Kamień milowy Kia – nowe Picanto

Dlaczego kamień milowy? Bo nowa Kia Picanto zmieniła się nie do poznania. Wygląda bardziej energicznie niż kiedykowiek, zdecydowanie "młodziej" niż poprzedniczka, a pod maskę trafiły dynamiczne silniki. Już za miesiąc nowy model trafi do polskich salonów.

Wreszcie pojawiły się sympatyczne odcienie kolorów lakieru nowego Kia Picanto.
fot. Kia

Istotne zmiany konstrukcyjne oraz atrakcyjna stylizacja, to najkrótsza charakterystyka nowego Picanto, którego europejska premiera odbyła się na tegorocznym 81 Salonie Samochodowym w Genewie.

Nasze wrażenia z jazdy tym samochodem w okolicach Barcelony zamieścimy już niebawem.

Na drodze samochód z przodu sprawia wrażenie wręcz sportowego.
fot. Kia

Oferowane po raz pierwszy w dwóch wersjach nadwoziowych – pięcio- i trzydrzwiowej, Picanto z powodzeniem konkurować będzie z najlepszymi konstrukcjami w globalnym „miejskim” segmencie „A”.  W Polsce całkowicie nowe Picanto wjedzie do sprzedaży już w maju tego roku. Początkowo klienci zobaczą na wersję pięciodrzwiową, a w wakacje również i wersję z nadwoziem trzydrzwiowym. 

Picanto jest najnowszym członkiem rodziny Kia i jako nowa wersja najmniejszego modelu w ofercie stanowi bez wątpienia odważny krok w dziejach tej marki. Identycznie jak u Vengi i Sportage – „twarz” odświeżonego modelu otrzymała charakterystyczną atrapę chłodnicy zwaną tygrysim nosem (’tiger nose grille'). Akcentem wyszukanej technologii i designu są światła LED do jazdy dziennej (opcja wyposażenia) w roli „oczu tygrysa”. 

Picanto pozostaje niezmiennie samochodem praktycznym. Jego długość całkowita wzrosła o 60 mm (do prawie 3,6 m) – przy wydłużonym o 15 mm rozstawie osi. W połączeniu z przemyślaną konstrukcją wnętrza oznacza to większą przestrzeń na nogi kierowcy i przedniego pasażera (o 36 mm) oraz zwiększoną do 200 litrów (tj. o 27 %) objętość ładunkową bagażnika. Dopracowanie detali nadwozia pozwoliło obniżyć współczynnik oporu aerodynamicznego Cd do wartości 0,31 – pozostawiającej większość pojazdów segmentu A daleko w tyle.  

Benzynowe i LPG
Nowe Picanto z przeznaczeniem na rynki europejskie wyposażone jest w jednostki napędowe serii Kappa: czterocylindrowa o pojemności 1248 cm3 rozwijająca moc 85 KM i  moment obrotowy 121 Nm oraz dwie trzycylindrowe  o pojemności 998 cm: benzynowa i LPG (alternatywnie zasilana gazem LPG lub benzyną). W wersji benzynowej moc silnika wynosi 69 KM a moment obrotowy 95 Nm. Wersja LPG wytwarza moc  82 KM i moment  94 Nm. Oprócz zbiornika na gaz o pojemności 35 litrów, nowe Picanto w wersji LPG posiada 10-litrowy zbiornik benzyny, wystarczający do pokonania nawet  150 km po wyczerpaniu się zapasu paliwa gazowego.

Dostępny będzie  też pakiet Eco-Dynamics (system ISG, zaawansowany sterownik alternatora, wysokowydajny rozrusznik oraz ogumienie o niskich oporach toczenia), który powoduje spadek emisji CO– do 90-105 g/km, co kwalifikuje wszystkie odmiany modelowe Picanto do uzyskania ulg podatkowych wszędzie tam, gdzie jest to możliwe i pozwala obniżyć zużycie paliwa – do poziomu 4,1 – 5,6 l/100 km.

fot. Kia

Najnowsze

Królowa polskiego driftu – początek sezonu z przygodami! Filmy

Karolina Pilarczyk - jedyna w Polsce kobieta z licencją driftingową - ma już za sobą start tegorocznego sezonu SDC SSSuper Drift Cup. Podobnie jak w zeszłym roku, zawodniczka zasiada za kierownicą BMW M3, z monstrualnym, 7-litrowym silnikiem od Corvetty pod maską!

Karolina Pilarczyk
fot. Tomasz Dąbrowski

W ubiegły weekend, na warszawskim lotnisku Bemowo, odbyła się pierwsza w tym sezonie runda SDC SSSuper Drift Cup. Na 123 zawodników, Karolina była jedyną kobietą. Jej uczestnictwo można zaliczyć do udanych, choć – jak to w sporcie motorowym bywa – nie obyło się bez komplikacji.

