Joanna Szymków-Matuszewska

I dziennikarski Rajd Seata – jak nam poszło? Relacja

Z okazji zakończenia lata odbył się I dziennikarski Rajd Seata. Naszą redakcję reprezentowała Joasia Szymków, która relacjonuje te niecodzienne zawody.

Rajd zaczął się od otrzymania przez każdą załogę road booka (książki drogowej). Jak mawiają: „kto rano wstaje…” Efekt? Szansa na towarzystwo pilota w rajdzie. Nie wszyscy uczestnicy mieli tyle szczęścia, a dla mnie było to niewątpliwą odmianą, bo zwykle podczas startu w rajdach to ja zajmuje prawy fotel. Moim „umysłowym” tego dnia była Diana Łubińska, dzięki czemu stanowiłyśmy jedyną damską załogę zawodów.

Seat zapewnił kilka wersji modelu Leon, ale żeby było sprawiedliwe, zarządzono losowanie samochodów. I tu pierwsza niespodzianka – szczęście się do nas uśmiechnęło: wylosowany przez nas samochód to Seat Leon SC Cupra 280. Samochód ma zgrabną, zwartą sylwetkę – z daleka widać jego „sportowy pazur”. Charakteru dodają mu designerskie akcenty, w postaci lakierowanych na pomarańczowo obudów lusterek i 19-calowych felg aluminiowych oraz podkreślonego barwą lakieru auta obramowania chłodnicy. We wnętrzu dzieje się wiele, ale tylko po stronie kierowcy – ten rejon jest ergonomiczny, przytulny, funkcjonalny. Wokół fotela pasażera jest za to plastikowo, nijako.

Wystrój wnętrza schodzi dziś dla mnie na drugi plan – już nie mogę doczekać się aż obudzimy naszego „lwa” i zaatakujemy nim asfaltową trasę rajdu! Ruszamy i… pełne zaskoczenie. Cupra jest przyjaźnie nastawiona, przewidywalna, znakomicie trzyma się drogi. Jest twardo zawieszona. Jak mówi powiedzonko: „jak nie czuć drogowych dziur w mózgu, to nie jest sportowy samochód”. A czy aby na pewno tego od Cupry oczekujemy? Czuć minimalne przesunięcia wozu na szybko pokonywanych podbiciach, zwłaszcza przy skrętach, jednak bardziej obwiniam za to stan polskich dróg, niż brak staranności w pracy konstruktorów. Świetnie, że w tym egzlemplarzu zamontowano manualną skrzynię biegów, co nie jest standardem – w większości „hot hatch’y” występuje automat. To jednak „manual” daje nam wolną rękę w zakresie dopasowania przełożeń do naszych potrzeb w danym momencie, dlatego w dalszym ciągu pozostaję jego zwolenniczką. Niestety Cupra ma pewien „mankament” – to samochód, którym nie da się jechać wolno. Dociśnięcie pedału gazu do oporu, przyspieszanie, skręcanie i hamowanie sprawia kierowcy tyle frajdy, że rozsądek przegrywa z przyjemnością z jazdy. A moc pod maską drzemie niebagatelna. Wspomniane w nazwie modelu 280 KM, w połączeniu z momentem obrotowym 350 Nm dają ogromne pole możliwości tej jednostki. Chciałoby się powiedzieć – idealny samochód na rajd. Do tego stopnia, że konstruktorzy przewidzieli nawet w komputerze osobną funkcję laptimera.

W związku z hiszpańskim temperamentem Cupry, droga do punktu zbiorczego naszych zawodów upłynęła szybko. Na miejscu czekało już kolejne losowanie – tym razem docelowe, na przejazd trasy rajdu. Sięgamy po kolejne kluczyki i… zaczynamy zastanawiać się czy nie wykorzystać naszego szczęścia tego dnia do innych rzeczy, np. udziału w grach losowych. Wygrana padła na Seata Leona ST Cuprę 280 (wersja kombi). Dwie Cupry 280 jednego dnia, jedyne dwie dostępne dla uczestników – to nie mogło się zdarzyć! A jednak…

