Jak pandemia koronawirusa wpłynęła na polską branżę automotive? Kiedy znów zacznie przynosić zyski?

29 września 2020
Do końca 2019 roku niezwykle prężnie rozwijający się w Polsce sektor automotive generował około 8% PKB. Stawiająca na innowacje i wykorzystywanie nowych technologii branża plasowała się w pierwszej dziesiątce eksporterów części motoryzacyjnych na świecie. Choć właściciele fabryk z powodu epidemii koronawirusa ponieśli dotkliwe straty, to producenci szybko zintensyfikowali działania naprawcze. Wdrożone rozwiązania i napływające nowe zamówienia według ekspertów sygnalizują zdecydowany trend wzrostowy, a nawet możliwy szybszy powrót na drogę zysków.

Ogólnoświatowa pandemia koronawirusa spowodowała spowolnienie gospodarcze na całym świecie. Część branż i gałęzi przemysłu mocno odczuła globalne załamanie rynków, zwłaszcza tych, które nie zajmują się wytwarzaniem produktów tak zwanej pierwszej potrzeby. Najświeższe dane rejestracyjne, statystyczne i rynkowe pozwalają jednak ekspertom śmielej przewidywać przyszłość w oparciu o konkretne dane i działania, wdrażane w czasie trwania pandemii. Są już konkretne przesłanki, które lepiej pozwalają ocenić sytuację na krajowym rynku motoryzacyjnym i automotive.

Z najnowszego, sierpniowego raportu kwartalnego Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego oraz KPMG w Polsce „Branża motoryzacyjna. Edycja Q3/2020”, który uwzględnia rynek, produkcję oraz usługi finansowe w tej dziedzinie, wynika, że w pierwszym półroczu 2020 roku w fabrykach motoryzacyjnych w kraju nad Wisłą i Odrą wyprodukowano ponad 201 tys. pojazdów. To o 44,1% mniej niż w analogicznym okresie w 2019 roku.

Wśród samochodów osobowych jedynym segmentem, jaki zanotował wzrost (i to o 12,7%) z liczbą ponad 26,8 tys. sprzedanych nowych aut w pierwszym półroczu 2020 roku był segment pojazdów z napędami alternatywnymi. Spośród tego typu aut największy wskaźnik, z ponad trzykrotnym tempem wzrostowym w stosunku rok do roku, wykazały hybrydy plug-in.

Dane wskazują również, że polska branża automotive w dużej mierze opiera się na eksporterach, dealerach i producentach części, podzespołów oraz akcesoriów, którzy łącznie według danych z ubiegłego roku, zatrudniają około 150 tysięcy pracowników, co stanowi 80% miejsc pracy w całym przemyśle motoryzacyjnym. Tylko w samym 2019 roku, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, polski eksport w tej branży osiągnął wartość 30,2 mld euro i stanowił 13% ogólnego poziomu rodzimego eksportu. Ponad 57% tej sumy było wynikiem zagranicznej sprzedaży części i akcesoriów, a nie samochodów. To sytuowało Polskę na dziesiątym miejscu na świecie pod względem wielkości eksportu części.

Przeczytaj też: Koronawirus zlikwidował korki? Nie wszędzie

2020 rok mocno zrewidował jednak dalszą perspektywę rozwoju i generowania zysków dla całej branży. Polskie fabryki Fiata w Tychach, Toyoty w Wałbrzychu, Opla w Gliwicach czy Volkswagena w Poznaniu stanęły na prawie trzy miesiące. Sprzedaż fabrycznych aut początkowo spadła nawet o 50%. Niemal całkowicie zastopowany popyt na nowe samochody oznaczał także dla producentów komponentów długookresowe przestoje. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ACEA) wiosną informowało o spadkach w sprzedaży pojazdów mechanicznych o 78% w ujęciu miesięcznym. W Polsce te same wskaźniki spadków notowano na poziomie 67%.

Branżowi eksperci przewidują, że w obecnej chwili nie jest możliwe precyzyjne oszacowanie rozmiaru skali strat w wyniku długofalowego wpływu pandemii koronawirusa na branżę automotive. Szacują, że minie kilka lat zanim rynek zacznie wracać do stanu sprzed pandemii i poprzedniej bardzo dobrej koniunktury dla całej gałęzi przemysłu motoryzacyjnego. Ale obrany obecnie kierunek jest dobry.

Analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego w analizie do sytuacji w branży uznali:

Załamanie na rynku motoryzacyjnym UE będzie dotkliwe dla polskiego przemysłu motoryzacyjnego, który wykazuje silną zależność od eksportu. Dotyczy to zarówno eksportu pojazdów, na które popyt zagraniczny zmalał do rekordowo niskich poziomów, jak również eksportu części i akcesoriów motoryzacyjnych do zagranicznych fabryk samochodów, które notują liczne przestoje. W powrocie do pełnej działalności branży motoryzacyjnej pomocne byłoby bez wątpienia wsparcie finansowe państw.

Przeczytaj też: Załamanie sprzedaży nowych samochodów w Polsce. Winny oczywiście koronawirus

Właściciele polskich firm z gałęzi automotive w bardzo szybkim tempie musieli więc dostosować się do nowych realiów. Część przedsiębiorstw w ekspresowym tempie zareagowała na nową sytuację rynkową. Leszek Jurasz, prezes zarządu Mangata Holding SA, mówi:

Zredukowaliśmy zapasy, zintensyfikowaliśmy nasze działania operacyjne, nieznacznie zredukowaliśmy zatrudnienie, głównie na stanowiskach bezpośrednio produkcyjnych. Skorzystaliśmy z narzędzi dostępnych w ramach tzw. tarcz antykryzysowych, uniknęliśmy dzięki temu radykalnych redukcji zatrudnienia, co jest bardzo istotne w obliczu odradzającego się popytu.

Sytuację całej branży na tle innych komplikuje też bardzo silne umiędzynarodowienie sektora i ścisłe powiązanie łańcuchów dostaw. Tymczasowe zamknięcie granic i zwiększenie kontroli skutkowały ich niemal całkowitym przerwaniem. Ta sytuacja należy już do przeszłości, jednak poszczególne kraje wciąż mają do czynienia z różnymi etapami wprowadzania ponownych restrykcji. Regulacje prawne i obostrzenia mają wydatny wpływ na działania w zakresie dystrybucji i transportu, czyli podstaw funkcjonowania przemysłu motoryzacyjnego, w tym automotive. Eksperci widzą jednak światełko w tunelu.

Leszek Jurasz wyznaje:

Przestoje produkcyjne czołowych producentów samochodów spowodowały spadek popytu na komponenty produkowane przez naszą grupę. Obecnie portfel zamówień jest jednak znacznie lepszy niż w kwietniu, maju czy czerwcu. Jeszcze nie dochodzimy do normalnego poziomu obrotów, ale sytuacja się poprawia. Widzimy to już w zamówieniach z września i października. Czas pandemii wykorzystaliśmy na intensyfikację działań w zakresie nowych wyzwań strategicznych dla wzmocnienia grupy i rozszerzenia jej obszarów działania. Obecnie pracujemy nad kierunkami strategicznego rozwoju grupy. Mamy w naszej grupie bardzo dobrą pozycję gotówkową i duży potencjał rozwoju. Z optymizmem patrzę na przyszłość holdingu, mamy perspektywy rozwoju i nowe pomysły do optymalnego wykorzystania majątku. Teraz czujemy się znacznie pewniej niż na początku pandemii .

Jeśli nie dojdzie do ponownego wprowadzenia odgórnych izolacji społecznych i ograniczeń związanych z przemieszczaniem się drogą lądową, to realizacje odbioru komponentów i dostaw do klientów produkowanych części i akcesoriów zapewnią dalsze trendy wzrostowe.

Pesymistyczny scenariusz według profesjonalistów będzie oznaczał głęboki kryzys i konieczność masowych zwolnień w sektorze.

Optymistyczna wizja zakłada, że klienci nadal sukcesywnie w coraz większym stopniu będą odreagowywać niedawne ograniczenia zakupowe, co sprawi, że popyt znów przewyższy poziom podaży, zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej i na całym Starym Kontynencie.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!