– A miało być tak pięknie… – podsumowuje swoje przygotowania drifterka. – Po raz pierwszy miałam nie zmieniać silnika, a jedynie zawieszenie oraz odbudować karoserię.  O ile poprzedni sezon upłynął pod znakiem testów samochodu, to obecny ma być nawiązaniem ostrej rywalizacji z najlepszymi w tym sporcie. Zaledwie tydzień przed zawodami zaczęły się jednak kłopoty – silnik umarł podczas strojenia na hamowni. Start w pierwszej rundzie SDC, jeszcze w nocy z piątku na sobotę, stał pod dużym znakiem zapytania.

fot. Tomasz Dąbrowski

Karolina Pilarczyk jest wyjątkową zawodniczką – nie tylko z uwagi na to, że jest jedyną, profesjonalnie driftującą (jazda samochodowem kontrolowanym poślizgiem) po torze kobietą. Od czasu odebrania przez nią licencji driftingowej w 2008 roku upłynęło wiele litrów benzyny. Auto, które Karolina obrała sobie jako narzędzie do wygrywania, zostało poddane modyfikacjom. Warto podkreślić, że zawodniczka sama nadzoruje i często sama mechanikuje w swoim driftowym BMW E36. Pod maską samochodu pierwotnie spoczął 7-litrowy, ponad 500-konny silnik LS7 V8  pochodzący z Chevroleta Corvette, dysponujący moment obrotowy 640 Nm. Na ten sezon motor został wymieniony na kupioną kilka dni przed „godziną zero”, montowaną do ostatnich chwil przed startem w zawodach, jednostkę napędową LS2, także pochodzącą z Corvette. Silnik ten generuje o 100 KM mniejszą moc niż poprzednik w samochodzie Karoliny, jednak nadal plasuje się w czołówce najmocniejszych napędów maszyn drigingowych, użytkowanych przez mistrzów polskiej sceny driftingowej.

fot. Tomasz Dąbrowski

Karolina Pilarczyk stawiła się na starcie pełna obaw, ale podekscytowana. Brak czasu na „wyczucie” auta po zmianie silnika oraz zawieszenia dały o sobie znać.

– Pierwsze dwa przejazdy były koszmarem – auto zachowywało się szalenie nadsterownie i ciężko było utrzymać je w poślizgu – wspomina zawodniczka. – W parku maszyn dokonaliśmy jednak korekty ustawień zawieszenia i po wjechaniu na tor od nowa zakochałam się w aucie!.

Niestety, podczas kolejnej wizyty samochodu w strefie serwisowej  zabrakło czasu na zmianę opon – na zużytym ogumieniu podczas rundy kwalifikacyjnej BMW tańczyło „jak na lodzie”. Mimo to sędziowie odnotowali bardzo efektowny przejazd.

Niezależnie od wyników klasyfikacji jeszcze w sobotę została podjęta „męska” decyzja o pozostawieniu samochodu w warsztacie.
– Silnik strojony w nocy nie wytrzymywał wysokich temperatur podczas dnia i w rezultacie się przegrzewał. Nie stać mnie na trzeci silnik w tym roku…

Kolejne eliminacje zawodów odbędą się:
14-15 maja: Tor Lublin
11-12 czerwca: Zabrze (impreza tylko dla zawodników z licencją)
16-17 lipca: Kołobrzeg
6-7 sierpnia: Ełk
9-10 września: Tor Poznań

Najnowsze

Verva Street Racing 18 czerwca Warszawie!

Uliczny tor, najszybsze samochody świata, ryk silników o mocy nawet kilkuset koni mechanicznych, pojedynki polskich i zagranicznych kierowców, najbardziej prestiżowe serie sportu motorowego - to wszystko już 18 czerwca w centrum Warszawy!

Zbliża się druga edycja Verva Street Racing, czyli samochodowych wyścigów ulicznych w Polsce! Prawdziwy tor uliczny, zbudowany wzdłuż ulic Senatorskiej, Wierzbowej i Focha, przetestują kierowcy i maszyny kliku liczących się serii wyścigowych, m.in. DTM, Formuły 3, Le Mans Series oraz Porsche Supercup. O najlepszy czas polscy kierowcy będą walczyć ze swoimi zagranicznymi kolegami, również w formie interdyscyplinarnej, czyli konfrontując na linii startu maszyny reprezentujące różne serie. Program imprezy, wzorem ubiegłorocznej, debiutanckiej edycji, nie jest ograniczony tylko do klasycznych „wyścigówek”. Na torze zobaczymy również popisy gwiazd rajdów cross country i driftu, luksusowe i przerażająco szybkie samochody szosowe, motocyklowe triki stunterów, a także po raz pierwszy na Verva Street Racing pokazy motocrossowego freestyle’u! 

Niesamowita atmosfera Verva Street Racing.

W tym roku zmodyfikowano nie tylko długość trasy. Pracowano nad udoskonaleniem scenariusza i programu imprezy w taki sposób, aby publiczność miała możliwość jak najczęstszego kontaktu z samochodami, które naprawdę rzadko można obejrzeć w Polsce na żywo. Tor został skrócony, pozostając jednocześnie w ścisłym centrum Warszawy – w okolicach placu Teatralnego.

Wstęp na imprezę jest wolny. Bilety obowiązują tylko na rozbiegowej imprezie Pit Party, odbywającej się w paddocku (parku maszyn), która z racji dużego zainteresowania trwać będzie dłużej niż w zeszłym roku. To okazja na spotkanie „oko w oko” ze sportowymi samochodami, motocyklami, ciężarówkami serwisowymi, a także na zdobycie autografu od znanych kierowców. Ponadto nabywcy biletów mają gwarantowane miejsce na trybunach zlokalizowanych przy najatrakcyjniejszych odcinkach ulicznego toru. 

