Kierowca Porsche wyprzedza prosto na czołówkę

Mając szybkie auto zawsze zdążymy wyprzedzić? Tym razem się udało, ale to nie zasługa szybkości samochodu.

Dynamiczne auto pozwala na sprawne i bezpieczne wyprzedzanie, ale niektórych kierowców kusi do wykonywania tego manewru w niebezpieczny sposób. Przecież wyprzedzenie innego pojazdu trwa dosłownie 2-3 sekundy, więc co może takiego się stać?

Kierowca Porsche na filmie chyba tak myślał, ponieważ wyprzedzał ciężarówkę pomimo podwójnej ciągłej linii oraz zbliżania się do łuku. A zza łuku wyjechało auto z kamerą i tylko dzięki autorowi nagrania, który hamował z piskiem opon, udało się uniknąć czołowego zderzenia.

Najnowsze

Agresywna kierująca prawie doprowadziła do wypadku

Nigdy nie zrozumiemy kierujących, którzy ryzykują życiem swoim i innych, żeby tylko kogoś wyprzedzić.

Cały początek nagrania to widok z kamery z tyłu samochodu, na którym widać kobietę za kierownicą Seata, która bardzo chce wyprzedzić auto przed nią. Kiedy w końcu wykonuje ten manewr, prawie zderza się z pojazdem jadącym z naprzeciwka.

Jak poinformował autor nagrania, dwa tygodnie później ta sama kierująca doprowadziła do kolizji, wymuszając pierwszeństwo na prawidłowo jadącym Audi. Jak widać przykre skutki agresywnej jazdy samochodem to tylko kwestia czasu.

Najnowsze

SEAT Ibiza i Leon – limitowana edycja FR Black

SEAT wprowadza limitowaną edycję specjalną FR Black do modeli Ibiza oraz Leon. Nowe odsłony kultowych modeli SEAT-a oprócz wyjątkowych detali wykończenia wyposażone są w szereg funkcji dodatkowych.

Samochód w nowej wersji wyróżnia się dekoracyjnymi detalami: zewnętrznymi listwami progowymi, zewnętrzną listwą bagażnika oraz tylnym spoilerem w czarnym kolorze. Ibizę wzbogacono także o charakterystyczne dla edycji FR 18-calowe felgi aluminiowe SPORT Black. Komfort zapewniają sportowe fotele obite tapicerką Dinamica® z czerwonymi przeszyciami materiału. 


 
Do Ibizy FR Black wprowadzono także innowacyjne rozwiązania technologiczne. Model wyposażony jest w pakiet Full LED tworzący ambientowe oświetlenie wnętrza, które potęguje sportowe wrażenia podczas jazdy. Wygodę użytkowania zwiększa pakiet Spring z automatyczną klimatyzacją dwustrefową, sterowane elektrycznie tyle szyby oraz dodatkowy podłokietnik z przodu. Zaktualizowany model uzupełniony został także o technologie bezpieczeństwa – czujnik deszczu i zmierzchu, a także pakiet Front Assist z funkcją awaryjnego hamowania oraz ochrony pieszych. Kierowcę w podróży wspomaga także elektroniczny systemem stabilizacji toru jazdy (ESC).

Leon FR Black także zyskał pakiet full LED, obejmujący diodowe oświetlenie takich elementów, jak przestrzeń na nogi, schowek pod dźwignią zmiany biegów, a także lampki do czytania z przodu i z tyłu.  Model cieszy się dużą popularnością m.in. ze względu na gwarancję bezpieczeństwa. SEAT Leon FR Black uzyskał najwyższy możliwy wynik – pięć gwiazdek – w testach bezpieczeństwa European New Car Assessment Programme. 
 
Cena modelu SEAT Ibiza w specjalnej wersji FR Black zaczyna się od 78 500 zł, zaś SEAT Leon FR Black dostępny jest od 83 500 zł. 

Najnowsze

Regularne tygodniowe odpoczynki poza kabiną ciężarówki to kłopot dla kierowców

Francja jako pierwsza wytoczyła działa przeciw praktyce spędzania 45-godzinnego odpoczynku kierowców w kabinie ciężarówki. I to nie byle jakie. Za złamanie prawa przedsiębiorcy groziło nawet do 30 tysięcy euro grzywny oraz w najgorszym przypadku kara rocznego więzienia. Dlaczego?

