Ile postoisz na czerwonym?

Wskaźniki czasu, które ułatwią życie kierowcom to w Polsce nowość. W ramach eksperymentu, pierwsze sześć zamontowano w Opolu.

Jeśli pod spodem znalazł by się zegar, odliczający czas do pojawienia się zielonego światła, każdy mógły sobie zaplanować te nawet kilka minut po swojemu. Kobiety np. poprawić makijaż, czy poczytać gazetę…
fot. Motocaina

Na świecie jest ich wiele: w Londynie czy Kopenhadze – odliczają czas pieszym do bezpiecznego przejścia na drugą stronę ulicy oraz kierowcom, którzy dzięki nim, wiedzą kiedy światła zmienią się na upragnione zielone. Poza niewątpliwą wygodą (ułatwiają życie niecierpliwym kierowcom) mają jeszcze jedną zaletę – dbają o ekologię i nasze portfele. Świadomi długiego czasu oczekiwania kierowcy, wyłączają bowiem silniki, a tym samym zmniejszają emisję spalin do atmosfery i zmniejszają zużycie paliwa.

Pierwsze elektroniczne wskaźniki czasu zamontowano na razie na dwóch ruchliwych skrzyżowaniach Opola. Władze miasta zapowiadają, że jeżeli eksperyment się uda, wskaźniki pojawią się w innych miejscach miasta.

Czy mamy szansę na wskaźniki czasu w całej Polsce, na razie nic nie wiadomo… Jedno jest pewne: to dla nas obojętne, czy pokażą nam czas symbolicznie czy w przybliżeniu do każdej sekundy. Byleby były…

Źródło: Roadlook

Najnowsze

Masz samochód? Uważaj na wagę!

O tym, że sport jest dobry dla naszej figury wiedzą wszystkie kobiety i pamiętają, że najlepszą receptą na talię osy jest ruch i mało kalorii. Nikt nie mówił nam jednak, że nie możemy mieć samochodu. A badania dowodzą - posiadanie samochodu sprzyja otyłości.

Badania amerykańskich lekarzy, opublikowane w „Journal of Urban Health”  w artykule „Body Mass Index, Neighborhood Fast Food and Restaurant Concentration, and Car Ownership” dowodzą, że posiadanie samochodu ma wpływ na wysokość naszego BMI (Body Mass Index – wskaźnik masy ciała). Właściciele samochodów mają bowiem wyższy wskaźnik wagi niż ci, którzy samochodów nie posiadają.

 

 

fot. Motocaina

Wyniki badań nie są jednak aż tak pesymistyczne, jak mogłoby się wydawać i na pewno nie namawiają nas by rezygnować z marzeń o własnych czterech kółkach. Bardziej niż posiadanie samochodu zagraża naszej wadze… bliskość fast food’ów w okolicach naszego domu. Jeśli więc mieszkacie koło McDonald i macie samochód to wsiadajcie za kierownicę i uciekajcie daleko od kuszących i ociekających tłuszczem hamburgerów czy frytek, jeśli natomiast auta nie macie, pamiętajcie o tym, że jesteście w grupie wysokiego ryzyka tycia… 

A czy nie chciałybyście ze swoją smukłą talią osy wyglądać niczym Brigitte Bardot obok Renault Floride (czytaj tutaj)?

 

 

Więcej o badaniach nad wpływem posiadania samochodu poczytaj tutaj.

Najnowsze

Subaru, którego nie ma…

Jedni zastanawiają się, czy jest komputerowym złudzeniem, inni dodają mu właściwości i cechy, których nie ma - silnik i szybkość. Subaru Impreza w wykonaniu Benedict'a Radcliffe'a to samochód z drutu, który - choć nie jeździ - wygląda naprawdę wspaniale.

fot. moillusions.com

Benedict Radcliffe to mistrz sztuki nowoczesnej. Jego dzieła zadziwiają nietypowymi pomysłami i zachwycają jakością wykonania. Po portrecie Marilyn Monroe na masce BMW i połączeniu dwóch różnych modeli VW Golfa, autor postanowił stworzyć własny samochód. Dla Brytyjczyka blacha to jednak przeżytek, więc jego Subaru Impreza zbudowany jest z drutu. Przedziwna konstrukcja samochodu w skali 1:1 sprawia, że w czasach zaawansowanej technologii  wygląda on na komputerowe złudzenie. Co więcej, jak głoszą media, nie tylko na zdjęciach pojazd wygląda nietypowo. Stojąc pod londyńską Galerią Paul Smith, Subaru dostał mandaty za brak opłat parkingowych. Po Subaru przyszła kolej na umieszczone na lawecie Lamborghini.

fot. benedictradcliff.com

Czy oba samochody wyglądają waszym zdaniem na pojazdy, które mógłby się poruszać?