Zespół wyścigowy Renault Truck Racing Team / MKR Technology.
fot. Oscar Hoogendoorn

Bilety upoważniające do wejścia na Pit Party oraz na trybuny dostępne będą za 69 złotych w sklepie internetowym www.eventim.pl oraz na wybranych stacjach PKN Orlen.

Podczas Verva Street Racing nastąpi inauguracja nowej formuły paliwa Verva, a testy jej właściwości odbędą się na oczach publiczności. 

Verva Street Racing debiutowała w sierpniu 2010 r. na torze zbudowanym wokół placów Piłsudskiego i Teatralnego. 75 tysięcy widzów przez cały dzień podziwiało ponad 60 samochodów wyścigowych i rajdowych, a także kilkanaście motocykli. W wyścigu o najlepszy czas  widzowie mogli zobaczyć słynnego brazylijskiego kierowcę prestiżowej serii WTCC Augusto Farfusa oraz francuską gwiazdę rajdowego zespołu X-raid, Guerlain Chicherit. Impreza była ogromnym wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym – teren przeobraził się w prawdziwe wyścigowe miasteczko z infrastrukturą multimedialną, nagłośnieniową, systemem zabezpieczeń toru i trybunami na kilka tysięcy osób (relacja z zeszłego roku tutaj.)

Zespoły, które do tej pory potwierdziły swój udział w tegorocznej edycji:

Verva Racing Team

Zespół Verva Racing Team.

Pierwsza polska stajnia wyścigowa rywalizująca w prestiżowych zawodach Porsche Supercup, które są integralną częścią wszystkich europejskich weekendów Formuły 1. Przed nadchodzącym sezonem Verva Racing Team stawia sobie za cel walkę o miejsca na podium zarówno w kategorii indywidualnej i zespołowej. Pomóc ma w tym zakontraktowanie nowego kierowcy Stefana Rosiny. W zespole dalej ścigać się będzie Kuba Giermaziak. 

Orlen Team

Ponad 10 lat doświadczenia na rozrzuconych po całym świecie trasach rajdów cross country. Największe sukcesy ekipy to dwukrotne zajęcie 5. miejsca w rajdzie Dakar przez Krzysztofa Hołowczyca w kategorii samochodów (edycja 2009 i 2011), a także bardzo wysokie 8. miejsce Kuby Przygońskiego w klasyfikacji motocyklistów na koniec Dakaru w roku 2010. Motocykliści ORLEN Team Jacek Czachor oraz Marek Dąbrowski mają na swym koncie także tytuły mistrzów świata w kategorii rajdów terenowych.

Renault Truck Racing Team / MKR Technology

Wyścigi Formuły 3.

Obie firmy tworzą najbardziej doświadczony team w serii wyścigów ciężarówek. Renault  dostarcza m.in. silniki DXi13 Racing i udostępnia swoją technologię, a także odpowiada za niepowtarzalny, nieco futurystyczny design ciężarówek, który został przygotowany całkowicie od nowa przez Halle Du Design. Do dyspozycji zespołu jest także ośrodek badawczy Renault Trucks w Lyonie. 

Na czele ekipy stoi Mario Kress, jeden z najlepszych specjalistów w tej dyscyplinie, który posiada blisko 21-letnie doświadczenie w wyścigach ciężarówek.

W ciągu ostatnich 10 lat MKR Technology aż 8-krotnie stawał na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Europy: 5 zwycięstw w klasyfikacji indywidualnej kierowców, 3-krotnie w klasyfikacji konstruktorów. W Warszawie zobaczymy 2 ciężarówki wyścigowe Renault Premium.   

Więcej na:

www.VERVA.pl

www.facebook.com/vervastreetracing

Najnowsze

Zawodniczki podsumowują Rajd Świdnicki Krause – galeria

Niedawno odbył się Rajd Świdnicki Krause, gdzie można było podziwiać wiele zawodniczek: 4 kobiety wystąpiły w roli kierowcy, a 8 w roli pilotek. Niestety radość z rywalizacji, przyćmił tragiczny wypadek w którym zginął 31-letni kierowca z Wrocławia - Sylwester Olszewski.

Na myśl przychodzą nam teraz słowa Mariana Bublewicza, który także zginął podczas rajdu.
– Każdemu z nas może zdarzyć się błąd, który w tej dyscyplinie można przypłacić życiem. Ryzyko zawsze będzie istniało jak długo będzie istniał ten sportmówił. 

Ta tragedia (o niej przeczytasz tutaj) poruszyła każdego i zmusiła do przemyśleń. Startujące w rajdzie zawodniczki opowiedziały Motocainie, jak informacja o wypadku na nie wpłynęła oraz jak udało im się przetrwać trudy rajdu. 

Wysłanniczka Motocainy, Jola Żuk – autorka świetnej galerii zdjęć z tego rajdu (pod artykułem), dedykuje ją zmarłemu podczas minionego rajdu kierowcy oraz pilotowi, który wraca do zdrowia w szpitalu.

