Kaski ozdabiane… powypadkowo?
Niektóre "dzieła sztuki" mają do siebie to, że są niezrozumiałe dla szarego człowieka. Czy tak jest w przypadku niezwykłych kasków?
| Sztuka użytkowa, czy edukacyjna? |
![]() |
| fot. Tom Darracot |
Wyglądają jak kaski motocyklowe i pewnie niejedna osoba przechodząc koło nich, chciałaby założyć je na głowę i pojechać przed siebie – byłby jednak pewien problem… Czarne kaski pokrywane dodatkową powłoką nie są jednym z akcesoriów motocyklowych, a swoistym dziełem sztuki, stworzonym przez Amerykanina – Tom’a Darracot’a.
Kaski charakteryzuje jeszcze jedna niezwykła rzecz – czarna powłoka, która je pokrywa przypomina szkolną tablicę – można po niej pisać kredą. Ciekawa funkcjonalność, która umożliwiałaby nam aż do najbliższego deszczu podróżowanie z ulubionym motto, podobizną ukochanego, czy listą zakupów, ma jednak w tym przypadku inny, mniej romantyczny i pragmatyczny cel. Namalowane na kaskach kreski i krzyżyki, to zgodnie z tytułem całego cyklu prac tzw. „crash marks”, a więc ślady powypadkowe.
Kolorowe kaski w niespotykane wzory chciałaby pewnie każda z nas, jednak gdy okazuje się, że są one rzeźbami i to nawiązującymi do krwawych, niebezpiecznych wypadków, przestaje być to miłą ciekawostką. Sztuka rzeczywiście porafi być czasem niezrozumiała, nawet dla tych, którzy bardzo starają się, aby pojąć jej sens.
Więcej prac kontrowersyjnego artysty znajdziecie tutaj.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element

Zostaw komentarz: