Kierowca BMW zmusił drugiego kierującego do zatrzymania się na autostradzie. Wtedy nadjechał tir

Niektórzy właściciele mocnych samochodów uważają się panami dróg i lubią „karać” przepisowo jeżdżących kierowców. Tym razem było naprawdę groźnie.

Kierowca Mazdy wyprzedzał lewym pasem autostrady A4, wyraźnie wolniej jadące od niego pojazdy. Nagle na zderzaku usiadł mu kierowca BMW 435i. Kierujący Mazdą szybko dokończył wyprzedzanie auta z przyczepką oraz tira i zjechał na prawy pas. Za późno.

Ostre hamowanie na ekspresówce zakończone wypadkiem

Kierowca BMW zajechał mu drogę i zmusił do awaryjnego hamowania. Mazda zatrzymała się na autostradzie, a tuż za nią jechał przecież tir! Całe szczęście jego kierowca wykazał się refleksem. Inaczej mogło dojść do bardzo poważnego zdarzenia.

Najnowsze

Kupili auto, ale nie mogą go zarejestrować, bo już jest inne o takim samym numerze VIN! Jak to możliwe?

Wyobraźcie sobie sytuację, że kupujecie uczciwie samochód, udajecie się do urzędu, żeby go zarejestrować i dowiadujecie się, że to niemożliwe. Dlaczego? Bo takie auto jest już zarejestrowane w Polsce! I nikogo nie obchodzi, że to nie wasza wina i nie możecie korzystać ze swojego nowego nabytku.

Reporterzy „Interwencji” przedstawili niedawno w swoim programie zaskakującą historię pewnego małżeństwa z Gryfina. Kupili oni w komisie sprowadzonego z Niemiec Forda Kugę pierwszej generacji. Kiedy udali się do urzędu, żeby pojazd zarejestrować, dowiedzieli się, że w systemie figuruje już inny Ford Kuga o identycznym numerze VIN! Auta nie można więc zarejestrować i urzędnicy umyli ręce.

Zakup samochodu za granicą – jak ominąć pułapki?

Właściciele zwrócili się więc do właściciela komisu, który sprzedał im samochód, ale ten potwierdził, że auto zakupił legalnie i wszystkie dokumenty są w porządku. Przeprowadził jednak małe śledztwo, co nie było szczególnie trudne. W numerze VIN zawarte są szczegółowe informacje na temat pojazdu w tym kolor oraz wersja wyposażenia. Obie Kugi są białe, ale ta już zarejestrowana to wersja Titanium, a tymczasem według numeru VIN powinna być uboższa Trend. Czyli taka, jak niedawno sprowadzona z Niemiec.

Porozmawiać z właścicielem podejrzanego auta chcieli reporterzy „Interwencji”, ale on nie miał ochoty na dłuższe wyjaśnienia. Dowiedzieli się tylko, że ma samochód już od dawna i nigdy nie było z nim żadnych problemów natury formalnej. Niczego to jednak nie zmienia i kwestia powinna zostać szybko wyjaśniona, wiarygodność numeru VIN zweryfikowana i sprawa zakończona, na korzyść państwa z Gryfina, prawda?

Oszuści mają nowy sposób na kierowców – wyłudzenie „na kłódkę”

Okazało się, że to nie takie proste. Sprawa trafiła do prokuratury, ale śledczy zamiast zlecić ekspertyzy… debatują nad tym, kto ma prowadzić dochodzenie. Prokuratura właściwa dla Gryfina, czy dla Pruszkowa, gdzie zarejestrowana jest podejrzana Kuga? Tymczasem małżeństwo, które wydało 27 tys. zł na auto, może nim jeździć tylko po własnym podwórku i nie wie, czy i kiedy sprawa zostanie rozwiązana.

Najczęściej kradzione samochody w Polsce to… Zobacz ranking!

