Jechał kombajnem po autostradzie. Teraz stanie przed sądem!
Podobno wielu polskim kierowcom nadal obce są zasady jeżdżenia po autostradach. Z pewnością były one obce temu kierującemu kombajnem.
Informacja o kombajnie poruszającym się autostradą A1 dotarła do dyżurnego policji od postronnych kierowców. Na miejsce został wysłany patrol autostradowego komisariatu z Gliwic i rzeczywiście po kilku minutach policjanci trafili na kombajn, który poruszał się poboczem, ale z racji swoich rozmiarów, zajmował także połowę prawego pasa.
Policjant cudem uniknął śmierci. Samochód omal nie rozjechał go na autostradzie!
Funkcjonariusze zatrzymali nieodpowiedzialnego kierującego, który był zaskoczony interwencją. Powiedział policjantom, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jazda tego typu pojazdem po autostradzie jest zakazana.
Tak dochodzi do wypadków, czyli typowy obrazek z polskiej autostrady
Cała historia zakończyła się szczęśliwie wyłącznie dzięki czujności wszystkich kierowców, którzy odpowiednio reagowali na zagrożenie i udawało im się bezpiecznie wyprzedzać kombajn. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden z kierujących zareagowałby panicznie i doprowadził do kolizji, która zakończyłaby się karambolem. Dlatego policjanci odstąpili od postępowania mandatowego i skierowali wniosek o ukaranie nieodpowiedzialnego kombajnisty do sądu.
Najnowsze
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
Alpine otwiera właśnie zupełnie nowy rozdział swojej historii. I robi to samochodem, który jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie wywołałby u fanów marki niemałe zdziwienie. Oto Alpine A390 GT – elektryczny fastback, który ubiera sportowe emocje w elegancki garnitur. Alpine A390 GT – magnetyczne spojrzenie Już sam wygląd A390 pokazuje, że Alpine nie próbuje kopiować swoich […] -
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
Zostaw komentarz: