Kierowca pod wpływem narkotyków przefrunął przez skrzyżowanie i zniszczył sygnalizację świetlną

Odurzony narkotykami mężczyzna ma teraz poważne kłopoty, a kierowanie samochodem pod wpływem substancji odurzającej, to niejedyny zarzut, jaki na nim ciąży.

Jak podała policja, kierujący Volkswagenem nie dostosował prędkości do panujących warunków. Oglądając nagranie mamy wrażenie, że głównie nie dostosował toru jazdy do przebiegu drogi. Przejechał na wprost przez pas zieleni, wybił się na nim i ostatecznie zatrzymał się na słupie jednego z sygnalizatorów. Po jego wyczynie cała sygnalizacja przestała działać.

Tak skończył kierowca pod wpływem narkotyków, który chciał uciec policji

Przybyły na miejsce patrol policji wykonał wstępne badanie na zawartość narkotyków w organizmie, które wykazało, że mężczyzna kierował, będąc pod wpływem środków odurzających. W trakcie czynności funkcjonariusze znaleźli w samochodzie 40-latka blisko 150 gramów białej substancji i nieznaczną ilość suszu roślinnego. Wstępne badania narkotesterem wykazały, że zabezpieczone substancje to amfetamina oraz marihuana. 

Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał już zarzuty udziału w obrocie znaczną ilością substancji psychotropowej oraz posiadania narkotyków. Za te przestępstwa grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. 40-latek decyzją sądu trafił na 3 miesiące do aresztu.

Najnowsze

Prawo jazdy można już zostawić w domu, ale eksperci alarmują, by tego nie robić!

Długo oczekiwany tak zwany pakiet deregulacyjny dla kierowców wszedł już w życie. Wbrew pozorom nie oznacza to, że wszystko zostało właściwie przygotowane i możemy bez obaw zostawić prawo jazdy w domu. Jak wskazuje prezes Związku Powiatów Polskich, kierowca naraża się w ten sposób na poważne łopoty. A to niejedyna zła wiadomość.

5 grudnia wszedł w życie tak zwany pakiet deregulacyjny, którego założeniem było ułatwienia życia kierowcom. Przez wielu był długo wyczekiwany, ponieważ miał on rozprawić się z pewnymi zaszłościami, uprościć procedury i pozwolić kierowcom na niewielkie oszczędności. Niestety nie wszystkie zmiany zaczęły już obowiązywać.

Zmiany w policyjnych kontrolach drogowych weszły już w życie

Kierowcy nie muszą już wymieniać dowodu rejestracyjnego pojazdu, jeśli wykorzystali wszystkie miejsca na pieczątki poświadczające zaliczenie przeglądu okresowego. Nadal jednak nie można pozostawić tablic rejestracyjnych, z jakimi kupiliśmy samochód i nadal obowiązkowe jest posiadanie Karty Pojazdu. Na stosowne zmiany, które pozwolą zaoszczędzić około 200 zł przy rejestracji pojazdu, będziemy musieli jeszcze poczekać.

Długo oczekiwaną nowością, która weszła w życie, jest zniesienie obowiązku posiadania przy sobie blankietu prawa jazdy. Wiele osób wskazywało, że taki wymóg był od dawna niepotrzebny, ponieważ policjanci podczas kontroli i tak sprawdzają kierującego w systemie informatycznym, więc wiedzą, czy dana osoba posiada uprawnienia do kierowania pojazdami czy też nie. Mimo tego nie warto zostawiać prawa jazdy w domu, a powodem nie są tylko ewentualne problemy na przykład podczas stłuczki i konieczności spisania oświadczenia.

Obowiązkowy system niepozwalający na przekraczanie prędkości nie będzie jednak taki straszny?

Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich, skierował do premiera Morawieckiego list, w którym apelował o odroczenie terminu wprowadzenia zapisu, o braku konieczności posiadania przy sobie prawa jazdy. Zwraca on w nim uwagę, że:

Wprowadzenie w życie „jazdy bez prawa jazdy” jest przedsięwzięciem niezwykle złożonym i angażującym wiele podmiotów. Wymaga m.in. prawidłowego zaprojektowania systemu teleinformatycznego, przygotowania rozwiązań technicznych, dostosowania stanu prawnego, zapewnienia dobrej jakości danych i wypracowania sprawnej współpracy pomiędzy aktorami całego procesu. Zaniedbanie choćby jednego z wymienionych elementów będzie oznaczało istotne problemy – nie tylko dla urzędników, ale przede wszystkim dla obywateli.

Czyżby więc rząd wprowadzał zmiany, które mają opierać się na systemach informatycznych, chociaż systemy te nie są w pełni gotowe? Na to niestety wygląda. Jak wyjaśnia dalej prezes ZPP, proces wdrażania nowej Centralnej Ewidencji Kierowców (CEK 2.0) jeszcze się nie zakończył, więc do sprawdzania uprawnień korzysta się z jej poprzedniej wersji (CEK 1.0). Problem w tym, że między tą bazą, a bazami lokalnymi (należącymi do powiatów i miast na prawach powiatów), następują rozbieżności i centralna baza może mieć niewłaściwe dane. Andrzej Płonka wskazuje na potencjalnie poważne konsekwencje, gdyby nastąpiła taka rozbieżność, która według niego dotyczyć może ponad 100 tys. osób:

W stanie prawnym Prawa o ruchu drogowym w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 14 sierpnia 2020 roku o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (ustawy wdrażającej „jazdę bez prawa jazdy”) w przypadku udostępnienia policjantowi przez CEK błędnych danych może dojść do nieuzasadnionego stanem rzeczywistym zatrzymania prawa jazdy, czy nawet przymusowego odholowania pojazdu na wyznaczony parking.

Nieaktualne bazy to niejedyny problem. Okazuje się również, że wciąż nie wszystkie służby mają dostęp do tych baz, a więc możliwość weryfikacji, czy kontrolowany kierujący posiada uprawnienia. Jak wskazuje prezes ZPP:

Przykładowo na ostatnim posiedzeniu Zespołu ds. Infrastruktury Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego strona samorządowa poruszyła temat dostępu do CEK dla funkcjonariuszy straży gminnych. Z informacji uzyskanych od przedstawicieli rządu wynika, że rozwiązanie techniczne umożliwiające taki dostęp w trybie teletransmisji danych będzie gotowe nie wcześniej niż w połowie 2021 roku.

Dowód rejestracyjny i OC można już „wozić” w smartfonie

Jeśli zatem cieszyliście się, że nie musicie pamiętać o wożeniu ze sobą dokumentów, mamy złą wiadomość. Dla własnego dobra lepiej nadal to róbcie. Blankiet prawa jazdy nic nie waży, a możecie w ten sposób uniknąć potencjalnych problemów. Alternatywnie możecie skorzystać z aplikacji mObywatel i w ten sposób mieć pod ręką wirtualną, ale respektowaną przez służby, wersję swoich dokumentów.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Zespoły wycofują się z Formuły E, czy to koniec elektrycznej serii wyścigowej?

Po sezonie 2020-21 nie zobaczymy już w stawce Formuły E Audi i BMW.

Najpierw Audi ogłosiło, że kończy swoją przygodę z Formułą E i po sezonie 2020-21 nie zobaczymy już w stawce fabrycznego zespołu. Dwa dni później BMW poinformowało, że też rozstaje się z Formułą E i po sezonie 2020-21 uwolnione środki zostaną przeznaczone na inne projekty.

BMW wspierało Formułę E od samego początku, dostarczając samochody bezpieczeństwa i inne oficjalne pojazdy. W sezonie 2017-18 zostało partnerem technicznym zespołu MS&AD Andretti, a w kolejnej edycji serii BMW wystawiło fabryczny zespół we współpracy z ekipą Michaela Andrettiego.

Odejście dwóch potężnych producentów uruchomiło lawinę pytań na temat przyszłości Formuły E oraz obecności w niej innego niemieckiego giganta, Mercedesa.

Dyrektor sportowy Mercedesa, Toto Wolff, zapewnił, że Srebrne Strzały pozostaną w stawce FE, ale podkreślił też, że elektryczna seria powinna wyciągać wnioski ze straty dwóch producentów:

Myślę, że Formuła E ma silną pozycję w swojej niszy.