W reportażu „Interwencji” nie pojawia się hipoteza, która wyjaśniałaby tą zaskakującą sytuację, ale my mamy takową. Otóż istnieje proceder zwany „klonowaniem” samochodów lub „wywozem na bliźniaka”. Polega on na tym, że posiadając całkowicie legalne auto, kradnie się identyczny egzemplarz. Następnie przebija się numer VIN i przekłada tablice. W ten sposób można legalnie przekroczyć granicę i sprzedać auto niczego nieświadomej osobie, która bez problemu je zarejestruje. Wszystko wskazuje na to, że to Kuga w Pruszkowie ma przebity numer VIN i prawdopodobnie została lata temu ukradziona i przywieziona do Polski. Istnienie tego procederu nie jest tajemnicą. Ciekawe tylko, czy prokuratura dotrze do takiej wiedzy i zleci stosowne ekspertyzy.

Najnowsze

Huawei będzie sprzedawać samochód! Nazywa się Seres SF5 i ma 551 KM

Chiński producent elektroniki, najlepiej znany ze swoich smartfonów, nie jest jedyną firmą technologiczną, która zamierza wejść na rynek samochodów. Ale wygląda na to, że będzie pierwszą.

Nad swoim własnym pojazdem od wielu lat pracuje Google, Sony pokazało bardzo ciekawy prototyp, a Apple zapowiada, że samochód z nadgryzionym jabłkiem na masce, kupimy już za kilka lat. Tymczasem Huawei zaprezentowało właśnie na Shanghai Auto Show SUV-a klasy średniej, którego niedługo będzie można kupić w wybranych sklepach producenta.

Hyundai jednak nie zbuduje Apple Car: „Koreańczycy nie chcieli być traktowani jak dostawcy”

Wyjaśnijmy na wstępie, że nie jest to samochód stworzony przez Huawei, ani też nie znajdziemy na nim charakterystycznego logo, znanego ze smartfonów i laptopów. Producent współpracował tylko nad tym projektem z firmą Cyrus, a pojazd sprzedawany będzie pod marką Seres. SF5 jest typowym przedstawicielem klasy średniej, mając 4700 mm długości, 1930 mm szerokości oraz 1625 mm wysokości. Jego rozstaw osi to 2875 mm.

Stylistykę modelu każdy oceni sam, my tylko wspomnimy, że przód przypomina nam trochę projekty Forda. Z kolei wnętrze jednoznacznie jest inspirowane Mustangiem Mach-E. Zdradza to przede wszystkim wielki, pionowo ustawiony ekran multimediów oraz wybierak kierunku jazdy w formie pokrętła, które umieszczono na wysepce przed sporych rozmiarów podłokietnikiem. Można spodziewać się, że system infotainment będzie działał jak w wysokiej klasy smartfonie. Uwagę zwraca też bogato wykończone wnętrze z drewnianymi wstawkami oraz skórzanym obiciem deski rozdzielczej oraz drzwi.

Sony stworzyło samochód, a teraz twierdzi, że nie ma zamiaru wchodzić na rynek motoryzacyjny

W przeciwieństwie do Mustanga Mach-E Seres SF5 nie jest elektrykiem lecz hybrydą, ale bardzo ciekawą. Zaprojektowano go podobnie jak auto elektryczne z dwoma silnikami, które generują łącznie aż 551 KM i 820 Nm. Chiński SUV musi być jednak bardzo ciężki, ponieważ do 100 km/h rozpędza się w 4,7 s, co nie jest imponującym wynikiem jak na auto tej wielkości i o takich parametrach.

SF5 ma baterię (nie znamy pojemności) pozwalającą na przejechanie nawet 180 km na jednym ładowaniu. Jeśli potrzebujemy pojechać gdzieś dalej, do akcji wkracza benzynowy silnik 1,5 l, pełniący wyłącznie rolę generatora energii. W ten sposób wydłużamy zasięg do ponad 1000 km. Warto jednak zaznaczyć, że taki osiągnięto według niestosowanego od kilku lat cyklu pomiarowego NEDC. Nietypowe rozwiązanie napędu, a to jeszcze nie koniec, bowiem SF5 może działać jako źródło energii. Podłączymy do niego dowolne urządzenie w tym nawet… elektryczny samochód.