Rajdy to sport ekstremalny i ryzyko jest w nie wpisane. Wypadki się zdarzają, mimo wszystko trudno jest przejść do porządku dziennego, gdy jeden z zawodników przenosi się na niebieskie OS’y. Do ostatniej chwili nie przyjmowałam tego do wiadomości, jednak to się stało. W sobotę, 9 kwietnia,  podczas 39 Rajdu Świdnickiego Krause, odbyła się 2 runda RPP i 1 dzień 2 rundy RSMP; towarzyszyło temu wiele 
emocji, w duchu wspaniałej rywalizacji. W niedzielę po tragicznym wypadku, rajd został przerwany. Wyniki i rywalizacja przestały mieć znaczenie. Wszelkie uroczystości związane z rajdem zostały odwołane. 
Puchary zostały przyznane za pierwszy i drugi dzień rajdu, zawodnicy zaproponowali, aby uroczystości związane z zakończeniem rajdu przełożyć na inny czas. W rezultacie puchary przekazano zawodnikom 
indywidualnie. Jednak nie wyniki się liczą, lecz ludzie i wspólna pasja. Galerię z rajdu dedykuję śp. Sylwkowi Olszewskiemu i jego pilotowi, Michałowi Całek, z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Galerię zdjęć Joli Żuk z odcinka testowego Rajdu Świdnickiego, obejrzysz klikając tutaj.

Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski

Pierwszą kobietą na trasie była Joanna Madej pilotująca Mariusza Steca w Mitsubishi Lancerze Evo IX. Załoga zajęła dobre 9 miejsce w klasyfikacji generalnej i 4 w klasie Open. 

Ewa Rybko dyktowała Tomkowi Żerebeckiemu w Citroenie C2R2 Max. Załoga na drugim odcinku popełniła błąd, który kosztował kilka cennych sekund i zmuszona była mocno nadrabiać stratę do rywali podczas kolejnych OS-ów. Drugiego dnia wszystko układało się pomyślnie, aż do przerwania rajdu z powodu tragicznego wypadku. Ewa i Tomek dołącza się do kondolencji dla rodziny Sylwestra. 

Na mecie pierwszego dnia rajdu załoga zajęła 19 miejsce w klasyfikacji generalnej i 4 w klasie, na koniec rajdu było trochę lepiej – 17 miejsce w generalce i 3 lokata w klasie. 

Momentami gorąco było na fotelu Gabrieli Bar (pilotka Rafała Rybackiego – Renault Clio – klasa N3). Oto wyniki tego zespołu: pierwszego dnia załoga zajeła 27 miejsce w generalce, 5 w klasie. Drugiego dnia – 31 miejsce w generalce, 6 lokata w klasie. SuperRally na 10 OS.

– Rajdowa sobota była przepiękna, pełna pozytywnych emocji i przyjaznych ludzi – zarówno na oesach, jak i w parku serwisowym. Szkoda tylko, że odwołano chyba najbardziej „techniczny” OS Świerki – Włodowice. Mieliśmy kilka „ratowań” na odcinku Rościszów – Walim oraz Miłków – Kamionki, niemniej ze wszystkich sytuacji udało się wyjść bez szwanku. Niestety w niedzielę cała radość z jazdy, wyniki, rywalizacja, awaria naszego auta – wszystko to – przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Słowa nie oddadzą tego, jak bardzo jest nam przykro z powodu odejścia Sylwka. Szczerze współczujemy jego rodzinie i bliskim. 

Dominika Duziak ze swoim kierowcą.
fot. Jola Żuk

Na podium dwa razy zameldowała się Dominika Duziak (pilotka Tomasza Hupało – Honda Civic – klasa N3. Pierwszego dnia załoga uplasowała sie na 22 miejscu w generalce i 2 lokacie w klasie. Drugiego dnia zespół zajął 20 miejsce w generalce i 2 w klasie.

– Ciężko mi wypowiedzieć się o Rajdzie Świdnickim teraz, zaledwie kilka dni po ogromnej tragedii, która przyćmiła wszelką radość ze startu. Pragnę złożyć przede wszystkim wyrazy głębokiego współczucia bliskim Sylwestra Olszewskiego, choć wiem, że nic nie jest w stanie złagodzić ich bólu… Faktem jest, że w takich sytuacjach pojawiają się różne myśli. I świadomość, że nie jesteśmy niezniszczalni i ani klatka, ani HANS tego nie zmieni… Myślę, że dla wielu z nas to przestroga. Nie zrezygnuję jednak z rajdów, ponieważ mimo wszystko – od strony naszego startu – debiut w RSMP muszę uznać za udany. Tomasz jest moim zdaniem bardzo dobrym kierowcą, jeździ „z głową”, szybko, dynamicznie – ale spokojnie i płynnie. Był to nasz pierwszy wspólny rajd, ale zdążyliśmy się już trochę poznać, ponieważ przyjechałam do Świdnicy tydzień wcześniej. Mieliśmy czas na testy i przyzwyczajenie się do siebie. Myślę, że w rajdówce dobrze się dogadywaliśmy, a nasz wynik uznaję za bardzo dobry – komentuje zawodniczka.