Pozostaniemy zaangażowani w serię tak długo, jak długo zarysy przyszłych przepisów, finansowych i technicznych będą atrakcyjne dla Mercedesa.

Myślę, że odejście BMW nie oznacza odejścia Andrettiego, a odejście Audi, jako producenta, nie oznacza zakończenia działalności tego zespołu. W każdym razie otrzymaliśmy przesłanie i trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Takie historie mają też pozytywne aspekty. Zawsze pojawia się możliwość ulepszenia serialu, poprawienia widowisk.

Zespoły wycofują się z Formuły E

Przeczytaj też: Jak istotne są dane w Formule E?

BMW podjęło decyzję o odejściu z FE, twierdząc, że seria nie daje już możliwości dalszego rozwoju technologii i wykorzystania jej w samochodach produkcyjnych. Wolff ma na ten temat jednak odmienne zdanie:

Wyścigi, w tym Formuła E, zawsze pozwalają się uczyć. Motorsport to najszybsze laboratorium, nie tylko w kontekście technologii. Liczy się uzyskiwanie odpowiednik wyników będąc pod presją i budowanie ducha zespołu. Jest oczywiście czynnik rozrywkowy, ale produkujemy zarówno samochody drogowe, jak i wyścigowe. To część naszego DNA. Oczywiście, takie decyzje, jak odejście Audi i BMW, powinny być sygnałem ostrzegawczym dla serii wyścigowych.

Przeczytaj też: Formuła E i Extreme E łączą siły, by walczyć ze zmianami klimatu

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Sébastien Ogier po raz siódmy został rajdowym mistrzem świata!

Startujący Yarisem WRC Sébastien Ogier oraz pilot Julien Ingrassia zostali mistrzami w klasyfikacji kierowców i pilotów po zwycięstwie w Rajdzie Monzy. To już siódmy tytuł rajdowego mistrza świata Ogiera i szóste mistrzostwo kierowców w dorobku Toyoty.

Z powodu pandemii koronawirusa to był sezon inny niż wszystkie. Ogier o mistrzostwo walczył z kolegą z zespołu Elfynem Evansem, a ich rywalizacja trwała do ostatniej rundy, która w tym roku wyjątkowo odbyła się w Monzy. Rajd okazał się niesamowitym wyzwaniem – kierowcy w piątek i w niedzielę ścigali się po zmiennych nawierzchniach na terenie legendarnego toru wyścigowego, a jazdę utrudniał padający deszcz. W sobotę wyruszyli na górskie drogi na północ od Bergamo, gdzie zastały ich prawdziwie zimowe warunki.

Sébastien Ogier po raz siódmy został rajdowym mistrzem świata!

Przeczytaj też: Bohaterka WRC roku 2012

Evans, który wygrał w tym roku w Szwecji i Turcji, był faworytem do mistrzostwa. Przed finałem sezonu miał 14 punktów przewagi nad Ogierem, a jeszcze w sobotę jechał na pozycji gwarantującej mu tytuł. Jednak na 11. odcinku specjalnym na wyjątkowo śliskiej nawierzchni zsunął się z drogi i jego szanse na mistrzostwo stopniały niemal do zera. Do rywalizacji wrócił w niedzielę ze sporymi stratami czasowymi, ale mógł tylko liczyć na pech rywali.

Ogier przejął inicjatywę. Jeszcze w sobotę objął prowadzenie w rajdzie – zaśnieżone górskie drogi to jego naturalne środowisko, a warunki przypominały te z Rajdu Monte Carlo, który Ogier wygrywał już siedmiokrotnie. Przed ostatnimi trzema odcinkami specjalnymi, które rozgrywano na torze Monza, miał 17,8 sekundy przewagi. W niedzielę Francuz wystrzegał się błędów, ostatni odcinek specjalny przejechał bez zbędnego ryzyka i wygrał z przewagą 13,9 sekundy.