Ford i Google nawiązali współpracę. Czego dotyczy?

Pierwsze egzemplarze Seresa SF5 trafiły właśnie do wybranych sklepów Huawei, a klienci odbiorą teraz zamówione auta już za miesiąc. Auto jest zaskakująco tanie, ponieważ wyceniono je na 27 716 euro, co w przeliczeniu daje zaledwie 126 tys. zł. Zła wiadomość? Samochód dostępny jest tylko w Chinach.

Najnowsze

Motocyklista bez uprawnień jechał nawet 180 km/h, uciekając przed policją. Prawie się udało

Często na stronach internetowych komend policji, można znaleźć informacje o motocyklistach, którzy sądzili, że uda im się uciec przed radiowozem. Zwykle szybko przekonują się, że chociaż motocykl ma lepsze przyspieszenie od samochodu, to jest to trochę za mało, żeby uniknąć odpowiedzialności.

Policjanci z Piły zauważyli podczas patrolu niebezpiecznie jadącego motocyklistę. Mężczyzna popełnił szereg wykroczeń, rozpoczynając od niebezpiecznego manewru wyprzedzania na skrzyżowaniu oraz przekraczania dozwolonej prędkości. W momencie kiedy funkcjonariusze zbliżyli się do niego, włączając sygnały świetlne oraz dźwiękowe, mężczyzna gwałtownie przyspieszył i podjął ucieczkę.

Motocyklista chciał uciec przed policją, wylądował na masce radiowozu

Policjanci rozpoczęli pościg, podczas którego motocyklista swoją jazdą stwarzał ogromne niebezpieczeństwo. Między innymi wykorzystał chodnik jako drogę ucieczki przed radiowozem, a także w pewnym momencie osiągnął prędkość ponad 180 km/h znikając policjantom z pola widzenia. Po chwili jednak, na najbliższym skrzyżowaniu, motocyklista stracił panowanie nad swoim pojazdem i przewrócił się na bok. Na widok policyjnego radiowozu mężczyzna próbował podnieść motocykl by kontynuować ucieczkę.

Motocyklista uciekał przed policją z błahego powodu. Teraz ma poważne kłopoty

Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę, którym okazał się 47-letni mieszkaniec powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego. Mężczyzna nie posiadał uprawnień do kierowania tego typu pojazdem. 47-latek odpowie przed sądem – za przestępstwo niezatrzymania się do kontroli drogowej grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Najnowsze

Jechał kompletnie pijany i nie zapanował nad skuterem

To naturalne, że człowiek będący pod mocnym wpływem alkoholu, ma problemy z utrzymaniem równowagi. Niektórym nawet to nie przeszkadza, żeby wsiadać na jednoślady.

Oficer dyżurny komendy w Olsztynie otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym w rejonie ronda Bema w Olsztynie. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że 61-latek kierujący skuterem stracił nad nim panowanie i przewrócił się na jezdnię.

Pijany motocyklista przewrócił się uciekając przed policją

Przybyli na miejsce policjanci, szybko odkryli, co było powodem problemów mężczyzny – wyczuli od niego silny zapach alkoholu. Badanie stanu trzeźwości potwierdziło w organizmie 61-latka blisko 2 promile alkoholu. Na nagraniu z monitoringu widać, że o ile jazda na wprost jakoś mu jeszcze szła, to poległ przy próbie skręcenia.

Pijany rowerzysta wjeżdża w samochód. Ubaw dla całej rodziny!

61-latek odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności, sądowy zakaz i wysoka grzywna. Nie uniknie również odpowiedzialności za spowodowanie kolizji drogowej.

Najnowsze