Oficjalnie chodziło o zwalczanie nieuczciwej konkurencji społecznej. W rzeczywistości polscy truckerzy solidnością i pracowitością realizowali na terenie tego kraju zbyt dużo zleceń, na czym tracili francuscy przewoźnicy. Czy na pewno? Kierowcy znad Sekwany preferują krótkie dystanse, a sam system świadczeń i podatków nie sprzyja interesom tamtejszych przedsiębiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że za tak zwaną czterdziestkę piątkę mogą grozić wysokie kary, a do grona państw kontrolujących spędzanie odpoczynków tygodniowych dołączyły też Niemcy, Belgia, Holandia, Anglia czy Włochy.

Po wielu interpretacjach obowiązujących przepisów i kilku wytycznych poszczególnych Państw UE aktualnie można z całą pewnością stwierdzić, iż każdy nocleg kierowcy w trasie, trwający co najmniej 45 godzin, odebrany w pojeździe jest dużym ryzykiem dla przedsiębiorcy transportowego – mówi Łukasz Włoch, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego obecnie ryzyko jest zbyt duże, by je podejmować, warto zapoznać się z historią kontroli dotyczących odpoczynków tygodniowych.

Jak to się zaczęło?

Jednym z pierwszych państw, stosujących kary za spędzanie odpoczynków tygodniowych regularnych w kabinach pojazdów, była Francja. Przepis, który to umożliwiał, już 10 lipca 2014 r. wszedł w życie jako ustawa do walki z nieuczciwą konkurencją społeczną. W większości spraw to przewoźnik był obarczany karą rzędu 1000-1500 euro. Ostatecznie sankcja uznana została za zbyt niską i wpadła w najwyższy próg, osiągając wartość do 30 tysięcy euro lub roku pozbawienia wolności przedsiębiorcy. Obecnie w praktyce kontrolnej wysokość kary waha się w granicach 2000-4000 euro, a kierowca nie ponosi odpowiedzialności za nieudanie się do hotelu na „45-kę” – wyjaśnia ekspert OCRK. –  By uchronić się od kar, kierowcy zaczęli stosować dwa rozwiązania problemu. Jednym z nich było „przerywanie odpoczynku” poprzez zarejestrowanie innych prac – tak zwanych „młotków” lub jazdy w historii danych na karcie kierowcy. Wówczas w czasie kontroli przeprowadzano analizę wcześniejszych odpoczynków i jeśli skrócony odpoczynek tygodniowy mógł być odbierany w danym tygodniu, nie powodowało to kary. W przypadku, gdy nie wolno było przerywać okresu odpoczynku, nakładana była kara nie za spędzanie odpoczynku w kabinie, ale za jego skrócenie, co finalnie zawsze było tańszym rozwiązaniem niż 2000 euro. Drugim sposobem było „symulowanie” odejścia od pojazdu w celu spędzenia czasu odpoczynku w hotelu/motelu. W tym celu kierowcy wyciągali karty cyfrowe z tachografów, by przerwać ciągłość zapisu odpoczynku tygodniowego, po okresie 45 godzin wprowadzali karty do tachografów i poprzez dokonanie wpisu manualnego na karcie okresu odpoczynku, tworzyli historię potwierdzającą, że nie było ich w pojeździe przez okres odpoczynku tygodniowego regularnego – dodaje Łukasz Włoch.

Dokument potwierdzający nocleg

W początkowej fazie kontroli drogowych w Europie powyższe metody uniknięcia lub pomniejszenia kary były nagminnie stosowane, a widmo sankcji w kwocie dwóch czy czterech tysięcy euro powoli gasło. Jednak we Francji kontrolerzy zaczęli wymagać dokumentu, potwierdzającego obecność kierowcy w hotelu. Tego typu praktyka służb kontrolnych jest niezgodna z przepisami ogłoszonymi przez francuskie ministerstwo transportu. Według prawa kierowca nie musi posiadać żadnego dokumentu, który mógłby potwierdzić osobie kontrolującej, że w czasie odpoczynku tygodniowego przebywał on w miejscu innym niż kabina kierowcy. Powinien zostać „złapany na gorącym uczynku” i do inspektora należy obowiązek udowodnienia winy – przekonuje ekspert OCRK. – Jednak francuscy kontrolujący, w sytuacji, gdy kierowca nie posiadał dokumentów potwierdzających nocleg poza kabiną, nakładali kary, tłumacząc, iż jest to „kaucja” na poczet przyszłej ewentualnej sankcji w przypadku, gdy przedsiębiorca nie dostarczy wskazanych dokumentów uwiarygadniających historię noclegu kierowcy.

