Jeremy Clarkson reklamuje… drona

Podczas gdy wszyscy czekają na pierwszy odcinek nowego motoryzacyjnego show prowadzonego przez Clarksona, były prezenter BBC pojawił się w pierwszej produkcji dla Amazon Prime.

Od kilku miesięcy wiadomo już, że trójka Clarkson, Hammond i May podpisała bajoński kontrakt z firmą Amazon na produkcję motoryzacyjnego show. Zanim cały świat będzie mógł zobaczyć ich pierwsze dzieło, Clarksona wykorzystano właśnie w najnowszej reklamie firmy Amazon, gdzie tłumaczy działanie kurierskich dronów.

Jeremy Clarkson opowiada w reklamie o tym jak pies zjada sportowe buty przed ważnymi zawodami sportowymi. W międzyczasie ojciec zamawia przez internet nową parę butów, wykorzystując do tego usługę Amazon Prime Air, gdzie gwarantowany czas dostawy ma wynosić maksymalnie 30 minut.

Po dokonaniu zakupu dron wylatuje z przesyłką z centrum logistycznego i unosi się na wysokość 121 metrów. Po uzyskaniu pułapu lotu jego zasięg to 24 kilometry. W międzyczasie kupujący otrzyma powiadomienie, że przesyłka leci. Po tym jak dron doleci do miejsca docelowego, wyląduje tam, gdzie pojawi się specjalny znacznik i dokładnie tam zostawi przesyłkę.

Cała usługa wygląda bardzo futurystyczne, ale nie jest to jedynie śpiew przyszłości. Firma zamierza w niedługim czasie testować taką usługę w wybranych krajach.

Najnowsze

Bezpieczeństwo ważniejsze niż przydrożne drzewa

Rządzący starają się zadbać o większe bezpieczeństwo na polskich drogach. Tym razem jednak nie ucierpią na tym kierowcy, a przydrożne drzewa. W końcu zostały zmienione absurdalne przepisy.

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła analizę sytuacji na drogach. Jak wyszło z policyjnych statystyk, w okresie od 1 lipca 2012 do 30 czerwca 2013 roku na polskich drogach doszło do ponad 6,4 tys. kolizji kierowców z przydrożnymi drzewami. 

Potwierdziła to Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która ustaliła, że najczęstszą przyczyną śmierci na drodze i to za równo w obszarze zabudowanym jak i poza nim są zderzenia z przydrożnymi drzewami lub słupami.

Problem z pozoru wydaje się prosty – wyciąć drzewa. Jednak dotychczas zabraniała tego ustawa o ochronie przyrody. Według Prezesa NIK konieczne było wprowadzenie zmiany w ustawie, która zezwoliłaby na pogodzenie dbałości o środowisko z dbałością o bezpieczeństwo. Sprawę zbadał Trybunał Konstytucyjny, czy ustawa o ochronie przyrody jest zgodna z konstytucją, szczególnie w obszarze usuwania drzewa z pasa przydrożnego. Do tej pory było to możliwe po uzyskaniu zgody samorządu terytorialnego i wymagało konieczność nasadzenia drzewa w takiej samej ilości, w miejscu tym samym lub innym, wskazanym. 

Przepisy prowadziły do takich absurdów, że znane są przypadki, że po usunięciu drzewa z pasa przydrożnego samorząd wymagał, by w tym samym miejscu nasadzono trzy razy więcej drzew.

Trybunał Konstytucyjny odpowiedział Prezesowi NIK, że kwestionowane przepisy w ustawie o ochronie przyrody utraciły moc, wskutek zmiany ustawy m.in. o samorządzie gminnym. Nowe przepisy ograniczają dowolność interpretacyjną dla samorządów, czyli mówiąc w skrócie będzie łatwiej o wycinkę drzew i nie będą one nasadzane w tym samym miejscu.

Najnowsze

Bieńkowska nakaże Volkswagenowi zapłacić?

Do sporu o ewentualne rekompensaty za wadliwe auta włączyła się ujnija komisarz ds. rynku wewnętrznego, Elżbieta Bieńkowska. Czy uda się jej Wymusić na niemieckim koncernie wypłatę pieniędzy?

Koncern Volkswagen zapowiedział w listopadzie, że posiadacze felernych samochodów otrzymają rekompensatę w wysokości 1000 dolarów. Dotyczy to jednak klientów w Stanach Zjednoczonych, gdzie kilka miesięcy temu wybuchł skandal.

