Karolina Pilarczyk w sesji dla Playboya!

Karolina jest pierwszą drifterką na świecie, która została zaproszona do sesji okładkowej magazynu Playboy.

Playboy na świecie istnieje od ponad 60 lat, jest jedną z trzech najlepiej rozpoznawalnych marek na świecie – w Polsce wydawany jest od grudnia 1992 roku. Polska edycja pod względem wielkości nakładu zajmuje 4. miejsce wśród wszystkich 17 edycji. Magazyn słynie z pieknych sesji zdjęciowych i okładkowych. Do tej pory, jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet łączonych z motoryzacją, która pojawiła się na okładce, była Martyna Wojciechowska. Teraz pojawia się na niej również – Karolina Pilarczyk – drifterka, menadżerka i doktorantka w jednym.

Jednak Karolina, poza swoją nietuzinkową pasją do sportu motorowego, jest przede wszystkim kobietą. 

– Jestem dumna z bycia kobietą! Drifting nauczył mnie wytrwałości, cierpliwości, wiary w siebie i w to co robię, niezależnie od przeciwności! Lubię siebie, lubię życie i nie boję się tego pokazać!

Jak pięknie Karolina wygląda na okładce? Sami zobaczcie! A po oryginał i rozbieraną sesję zdjęciową wewnątrz numeru musicie sięgnąć po numer majowy Playboya. Cena tego unikatowego egzemplarza to 11,99 złotych.

Jak Karolina wspomina swoje pierwsze zawody driftingowe w Japonii? Zobacz na filmie tutaj.

Hyundai gwiazdą K-popu? To nie żart!

Najnowsze

Małgorzata Kosińska – trudny debiut w Rajdzie Świdnickim-Krause

Małgorzata Kosińska, do niedawna znana głównie ze startów w rajdach terenowych, w sezonie 2015 zmieniła dyscyplinę sportów motorowych. Przejście do rajdów płaskich to duży przeskok w karierze mieszkanki Wałbrzycha, dlatego też w tych trudnych chwilach na prawym fotelu wspiera ją niezwykle doświadczony pilot - Grzegorz Dachowski.

Duet Kosińska/Dachowski przed dwoma tygodniami pojawił się na trasie Rajdu Mikołowskiego, a w miniony weekend Ford Fiesta R2 w barwach zespołu Lenovo-PWR8 RT zadebiutowała w Rajdowych Mistrzostwach Polski. Rajd Świdnicki-Krause okazał się bardzo wymagający i choć po drodze zdarzyło się kilka „przygód”, Małgorzata i Grzegorz w dobrych humorach zameldowali się na mecie w Świdnicy.

– Trudniejszego rajdu do debiutu chyba sobie nie można wybrać – żartowała na rampie Małgorzata Kosińska. – Wiem, że Rajd Świdnicki-Krause to impreza wręcz kultowa, więc tym bardziej cieszę się, że udało nam się dojechać do mety. Łatwo nie było, zwłaszcza podczas drugiego przejazdu Michałkowej. Na tym odcinku mieliśmy praktycznie wszystko, no może nie było tylko śniegu. Padał duży deszcz, było ślisko, w wielu miejscach było naniesione błoto, do tego mgła… To prawdziwy egzamin z umiejętności dla kierowcy. Po przejechaniu 9 odcinków specjalnych pierwszej rundy RSMP wiem, jak dużo jeszcze przede mną nauki. Na razie skupiamy się przede wszystkim na poprawianiu własnych osiągów, na nauce, zgraniu się i zbieraniu doświadczenia. Na wyniki przyjdzie czas zwłaszcza, że mój plan na rajdy płaskie rozpisany jest na kilka sezonów. Do zobaczenia w Jeleniej Górze, na Rajdzie Karkonoskim.

GP Belgii: kolejny wyścig dla Mercedesa, kolejny dramat Ferrari

Małgorzata Kosińska i Grzegorz Dachowski (Ford FIesta R2), reprezentujący barwy ekipy Lenovo-PWR8, podczas Rajdu Świdnickiego-Krause zdobyli 1 punkt w klasie 4F (10. miejsce) oraz 8 punktów w klasyfikacji zespołów sponsorskich. Kolejną rundą dla duetu Lenovo-PWR8 będzie majowy Rajd Karkonoski (16-17.05.2015 r.). W tym roku, zawody z bazą w Jeleniej Górze, odbędą się już po
raz 30, a odcinki specjalne jak zwykle poprowadzono malowniczymi terenami u podnóży Karkonoszy.

Najnowsze

Udany początek Gosi Rdest w VW Golf Cup

Gosia Rdest to jedyna Polka, która na ten rok zaplanowała regularne starty w wyścigach płaskich. W mijający weekend udanie zainaugurowała sezon podczas pierwszej rundy Volkswagen Golf Cup w niemieckim Oschersleben. W pucharowej stawce 25 zawodników wywalczyła w dwóch wyścigach kolejno ósme i dwunaste miejsce.

Do obu niedzielnych wyścigów zawodniczka startowała z dwunastego pola startowego. Podczas pierwszych zawodów, dzięki bezbłędnej i skutecznej jeździe przejechała linię mety jako ósma, wyprzedzając na krętej i technicznej Motorsport Arenie aż czterech rywali. Podczas drugiego wyścigu skupiła się na odrobieniu strat wynikających z niefortunnego startu – podczas oczekiwania na polach startowych na zgaśnięcie czerwonych świateł jeden z zawodników cofnął i zasłonił jej pole widzenia.

– To był bardzo udany początek sezonu. W Oschersleben podczas pierwszego wyścigu startowałam z dwunastego miejsca, dojechałam na ósmej pozycji. Jestem z tego wyniku zadowolona, bo dobrze czułam się w samochodzie i na torze. Było kilka ciekawych pojedynków, starałam się, żeby każdy manewr był jak najbardziej przemyślany i bezpieczny, bo drugi wyścig mamy w bardzo krótkim odstępie, także każde uszkodzenie samochodu to nie danie sobie szansy na ponowny start. Warunki były dziś bardzo dobre, a tor przyczepny. VW Golf Cup startował po kilku wyścigach innych serii, dzięki temu trochę gumy na torze zostało już odłożone. Pod koniec rywalizacji na torze pojawiła się żółta flaga. Trochę zaskoczył mnie restart wyścigu na okrążenie przed końcem. Większość zawodników była przekonana, że kończymy, a dwa zakręty przed prostą startową nastąpiło wznowienie ścigania. Podczas drugiego wyścigu bardzo dużo się działo, na żadnym okrążeniu się nie nudziłam. Jestem niepocieszona ze startu, ponieważ kiedy staliśmy ustawieni na polach startowych zawodnik stojący przede mną cofnął i w tej sytuacji nie widziałam świateł. Start był dobry, ale zabrakło tej sekundy, może dwóch, co kosztowało mnie parę pozycji na dobry początek. Musiałam nadrabiać stracone pozycje, co nie było łatwe, nie ma zbyt wielu miejsc do wyprzedzenia na tym torze. Ostatecznie drugi wyścig ukończyłam na dwunastej pozycji – powiedziała Gosia Rdest.

Mitsuoka Buddy

Kolejne zawody VW Golf Cup odbędą się na Slovakia Ringu w dniach 19-21 czerwca. Łącznie rozegranych będzie sześć podwójnych rund. Finałowa rozgrywka to zmagania na  Torze Poznań w na początku października.

Najnowsze

Brain4Cars – eliminuje błąd ludzki w kierowaniu pojazdami

W interakcji maszyna - człowiek najczęściej zawodzi ta druga strona. Dlatego naukowcy opracowali system, który przewidzi, co zrobi kierowca i ostrzeże go o zagrożeniach, które dopiero się pojawią.

Zespół naukowców z Cornell University oraz Uniwersytetu Stanforda opracowali rozwiązanie o nazwie Brain4Cars. System ma analizować działania kierowcy, a także przewidywać i ostrzegać go przed niebezpieczeństwem. Celem jest wyeliminowanie błędów ludzkich, które są jedną z częstych przyczyn wypadków. Przykładowo, twórcy projektu obliczyli, że codziennie za kierownicą przysypia 250 tysięcy kierowców.

Naukowcy pracujący nad projektem Brain4Cars postanowili nagrać zachowanie kierowców, analizować ruchy głowy oraz manewry, które wykonują za kierownicą. Dodatkowo system zabiera takie dane jak koordynaty GPS, czujniki odległości od innych pojazdów oraz prędkość. Po przeanalizowaniu tych danych przez specjalne oprogramowanie można było opracować powtarzające się schematy, dzięki którym można przewidywać z wyprzedzeniem nawet o 3,5 sekundy co się zaraz wydarzy. To pozwoli uzyskać skuteczność na poziomie 77 procent w zapobieganiu zagrożeniom.

System Brain4Cars nie jest jeszcze idealny, bo często się myli. Twórcy pracują ciągle nad jego udoskonaleniem dodając np. czujniki położenia dłoni na kierownicy lub śledzenia pracy stóp.

Najnowsze

Koniec kręcenia przez ubezpieczycieli

Od początku kwietnia weszły w życie nowe standardy likwidacji szkód komunikacyjnych. Zyskają na tym przede wszystkim klienci-kierowcy, ale jest jeszcze druga strona medalu - ubezpieczenia mogą podrożeć.

Komisja Nadzoru Finansowego przedstawiła jakiś czas temu wytyczne pozwalające na usprawnienie procesu likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych. 

Powodem wdrożenia tych wytycznych były nieprawidłowości, jakie zachodziły po stronie niektórych firm ubezpieczeniowych. Nagminne było zaniżanie odszkodowań, a KNF zarzucił również niedostateczną transparentność działań.

Ubezpieczyciele będą musieli teraz działać zgodnie z zasadą pełnego odszkodowania. Czyli do wypłacanej kwoty będą doliczane ceny rynkowe części zamiennych oraz wartość podatku VAT. Wyjątkiem jest przypadek, gdy poszkodowany jest płatnikiem VAT i może go odliczyć. 

Plus tych zmian będzie taki, że wypłata odszkodowań za kolizję będzie przebiegać sprawnie, a kwota oferowana przez firmę ubezpieczeniową bardziej satysfakcjonująca.

KNF liczy, że te zmiany wpłyną na zmniejszenie liczby odwołań kierowanych przez klientów oraz spraw sądowych wytaczanych przeciwko firmom ubezpieczeniowym. Ma to również dać efekty w ogólnym, lepszym postrzeganiu branży.

Jest jeszcze druga strona medalu. Wymuszenie na firmach ubezpieczeniowych wypłacania wyższych odszkodowań na pewno wpłynie na wysokość składek z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Najnowsze