– Rajd był pełen bardzo szybkich partii, ale mnie urzekły najbardziej słynne „Patelnie Walimskie”, na których notabene zdarzyło nam się nawet wyprzedzanie! Pragnę bardzo serdecznie podziękować naszym sponsorom, mechanikom, którzy poza dbaniem o kondycję samochodu dbali również o dobry humor, rodzinie Tomka za ciepłe przyjęcie oraz wszystkim przyjaciołom, którzy nas dopingowali i dodawali nam otuchy. Dziękuję również naszym konkurentom, dzięki którym rajd był tak ciekawy oraz przesympatycznym organizatorom, którzy sprawili, że zamiast stresu odczuwałam ogromną przyjemność, ze startu w Świdnicy. Ślę całusy wszystkim kibicom!

Rajdowy Puchar Polski 

Dobrze poszło Małgorzacie Opałka (pilotka Marcina Opałka – BMW 318 IS, E30). W drugiej rundzie załoga zajęła 19 miejsce w klasyfikacji generalnej i 1 w klasie, a w trzeciej rundzie 20 miejsce w klasyfikacji generalnej, 2 lokatę w klasie. 

Małgorzata Opałka w BMW E30.
fot. Jola Żuk

– 2 runda RPP okazała się dla nas szczęśliwa. Zajęliśmy 1 miejsce w klasie E30 i 19 w klasyfikacji generalnej. Rajd Świdnicki ma bardzo fajne oesy, mi szczególnie podobał się odcinek Miłków- Kamionki (ze szczególnym naciskiem na Kamionki!). Samochód sprawował się bez zarzutu, więc na strefie serwisowej nie było potrzeby nic przy nim robić. Oby tak dalej! Na trasach również bez niespodzianek, czy zwiedzania poboczy – także sobotnia jazda dała nam dużą satysfakcję pod każdym względem. No i niestety nadeszła niedzielna 3 Runda RPP. Na starcie do drugiego oesu minęła nas karetka na sygnale, więc już wiedzieliśmy, że stało się coś niedobrego. Pojechaliśmy trasą alternatywną w kierunku 3 oesu, gdzie czekaliśmy 29 minut na start. Spowodowało to wychłodzenie się opon i na jednym z pierwszych zakrętów guma nie skleiła, rajdówka nie skręciła, i w konsekwencji wylądowaliśmy poza trasą. Straciliśmy tam dużo czasu. Machaliśmy do kibiców aby nam pomogli, ale obudzili się dopiero, jak po kilku sekundach podbiegł do nas zabezpieczający. Rezultatem tego był spadek na drugą lokatę w klasie i 20 w generalce. Jadąc na strefę serwisową dotarła do nas tragiczna informacja o śmierci jednego z kierowców oraz, że rajd został odwołany. To był bardzo smutny dzień dla całego świata rajdowego, i szczerze mówiąc wyniki zeszły na dalszy plan…  

Pierwszy dzień nie był udany dla Aleksandry Krawczyk, dyktującej Andrzejowi Krawczykowi w Oplu Astra. Załoga wycofała się z rywalizacji na 7 odcinku specjalnym. Ponownie wystartowali w niedzielnej rundzie i zajęli 9 miejsce w klasie Astra i 34 w klasyfikacji generalnej. 

Sporo nauczyła się Kasia Kiewrel (pilotka Ryszarda Kiewrel – Renault Clio Sport – klasa N3), która uplasowała się w 2 rundzie na 37 miejscu w generalce i 7. w klasie. 3 runda to spadek – 45 miejsce w generalce i 8. w klasie. 

– Bardzo szkoda, że Rajd Świdnicki zakończył się w tak tragiczny sposób. Każdy z nas wsiadając do rajdówki ma świadomość, że to sport bardzo niebezpieczny, ale żaden rajd nie powinien mieć tak smutnego zakończenia – które odsunęło na bok wszelkie sportowe aspekty. Bardzo współczujemy rodzinie i znajomym Sylwestra Olszewskiego. My przyjechaliśmy na ten rajd po naukę i muszę przyznać, że całkiem sporo się nauczyliśmy! Samochód zupełnie inaczej (czytaj: lepiej) się prowadzi, niż nasze poprzednie auto. Dodatkowo większa moc też jest wyczuwalna, a hamulce dawały sporo pewności na krętych odcinkach Rajdu Świdnickiego. Niestety, chyba za dużo używaliśmy tego hamulca, bo wyniki w porównaniu do kolegów z klasy N3 RPP pozostawiały wiele do życzenia. Jednak my założyliśmy, że przez pierwsze rajdy będziemy starać się nauczyć wykorzystywać potencjał „Cliówki”. A wyniki postaramy się robić w sezonie 2012. Chcemy podziękować naszym wiernym kibicom Anecie i Tomkowi, którzy dopingowali nas na trasie rajdu i których nie dało się nie zauważyć z wnętrza rajdówki!

Ewa Wójtowicz
fot. Jola Żuk

Za kierownicą rajdówki debiutowała Ewa Wojtowicz (pilotem był Maciej Sosnowski – Citroen C2-R2 – klasa A6), która w 2 rundzie zajeła 31 miejsce w klasyfikacji generalnej i 7. lokatę w klasie. Trzecia runda nie była dla niej szczęśliwa i pogorszyła wyniki, uplasowała sie na 47. miejscu w klasyfikacji generalnej i 8 w klasie.

