Kamila Nawotnik
Redaktor

IAA 2019. Co we Frankfurcie pokaże Mercedes?

09 września 2019
27
Już 12 września rusza 64. edycja największych targów samochodowych na świecie. Rok temu rolę gospodarza pełnił Paryż, więc w tym roku zaszczyt ten ponownie ma Frankfurt. Zanim jednak nastąpi oficjalne otwarcie hal, organizowane są dni prasowe. Jednak jeszcze przed nimi nasza redakcja sprawdziła, co w tym roku przygotował Mercedes.

Koncern spod "Gwiazdy" naprawdę się postarał i nie ma co się dziwić. Frankfurt to okazja do zaprezentowania się z jak najlepszej strony, pokazania światu nowoczesnych rozwiązań i światowych premier oraz tego, co dana marka ma w swojej ofercie najlepszego.

Dlatego na stoisku Daimlera odwiedzający odbędą podróż niemal przez wszystkie segmenty. Są auta dobrze znane, ale z nowymi rozwiązaniami napędowymi oraz nowe projekty, które jednak w jakiś sposób nawiązują do pozostałych propozycji marki. Są także auta awangardowe, sportowe i klasyka gatunku.

Aleją Gwiazd

Do ostatniej kategorii z pewnością należy Mercedes Klasy G. Zachwycająca Gelenda czeka na gości przed halą Mercedesa, na świeżym powietrzu, a więc tam gdzie jej miejsce – blisko natury. Obok auta zbudowanego do zadań naprawdę specjalnych znajdziemy przedstawicieli klasy S, GLS, C, CLA (także w nadwoziu shooting brake) oraz gwiazdę wśród Gwiazd – Mercedes-Maybach S650 Pullman. Auto szalenie długie, kusi beżową tapicerką i luksusowym wnętrzem, ale niestety jako chyba jedyne, pozostaje zamknięte. Co za tym idzie – podziwiać go można tylko z zewnątrz.

Na szczęście tego problemu nie ma w przypadku premierowych samochodów Mercedesa. Na pierwszy ogień idą A250 e oraz B250 e – auta znane, ale wyposażone tym razem w napęd hybrydowy. Oba auta zadebiutują na rynku jeszcze w tym roku. Mercedes chce, aby do końca 2020 r. w ofercie marki znalazło się 20 modeli z takim napędem, przy czym 10 z nich ma wejść do oferty jeszcze w tym roku. Wykorzystuje w tym celu swoją technologię EQ Power. W obu przypadkach silnik elektryczny w pojedynkę generuje 100 KM mocy i ma pokonać samodzielnie dystans 70-75 km. Auta obiecują także rewelacyjne wyniki spalania: od 1,5 do 2,5 l/100 km, przy osiągach porównywalnych z niektórymi spalinowymi autami sportowymi. Cały układ generuje 218 KM i 450 Nm momentu obrotowego. A 250e przyspieszy do 100 km/h w ciągu 6,6 s i maksymalnie rozpędzi się do 235 km/h. Tylko na silniku elektrycznym rozpędzi się do 140 km/h.

Prąd i nic więcej

Na drugim biegunie koncern proponuje model EQV, czyli koncept pokazywany już w Genewie, który tym razem doczekał się wersji produkcyjnej. Van z całkowicie elektrycznym napędem chwali się zasięgiem 405 km (zaledwie o niecałe 50 km mniej od EQC!), a na naładowanie baterii od 10-80% potrzebuje mniej niż 45 minut, oczywiście przy założeniu, że korzystamy z najszybszego możliwego źródła ładowania. Jego prędkość maksymalna wynosi 160 km/h. Silnik elektryczny, który napędza przednią oś, generuje 204 KM i 362 Nm. Względem spalinowej wersji, przestrzeń dla pasażerów nie uległa zmianie. W standardowej konfiguracji przewieziemy 5 osób, ale auto będzie również dostępne w wersjach 7 i 8-osobowych.

Mercedes bardzo polubił segment SUV-ów i to ta reprezentacja we Frankfurcie jest najmocniejsza. Na pierwszy ogień idzie klasa GLB, a więc model, który wypełnia lukę pomiędzy GLA i GLC. Jego przewagą ma być dostępność wersji 7-miejscowej, jednak warto zaznaczyć, że za trzeci rząd będziemy musieli dopłacić 5500 zł. Pomimo tego, auto wydaje się być w “zasięgu” pod względem kosztów. Cennik otwiera wersja 180d (157 200 zł) z mało porywającym wysokoprężnym silnikiem 2.0 o mocy 116 KM i 280 Nm momentu obrotowego, który współpracuje z automatyczną skrzynią 8G-TRONIC. Od razu uprzedzamy, że jeśli zdecydujecie się na wersję 7-osobową, liczcie się z bardzo małym bagażnikiem i znikomą ilością miejsca w trzecim rzędzie – przewidziano go dla osób o wzroście maks. 168 cm. Nam i to założenie wydaje się bardzo optymistyczne.

Nie minęło dużo czasu, a GLB do swojej kuźni zabrali specjaliści dywizji AMG, tworząc wersję GLB AMG 35 4MATIC+. Tym oto sposobem w ofercie Mercedesa są teraz aż trzy potężne, 7-osobowe SUV-y. sportową wersję rozpoznamy po grillu Panamericana oraz charakterystycznym tylnym zderzaku z czarnym dyfuzorem. GLB AMG 35 napędza dobrze znany chociażby z Klasy A silnik 2.0 o mocy 306 KM i 400 Nm, który tutaj pozwala na osiągniecie setki w 5,2 s.

