Jak przygotować samochód do letnich wojaży?

Zbliżające się lato skłania do myślenia o coraz dalszych podróżach samochodem. Każda z nas już pewnie zmieniła opony na letnie, a teraz jeszcze trzeba przygotować auto pod kątem bezpieczeństwa. Przed wyjazdami umycie samochodu naprawdę nie wystarczy.

Proponujemy sprawdzenie 7 punktów bezpieczeństwa oraz ciśnienia we wszystkich oponach, w tym także koła zapasowego. Skontroluj: 

  1. geometrię kół
  2. stan opon, w tym zużycie bieżnika i prawidłowe ciśnienie we wszystkich 5 kołach
  3. stan piór wycieraczek
  4. poziom oleju
  5. stan zawieszenia, łożysk, amortyzatorów
  6. stan klocków i tarcz hamulcowych oraz poziom płynu hamulcowego
  7. oświetlenie (reflektory) 
Sprawdzaj przynajmniej raz w miesiącu ciśnienie w oponach.
fot. Motocaina

Jeśli jeszcze nie zmieniłaś opon z zimowych na letnie, to warto odwiedzić serwis i to zrobić. Przy wyższych temperaturach opony zimowe, które wykonane są z miękkich mieszanek, szybciej się zużywają, a jazda na nich po suchym i rozgrzanym letnim słońcem asfalcie jest wręcz niebezpieczna. 

Warto podkreślić, że ciśnienie w oponach należy sprawdzać regularnie i co istotne, również w kole zapasowym, które zazwyczaj wozimy w bagażniku, ponieważ w razie wypadku, znajduje się on w strefie zgniotu.  

Badania Francuskiego Stowarzyszenia Firm Eksploatujących Autostrady wskazują, że 6 proc. śmiertelnych wypadków na drogach szybkiego ruchu powodowanych jest złym stanem ogumienia. Nieprawidłowy poziom ciśnienia w oponach powoduje zmniejszenie przyczepności, wydłużenie drogi hamowania i zwiększa ryzyko eksplozji opony. Problem wynika z nieprawidłowego rozłożenia nacisku osi pojazdu na podłoże oraz zmiany powierzchni styku opony z nawierzchnią. Ponadto, gdy w oponie jest niewystarczająca ilość powietrza, rosną również opory toczenia, przez co spalamy więcej paliwa. 

fot. Euromaster

– Najwięcej wypadków drogowych, co gorsza również z udziałem dzieci, zdarza się w okresie letnim. Wtedy właśnie wybieramy się w dalekie trasy. Z jednej strony jesteśmy zmęczeni po długim okresie pracy, a z drugiej, myślimy o zbliżającym się miejscu, do którego udajemy się wypocząć. Często więc jeździmy szybciej, zwłaszcza gdy „dobra droga”, aby jak najszybciej dotrzeć do upragnionego miejsca. Przed zbliżającym się latem powinniśmy zatem zadbać o stan naszego samochodu, a tym samym bezpieczeństwo naszych bliskich – wyjaśnia Anna Paszt z Euromaster Polska.

Najnowsze

Sprawca wypadku zbiegł – od kogo odszkodowanie?

Gdy sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, a my nie zdążyłyśmy spisać numerów rejestracyjnych jego pojazdu, to kto jest odpowiedzialny za pokrycie kosztów tego zdarzenia?

W przypadku kolizji z innym samochodem na ogół wiemy co robić – wzywamy policję lub w porozumieniu z winowajcą sporządzamy odpowiednie oświadczenie. Sprawa komplikuje się jednak, gdy sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, a my nie zdążyliśmy spisać numerów rejestracyjnych jego pojazdu. To, kto jest odpowiedzialny za pokrycie kosztów tego zdarzenia, nie jest takie jasne. Szkoda może zostać opłacona z Twojego AC, jeśli je posiadasz, przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny lub też niestety auto naprawisz sobie sama…

fot. Motocaina

W przypadku, kiedy sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, przede wszystkim, mimo że ogrania Cię furia, postaraj się zachować spokój i postępować według kilku wskazówek:

Po pierwsze, kolizję, do której doszło, powinnać niezwłocznie zgłosić policji – tylko wtedy będziesz mogła ubiegać się o wypłatę odszkodowania przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG).

Po drugie, należy zabezpieczyć wszystkie dowody potwierdzające fakt, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi nieznany sprawca. W tym, oprócz obecności policji, którzy udokumentują zdarzenie, pomocne mogą okazać się zeznania świadków.

Po trzecie, jak najszybciej zgłoś szkodę do wybranego zakładu ubezpieczeń, który przeprowadzi likwidację szkody, a następnie prześle akta szkody do UFG.