– Rajd Świdnicki był moim debiutem na trasach rajdowych. Głównym założeniem było dojechać dwa razy do mety. Plan ten został wykonany w 100%. Podczas  rajdu skupiłam się głownie na nauce opisu odcinków i współpracy z pilotem. Jesteśmy bardzo zadowoleni z debiutu na jednych z najtrudniejszych oesów w Polsce. Zebrane doświadczenia podczas tego, dość trudnego rajdu, będą miały bardzo korzystny wpływ na moje kolejne starty w tym sezonie. Już teraz rozumiem, dlaczego rajdy to kwintesencja sportów motorowych. Atmosfera jaka panuje w miasteczku rajdowym – udziela się każdemu. Niestety nasze dobre nastroje ochłodziła wiadomość o wypadku. Od tej informacji nie liczyły się już czasy, nagrody…  Myślę, że każdy z tam obecnych miał chwile na refleksje. Wraz z zespołem Hurtex Racing Team chciałabym przekazać wyrazy współczucia dla rodziny i najbliższych zmarłego kierowcy rajdowego, a pilotowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

O awarii i jej konsekwencjach opowiada Iza Bzyl (pilotem był Jakub Domański – Peugeot 206 – klasa A6), która w 2 rundzie musiała wycofać się na OS 7. Trzecia runda zaowocowała za to 43. miejscem w generalce i 7. w klasie. 

Iza Bzyl w bojowym nastroju przed startem 😉
fot. Jola Żuk

– W czwartek robiliśmy zapoznanie z trasą wdzięcznym jak się okazało autkiem, a mianowicie Kia Ceed 1,6 diesel. Przez 12 godzin zapoznania mieliśmy co robić, bo odcinki okazały się bardzo techniczne, szybkie i trudne do opisu, tym bardziej, że był to nasz debiut. W piątek badanie kontrolne i otrzymanie upragnionej, czerwonej Książeczki Samochodu Sportowego i honorowy start na rampie w Świdnicy. Będąc na kilkunastu „oglądarkach” zawsze stałam w tłumie, a teraz byłam po tej drugiej stronie – zawodnika, do którego podchodzili ludzie, robili zdjęcia. Nie będę ukrywać, że mi się to bardzo podobało! A jazda w szpalerze ludzi to istnie cudowne doznanie. Sobotnie odcinki szły nam całkiem nieźle. Obyło się bez większych błędów, tylko czasem przejeżdżając za szybko przez syf, stawiało nas bokiem. Niestety startując do ostatniego odcinka dnia, chęć agresywnego przejechania go – od startu do mety, skończyła się… na starcie! Wręcz rozsadziło skrzynię biegów i zostaliśmy zepchnięci z odcinka, 15 metrów za startem. Wielkie podziękowania dla Grzesia Pendyka i Garaż3, którzy do 2 w nocy naprawiali samochód, abyśmy mogli wystartować do niedzielnej rundy. Niestety nieprzespana noc dała się we znaki. Totalny brak feelingu i kolejne problemy z autem – nie zaowocowały takimi wynikami jak w sobotę. Szkoda tylko że rajd zakończył się w cieniu tragedii, nikt się takiego zakończenia rajdu nie spodziewał. Niemniej z rajdu jesteśmy bardzo zadowoleni i zdobyliśmy cenne doświadczenie, które mamy nadzieję wykorzystać za 1,5 miesiąca na Rajdzie Mazowieckim. Ogromne podziękowania dla mojego pilota Kuby Domańskiego, serwisantów- Tomka i Marka, a także rodziców i kibiców, którzy przybyli do Świdnicy nam kibicować.  

Z wielka pokorą do rajdowego klasyka wystartowała Klaudia Temple (pilotem był Jakub Wróbel – Citroen Saxo – klasa N2). Załoga w 2 rundzie zajeła 46 miejsce w generalce i 5. lokatę w klasie. W kojejnej rundzie uplasowali się na 49 miejscu w generalce i 5 w klasie. 

– Rajd dla nas zaczął się nieco pechowo, bo zaraz po zjechaniu z rampy startowej urwała się linka od sprzęgła – przez co samochód został na chwilę unieruchomiony. Dzięki koledze ze Świdnicy, którego poznaliśmy w dniu rajdu mieliśmy nową linkę już na 1 strefie serwisowej w sobotę! Należą mu się gorące podziękowania, za to że pomógł nam zorganizować niezbędną część oraz pojechał po nią specjalnie do Wrocławia w sobotę rano. Miło jest wiedzieć, że w środowisku rajdowym, zawsze znajdzie się ktoś na kogo można liczyć. Dzięki sprawnej akcji naszych mechaników, mogliśmy wyjechać na sobotnie odcinki specjalne. Po zapoznaniu wiedziałam, że będzie ciężko, ale dopiero podczas pokonywania kolejnych kilometrów na ostro uświadomiłam sobie – z jak wielką pokorą należy podchodzić do tych tras i jak wiele nauki mnie jeszcze czeka. Plan który zakładał po prostu ukończenie 2 rundy RPP został zrealizowany w 100%. Sporo problemów sprawiał skaczący tył samochodu, przez co auto przy prędkościach powyżej 100 km/h kompletnie się „nie prowadziło”, za kierownicą czułam się bardzo niepewnie, co na tych bardzo szybkich trasach skutkowało takimi – a nie innymi czasami – opowiada zawodniczka.

