Jennifer Lopez wspiera Fiata w USA

Jennifer Lopez została twarzą Fiata 500. Pierwszym efektem podpisanego z producentem kontraktu będzie teledysk Jennifer Lopez do piosenki  „Papi", którego premiera odbędzie się 16 września. Mamy dla Was przedsmak tej produkcji.

Jennifer Lopez twarzą nowego Fiata 500.
fot. YT

Premiera klipu według reżyserii Paula Huntera odbędzie się w piątek 16 września w programie Good Morning America na antenie amerykańskiej telewizji ABC. Pojawienie się nowego modelu Fiata 500 Cabrio w teledysku Jennifer Lopez „Papi” jest częścią podpisanego z gwiazdą kontraktu. 

Nieoficjalnie mówi się, że producent samochodów wybrał Lopez licząc, że dzięki jej popularności uda się odbudować pozycję Fiata na rynku amerykańskim. Apetyt na sukces jest dosyć duży, ponieważ tym marketingowym zagraniem Fiat chce doprowadzić do możliwości  konkurowania z Chryslerem (Grupa Fiata), który jak wiadomo postawił w kampanii na Eminema.

Czy Lopez pokona amerykańskiego rapera, a 500-tka pobije wyniki sprzedażowe Chryslera, tego dowiemy się najwcześniej za rok. Tymczasem zapraszamy do obejrzenia reklamy najnowszego Fiata 500, zawierającego fragmenty najnowszego teledysku J.Lo:

Najnowsze

Dream team Castrola – relacjonuje Magda Wilk

O planach Karoliny Lampel-Czapki dotyczących stworzenia kobiecego zespołu wyścigowego, rywalizacji Maćka Oleksowicza - kierowcy rajdowego, z własnym ojcem, konkurencji gokartowej Jerzego Dudka i nowym oleju Castrola, pisze dla Motocainy Magda Wilk.

Od lewej siedzą: Karolina Lampel-Czapka, Grzegorz Staszewski, Jerzy Dudek, Maciej Oleksowicz.
fot. Katarzyna Piskorska

Niedawno, podczas jednych z największych targów motoryzacyjnych w Polsce, Castrol przedstawił swój najnowszy produkt – olej silnikowy Castrol Edge z technologią Fluid Strength, o którym już wcześniej pisałyśmy tu. Z przedstawicielami Castrola oraz sponsorowanego przez tę markę zespołu zawodników różnych dyscyplin sportu motorowego, można było porozmawiać i posłuchać o ich planach na przyszłość. Gwiazdą spotkania był Jerzy Dudek – ambasador marki Castrol, z którym śmiałkowie mierzyli się „na bramce”, a później za sterami gokarta. Aby jednak stanąć w szranki w wyścigu ze słynnym bramkarzem, najpierw trzeba było wygrać z nim w meczu 1:1…

Wśród zawodników Castrol Edge Team znalazła się Karolina Lampel-Czapka, która opowiadała o swoich planach na przyszłość, między innymi o zrealizowaniu swojego marzenia, jakim jest stworzenie kobiecego zespołu. Taki team miałby walczyć o jak najwyższe laury w wyścigach płaskich. Utytułowana zawodniczka planuje zorganizować testy, które wyłonią najlepsze kandydatki. Warto pamiętać, że Karolina sama była członkinią damskiego zespołu podczas wyścigów Endurance (czytaj tutaj), wspólnie ze Słowaczką, Michaelą Peskovą.

Magda Wilk przed sportową Kią Picanto – taką ścigała się kilka sezonów wyścigowych.
fot. Katarzyna Piskorska

Wracając do wydarzenia, kolejny zawodnik Maciej Oleksowicz, obecnie trzeci w klasyfikacji Rajdowych Mistrzostw Europy, zaprezentował swojego Forda Fiestę S2000 i opowiedział o tegorocznych zmaganiach. Z kolei Grzegorz Staszewski, polski rekordzista na dystansie ¼ mili, konstruktor i kierowca Corvette 4×4 Turbo, opowiadał o dalszych modyfikacjach samochodu i kolejnych startach w zawodach. Pilotowany przez Jerzego Dudka, Staszewski wziął udział w wyścigu z Jet-Carem –  pojazdem napędzanym silnikiem odrzutowym.