Po czwarte, musisz pamiętać, że zgłaszając szkodę masz obowiązek udowodnić jej wysokość, dlatego trzeba przedstawić wszystkie niezbędne dokumenty, na podstawie których towarzystwo ubezpieczeniowe będzie mogło wycenić szkodę.

Kiedy możesz liczyć na wypłatę odszkodowania przez UFG?
Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) to specjalna instytucja, która wypłaca odszkodowania w dwóch przypadkach: kiedy sprawca zbiegł z miejsca wypadku i pozostaje nieznany lub kiedy sprawca w chwili zdarzenia nie posiada obowiązkowego OC. Jednak w obu przypadkach UFG wypłaca świadczenia jedynie za szkody osobowe, czyli związane z utratą zdrowia. W niektórych przypadkach szkody na mieniu są pokrywane przez UFG, ale tylko wówczas, kiedy obrażenia uczestników wypadku były tak duże, że wymagały co najmniej 14-dniowego pobytu w szpitalu. Jeżeli zaś sprawca uciekł, ale jednocześnie z wypadku wszyscy wyszli bez obrażeń, nie należy nam się żadne świadczenie z UFG. Wówczas swój samochód musimy naprawić z polisy AC, jeśli oczywiście taką posiadamy. Jeśli nie, za usunięcie szkody zapłacimy z własnej kieszeni.

fot. Motocaina

UFG ma obowiązek wypłacić odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia otrzymania akt szkody od zakładu ubezpieczeń. W przypadku, gdy wyjaśnienie okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności Funduszu albo wysokości świadczenia w tym terminie nie jest możliwe, świadczenie powinno być wypłacone w terminie 14 dni od daty wyjaśnienia tych okoliczności.

Sprawca zbiegł, a Ty masz tylko OC
Jeśli sprawca zbiegnie z miejsca zdarzenia, a Ty, jako poszkodowana w wypadku posiadasz jedynie ubezpieczenie OC, to za naprawę pojazdu będziesz musiała zapłacić sama. Na pierwszy rzut oka, taki zapis może wydawać się absurdalny i możemy o złą wolę posądzać samych ubezpieczycieli – jednak bezpodstawnie. Warunków ubezpieczenia OC nie tworzyli ubezpieczyciele. Są one zapisane w ustawie i skonstruowane tak, żeby zapobiec nadużyciom kierowców.

Przyjmijmy, że jestem właścicielką 10-letniego auta, którego zderzak przez przypadek sama mocno zarysowałam wjeżdżając do garażu. Dodatkowo, podoba mi się już nowszy model, więc tego chcę się pozbyć. Proszę zatem mojego sąsiada, który ma koparkę, żeby „przez przypadek” lekko uszkodził moje auto i „zbiegł” z miejsca wypadku… Następnie zgłaszam szkodę, aby od ubezpieczyciela otrzymać pieniądze na nowe auto. Proste? Zbyt proste. I właśnie dlatego ustawodawca tak skonstruował „Ustawę o ubezpieczeniach obowiązkowych”, żeby wypłata świadczenia przez UFG miała miejsce tylko wtedy, gdy poważnie ucierpią kierowca lub inni pasażerowie.

Jeśli policji uda się jednak ustalić, kim jest sprawca, za likwidację szkody będzie odpowiadać jego ubezpieczyciel OC. Ponadto zatrzymany zostanie ukarany nie tylko za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym, kolizji czy wypadku, ale również za ucieczkę z miejsca zdarzenia. Łącznie może mu grozić nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

fot. Motocaina

Posiadasz AC
Nieco spokojniejsza może być kobieta-kierowca, która w sytuacji, gdy sprawca zbiegł z miejsca wypadku, ma wykupione ubezpieczenie Autocasco. Nie musi się zastanawiać, czy UFG wypłaci jej należne odszkodowanie czy też pieniądze na naprawę auta będzie zmuszona wyłożyć z własnej kieszeni. Koszty naprawy samochodu pokryje towarzystwo ubezpieczeniowe w ramach polisy AC, która gwarantuje wypłatę odszkodowania w przypadku wyrządzenia szkody przez:

– nieznanego sprawcę, który uciekł z miejsca wypadku,

  • – osoby trzecie które np. zniszczyły Twój samochód, bo zrzuciły na niego jakiś przedmiotów, zarysowały go itp.
  • – Nieznany sprawca, oprócz tego, że funduje nam kłopot związany z niesprawnością auta, kosztuje nas pieniądze. Chodzi o utratę zniżki za bezszkodową jazdę, z którą będziemy musieli pogodzić się w następnym roku – tłumaczy Wojciech Rabiej z porównywarki ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl.