Wielki, naprawdę wielki SUC

Przechodząc obok GLC, o którym szerzej pisałyśmy przy okazji premiery modelu, docieramy do kolejnej perły w hali Mercedesa, a więc SUV premium, bazujący na Klasie E. Nowe oblicze GLE poznaliśmy prawie rok temu, ale teraz przyszedł czas na coupe. Bezpośredni rywal BMW X6, we Frankfurcie debiutuje w wersji spokojnej oraz sportowej, jako GLE AMG 53 4MATIC+ Coupe. Pierwsze egzemplarze wyjadą na drogi w 2020 roku.

Auto celuje w „podsegment”, będący według mnie czysto marketingowym wymysłem, a więc SUC (SUV Coupe). O ile przód względem poprzednika nie uległ wielkim modyfikacjom, o tyle charakterystyczna opadająca linia dachu z tyłu od razu wskazuje na zgrabną, opływową sylwetkę nowego Coupe, która według zapewnień Mercedesa pozwala zmniejszyć opór wiatru o 9%. To oznacza nie tylko lepszą aerodynamikę, ale też ma swoje konsekwencje w postaci obniżenia sufitu bagażnika. Nadal jednak jego pojemność wynosi 665 litrów i nie oszukujmy się, to naprawdę dużo. Zwłaszcza, że po złożeniu tylnego rzędu siedzeń ta przestrzeń zwiększa się do 1790 litrów. Podobnie jak w innych modelach, wnętrze jest przyjemne i eleganckie. Do wykończenia wykorzystano przeróżne materiały jak miłe w dotyku skóry, miękkie plastiki i elementy dekoracyjne wykonane wedle życzenia klienta z: plastiku, błyszczących tworzyw, drewna lub włókna węglowego.

Przed kierowcą, analogicznie do innych nowych modeli, znajdą się dwa ogromne ekrany o przekątnej 12,3-cala każdy, na których pracuje nowy system info-rozrywki MBUX. Przedstawiałyśmy go już przy okazji premiery nowego GLC, warto jednak dodać, że oparty na sztucznej inteligencji Mercedes-Benz User Experience dostępny jest we wszystkich nowych modelach koncernu już w wyposażeniu standardowym. GLE oferuje także sporo możliwości dostosowania oświetlenia ambientowego we wnętrzu - do wyboru mamy aż 64 kolory. Jeśli zatem dobrze to rozgramy, każdego będziemy używać maksymalnie 5-6 dni w roku.

Mercedes chwali się, że w GLE Coupe dodatkowo wzmocniono punkty mocowania, więc auto jest sztywniejsze i bardziej stabilne, poprawiono w nim także geometrię. Podobnie jednak jak w innych modelach, mamy opcjonalne zawieszenie pneumatyczne Airmatic z E-Active Body Control, wykorzystujące technikę instalacji elektrycznej 48V. W ofercie znajdą się m.in. diesle GLE 350d i GLE 400d o mocy odpowiednio 272 KM i 600 Nm lub 330 KM i 700 Nm. Wszędzie otrzymujemy 9-stopniowy automat i napęd na cztery koła, przy czym rozdział momentu obrotowego jest zmienny w zakresie od 0 do 100 %.

Do oferty trafi także wspomniana już odmiana GLE AMG 53 4MATIC+ Coupe, napędzana benzynowym silnikiem 3.0 R6 o mocy 435 KM i 520 Nm ze wsparciem instalacji elektrycznej EQ Boost 48V, dokładającej 22 KM mocy i aż 250 Nm “chwilowego” momentu obrotowego. Takie połączenie pozwoli na osiągnięcie „setki” w 5,3 s. Prędkość maksymalna tradycyjnie została ograniczona do 250 km/h.

Be Smart!

Przy stosiku Mercedesa możemy oglądać także zmodyfikowane wersje Smart EQ Fortwo Coupe/Cabrio i EQ Forfour. Wprawdzie Smart nadal pozostaje Smartem, jednak od teraz oferowany będzie wyłącznie z napędem elektrycznym. Zmiany stylistyczne zauważy raczej wprawne oko, obejmują one m.in. mocno powiększoną i obniżoną atrapę chłodnicy. Poza tym przedni zderzak zrobił się bardziej masywny i zmodyfikowano tylne światła. Generalnie jednak nadwozie jest mniej więcej takie jak w prototypie prezentowanym dwa lata temu i obecnej na rynku trzeciej generacji. Wszystkie Smarty napędzane są z baterii o pojemności energetycznej 17,6 kWh, zasilającej silnik elektryczny o mocy 60 kW (81,6 KM) i 160 Nm momentu obrotowego, dostępnego oczywiście od samego startu. Nie są to demony prędkości, ale pozwalają rozpędzić się do 130 km/h. Ich zasięg wynosi ok. 160 km.

Odświeżony Smart Fortwo debiutuje od razu w nadwoziu coupe (choć w tym przypadku to mocno naciągane określenie) i cabrio. Dostępny też jest większy model Forfour, na pierwszy rzut oka odróżniający się od Fortwo odwróconym grillem. Grą skojarzeń można powiedzieć, że dwumiejscowa wersja się do nas uśmiecha, a czteroosobowa trochę sapie.

A co w tym roku przygotowały pozostałe koncerny? Będziemy Was informować o tym na bieżąco na naszym Instagramie oraz w kolejnych relacjach na portalu, więc bądźcie czujni!

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
Podobne artykuły

Motocaina na Youtube

Najnowsze artykuły

Motocaina na Instagramie

Gorące dyskusje