Świeżo koronowany mistrz świata WRC, Sébastien Ogier, wyznał:

To był niesamowity weekend pełen wyzwań. Zdawaliśmy sobie sprawę, że tylko zwycięstwo może dać nam tytuł. Oczywiście, to co przydarzyło się Elfynowi, miało dla nas ogromne znaczenie. Przykro mi z jego powodu, bo pojechał świetny sezon. To mój siódmy tytuł, ale ma on też duże znaczenie dla zespołu i bez Toyota Gazoo Racing bym go nie zdobył. Dziękuję bardzo i już nie mogę się doczekać sezonu 2021.

Sébastien Ogier po raz siódmy został rajdowym mistrzem świata!

Przeczytaj też: WRC vs. KTM

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Test Toyota Yaris Hybrid – miejski zwierzak

Drapieżnie wyglądający przód sprawia, że Toyota Yaris Hybrid wydaje się groźnym samochodem. Jest to jednak bardzo mylne wrażenie. Gdy wsiądziemy do środka, odpalimy silnik i ruszymy w drogę, okazuje się bardzo przyjaznym autkiem, które w mieście czuje się jak ryba w wodzie.

Toyota Yaris Hybrid posiada wszystkie, pożądane cechy samochodu miejskiego, dzięki którym możemy szybko i sprawnie poruszać się po mieście (ale oczywiście na trasie, nie ustępuje w niczym innym samochodom). Dobrze trzyma się drogi, jest bardzo skrętna i zwinna, koła natychmiast reagują na ruchy kierownicy, dzięki czemu łatwo i przyjemnie manewruje się na zatłoczonych parkingach. W skrócie – właściwości jezdne hybrydowej Toyoty Yaris są typowe dla auta miejskiego.

Toyota Yaris Hybrid

Przyjazna dla środowiska

Mocną stroną Toyoty Yaris Hybrid jest, jak sama nazwa wskazuje, hybrydowy napęd. Technologia hybrydowa to realny wkład w walkę ze smogiem oraz zmianami klimatu, a kto z nas nie chciałby jeździć ze świadomością, że trochę mniej „truje” naturę?

Pełen napęd hybrydowy Toyoty składa się z trzech połączonych ze sobą urządzeń: silnika benzynowego, silnika elektrycznego i akumulatora hybrydowego. Kluczem tej współpracy jest zoptymalizowany przepływ energii między nimi. Silnik elektryczny odzyskuje energię z hamowania, natomiast podczas jazdy ze stałą prędkością przekazuje jej nadwyżki do akumulatora hybrydowego, by powtórnie ją wykorzystać, np. podczas jazdy w korku. W ten sposób w ogóle nie trzeba ładować akumulatora hybrydowego, a zużycie paliwa jest ograniczone do minimum.

W czasie jazdy może pracować tylko silnik elektryczny, tylko benzynowy lub oba jednocześnie. Wszystkie części układu hybrydowego wzajemnie się uzupełniają. System sam dobiera odpowiednie źródła napędu, dzięki czemu może optymalnie wykorzystać każde z nich.

Toyota Yaris Hybrid

Ukryty pod maską Toyoty Yaris Hybrid silnik 1.5 Hybrid Dynamic Force 116 KM e-CVT to bez wątpienia dobrze przemyślane rozwiązanie. Toyota zapewnia, że to „świetne rozwiązanie do miasta zapewniające ekonomiczną i płynną jazdę z zużyciem paliwa na poziomie 3,8l/100 km”.

Gdy jeździłam po mieście zużycie paliwa było na poziomie 4,3-4,4 l/100 km, gdy zabrałam auto na trasę wzrosło do 4,8 l/100 km. 

Toyota Yaris Hybrid

Toyota Yaris Hybrid oferuje trzy tryby jazdy – PWR, Eco i normalny, będący połączeniem tych dwóch pierwszych.

W trybie PWR auto jest bardzo zrywne, wręcz rwie się do jazdy i bardzo szybko po starcie spod świateł mamy na liczniku więcej niż pozwalają na to przepisy. W trybie Eco jest trochę bardziej ospałe, spokojne, wolniej się rozpędzające. W trybie Eco drapieżnie wyglądająca Toyota jest ugrzecznionym miejskim zwierzakiem.