    Najnowsze

    Offroadowe wakacje w Tunezji

    Tunezja to nie tylko hotele i kąpiele w morzu. Może warto połączyć miłość do czterech kółek z poznawaniem magii Sahary, doświadczeniem bezkresu szotu El-Jerid pokrytego kryształami błyszczącej soli, odkrycia ksary - spichlerzy, których koloryt zlewa się z ochrą skał? I to wszystko terenowym autem!

    fot. Aslema

    Tunezja, to nie tylko śródziemnomorskie wybrzeże i szykowne hotele. To podziemne mieszkania wydrążone wokół kraterów – dziedzińców. Urokliwe miejsca i niezwykli ludzie, czy wreszcie przepiękne oazy pełne daktylowych palm. Tunezja inna, mniej znana, równie fascynująca, jak jeep safari, na które niektóre, niewielkie biura podróży zapraszają miłośników czterech kółek i przygody.

    Jeep Safari, czyli przygoda pośród piasków
    Biuro Aslema organizuje taki wypad w mniej gorące miesiące (październik). Trzeba jedynie dolecieć do kraju (biuro organizuje transfery i całą logistykę), by rychle przesiąść się w Jeep’y i Toyoty Land Cruiser, uformować ekipy samochodowe i ruszyć na podbój Tamerzy – cudownej oazy, jednej z najpiękniejszych w Tunezji.

    fot. Aslema

    Potem pierwszy przystanek w Oung Jmel, gdzie pośród piaszczystych wydm Sahary zbudowano dekoracje do „Gwiezdnych wojen”, świetnie zakonserwowane przez piach i suche saharyjskie powietrze. Wizyta w Oung Jmel jest wspaniałym pretekstem do spróbowania swych umiejętności jazdy na pustynnym piasku. Drugi przystanek – w oazie Nefta, trzeci – obóz w Douz, oazie zwanej „wrotami Sahary”. W kolejne dni droga znów będzie wiodła mistyczną pustynią, a podróżnicy będą mogli w przerwach rozkoszować się chwilą – np. w Ksar Ghilane – sącząc zimny napój przy stoliku nad oczkiem wodnym powstałym z ciepłego źródła.

    fot. Aslema

    Noclegi wśród księżycowych krajobrazów
    Gdy nadejdzie noc, można ją spędzić w namiotach lub romantycznie… pod gwiazdami. W Matmacie, która słynie z otaczających ją księżycowych krajobrazów, stanowiących tło do wielu produkcji filmowych (tutaj również były kręcone „Gwiezdne wojny”) można mieszkać w hotelu zbudowanym na kształt wydrążonych
    w miękkiej skale berberyjskich domów.

    www.aslematours.pl

    Najnowsze

    4 x M – felieton Małgorzaty Czaji

    Mam na imię Małgorzata, moją manią jest motomania, a ukochanym  - tak nie zawaham się użyć tego słowa - autem jest MINI.

    Małgorzata Czaja w swoim Mini.
    fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

    Moja przygoda z motoryzacją zaczęła się zaraz po urodzeniu kiedy rodzice odkryli, że przestaje płakać jadą w aucie. Wozili mnie więc często swoim fiatem 125p. Pamiętam to auto z dzieciństwa piękny kolor kości słoniowej, w środku ciemnobrązowa tapicerka ze skóry ekologicznej. W samochodzie zajmowałam miejsce z tyłu, zawsze na środku tak by móc śledzić trasę i wskazania licznika. Myślę, że to właśnie wtedy zrodziło się moje zamiłowanie do klasycznych aut/ youngtimerów. Przed siedemnastymi urodzinami zaczęłam uczęszczać na kurs prawa jazdy, po ich ukończeniu rozpoczęłam jazdy szkoleniowe na fiacie 126. Dwa miesiące po urodzinach miałam prawo jazdy i w domu czekał na mnie fiat 126 bis. Od tego momentu nie rozstaje się z autem, które dało mi wolność. Moim „biskiem” chłodzonym cieczą osiągałam zawrotna prędkość 120 km/h i podróżowałam z koleżankami po Polsce.