Do dyskusji włączyła się unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska, która już kilka tygodni temu postawiła ultimatum w tej sprawie. Jej zdaniem unijni konsumenci muszą być tak samo traktowani jak amerykańscy.

– Znam oświadczenie Volkswagena w tej sprawie, dlatego powiedziałam, że unijni konsumenci muszą być traktowani jak ci w USA. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że prawo środowiskowe jest inne w USA i w Europie, ale nie może być tak, że jeśli oszustwo jest takie samo po obu stronach Atlantyku, to europejscy konsumenci są traktowani w inny sposób niż amerykańscy – powiedziała Bieńkowska na konferencji prasowej po spotkaniu unijnych ministrów ds. konkurencyjności.

Dodała też, że podobne stanowisko przekazała w zeszłym tygodniu szefowi koncernu Volkswagen, podkreślając że to krajowe organy będą rozstrzygać na podstawie oceny każdego indywidualnego przypadku, czy można się powołać na przepisy chroniące konsumentów.

Volkswagen ma nie lada problem, bowiem zmanipulowane oprogramowanie występuje w ok. 11 milionach samochodów sprzedanych na całym świecie. Dotychczasowa rekompensata oferowana przez Volkswagena ma polegać na wręczeniu karty płatniczej z kwotą 500 dolarów, a także bonu zakupowego o tej samej kwocie do zrealizowania w amerykańskich salonach tej marki. Dodatkowo klienci zostaną objęci trzyletnim, darmowym programem assistance. Akcja serwisowa w Europie ruszy już w przyszłym roku.

Najnowsze

Goodc

Test fotelika Maxi Cosi Pebble Plus z bazą 2wayFix – kliknij i jedź!

Gdy na świecie pojawia się mały szkrab, chce mu się zapewnić możliwie najlepsze produkty pod słońcem i największe bezpieczeństwo na świecie. Od momentu wyjścia ze szpitala, przez odwiedziny u rodziny, znajomych, czy podczas wizyt u lekarzy, towarzyszy nam zwykle fotelik samochodowy. Jaki jest Maxi Cosi Pebble Plus?

Choć nie każdy fotelik jest właściwy zarówno dla konkretnego dziecka, samochodu czy wreszcie samej matki, to większość z nas zbyt szybko podejmuje dycyzję o zakupie takiego siedziska. Na co zwracać uwagę przy kupnie fotelika samochodowego? Temat jest wbrew pozorom rozległy (opisany m.in. pod powyższym linkiem), ale na pewno trzeba dopytywać o ten produkt znajomych, którzy już go używali i szukać informacji o nim zanim wybierzemy się do sklepu. Wśród najczęściej popełnianych błędów przy zakupie samochodowego fotelika dziecięcego można wymienić między innymi: niedostosowanie fotelika do indywidualnych potrzeb dziecka, przede wszystkim jego wagi, sugerowanie się ceną, kupowanie używanego fotelika (nie znając historii fotelika, możne on nie zadziałać odpowiednio w przypadku kolizji – każdy fotelik po jakimkolwiek uderzeniu powinien zostać wymieniony).

Warto zweryfikować czy system montażu, a także budowa fotelika pasuje do naszego samochodu (np. tutaj) i czy jesteśmy w stanie go szybko i prawidłowo samodzielnie zamontować w aucie. Trzeba też czytać niezależne testy fotelików. Wykonywane są one przez międzynarodowe ośrodki badawcze (ADAC – Niemcy, ANWB – Holandia, OEAMTC – Austria, NHTSA – USA). W Polsce wyniki publikuje serwis fotelik.info. W testach tych foteliki sprawdzane są podczas zderzenia czołowego (prędkość 64 km/h) i bocznego (50 km/h), i oceniane w skali od 1 do 5.  Polecane są modele z oceną co najmniej 3. Należy pamiętać, że sama homologacja (ECE R44-04) nie gwarantuje bezpieczeństwa, ponieważ dopuszcza do użytku produkty z ocenami 1 lub 2, które zagrażają zdrowiu i życiu dzieci.