Klaudia Temple
fot. Jola Żuk

– W niedzielę rano zaczęliśmy od nieco szybszego tempa na słynnym i klasycznym odcinku Michałkowa – Walim. Podróżowaliśmy już całkiem sprawnie, a czas na mecie okazał się bardzo obiecujący. Niestety w tym momencie z powodu przykrych wydarzeń – rajd tak naprawdę się dla nas skończył. Trudno cokolwiek powiedzieć po tak ogromnej tragedii, doskonale zdajemy sobie sprawę z ryzyka, które jest wpisane w ten sport. Tragedia ta dotknęła ogromnie nas wszystkich, był to przecież nasz kolega, którego niestety nie zdążyliśmy poznać, ale który ryzykował tak samo jak każdy z nas – oddając się temu co kochał.  Niestety wszystko tak pechowo się złożyło że rajd który miał być dla nas szczęśliwym debiutem i powinniśmy go zapamiętać do końca życia tak naprawdę chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Bardzo współczuję rodzinie oraz przyjaciołom Sylwestra, mam nadzieję że był to ostatni tak tragiczny rajd w którym mieliśmy okazję uczestniczyć. Do Świdnicy przyjechaliśmy po naukę i sporo tych cennych doświadczeń przywieźliśmy z powrotem do domu. W jeździe są mega rezerwy, wiemy na czym musimy popracować i jeśli tylko uda się wyeliminować problem nerwowego tyłu następnym razem będzie tylko lepiej. Mamy nadzieję że uda nam się pojawić na Rajdzie Karkonoskim który odbędzie się w czerwcu w Jeleniej Górze, jednak przy takich problemach budżetowych jakie mamy na dzień dzisiejszy nic nie jest pewne.

Zobacz jak Klaudia radziła sobie na odcinkach:

Sukcesem zakończyła swój udział w w Rajdzie Świdnickim kolejne zawodniczka – Iza Pankrac, która debiutowała na oesach i od razu dwukrotnie wskakiwała na podium (pilotka Macieja Rawskiego – Volkswagen Polo GTI – klasa N2) zajmując w 2 rundzie 32 miejsce w generalce i 2. w klasie, a w trzeciej rundzie 39 miejsce w generalce i 3 lokatę w klasie.

– Rajdowy debiut mi się udał – podwójna runda Pucharu Polski i dwa razy na podium! W zastępstwie stałej pilotki Macieja Rawskiego w rajdowym VW polo usiadłam ja. Pierwszego dnia zdobyliśmy 2 miejsce w klasie N2 i drugiego – 3 miejsce w tej samej klasie. Odcinki były piękne, szybkie i kręte. Nie dziwie się moim rajdowym kolegom z trójmiasta, że tak chwalili ten rajd i mówili, że zakocham się w tych OS-ach. Faktycznie, teraz już wiem, cokolwiek by się nie działo na przyszłoroczną Świdnicę też przyjadę! Niestety tegoroczny rajd zakończył się tragicznie, akurat z Maćkiem dojechaliśmy na PKC 11, jak leciała karetka na sygnałach – jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy co się dokładnie stało. Odcinek został odwołany, a po zjechaniu z OS12 Kamionki, dostaliśmy informacje, że Sylwester zmarł w drodze do szpitala. Ze swojej strony składam kondolencje rodzinie i bliskim. Każdy z nas kocha ten sport i w obliczu takiej tragedii uświadamiamy sobie, jak wiele ryzykujemy. Oby następny rajd – Mazowiecki był dla wszystkich szczęśliwy i udany. Do zobaczenia na OS-ach! 

Rajd Świdnicki był szkołą przetrwania dla Anny Żak i jej Fiata 126p (pilotem był Paweł Pasek, klasa RWD-1). Załoga uplasowała sie na 48 miejscu w generalce i 1 miejscu w klasie (2 runda). Trzecia runda skończyła się wycofaniem (na OS 3). 

– 39 Rajd Świdnicki Krause został zakończony tragicznie po wypadku na odcinku specjalnym – wyrazy współczucia dla najbliższych załogi rajdowej. Odcinki z Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski  to wielkie wyzwanie dla Fiata 126p. Pomimo kilku-kilometrowych podjazdów pod górę, pomyślnie ukończyłam pierwszy etap – na mecie z pucharem! Drugi etap rozpoczął się nerwowo, pierwszy odcinek jechaliśmy korzystając z notatek innej załogi, ponieważ opis tego odcinka robiliśmy późnym wieczorem i nie był właściwy. Ale pożyczony opis – jak się w trakcie okazało – kompletnie nie pasował do mojego, więc jazda była nerwowa. Jadąc do drugiego odcinka okazało się, że jest odwołany z powodu wypadku, ale nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że z kierowcą jest tak źle…  W drodze mieliliśmy awarie mocowania skrzyni biegów (wyrobił się otwór łącznika skrzyni biegów z lewarkiem – tak zwany lizak). Kosztowało mnie to 10 minut spóźnienia, jadąc drogą alternatywną do trzeciego odcinka, ponownie łączenie puściło! Tym razem skręciłam to już poprawnie i błyskawicznie z pomocą miejscowych kibiców. Dopadliśmy niestety kolejne spóźnienie, a jako że jedziemy na końcu stawki – przeczuwałam że już nie zdążymy na ostatni odcinek. Nie poddałam się! Jechałam na maksa i jakimś cudem zdążyłam, równo z zakańczającym samochodem organizatora, podjechałam na PKC i wystartowałam do odcinka – mówi zaowdniczka.