Sposoby kierowców

Rozwiązaniem problemu dla części przedsiębiorców był wyjazd z kraju, w którym może dojść do ukarania za spędzanie regularnego odpoczynku tygodniowego w kabinie pojazdu, do państwa, które jeszcze nie wprowadziło swoich lokalnych przepisów sankcjonujących złamanie zasady art. 8 ust 8 rozporządzenia 561/2006. Często zdarzały się wyprawy na „45-ki” do Niemiec czy Włoch, by po upłynięciu odpoczynku wrócić do Francji. Jeżeli na karcie kierowcy widniał zapis „kraju zakończenia pracy i rozpoczęcia pracy” inny niż Republika Francuska, wówczas w czasie kontroli drogowych tamtejsi urzędnicy nie dociekali, gdzie kierowca spędzał odpoczynek 45-godzinny. Przez długi czas ten sposób omijania przepisów działał. Jednak do grona krajów kontrolujących to naruszenie zaczęły dołączać kolejne: Niemcy, Belgia, Holandia, Włochy czy Anglia – mówi Łukasz Włoch. – Belgijskie służby kontrolne zaczęły wystawiać kary w wysokości 1800 euro, ale, gdy przewoźnik nie zgodzi się z karą i skieruje sprawę do sądu, wówczas w przypadku przegranej, grzywna może wynieść nawet 60 000 euro. Również Niemcy w maju 2017 r. potwierdziły stosowanie sankcji. Jednak uznano, że sprawiedliwiej będzie, gdy kierowca również otrzyma mandat w wysokości do 500 euro, a karę administracyjną celowaną w przewoźnika oszacowano na wartość bliską 1500 euro – dodaje ekspert OCRK.

Już nie tylko na gorącym uczynku

W pierwszej połowie 2018 roku praktyka europejskich służb kontrolnych ponownie uległa zmianie. Zasada „kierowca złapany na gorącym uczynku” rozszerzona została o zdarzenia, w których kierowca przyznaje się w trakcie kontroli do noclegu w kabinie pojazdu za okres sięgający nawet 28 dni poprzedzających kontrolę. Pierwsza taka sytuacja miała miejsce we Francji, gdzie kontrolujący zażądał od kierowcy okazania dokumentów potwierdzających jego obecność w hotelach w lutym oraz marcu 2018 r. w czasie odbierania 45-godzinnych odpoczynków, poza Francją.

Zgodnie z danymi z karty kierowcy tygodniowe odpoczynki regularne kierowca spędzał w Luksemburgu i w Holandii, niestety ani w chwili kontroli drogowej, ani w czasie postepowania administracyjnego nie przedstawiono „kwitów hotelowych”, a kaucja w wysokości 1500 euro została przekształcona w karę. Ten sam sposób postępowania, tj. kontrola okresu 28 dni (wstecz), znalazł uznanie wśród kontrolerów niemieckich i włoskich. Dla przykładu, za nieprzedstawienie dokumentu z hotelu potwierdzającego spędzanie poza pojazdem odpoczynku we Włoszech w okresie wrzesień – październik 2018 r., kierowca otrzymał mandat 275 euro, zaś przewoźnik 1575 euro.

Jak postępować?

W świetle obowiązującego prawa nie wolno więc spędzać tygodniowych odpoczynków regularnych w kabinie pojazdu. Zawsze warto mieć przy sobie potwierdzenie noclegu spędzonego poza ciężarówką w innym kraju niż ten, w którym jest się zatrudnionym. Co za tym idzie karta kierowcy w takiej sytuacji każdorazowo powinna być poza tachografem. Co zaś jeśli kierowca zaplanował prawidłowy skrócony odpoczynek tygodniowy, który mógł wykonać w kabinie pojazdu, a z przyczyn od niego niezależnych odbierał powyżej 45 godzin? Kierujący może wówczas przerwać go zdarzeniem innej pracy lub dyspozycji najpóźniej w 44 godzinie lub po odebraniu całego odpoczynku, wykonać wydruk i nanieść odpowiednią adnotację, usprawiedliwiającą jego pobyt w kabinie pojazdu – radzi Łukasz Włoch z OCRK.