Jaki więc powinien być idealny fotelik?
Na pewno funkcjonalny, to znaczy dostosowany do wieku, wagi i wzrostu dziecka. Należy zmieniać fotelik, kiedy dziecko osiągnie wagę będącą górną granicą działania fotelika lub kiedy głowa wystaje ponad fotelik. W przeciwnym razie fotelik nie zadziała jak powinien. Noworodki i niemowlęta do 13 kilogramów powinny być przewożone w fotelikach odwróconych tyłem do kierunku jazdy. Nigdy jednak na przednim siedzeniu, jeżeli poduszka powietrzna nie jest odłączona. Dzieci, które osiągnęły wagę 13 kilogramów mogą być przewożone przodem do kierunku jazdy, choć i tak zaleca się przewożenie tyłem jak najdłużej – ze względów bezpieczeństwa (przepisy dotyczące przewożenia dzieci w samochodzie przeczytasz tu). Fotelik powinien być zamontowany bardzo dokładnie i stabilnie – czyli nie powinen nam towarzyszyć pośpiech, zarówno przy wkładaniu dziecka do fotelika, zapinaniu w pasy, jak i instalacji fotelika w aucie. Dobry produkt musi też być odpowiednio wyposażony technicznie – w system do mocowania fotelików samochodowych ISOFIX oraz opatrzony odpowiednimi atestami bezpieczeństwa i instrukcjami obsługi. Musi odpowiadać standardom europejskim, mieć certyfikat bezpieczeństwa ECE Regulation 44. Ważne jest też, aby był wyposażony w etykietę z informacją o produkcie; powinny tam się znaleźć m.in. dane o dacie produkcji, numerze serii oraz grupie wagowej dziecka, dla którego jest przeznaczony. Zgodnie z prawem powinien być objęty dwuletnią gwarancją. Należy wystrzegać się fotelików produkowanych w Chinach. Jakość materiałów wykorzystywanych do produkcji fotelików jest wątpliwa.

Osiołkowi w żłoby dano…
Szukając najlepszego fotelika przewertowałam chyba wszystkie możliwe oferty na polskim rynku. Jako dziennikarz motoryzacyjny sprawdziłam również wszelkie możliwe badania, obejrzałam crash testy i rozmawiałam z ekspertami tej branży. Mój wybór padł na Maxi Cosi Pebble Plus z bazą 2wayFix. Dlaczego wybrałam akurat ten produkt?

Otóż zwykle na początku dla noworodka rodzice często wybierają foteliki przenośne, w których niemowlę podróżuje tyłem do kierunku jazdy – dopóki nie osiągnie wagi 13 kilogramów. Nie wszystkie dzieci w tym samym wieku i o tej samej wadze mają identyczną budowę ciała – wcześniaki lub maluchy z niedowagą potrzebują specjalnej wkładki. Ja urodziłam o 6 tygodni za wcześnie, więc ważne dla mnie było, aby moja malutka istotka nie miała zbyt dużo luzów w foteliku, przeznaczonym dla donoszonych dzieci. W Pebble Plus jest specjalna wkładka, mająca za zadanie otulić mniejsze dziecko, zabezpieczając głowę i tułów malucha przed nadmiernym przemieszczaniem się. Podobnie ważna jak komfort wewnątrz siedziska jest pozycja, którą szkrab zajmuje. Na oddziale noworodkowym większość położych zaleca ułożenie malucha bardziej na leżąco niż siedząco. Dopiero starsze dzieci przyjmują wariant siedzący jako przyjemny; świeżo narodzone niemowlę woli przemieszczać się wygodnie leżąc, najlepiej otulone materiałem (wkładką fotelika, kocykiem), niczym w brzuchu matki. Według psychologów dziecięcych takie warunki powodują, że czuje się bezpiecznie. Jednym z niewielu fotelików na rynku, który zapewnia dobrą pozycję dziecka oraz przytulne warunki wewnątrz wkładki jest właśnie fotelik Pebble Plus. Poza tym jest ona dwustronna – w jednej wersji bardziej „trzymająca” w ryzach dziecko, w drugiej – nieco bardziej obszerna.

Jakie jeszcze argumenty do mnie przemówiły?

Safety first – czyli po pierwsze bezpieczeństwo
Musiałam także dokładnie sprawdzić producenta. Otóż Dorel – właściciel Maxi Cosi, to lider badań oddziaływań bocznych, które symulują to, co dzieje się w czasie rzeczywistego zderzenia. Te rygorystyczne metody zostały przyjęte jako norma ogólnoeuropejska w ramach przepisów wchodzących w życie w styczniu 2013 roku. Firma powołała we Francji specjalistyczne centrum techniczne, zajmujące się projektowaniem i produkowaniem fotelików dziecięcych – stworzone przez UNECE (Europejską Komisję Gospodarczą) w celu wsparcia opracowania i zdefiniowania nowej normy i-Size. Przeprowadza się też wymagające testy, podobne do tych prowadzonych w kwestii bezpieczeństwa aut – Euro NCAP. Średnia prędkość podczas zderzeń czołowych wynosi 50 km/h, ale Maxi Cosi testuje foteliki przy prędkości 70 km/h. Ponadto wykonują dodatkowe testy zderzeniowe, aby zasymulować różne boczne i boczno-czołowe zderzenia samochodów.