Anna Żak za kierownica rajdowego malucha.
fot. Jola Żuk

– Start odcinka rozpoczął się długim podjazdem pod górkę i po około dwóch kilometrach przegrzałam silnik i stanęłam na odcinku – tym samym zakończyłam Rajd Świdnicki. Poniosły mnie emocje i chęć ukończenia ostatniego odcinka, do tego doszła długa droga dojazdowa do odcinka – gdzie nie oszczędzałam auta aby zdarzyć, a potem dobiłam go pod górkę na odcinku kręcąc do końca na najwyższych obrotach! Gdybym wturlała się spokojnie na czwartym biegu na szczyt – to mogłabym potem na spadaniu powalczyć. Niestety myślałam tylko o przejechaniu ostatniego odcinka z gazem w podłodze, a dla malucha taka jazda na dłuższą metę – to zabójstwo! Podsumowując, jestem zadowolona z odcinków Rajdu Świdnickiego, a szczególnie z odcinka na kostce walimskiej. Kilka lat temu, kiedy byłam kibicem rajdowym – stałam na odcinku w Walimiu i przejechanie tego odcinka, było dla mnie poza zasięgiem… Ale jednak wszystko jest możliwe, kiedy bardzo chcemy i stawiamy całe swoje życie na rajdy! Mój nowy pilot Paweł Pasek poradził sobie bez większych problemów, wcześniej brał udział w zawodach Rajdowy Debiut Trzeciej Ligi, ale stwierdził ze to inna bajka. Serwis Lukas Sport też rewelacyjnie się wpisał (serwis z pasją w luźnym rajdowym klimacie plus właściwa obsługa). Dziękuję wszystkim kibicom za ogromny doping wszędzie – gdzie się pojawiałam, czy na odcinku, czy na drodze dojazdowej – widziałam machających kibiców, a w niektórych momentach wyskakujących na drogę. Ślicznie dziękuję! To były niezastąpione wrażenia! 

Nasze Panie zobaczymy ponownie na trasach rajdowych dopiero w połowie maja na Rajdzie Mazowieckim – będzie to runda Rajdowego Pucharu Polski. Wezmą w nim udział współpracowniczki Motocaina.pl – Magda Wilk oraz Jola Żuk. Kolejna runda łączona RSMP z RPP to Rajd Karkonoski, który odbędzie się już w czerwcu. Czy mamy szansę na kolejny rekord frekwencji kobiet – zawodniczek?

Najnowsze

CX-5 nowy SUV w gamie Mazdy

Nowy kompaktowy SUV - CX-5, w którym połączono technologie Skyactiv z motywem projektowym Kodo, będzie najnowszym samochodem sportowo - użytkowym marki Mazda.

Mazda CX-5 –  model produkcyjny opracowany na bazie samochodu koncepcyjnego Mazda MINAGI.
fot. Mazda Motor Corporation

Mazda Motor Corporation poinformowała dziś, że najnowszym samochodem sportowo-użytkowym marki będzie Mazda CX-5. Jest to model produkcyjny opracowany na bazie samochodu koncepcyjnego Mazda MINAGI, który zadebiutował podczas Salonu Samochodowego w Genewie w marcu tego roku i zostanie zaprezentowany podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Nowym Jorku, który rozpocznie się 20 kwietnia 2011 roku.

CX-5 będzie pierwszym modelem produkcyjnym, w którym zastosowano nowy motyw projektowy – „Kodo – Dusza Ruchu” – po raz pierwszy pokazany w samochodzie koncepcyjnym Mazda Shinari, a także nowe, przełomowe rozwiązania technologiczne Skyactiv*, do których należą silniki nowej generacji, skrzynie biegów, karoserie i podwozia.

Nowy kompaktowy SUV model CX-5.
fot. Mazda Motor Corporation

Model „CX- 5″ dołączy do rodziny samochodów sportowo-u żytkowych typu crossover SUV takich jak Mazda CX-7 oraz Mazda CX-9 w 2012 roku. Przedtem nowy kompakt zadebiutuje podczas Salonu Samochodowego we Frankfurcie, który odbędzie się w Niemczech we wrześ niu tego roku.

 

 

 

 

* Skyactiv — to stworzona przez producenta samochdów marki Mazda technologia b ędąca odzwierciedleniem harmonii pomi ędzy przyjemnością jazdy, a doskonałymi osiągami w zakresie ekologii i bezpieczeństwa.

Najnowsze