Wyścig gokartowy.
fot. Katarzyna Piskorska

Atrakcją spotkania była możliwość ścigania się – na przygotowanym na lotnisku torze gokartowym – wraz z członkami zespołu Castrol Edge Team. Wielu wrażeń dostarczyły także wolne przejazdy Maćka Oleksowicza i jego taty, którzy jadąc zderzak w zderzak, pokazali zgromadzonemu audytorium kunszt wyprzedzania; tym razem najlepszym czasem poszczycił się senior Oleksowicz. W wyścigu jednak rodzina zamieniła się miejscami, a tuż za nimi dojechala Karolina Lampel-Czapka.

Na koniec dziennikarze mieli możliwość wygrania biletów na Euro 2012. Niestety, nie udało mi się w tym względzie, aczkolwiek piłka z podpisem Jerzego Dudka zrekompensowała tę stratę. 

Najnowsze

8 kobiet w Honda Gymkhana – Jaworska najlepsza. Galeria

Zawody Gymkhana to trudna rywalizacja, wymagająca umiejętności precyzyjnego balansu na motocyklu, odporności na stres i po prostu - odwagi. Aż 8 pań stanęło w szranki w konkurencji, którą zapoczątkowała w Polsce Honda Polska.

Honda Gymkhana – w założeniu organizatora – to „impreza dedykowana nie tylko motocyklistom, ale także wszystkim ludziom zainteresowanym motoryzacją połączoną z zabawą i amatorskimi zawodami sportowymi. Jej celem jest promowanie bezpiecznej jazdy jednośladami oraz budowanie pozytywnego wizerunek motocyklisty.” O zasadach Gymkhany pisałyśmy wcześniej tu. Ostatnia, finałowa runda, odbyła się w miniony weekend w Warszawie.

Świetny przejazd Moniki Jaworskiej zaskoczył wszystkich.
fot. Honda

Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że szybkie przejechanie prób w tych zawodach to nie lada wyczyn, często wymagający wielogodzinnych treningów. Wszystko po to, aby móc nie tylko stawić czoła masie motocykla i jego chęci do upadania przy wolnych prędkościach w maksymalnym złożeniu, ale także własnym słabościom. Należy idealnie orientować się w trasie wytyczonej próby (zawodnik musi zapamiętać odcinek wyznaczony z pachołków), umiejętnie pracować manetką sprzęgła, czy gazu, wyćwiczyć panowanie nad stresem, który zwykle ogarnia, gdy do ostatecznego wyniku liczą się ułamki sekund.

Mistrzyni i amatorki
Honda Polska po raz pierwszy podjęła się inicjatywy organizacji takich zawodów; w sumie obyły się one w czterech regionalnych imprezach: Warszawie, Tychach, Gdańsku i Poznaniu. Stworzono klasę pań, co być może sprawiło, że kobiety chętniej stawiały się na starcie wiedząc, że mogą rywalizować między sobą. Podczas wszystkich rund do udziału zgłosiło się 8 zawodniczek. Wyniki każdej z nich można obejrzeć w załączonych poniżej materiałach. 

Panie startowały na przeróżnych motocyklach (od nakedów, po enduro), różnych marek, czy pojemności. Uzyskiwane rezultaty czasowe plasowały się zwyke mniej więcej za połową męskiej stawki. Do czasu. Na finałową rundę przybyła Monika Jaworska – zawodniczka wyścigów motocyklowych, która nie tylko zdeklasowała inne motocyklistki – amatorki, ale również pokazała męskim uczestnikom Gymkhany, „gdzie raki zimują”. W efekcie ulokowała się na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej klasy open – jedynie dwie dziesiąte sekundy tracąc do zajęcia ostatniego miejsca na podium – oraz pierwszym miejscu w klasie kobiet.