Toyota Yaris Hybrid

Przeczytaj też: Toyota Yaris kontra czołg

Samochód przyjemny dla oka

Z zewnątrz i wewnątrz Toyota Yaris Hybrid zwraca uwagę swoją stylistyką. Uwagę zwraca przede wszystkim wyrazisty, zdecydowany kształt kompaktowej sylwetki auta. Drapieżny wygląd przodu i bardzo zgrabny tył, sprawiają, że z pewnością nie zgubimy auta na parkingu, a i przyciągniemy wzrok innych w trakcie jazdy. Odważne linie i stylowe dodatki zachwycają ergonomicznym designem A wewnątrz jest jeszcze lepiej. I co ważne, wnętrze jest nie tylko ładnie wizualne, ale co ważniejsze, bardzo komfortowe.

Toyota Yaris Hybrid

Na pierwszy rzut oka, uwagę przykuwa duży, bardzo fajny i przyjemny w obsłudze ekran centralny. Siadamy i nie chcemy wstać, bo fotele są bardzo wygodne, a ich pikowany wzór w połączeniu z czerwonymi przeszyciami i innymi czerwonymi elementami w kabinie nadaje Toyocie Yaris sportowego charakteru. Kładziemy ręce na kierownicy i nie chcemy ich od niej oderwać – nie dość, że jest bardzo przyjemna w dotyku, to jeszcze chodzi w taki sposób, że znacząco zwiększa przyjemność z jazdy. I tylko drążek zmiany biegów mógłby chodzić trochę lżej, bo za każdym razem, gdy z niego korzystałam miałam wrażenie, że stawia trochę większy opór niż powinien. Należy jednak wspomnieć, że automatyczna skrzynia biegów zapewnia wspaniałą płynność jazdy i bardzo dobrą dynamikę.

Toyota Yaris Hybrid

Technologia dba o bezpieczeństwo

Nowa Toyota Yaris oferuje w standardzie pakiet systemów bezpieczeństwa Toyota Safety Sense. Zaawansowane technologie aktywnego bezpieczeństwa pozwalają czuć się pewnie w trakcie jazdy zarówno w mieście, jak i na autostradzie, niezależnie od warunków drogowych. Chociaż (przecież nie może być tak kolorowo) system informujący o ograniczeniach prędkości, potrzebował trochę czasu, żeby te ograniczenia rozpoznać. Według mnie za dużo tego czasu potrzebował, jeździłam już autami, które ograniczenia prędkości rozpoznawały natychmiast po wjeździe w daną uliczkę. I czasami system się mylił. Gdy jechałam trasą, potrafił „łapać” ograniczenia ze zjazdów i „krzyczeć” na mnie, że nie jadę 50 km/h.

Podsumowując, Toyota Yaris Hybrid to miejskie auto napędzane spalinowo-elektrycznym duetem, które jest bardzo dobrym rozwiązaniem na przemieszczanie się po zatłoczonym mieście. Jazda nim jest praktyczna, komfortowa i przede wszystkim sprawia naprawdę sporą frajdę. I, co może jeszcze ważniejsze, nie jest droga. Obecnie, przy wyprzedaży rocznika, ceny hybrydowej Toyoty Yaris zaczynają się od 72 800 złotych za najbardziej podstawową wersję Active, a kończą się na 85 600 złotych za bogatą wersję wyposażenia Premiere Edition.

NA TAK:

– atrakcyjny wygląd

– przyjemny w prowadzeniu

– wydajny hybrydowy napęd

– cena

NA NIE:

–   stawiający za mocny opór drążek zmiany biegów

– lekko spóźniony  system informujący o ograniczeniach prędkości

Dane techniczne Toyota Yaris Hybrid: 

Silnik 1.5 Hybrid Dynamic Force 116 KM e-CVT
Maksymalna moc silnika spalinowego 92 KM przy 5500 obr./min
Maks. moment obrotowy silnika spalinowego 120 Nm przy 3600 obr./min
Łączna moc układu hybrydowego 116 KM
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,7 sekundy
Maksymalna prędkość  175 km/h

 

Najnowsze