Najnowsze

Nowy Ssangyong Korando. Znamy polskie ceny!

Po wprowadzeniu na polski rynek we wrześniu tego roku Nowego Tivoli, SsangYong przygotował na listopad 2019 kolejną nowość, tym razem jest to zupełnie Nowy Korando, rodzinny SUV segmentu C.

Najnowsza odsłona Korando jest większa od swojego poprzednika. Samochód jest dłuższy o 40 mm, szerszy również o 40 mm oraz posiada o 25 mm większy rozstaw osi. Nowy Korando został zaprojektowany w taki sposób, aby kierowca i pasażerowie podróżujący nim mieli więcej przestrzeni wewnątrz samochodu. 

Korando otrzymał dwa nowe dynamiczne silniki. Nowoczesny silnik benzynowy GDI-T o pojemności 1.5L z turbodoładowaniem o mocy 163 KM. Silnik ten zadowoli zarówno klientów ceniących sobie komfort jak i bezpieczeństwo, ze względu na duży zakres obrotowy, w którym dostępny jest maksymalny moment obrotowy (280 Nm/1.500-4.000 rpm). Moc 163 KM pozwoli również na dynamiczną jazdę tym, którzy tego oczekują.

Silnik Diesla dostępny w Nowym Korando to sprawdzony, zmodyfikowany na potrzeby najnowszych norm emisji spalin turbodoładowany silnik 1.6 e-XDI. Dysponuje on mocą 136KM, a maksymalny moment obrotowy osiaga wartość do 324Nm w połaczeniu z automatyczną skrzynią biegów. 

Nowy Korando wyposażony jest w aluminiowe 17” felgi aluminiowe. W bogatszych wersjach dostepne są aluminiowe felgi o rozmiarze 18” i 19” oraz reflektory LED.  Kierowca opcjonalnie ma do swojej dyspozycji nowy zestaw wskaźników nazwany przez producenta Blaze Cockpit, jest to 10,25” w pełni cyfrowy zestaw wskaźników LCD HD, który można dostosować do swoich potrzeb, włączając w to wyświetlanie nawigacji oraz wszystkich niezbędnych informacji potrzebnych kierowcy podczas podróży. Centralna konsola może być wyposażona w 8” wyświetlacz Smart Audio, który obsługuje miedzy innymi łączność z urządzeniami mobilnymi poprzez aplikacje Android Auto oraz Apple CarPlay lub 9” wyświetlacz dodatkowo obsługujący nawigację TomTom. 

Już tradycyjnie, podobnie jak w całej gamie samochodów SsangYong, Nowy Korando jest bardzo dobrze wyposażony. Nawet w podstawowej wersji posiada automatyczną dwustrefową klimatyzację, aluminiowe felgi oraz zestaw systemów wspomagających bezpieczne i wygodne podróżowanie.

Podnoszący bezpieczeństwo jazdy zestaw systemów trakcyjnych o nazwie Deep Control zawiera m.in.: zaawansowany system autonomicznego hamowania awaryjnego (AEBS), asystenta jazdy w pasie ruchu (LKAS), asystenta zmiany pasa ruchu (LCA), automatyczne przełączanie świateł mijania/drogowe (HBA), system ostrzegania o pojazdach w martwym polu lusterek bocznych (BSD), system rozpoznawania znaków drogowych (TSR), asystent zmęczenia kierowcy (DAA), aktywny system ochrony przed dachowaniem (ARP), oraz system kontroli zjazdu ze wzniesienia (HDC), asystent ruszania na wzniesieniu (HSA), alert o niebezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu (SDA), alert sprawnego ruszania (FVSA), tempomat. Już w standardowej wersji posiada 7 poduszek powietrznych, w tym kolanowa poduszka powietrzna kierowcy. 

Ceny Nowego Korando rozpoczynają się od 79 990 PLN w wersji benzynowej oraz od 92 490 PLN w wersji z silnikiem Diesla. Pierwsze Korando pojawią się w salonach autoryzowanych dealerów i na polskich drogach już w połowie listopada.

Najnowsze