Gdzie najlepiej umiejscowić fotelik dla dziecka w samochodzie?

Ale o co chodzi z tym podróżowaniem tyłem do kierunku jazdy? Otóż w przypadku dziecka podróżującego w foteliku skierowanym przodem do kierunku jazdy, względnie ciężka głowa dziecka pozostaje bezwładna podczas zderzenia czołowego i zostaje wypchnięta do przodu. W ten sposób może dojść do poważnych uszkodzeń szyi i głowy. Podróżowanie tyłem do kierunku jazdy stabilizuje głowę i rozprowadza działanie siły na większą powierzchnię. Fotelik Maxi Cosi Pebble Plus, w połączeniu z bazą 2wayFix przeznaczony jest właśnie do podróżowania tyłem do kierunku jazdy w samochodzie. Nadaje się od urodzenia brzdąca do do około 1 roku. Dostępny jest w 12 kolorach wykończenia, od tradycyjnych barw, po fikuśne, wzorzyste materiały. Na stronie producenta można sprawdzić, do jakich aut pasuje.

Producent zapewnia też o nadzwyczajnej ochronie głowy i szyi – materiał absorbujący uderzenia w bocznych zagłówkach ma zapewniać bezpieczeństwo przy uderzeniach bocznych – tego sprawdzać nie będę – mam nadzieję.

Poza tym części fotelika, które obejmują głowę dziecka, są wzmocnione dodatkowymi warstwami styropianu i pianki SPS. Znane są właściwości tego materiału absorbujące wstrząsy uderzenia bocznego i tylnego oraz odbicia przy zderzeniach czołowych. Materiał ten odprowadza też siłę zderzenia daleko od ciała dziecka. Pierwsze siły działające w wyniku wypadku samochodowego są najbardziej niebezpieczne dla głowy i mózgu dziecka. System ochrony przed uderzeniem bocznym absorbuje siłę uderzenia, aby zapobiec poważnym urazom głowy. Oczywiście pod żadnym pozorem nie należy wyjmować warstw pianki z fotelika, nawet do czyszczenia. Mają one zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa dziecka i muszą się zawsze znajdować na swoim miejscu.

Najlepsza baza na świecie? 2wayFix
Testując nawet cztery samochody miesięcznie często przekładam fotelik z jednego auta do drugiego. Musi to mi zajmować mało czasu, żeby nie powodować zbędnych opóźnień. Poza tym, jako początkujący rodzic nie bardzo wiedziałam, jak się zabrać do pierwszego montażu. Okazuje się, że przy tradycyjnych fotelikach samodzielna, a zarazem poprawna instalacja fotelika za pomocą pasów jest trudna. Wiedza teoretyczna może nie wystarczyć, należy więc skorzystać z pomocy wykwalifikowanego sprzedawcy. Tymczasem fotelik Maxi Cosi jest sprzedawany z bazą 2wayFix, za pomocą której wszystko przebiega intuicyjnie, szybko i bez problemowo. To proste, bo baza jest wyposażona w dodatkową podporę. Podpora jest ważna, ponieważ nie tylko zwiększa stabilność podstawy, ale również ogranicza obrót w razie wypadku. Jest łatwa w regulacji wysokości, choć zawsze należy upewnić się, że opiera się ona mocno na podłodze samochodu. Podporę można szybko złożyć całkowicie pod spód – mieści się w podłożu bazy, dzięki czemu łatwo można ją gdziekolwiek przewieźć, czy przenieść. Sygnalizacja i dźwięk wraz z wyświetlaczem LED informują o nieprawidłowym montażu zarówno bazy, jak i całego fotelika. Aby całość działała sprawnie, wewnątrz znajdują się dwie baterie zasilające sygnalizację świetlną i dźwiękową, z możliwością łatwej wymiany, gdy się wyczerpią. W przypadku spadku naładowania baterii poniżej 30% również zostaniemy ostrzeżeni. Baza 2wayFix w dalszym ciągu będzie spełniać swoje zadanie, jednak wymiana baterii będzie konieczna niezwłocznie.