    W dojrzałość wjechałam już fiatem Punto i na kilka dobrych lat był moim autem przewodnikiem w świecie motoryzacji. Zmieniam tylko modele na nowsze wersje I, II, Grande…

    fot. z archiwum Małgorzaty Czaji
    fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

     

     

     

     

     

    Z racji tego, że zawładnęłam całkowicie samochodem, a wiadomo że w małżeństwie należy się dzielić – zaczęliśmy z mężem zastanawiać się na drugim autem w rodzinie. Postanowiłam, że będzie to małe auto z duszą. Nasz wybór padł na mini morrisa. To dość mało znane w Polsce auto jest legendą Wielkiej Brytanii, protoplasta obecnych na drogach MINI BMW. Bardzo szybko znaleźliśmy odpowiedni egzemplarz i  staliśmy się jego właścicielami. Od tego czasu auto stało się moim stylem życia, wyznacza mi sezony, urlopy w pracy i codzienne obowiązki. Każdego roku uczestniczymy w jak największej liczbie zlotów, spotkań fanów mini i radach turystycznych. Corocznie też bierzemy udział w wielkim święcie mini -International Mini Meeting. Przyjeżdżają tam fani fani z całej europy, a nawet świata: Japonii, USA, Austarlii. Dzięki temu małemu autku zwiedziliśmy znaczą część Europy, Wielką Brytanię, Bałkany. Przed podróżą  z mężem skrupulatnie opracowujemy trasę, wyznaczamy postoje, noclegi tak by zbytni nie nadwyrężać auta.

    fot. z archiwum Małgorzaty Czaji

    Mimo obecności kilku tysięcy samochodów mini na największych zlotach trudno znaleźć dwa takie same egzemplarze. Myślę, że właśnie w tym tkwi urok tych samochodów. Każdy właściciel kształtuje auto według własnych potrzeb, gustu, wizji. Ja też od początku miałam wyobrażenie swojego „idealnego” mini. Nasz pierwszy egzemplarz przeszedł bardzo gruntowne zmiany. Dziś mogę powiedzieć, że prace nad jego wizerunkiem zostały ukończone. Jak przystało na minimaniaczkę miałam także swoje faworyta. Dzięki zbiegom okoliczności i szczęśliwej gwieździe motoryzacji jestem w posiadaniu swojego wymarzonego egzemplarza – mini british open classic. Dokładnie tego auta, które mi się spodobało.  

    Jak przystało na prawdziwych mini maników sprzedaliśmy „normalne” auto i miniaki użytkujemy na co dzień. Mam nadzieję, że przez to, że auta pojawiają się na ulicach propaguję, choć trochę „brytyjską legendę motoryzacji” i uświadamiam posiadaczom MINI BMW rodowód ich auta. Wiele radości sprawiają mi zloty i wystawy, podczas których mogę opowiadać o mini i prezentować autka. Chętnie pozwalam na obejrzenie i przymierzenie się za kierownicę. Musze przyznać, że „sympatyczny” wygląd auta powoduje, że jest wielu zainteresowanych dokładniejszym poznaniem samochodu. Dzieciaki uwielbiają to „najmniejsze autko na świecie”, a serial z Jasiem Fasolą spopularyzował markę.

    fot. Małgorzata Czaja

    Moim wielkim marzeniem jest udział w jednej z najbardziej prestiżowych imprez samochodowych na świecie – Rallye Monte Carlo Historique. Odbywa się on na przełomie przełomie stycznia i lutego każdego roku – w trudnych zimowych warunkach.  Już wpisowe na rajd stanowi spory wydatek. Ale nie ono jest najważniejsze tylko przygotowanie auta i jego kwalifikacja. Auto musi być w odpowiednim roczniku z zachowanym oryginalnym stanem nadwozia i podwozia. Zgłoszenie auta należy wysłać do Francji do klasyfikacji aut w okolicach maja lipca do września przychodzi odpowiedź – dla mini – jeżeli spełni dokładnie opisane kryteria z reguły jest pozytywne. Zaczyna się przygotowanie stanu technicznego auta i logistyczne zaplecza. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wystartować i ukończyć ten wspaniały rajd w historię motoryzacji – jestem na dobrej drodze…

    Najnowsze

    Wyścigowy motocykl Suzuki na Isle of Man TT

    Dla Suzuki międzynarodowa przygoda ze ściganiem rozpoczęła się na wyspie Man w 1960 roku. Teraz zdecydowano, że jedno okrążenie tego historycznego, ulicznego toru pokona najbardziej zaawansowany technicznie motocykl japońskiego producenta, prototyp z wyścigów MotoGP - Suzuki GSV-R 800.

    Zespół Rizla Suzuki MotoGP pojawi się na legendarnych zawodach Isle of Man TT, by świętować 50-lecie startów fabryki Suzuki w wyścigach motocyklowych.  

    fot. Suzuki

    Po ponad sześćdziesięciokilometrowej trasie (37.73 mili) Suzuki GSV-R 800 poprowadzi ubiegłoroczny zwycięzca zawodów Isle of Man TT i rekordzista trasy – Cameron Donald, który jako jedyny przejechał okrążenie ze średnią prędkością 131 mil na godzinę (210.82 km/h). Pokaz będzie miał miejsce w piątek 11 czerwca, tuż po ostatnim wyścigu TT.