Wiedząc, że Monika Jaworska jest doświadczoną zawodniczką Mistrzostw Polski oraz Mistrzostw Włoch Kobiet (o jej ostatnim zdobyciu mistrzostwa pisałyśmy tu), a ostatnio startowała również w motocrossowym pucharze kobiet, tym bardziej należy docenić niesamowite wyniki dwóch kolejnych motocyklistek: Aleksandry Frost oraz Karoliny Miechowskiej, które uplasowały się odpowiednio na 23. i 26. miejscu w klasyfikacji open, na 73. wszystkich uczestników rywalizacji. Różnice czasowe między tymi zawodniczkami były niewielkie, a ich determinacja do wygrywania ogromna. Poza podium znalazły się: Żaneta Dąbrowska (miejsce 45.), Katarzyna Wachowska (miejsce 59.), współwłaścicielka salonu Honda Motorista – Helena Budnicka (miejsce 60.), oraz Agnieszka Celińska (miejsce 67) i Anna Chojnacka – ostatnia zawodniczka została dyskwalifikowana.

Podium klasyfikacji kobiet na finale zawodów Gymkhana w Warszawie. Od lewej stoją: Aleksandra Frost, Monika Jaworska oraz Karolina Miechowska.
fot. Grzegorz Cysewski

Kobieta, puch marny? A skąd!
Ważne jest to, że w ogóle pojawiły się na tych zawodach kobiety; wiadomo przecież, jak niewiele płci pięknej startuje w polskich wyścigach motocyklowych, na enduro, stuncie, trialu, czy motocrossie. Więszość obawia się rywalizacji ze zwykle lepszymi, męskimi zawodnikami. Stworzenie odrębnej klasy na pewno zachęciło kobiety do tej konkurencji, ale gdyby nie ich odwaga do mierzenia się z dyscypliną tak wymagającą od motocyklisty doskonałej techniki jazdy jednośladem, zapewne byłoby ich jeszcze mniej.

Ktoś może powiedzieć: no dobrze, na 73 zawodników, 8 kobiet to mało. Może i tak, ale od czegoś trzeba zacząć. To nowy rodzaj sportu w Polsce i miejmy nadzieję, że Honda nie poprzestanie na jego jednorazowym promowaniu – w końcu taki sposób jazdy przyczynia się do doskonalenia techniki poruszania się jednośladem, czyli w efekcie do bezpieczeństwa na drodze. Kobiety zwykle z rezerwą podchodzą do wszelkich motocyklowych przejawów sportu, zwłaszcza jeśli istnieje wizja uczestnictwa w zawodach wespół z doświadczonymi motocyklistami płci męskiej. Miejmy nadzieję, że inicjatywa wydzielenia klasy kobiet nie zostanie w przyszłym sezonie przez Hondę porzucona i dzięki temu zobaczymy nie osiem, ale conajmniej osiemnaście zawodniczek na starcie.

Relacja z Gymkhany okiem czytelniczki Motocaina.pl – Urszuli Szpyrki
Honda Gymkhana w Markach tak w maju jak i we wrześniu tego roku odbyła się na parkingu przy centrum handlowym M1. Patrząc na wyznaczony teren, człowiek myśli „gdzie Ci zawodnicy się pomieszczą?”, ale do tego sportu wcale nie potrzeba dużo terenu. Powierzchnia na zawody Gymkhany wygląda podobnie jak plac manewrowy na kursie prawa jazdy. Mamy tu slalom podłużny jak i slalom tzw. rozbieżny. Lecz przyglądając się zawodnikom, z jaką perfekcją pokonują skręty przy kolejnych pachołkach, od razu wiemy, że to, czego nas uczą na kursie to „pikuś”. W tym sporcie nie potrzeba dobrego motocykla; startowały przecież zarówno crossy, nakedy, a nawet skutery. Prawdą jest też, że ścigacz z dużą pojemnością nie nadawałby się na Gymkhanę. Grupa z RPM Wrocław od razu zwróciła uwagę widzów swoją zwinnością i wspaniałym przyspieszaniem między kolejnymi pachołkami.