Wpięcie bazy do uchwytów Isofix jest banalnie proste – z obu stron należy wyciągnąć żółte bolce na taką długość, aby swobodnie dopięły się do uchwytów. Jeśli czynność przeprowadziliśmy dobrze, po charakterystycznym kliknięciu usłyszymy sygnał dźwiękowy bazy i wyświetli nam się jedno zielone światełko.

Co jeszcze daje baza? Ano szybki i łatwy montaż oraz demontaż – przede wszystkim nie ma tu potrzeby zapinania pasów bezpieczeństwa na foteliku. To solidne połączenie między fotelikiem samochodowym i nadwoziem (kanapą samochodową), które daje wizualne i / lub dźwiękowe ostrzeżenia, jeśli fotelik nie jest poprawnie zainstalowany. Nie będzie działał, jeśli będzie luźny (tak jak w przypadku używania pasów bezpieczeństwa), ale znacznie trudniej jest go zamontować nieprawidłowo (w przeciwieństwie do mocowania pasami bezpieczeństwa).

Chcesz szybko wyjąć dziecko z fotelikiem z bazy? Wystarczy chwycić za szary uchwyt i podnieść fotelik – całość trwa sekundę. Czasem zdarza się, że musimy fotelik odłożyć na podłoże, ale konstrukcja fotelika jest taka, że się kołysze (to jest zbawienne w różnych sytuacjach). Wtedy uchwyt, za który trzymamy fotelik można rozłożyć w taki sposób, aby stanowił równowagę i kotwiczył bezpiecznie siedzisko gdziekolwiek je postawimy.

Wygoda ponad wszystko!
Łatwa jest też regulacja szelek bezpieczeństwa z tyłu fotelika, a po ich zapięciu wystarczy dociągnąć za pomocą szarej taśmy z przodu pasy do ciałka dziecka. Pałąk, za który trzyma się fotelik przenosząc go, lub montując w bazie, łatwo złożyć lub podnieść za pomocą przytrzymiania dwóch uchwytów zlokalizowanych po bokach fotelika.

Fotelik Pebble Plus jest kompatybilny ze wszystkimi wózkami Maxi-Cosi, Quinny oraz wieloma innymi wózkami. Np. ja mam wózek Mura Plus i aby wypiąć fotelik z bazy wózka, wystarczy tylko naciskąc dwa szare przyciski po bokach fotelika, aby móc go podnieść – można to zrobić jedną ręką, w drugiej trzymając np. kluczyki, czy torebkę.

Przydatne akcesoria
Żyjemy w ciągłym pośpiechu, a terminu np. wyjścia ze szpitala, czy czasem kontroli u lekarza wybrać sobie za bardzo nie można. Jesteśmy często zmuszeni zabrać dziecko do samochodu podczas upału i silnego operowania słońca, czy ulewnego deszczu. Do fotelika Pebble Plus Maxi Cosi oferuje zestaw akcesoriów przydatnych w takich warunkach. Osłonka przeciwsłoneczna jest wszyta w standardzie, na stałe zintegrowana – wystarczy uchylić miękkie tworzywo na „plecach” fotelika, aby móc wyjąć materiał ochraniający. Ma on na swoich końcach dwie gumowe pętelki, których zaczepienie z boku siedziska jest proste i szybkie. Zyskujemy swego rodzaju daszek nad główką dziecka, zabezpieczający przed oślepianiem słońcem malucha, nadmierną temperaturą, wiatrem, czy niedużym deszczem.

Gdy jednak leje, taki materiał nie wystarczy, także dlatego, że ma od frontu część zupełnie otwartą (dzięki temu umożliwia kontakt brzdąca z otoczeniem). Wówczas wystarczy mieć ze sobą specjalną pelerynkę przeznaczoną do ochrony przeciwdeszczowej i również za pomocą specjalnych uchwytów zamontować na foteliku. Pelerynka wykonana jest z wodoodpornego, przezroczystego plastiku, w którym znajdują się niewielkie dziurki – dzięki nim dziecko ma wymianę świeżego powietrza. W górnej części znajduje się otwór na uchwyt fotelika, przez co wygodnie i bez ryzyka wyślizgnięcia się siedziska z dłoni rodzica, możemy przenieść fotelik z punktu A do B. Czynność zakładania pelerynki zajmuje niecałą minutę.

W lato każdy rodzic doceni zapewne osłonę przed wszelkimi insektami – komarami, osami, pszczołami, biedronkami, które ciekawie zaglądają do wnętrza fotelika. Konsekwencje dla takiego malca mogą być wręcz tragiczne (w przypadku wstrząsu anafilaktycznego) dlatego trzeba się przed tym chronić. Taką możliwość daje cieniutki materiał, którym jest de facto siatka moskitiery. Także tę ochronę szybko i sprawie zakłada się na fotelik za pomocą specjalych gumowych pętelek.