Leon ST Cupra 280, pomimo nieco większych gabarytów i innego rozkładu masy niż we wcześniej wylosowanej Cuprze, nie odbiega osiągami od swojej poprzedniczki – pierwszą setkę według producenta osiąga już w 6 sekund, a więc tylko o 0,3 sekundy wolniej od mniejszej siostry. Jak na pojazd o przeznaczeniu bardziej rodzinnym, prowadzi się znakomicie, w zakrętach jest posłuszny i stabilny, a nieprzewidziany test awaryjnego hamowania przed nieroztropnym traktorzystą wyjeżdżającym nagle na drogę przechodzi wzorowo, tym samym udowadniając, że zastosowany układ hamulcowy jest w stanie bez problemu ujarzmić bestię. Pomimo, że zawody te były rajdem nawigacyjnym, a nie na czas, to puste i pięknie położone krajobrazowo drogi zachęciły to wypróbowania możliwości samochodu – te naprawdę dają mnóstwo satysfakcji kierowcy. Co więcej, zawieszenie w ST jest tak skonstruowane, że wybiera nierówności dużo łagodniej, co czyni jazdę po naszych drogach o wiele bardziej komfortową. Wylosowany do testów model z automatyczną skrzynią DSG, pomimo moich osobistych preferencji do manuali, spisuje się świetnie. Przekładnia wykorzystuje możliwości silnika w sposób maksymalny, a nie tylko optymalny. W sumie takie kombi to idealne auto dla aktywnej, młodej rodziny, która lubi sportowe emocje i adrenalinę. Wnętrze samochodu zachęca do rodzinnych wypadów, bo tylna kanapa jest duża i wygodna, a miejsca na nogi starczy nawet dla bardzo wysokich pasażerów. Wizualnie ST nie odbiega od swojej mniejszej siostry – projektanci zadbali o wykończenie i sportowe akcenty tak samo jak w Leonie SC Cupra 280. I tak naprawdę – choć chciałam znaleźć jakiś minus auta – to zwyczajnie nie potrafię.

Choć rajd nie był rajdem z uwagi na brak pomiaru czasu i właściwie miał tylko jeden odcinek specjalny, to mogłyśmy poczuć się jak na prawdziwych zawodach dostając do dyspozycji dwa bardzo zwinne samochody. Nie bez powodu zresztą w maju tego roku Seat Leon ST Cupra 280 ustanowił nowy rekord toru Nürburgring pośród samochodów klasy wagon z czasem 7:58:00, zostawiając w tyle nie tylko Audi RS4 Avant, ale także wiele hot hatchy. Seat wypuścił godnego rywala do aut premium i nie wykluczone, że jego parametry zachęcą niejednego sceptyka możliwości aut typu kombi do powiększenia rodziny.

Najnowsze

Gosia Rdest zadebiutuje na Nurburgringu

W najbliższy weekend Gosia Rdest zaliczy trzeci weekend wyścigowy z rzędu. Tym razem jedyna Polka startująca regularnie w wyścigach płaskich wystąpi w piątej rundzie Audi Sport TT Cup na torze Nurburgring. Będzie to debiut Gosi na niemieckim obiekcie.

Słynny niemiecki Ring będzie gościł piątą z sześciu zaplanowanych na ten sezon rund Audi Sport TT Cup – serialu wyścigowego, który zadebiutował w kwietniu na niemieckich i austriackich torach wyścigowych. Na Nurburgringu nie zabraknie mocnych, polskich akcentów. Jako lider klasyfikacji generalnej przyjeżdża Janek Kisiel. Przed rozpoczęciem zawodów gościnne przejazdy w pucharowej TT-ce zaliczył piłkarz Robert Lewandowski. O punkty podczas dwóch weekendowych wyścigów powalczy też Gosia Rdest – jedyna Polka ścigająca się w międzynarodowych seriach wyścigowych. Program  startów Gosi obejmuje w tym sezonie aż dwanaście weekendów, na Nurburgring przyjeżdża tuż po rundzie Volkswagen Golf Cup w Brnie.

Gosia Rdest: To będzie mój debiut na Nurburgringu, poznawałam go jedynie na symulatorze. Na wyścigu pojedziemy go w wersji sprint, czyli krótszej niż nitka wykorzystywana podczas niektórych wyścigów. Tor wydaje się interesujący – na pierwszym zakręcie jest spadek wysokości i mocne dohamowanie, jest też ciekawa sekcja 3-4 szybkich zakrętów. Od czterech tygodni moje przygotowania do wyścigów trwają nieustannie. Poniedziałek przeznaczam na odpoczynek, od wtorku startują przygotowania do kolejnych wyścigów w tym jazdy na symulatorze i oglądanie onboardów. W takich miesiącach jak wrzesień, kiedy wyścigi odbywają się co tydzień staram się też dbać o regenerację i sen, aby przygotowania były jak najbardziej efektywne.

Wyścigi Audi Sport TT Cup będzie można śledzić na żywo w internecie na: http://www.audi-motorsport.com/de/en/home/livestream.html Odbędą się w sobotę o 14:55 i niedzielę o 16:25. Poprzednie zawody można obejrzeć na: https://audimedia.tv

Gosię Rdest wspierają: EMKA S.A., Scania Polska, Rally Planet.

Najnowsze

Jak widzą samochód przyszłości obecni 18 i 30-latkowie?

Statki powietrzne zamiast aut w 2025 roku? Nic z tego! Goodyear zapytał przedstawicieli pokolenia Milenium, czyli obecnych 18 - 30 latków, o ich wizję motoryzacji za 10 lat.