Więcej o nietypowych projektach Benedict’a Radcliff’a poczytasz tutaj.

fot. benedictradcliff.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: gadzetomania.pl

Najnowsze

Motoryzacyjne rarytasy na Gecko Cup w Warszawie

Zlot Mazdy MX-5, motocykli Suzuki Hayabusa, wyścigi równoległe na 1/4 mili, przejazd Jet Car - pojazdu z napędem odrzutowym i wiele innych motoryzacyjnych atrakcji stało sie udziałem uczestników Gecko Cup, które odbyło się w minioną niedzielę.



Na lotnisku roiło się od Mazd MX-5
fot. Mazda

Na lotnisku Bemowo w Warszawie odbyła się niecodzienna impreza motoryzacyjna – ostatnia runda Gecko Cup, czyli mistrzostw Polski w wyścigach równoległych na ¼ mili. We współpracy z klubami MX-5 Klub Polska i MazdaSpeed zorganizowano tam zlot, na który stawiło się 200 samochodów. Uczczono tym samym XX-lecie modelu.

O znalezienie dwóch identycznych samochodów było trudno. Klubowicze dumnie prezentowali swoje MX-5, podkreślając własny wkład w jak najlepsze utrzymanie samochodów, nawet tych 20-letnich, oraz staranne przygotowanie ich do startów w wyściagach. Maski najmocniejszych samochodów skrywały nawet turbodoładowane silniki o mocy sięgającej 240 KM.

Jet Car
fot. Frendl

Kilkudziesięciu zlotowiczów spróbowało swoich sił w Rozecie Wróbla – sprawnościowej próbie premiującej nienaganną technikę jazdy. Przeprowadzono także konkurs na najstarsze i najpiękniejsze auto zlotu oraz samochód o największym przebiegu. Najstarsza okazała się Mazda MX-5 wyprodukowana w 1989 roku i zarejestrowana w 1990 roku. Rekordzistą w kategorii Mazdy MX-5 o największym przebiegu był samochód z licznikiem wskazującym 241 tys. kilometrów.

 

 

Stunter13 przed pokazem stoppie
fot. Frendl

Kojną atrakcją imprezy były wyścigi na 1/4 mili samochodów i motocykli, przejazd pojazdu z napędem odrzutowym – Jet Car, oraz niesamowity pokaz Stuntera13 – jego akrobacje na motocyklu przeczą prawu grawitacji.

Bogatą galerię zdjęć oglądaj poniżej.

Najnowsze

Samochodowy komputer

Pisałyśmy już o oryginalnych myszkach w samochodowych kształtach. Ale jest coś jeszcze ciekawszego - komputer PC o linii nadwozia Dodge'a Challenger'a. Zapalają mu się reflektory, a ze zderzaka wyjeżdza CD-ROM.

W dzisiejszych czasach, gdy komputery zagościły już w każdym domu, a fakt ich posiadania nie jest niczym szczególnym, stawiamy na oryginalność i staramy się wyróżnić nietypową marką, parametrami, kolorem czy kształtem.

fot. autoblog

Przeglądając katalogi pełne laptopów w kolorze limonek, czy tych z różowymi kwiatkami na obudowie, ciekawą alternatywą wydaje się przygotowana przez firmę PC Rides obudowa w kształcie Dodge’a Challengera SRT8.

Rasowe, czarne „nadwozie” (dostępne są również wersje w innych kolorach) kryje w swoim wnętrzu drogocenne wnętrzności. I choć konie mechaniczne zastąpione zostały procesorem Core 2 Duo firmy Intel, to sprzęt jest naprawdę szybki. Do tego (a może przede wszystkim) warto też zwrócić uwagę na jego wygląd: stację DVD ukrytą w zderzaku i złącza DVI, HDMI, USB (i inne) schowane w rurze wydechowej. Dodge, jak na prawdziwy samochód przystało, jest też wyposażony światła – przednie lampy LED zapalane przy odpaleniu komputera i tylne, sygnalizujące działanie dysku.

W najtańszej wersji koszt takiej oryginalnej obudowy komputera wynosi prawie 5 tysięcy złotych. W wersji zaawansowanej jego cena katalogowa to ponad 6 tysięcy złotych.

Źródło: autoblog

Najnowsze