    Wcześniej, tego samego dnia rano, Loris Capirossi i Paul Denning przejadą trasą wyścigu okrążenie honorowe na motocyklach Suzuki GSX-R 1000, który również w tym roku obchodzi swoje 25-lecie.

    Ponadto 6 i 8 czerwca odbędzie się specjalna wystawa poświęcona Suzuki w Manx Museum, tzw. „Ramsey Sprint events”, 10 czerwca Laxey Motorcycle Show, a ostatniego dnia zawodów specjalna parada Suzuki. 

    W tegorocznych wyścigach TT, fabrykę Suzuki reprezentować będą Relentless Suzuki by TAS: Cameron Donald i Bruce Anstey. 

    fot. Suzuki

    Loris Capirossi
    Jestem bardzo podekscytowany zbliżającą się wizytą na Isle of Man i świętowaniem 50-lecia udziału Suzuki w wyścigach motocyklowych. To będzie wspaniałe przeżycie być częścią tego widowiska. Nigdy wcześniej nie widziałem wyścigu TT, więc z przyjemnością popatrzę na tych 'szaleńców' ścigających się na ulicznym torze. Bardziej na ulicy niż na torze, bo wszędzie dookoła są drzewa i domy. W niczym nie przypomina to torów, na których ja się ścigam. Wyścigi Isle of Man TT to taka impreza, którą prawdziwy fan motocykli, choć raz w życiu powinien zobaczyć. A jeśli zobaczy raz, na pewno wróci ponownie. Chcę przejechać jedno pełne okrążenie, ale oczywiście nie tak szybko jak ścigający się tam zawodnicy. Chcę zobaczyć jakie to uczucie i wyzwanie startować w Isle of Man.

    Cameron Donald
    – Dostać szansę przejażdżki motocyklem klasy MotoGP to wielkie wyróżnienie, ale dostać szansę poprowadzenia Suzuki GSV-R 800 to dla mnie spełnienie marzeń. Szczególnie, że będzie to miało miejsce na tak wspaniałym i unikalnym torze jak Isle of Man TT. Dla mnie to szczególnie ważne przeżycie, zupełnie coś innego niż test na zwykłym torze Grand Prix. W zeszłym roku udało mi się spędzić trochę czasu z zespołem Rizla podczas GP na torze Philip Island i muszę przyznać, że wszyscy przyjmowali mnie bardzo serdecznie, włącznie z Lorisem, który jest przecież legendą wyścigów Grand Prix. Poprowadzić jego motocykl będzie dla mnie wielkim zaszczytem. Wiem, że takie eventy nie są organizowane z dnia na dzień, dlatego chciałem bardzo serdecznie podziękować całemu zespołowi i szefostwu Suzuki, szczególnie Philipowi Neill z zespołu Relentless by TAS Suzuki i Paulowi Denning (Rizla Suzuki MotoGP) za to, że skutecznie doprowadzili ten pomysł do realizacji. Wyścigowe 50-lecie to bardzo specjalna rocznica dla fabryki, która zbiega się z obchodami 25-lecia modelu GSX-R. Spróbuję uświetnić tę rocznicę zwycięstwem w wyścigu Isle of Man TT, a możliwość przejechania toru maszyną GSV-R 800 potraktuję jako przysłowiową „wisienkę na torcie”. 

    Paul DenningTeam Manager
    – Rok 2010 to pięćdziesiąta rocznica uczestnictwa Suzuki w światowych wyścigach motocyklowych. A ponieważ Pan Ito nadal pozostaje jedynym Japończykiem, któremu udało się wygrać wyścig Isle of Man TT, chcemy uhonorować ten fakt pokazaniem na trasie biegu prawdziwego motocykla klasy MotoGP. Wiem, że wielu fanów wyścigów TT z niecierpliwością czeka na tę chwilę i wiem, że najbardziej podekscytowany tym jest Cameron Donald. Cieszymy się, że udało nam się zorganizować dla tego wspaniałego zawodnika jazdę naszą GSV-R 800. Ja i Loris również pokażemy się na torze, bo weźmiemy udział w okrążeniu honorowym. Ale to, na co oczekujemy z niecierpliwością, to wyścig. Szczególnie Loris jest nim podekscytowany, bo to jego pierwsza wizyta na Isle of Man, gdzie jak sam powiedział: „…ścigają się tylko prawdziwi mężczyźni”.

    Najnowsze