki i manewry na placu.
fot. Motocaina.pl

Niestety, nowe przepisy wymagają od OSK i instruktorów przeprowadzania zajęć już od samego początku na motocyklu o pojemności odpowiedniej dla kategorii, o którą ubiega się kursant. Przy okazji, dostrzegam tu pewną dyskryminację – jeżeli zostaną zakupione motocykle ciężkie i wysokie, drobna i niska osoba nie będzie miała w przyszłości szans o ubieganie się o kategorię A, ponieważ nie poradzi sobie z gabarytami motocykla. Do tej pory nie było takiego problemu – egzamin zdawało się z reguły na GN250, YBR250 czy CBF250, motocyklach z którymi bez problemu radzili sobie i ci wyżsi i ciężsi, jak i ci niżsi, mniejsi, drobniejsi. Teraz może się okazać, że niewysoka dziewczyna nie dostanie po prostu palcami u nóg do ziemi na wysokiej sześćsetce. Nie wspominając już o przewrotce – przeciętnej osobie sprawi wiele trudności podniesienie takiego motocykla.

Jak w rzeczywistości, z perspektywy instruktorki, będzie wyglądał kurs praktyczny?

Sam kurs praktyczny to także wiele zmian. W ciągu dwudziestu godzin kursant musi opanować nie tylko ruszanie, zatrzymywanie  i utrzymywanie się na motocyklu, ale także …  technikę jazdy w kopnym piachu, po muldach i w koleinach czy hamowanie awaryjne z dużej prędkości. Zastanawia mnie tylko na czym i w jakich warunkach. Nie przypominam sobie, aby jakikolwiek plac manewrowy posiadał obok teren do nauki podstaw offroadu czy kilkuset metrowy odcinek prostego, gładkiego asfaltu, aby rozpędzić motocykl, a potem bezpiecznie go zatrzymać.

Ogólne wnioski?

Teoretycznie początkowe założenie było dobre – nowe kategorie, nowe, trudniejsze zadania egzaminacyjne, więcej zadań do zrealizowania i przećwiczenia na kursie, ale …  jak tego dokonać w dwadzieścia godzin w dodatku z osobą, która ma blade pojęcie w tym temacie i mając do dyspozycji motocykl, na którym jedno nieostrożne odkręcenie manetki może spowodować nieodwracalne, tragiczne skutki? Nie da się biegać za kursantem po placu i pilnować każdego jego ruchu. Ponadto, aby opanować wszystkie zadania przewidziane w nowej ustawie, przeciętnemu kursantowi najprawdopodobniej nie wystarczy dwadzieścia godzin – na placu. Aby wyjechać na miasto, będzie zmuszony do dokupienia kolejnych dodatkowych lekcji, bo żaden rozsądny instruktor nie weźmie odpowiedzialności za niedoświadczoną osobę i nie pozwoli na to, aby po drogach publicznyc samodzielnie poruszał się ktoś kto nie potrafi zapanować nad motocyklem.

Podkreślam, sama idea była dobra, niestety do pisania ustawy wzięli się niewłaściwi ludzie, którzy w mojej opinii nigdy na motocyklu nie siedzieli i nie zdają sobie sprawy jak wiele pracy i wysiłku trzeba włożyć w to, aby „wychować” odpowiedzialnego i nie stwarzającego zagrożenia na drodze motocyklistę. Sądzę, że nie zdają sobie sprawy z tego, że obsługa i technika jazdy na motocyklu jest nieco inna, niż samochodu, a instruktor kategorii A, w przeciwieństwie do instruktora kategorii B tak naprawdę w wielu sytuacjach nie może zrobić nic. Tutaj kursant odpowiada sam za siebie i ponosi konsekwencje swoich czynów od samego początku. Szkolenie osób początkujących, bez względu na kategorię o którą się ubiegają, powinno rozpoczynać się od jazdy na małym motocyklu o niewielkiej mocy i pojemności. Ustawa nie powinna wymuszać na instruktorach uczenia od samego początku na sprzęcie, którego możliwości są ogromne i często przerastają tych, którzy je dosiadają. To tak, jakby początkującego pilota awionetki posadzić za sterami ogromnego samolotu pasażerskiego z setkami osób na pokładzie – bez względu na konsekwencje.

Oprócz tego, wydaje mi się, że wiele szkół po prostu zrezygnuje z prowadzenia kategorii A. Nie stać ich będzie na zakup kilku nowych motocykli i ryzyko związane z prowadzeniem kursów na nowych zasadach. Ci, którzy pozostaną na rynku będą mieć bardzo trudne zadanie do wykonania. Uważam jednak, że szkoły, które solidnie przyłożą się do realizacji nowego programu przyczynią się do tego, że na naszych drogach pojawi się więcej świadomych i dobrych motocyklistów. Tego im – i sobie – życzę, a przyszłym kursantom – wyboru odpowiedniej szkoły i sukcesów.

Najnowsze