Ja wyjatkowo cenię sobie jednak śpiworek do fotelika – dostępny w różnych, kontrastowych kolorach, który umożliwia przewożenie dziecka w ciepłym, przytulnym pokrowcu. Ma sznurek do kaptura oraz łatwy dostęp do zapinania na guziczki oraz osłonkę od dołu przez wiatrem. Dzięki niemu nie trzeba kupować specjalnych kombinezonów zimowych, aby móc z dzieckiem wyjść z domu. Wystarczy ubrać je w zwykłe ubranka, włozyć do opatulającego śpiworka, który szczelnie otula malucha z każdej strony. Pokrowiec oczywiście można prać w pralce.

Równie szybko zdejmiemy powłokę materiałową z fotelika i wrzucamy do zwykłego prania.
My, kierowcy
Polacy są zdecydowanie bardziej pozytywnie nastawieni do fotelików dla dzieci niż do zapinania pasów. Wynika to z pojęcia bezpieczeństwa, które jest silnie skorelowane z poczuciem odpowiedzialności za bliskich, szczególnie dzieci. Dlatego u rodziców łatwiej kształtują się prawidłowe postawy związane z zachowaniem na drodze i w samochodzie. Oprócz miłości i troski wpływających na decyzję o używaniu fotelików samochodowych, ważny aspekt stanowi presja prawna i ewentualne mandaty, a także demonstrowanie swojego statusu społecznego – fotelik jest często traktowany jak ciekawy gadżet. Jednak stosowanie fotelików przez rodziców nie oznacza, że wiedzą oni jak prawidłowo dopasować produkt do wagi, wzrostu dziecka, a także samochodu. Z badań wynika, że 70% fotelików jest montowanych nieprawidłowo. Oznacza to, że nawet jeżeli są one dobrej jakości, nie będą spełniać swojej funkcji ochrony życia i zdrowia.

Ja, matka
Nie oszczędzam na własnym dziecku, dlatego cena za fotelik nie jest dla mnie istotna. Liczy się bezpieczeństo, wzornictwo i jakość materiałów, intuicyjna obsługa i szybki montaż w samochodzie oraz kompatybilność z bazą wózka. Maxi Cosi Pebble Plus jest ładnym gadżetem, którym uzupełniam swoją stylizację na codzień, a baza 2wayFix umożliwia mi mobilność – zakupy z dzieckiem, czy wizytę u znajomych. Spełnia moje oczekiwania w pełni – z czystym sumieniam mogę go polecić innym rodzicom.

Przeczytaj też:
Bezpieczny fotelik – nowa norma i-Size
Prawo o ruchu drogowym – foteliki samochodowe
Isofix – kompendium wiedzy
Zmiany w przepisach dotyczących przewozu dzieci samochodem
Fotelik samochodowy czy wyrób fotelikopodobny? Kompendium wiedzy

Najnowsze

Volkswagen tnie koszty przez aferę

To było do przewidzenia. Afera związana z silnikami Diesla musiała się odbić czkawką niemieckiemu koncernowi. Już zapowiadane są pierwsze cięcia, które obejmą także niektóre modele.

Kilka dni temu podczas konferencji prasowej przedstawiciel marki Volkswagen, Bernd Osterloh, powiedział dziennikarzom, że marka Volkswagen zamierza zacisnąć pasa ze względu na koszty związane z aferą Dieselgate. Przede wszystkim niemiecki koncern chce oszczędzać usuwając z gamy modelowej niektóre odmiany modeli. Wiadomo już, że cięcia dotkną także sektora logistycznego, gdzie firma planuje zaoszczędzić największe pieniądze.

Jedyna dobra wiadomość jest taka, że oszczędności mają ominąć pracowników. Wygląda na to, że poszkodowani mogą być co najwyżej klienci, którzy będą mieli mniej wersji do wyboru. Nie wiadomo jeszcze, które modele znikną z gamy, ale podejrzewamy, że pewnie chodzi o te najmocniejsze. Więcej informacji uzyskamy po tym, jak rada pracowników ustali dalszą strategię.

Te wszystkie zmiany mają pozwolić zaoszczędzić nawet 5 mld euro. Jednak, jak szacują specjaliści, cały kryzys może się odbić dla Volkswagena wielokrotnością tej kwoty.

Najnowsze