Ale wracając do sobotnich treningów – zawodników w tym roku stawiło się naprawdę dużo, więc było na co popatrzeć. Szczególną uwagę przykuwała płeć piękna, biorąca udział w zawodach, a dziewczyn na rundzie finałowej stawiło się aż sześć. O sukcesach Moniki Jaworskiej niejeden motocyklista już czytał – to kobieta silna, która uwielbia rywalizację i niejeden mężczyzna może jej pozazdrościć wyników. Jednak osoba, która najbardziej przykuła uwagę, to mała kobietka z burzą ciemnych włosów, która ledwo dosięgała na motocyklu paluszkami do ziemi. To Aleksandra Frost z numerem startowym 23. Jej małe ciałko plus wielka maszyna wzbudzała w gapiach duże zainteresowanie. Dziewczyna sprawiająca wrażenie skromnej, pokazała naprawdę mega klasę. Jej styl w zawodach pozwala z wielką nadzieją sądzić, że Ola w przyszłym sezonie w klasyfikacji ogólnej sięgnie po puchar, czego jej z całego serca życzę.

Ogólne wrażenia z imprezy pozostały bardzo pozytywne. Pogoda wyjątkowo dopisała, zawodnicy jak i widzowie również . Poza placem Gymkhany, krążąc między namiotami można było dostrzec symulatory jazdy motocyklem, gdzie chętnych, aby poczuć adrenalinę było wielu – szczególnie młodzieży marzącej w przyszłości o jednośladzie. Każdy także natknął się na samochodziki zdalnie sterowane, zatem także dzieci miały radość z imprezy. Podsumowując – prawdopodobnie przyszłe zawody Honda Gymkhana odbędą się w dużo szerszym składzie, czego Wam jak i sobie życzę !

Przebieg imprezy
Uczestnicy podzieleni na grupy – bardziej i mniej zaawansowaną – mogli ćwiczyć wybrane elementy zawodów. W przerwach, pomiędzy jazdami, na trenujących motocyklistów oraz widzów czekały atrakcje w postaci konkursów z nagrodami, symulatorów jazdy motocyklem – Honda Riding Trainer, a także zabawy zdalnie sterowanymi  modelami samochodów na specjalnie wyznaczonym do tego celu torze. 

Na zgromadzonych czekała też niespodzianka – pokaz jazdy na motocyklu trialowym II-Vice Mistrza Świata, Takahisa Fujinami. Mistrz zachwycił swoją techniką oraz umiejętnością panowania nad swoim motocyklem: Montesa Honda Cota 4RT. Tymczasem dla uczestników zostały już przygotowane dwa identyczne tory, gdzie w odróżnieniu od wcześniejszych edycji Honda Gymkhana, miały odbywać się starty równoległe. Następnie wszyscy zawodnicy, przy pomocy otrzymanych mapek, mogli pieszo zapoznać się i zapamiętać szczegóły dotyczące trasy przejazdu. 

Pokaz Takahisa Fujinami.
fot. Honda

Wkrótce rozpoczęły się pierwsze przejazdy uczestników rywalizacji, a po nich, na jeden z torów wyjechał Takahisa Fujinami, który w widowiskowy sposób przejechał bezbłędnie całą trasę Gymkhany. Jadąc raz na tylnym, raz na przednim kole, bądź też poruszając się efektownymi uślizgami urozmaiconymi różnymi, trialowymi sztuczkami, wywołał burzę oklasków publiczności. Po przejechaniu linii mety, pokaz przeniósł się na specjalnie dla mistrza przygotowany tor. Japończyk zaprezentował tam swoje możliwości, skacząc nie tylko po wysokich rampach, wrakach samochodów, ale również nad głowami wybranych spośród widzów ochotników – w tym Prezesa Hondy Poland – Pana Katsushi Inoue. 

Następnie przyszedł czas na drugi tego dnia bieg równoległy, w którym zawodnicy startowali począwszy od najwolniejszego wyniku pierwszego przejazdu. Tym razem motocykliści rywalizujący bezpośrednio w parach reprezentowali bardzo wyrównany poziom, co dodatkowo potęgowało emocje.

Po ceremonii wręczenia nagród, dodatkową atrakcją tego dnia był wyścig o Puchar Prezesa Hondy Poland, w którym wzięła udział najlepsza 16-stka z wcześniejszych dwóch przejazdów. Tym razem rywalizacja na torach równoległych była szczególnie ważna oraz emocjonująca, ponieważ starty odbywały się w systemie pucharowym i do kolejnego etapu przechodził zwycięzca z rozstawionej pary. I tym razem najszybszy okazał się niedościgniony Wojciech Grodzki (lider klasy open), który po otrzymaniu pucharu z rąk Prezesa Katsushi Inoue, stanął do bezpośredniego pojedynku w gymkhanie z II-Vice Mistrzem Świata w trialu – Takahisą Fujinami. Pomimo starań oraz walki na rzadko spotykanym motocyklu, trialowy Mistrz nie był w stanie dotrzymać tempa i po raz trzeci tego dnia Wojtek okazał się niepokonanym. Co więcej poprawił swój czas o 2 sekundy uzyskując w ostatnim przejeździe zaledwie 53 sekundy. 

Poza nagrodami rzeczowymi zwycięzcy obu kategorii będą mogli przez miesiąc testować samochód Honda CR-Z, usportowione coupe z napędem hybrydowym. 

W trakcie tej dwudniowej imprezy, organizator – Honda Poland – przygotował wystawę motocykli oraz samochodów, a także dodatkowe atrakcje dla najmłodszych – takie jak np. Mini Gymkhana na rowerkach. 

Najnowsze

Racer Maze – stymulująca umysł kierownica

Przedstawiamy kolejny, przydatny podczas drogi z ośmiolatkiem gadżet, który nie tylko umili czas nudnej podróży, ale także wpłynie na rozwój twojego dziecka. Chociaż przedmiot stworzony został z myślą o pociechach, kto wie, czy nie pomoże się również zrelaksować w trakcie żmudnej podróży dorosłemu.

Racer Maze doskonała rozrywka dla całej rodziny, świetnie sprawdza się podczas długiej podróży.
fot. Racer Maze

Racer Maze – to wciągająca gra umieszczona w przedmiocie przypominającym kierownicę. Polega ona na przeprowadzaniu kulki przez liczne pętle, labirynty. Jak zapewnia producent nie jest to wcale takie ławe i może zając bardzo dużo czasu. Aby gra nie była monotonna dodatkowo w trakcie rozrywek można włączyć muzykę techno. Oczywiście wygrywa ten, kto uzyska najlepszy czas.

Cena: 19.90 dolarów amerykańskich.

Najnowsze

Ferrari dla najmłodszych – jesień/zima 2011

Lato już za nami, dlatego najwyższy czas zajrzeć do oferty markowych butików. Sprawdźmy zatem, co na najbliżyszy sezon jesień/zima 2011 przygotowało Ferrari. Zwłaszcza rodzice motobrzdąców mogą przebierać w ciekawej odzieży dla malców.

Przeglądając strony sklepu interenetowego włoskiej marki najciekawsza wydaje się być kolekcja dla najmłodszych. Znajdziemy w niej uroczy płaszczyk dziewczęcy, jak również sportową kurtkę pilotkę i uniwersalną przeciwdeszczową dla chłopców. Kolejną rzeczą jaka przykuła naszą uwagę to kombinezon – replika tych, noszonych przez kierowców F1. Wszystkie artykuły oczywiście w kolorze czerwonym dostępne są na stronie: http://store.ferrari.com/it w rozmiarach od 2 do 11 lat.

Model replica della tuta pilota Ferrari – wersja dla dzieci.
fot. Ferrari

Nieprzemaklany, ciepły, doskonale nada się na chłodne jesienne dni. Pasek i zapięcie pod szyją na rzep.

Cena: 85 euro

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Model Giacca Ferrari bambino in tessuto tecnico.
fot. Ferrari

Uniwersalna kurtka dziecięca wykonana z tkaniny technicznej, (200gr/mq), całkowicie klejona, z dwiema bocznymi kieszeniami.  Nieprzemaklana, oddychająca i wiatroszczelna. Ma chowany w kołnierzu kaptur. Jest zapinana na zamek błyskawiczny, na dole wszyty jest ścigacz oraz gumki na dole rękawów.

Cena:145 euro.

 

 

 

 

 

 

 

Model Giaccone Ferrari Cavallino Rampante da bambina.
fot. Ferrari

Prześliczny dziewczecy płaszczyk z kapturem, wykonany z nylonu. Zapinany na zamek byłyskawiczny; ma dwie zamykane kieszenie z przodu.

Cena: 260 euro

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Model Giacca Ferrari pilota per bambino.
fot. Ferrari

Kurtka pilotka – doskonała alternatywa do kombinezonu.

Cena: 60 euro

Najnowsze