Goodyear Dunlop Tires Europe wspólnie z ośrodkiem badawczym ThinkYoung przeprowadzili badania wśród ponad 2500 studentów nauk ścisłych, technicznych, sztuk pięknych, wzornictwa oraz matematyki. W badaniu wzięli udział przedstawiciele uczelni z 12 europejskich krajów, w tym z Polski. To właśnie ta grupa – przyszli naukowcy, inżynierowie i projektanci – za dziesięć lat może kształtować rozwój branży motoryzacyjnej. Wyniki badań pokazują, że młode pokolenie nie tylko interesuje się nowymi technologiami, ale przede wszystkim oczekuje, że zapewnią one większe bezpieczeństwo na drodze.

Młodzi Europejczycy twardo stąpają jednak po ziemi. 55,7%[1] z nich uważa, że kluczowym wyzwaniem stojącym przed motoryzacją w najbliższej dekadzie będzie wprowadzenie na rynek przystępnego cenowo samochodu, wyposażonego w najnowsze technologie.

Inteligentne systemy bezpieczeństwa przyszłością motoryzacji
Blisko połowa (47,4%) młodych respondentów uważa, że najbardziej pożądaną zmianą w motoryzacji jest wyposażenie aut w inteligentne systemy bezpieczeństwa, czyli np. czujniki i kamery błyskawicznie wykrywające różnego rodzaju zagrożenia.  Aspekt ten jest jeszcze ważniejszy dla młodych Polaków – aż 54% z nich uznało tę zmianę za kluczową dla branży.

Technologia, która ma przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa w najbliższej przyszłości to – zdaniem 39% badanych – systemy łączności. Dzięki nim auta będą mogły komunikować się z innymi samochodami, a także systemami nadzoru ruchu drogowego lub urządzeniami mobilnymi. Innowacje te pozwolą na przewidywanie sytuacji na drodze i umożliwią szybką reakcję na nagłe zmiany. Istotność tego rozwiązania szczególnie mocno podkreślają polscy studenci – 48,7% badanych w naszym kraju wskazało na znaczenie systemów łączności.

Natomiast młodzi Polacy kładą mniejszy niż pozostali Europejczycy nacisk na kwestie dotyczące środowiska. Automatyczne dostosowywanie przez samochody poziomu emisji dwutlenku węgla do otoczenia zostało wskazane przez 25% Polaków (średnia europejska to 33,5%).

Opony przyszłości
W odpowiedzi na pytanie o opony przyszłości, jako integralny element systemu bezpieczeństwa w aucie, badani najczęściej wskazywali na potrzebę wyposażenia opon w czujnik informujący o konieczności ich wymiany oraz ostrzegający o innych problemach (41,2% odpowiedzi). Zdaniem ankietowanych zmiany, nad którymi powinni pracować inżynierowie i projektanci ogumienia, to także: zwiększenie efektywności paliwowej (32,9% wskazań) oraz zastosowanie czujników umożliwiających oponie dostosowanie się do zmiennych warunków drogowych (30,9% wskazań).

 

[1] We wszystkich pytaniach można było wskazać więcej niż jedną odpowiedź

Najnowsze

Nowe modele Audi dla piłkarzy FC Bayern i Roberta Lewandowskiego

Piłkarze i trenerzy FC Bayern Monachium, po raz kolejny wybierają Audi. Także Robert Lewandowski, strzelec historycznych już „pięciu goli w dziewięć minut” wybrał swój ulubiony model.

Wczoraj popołudniu, na terenie Centrum Kompetencyjnego Audi w Neuburgu, piłkarze Bayern’u odebrali swoje nowe auta.  Dodatkowo, wszyscy mieli okazję wziąć udział w Audi driving experience, a czterech z nich zasiadło obok utytułowanych kierowców Audi Toma Kristensena i Markusa Winkelhocka, pokonując z nimi kilka szybkich okrążeń na torze.

Mistrzowie boiska spotkali się z mistrzami kierownicy: Tom Kristensen, dziewięciokrotny zwycięzca 24-godzinnego wyścigu w Le Mans, zabrał wczoraj Thomasa Müllera i Roberta Lewandowskiego, strzelca historycznych już „pięciu goli w dziewięć minut”, na wyczynową przejażdżkę po torze w Neuburgu. Mario Götze i David Alaba pojechali natomiast z Markusem Winkelhockiem. Kilka okrążeń toru
w aucie biorącym udział w Audi Sport TT Cup, było centralnym punktem symbolicznego przekazania drużynie nowych samochodów rodem z Ingolstadt.

Audi oddało do dyspozycji klubu FC Bayern pięćdziesiąt aut. Piłkarze mogli wybierać pojazdy z całej gamy modelowej Audi i najczęściej decydowali się na najbardziej sportowe modele: ośmiu zawodników wybrało Audi RS 7 Sportback z 4-litrowym silnikiem TFSI, które w ten sposób stało się najpopularniejszym samochodem w drużynie. Audi RS 7 Sportback jeździć teraz będą m.in. Robert Lewandowski, Franck Ribéry, Mario Götze i Javier Martínez. Na drugim miejscu jest Audi RS 6 Avant, na który zdecydowali się między innymi Xabi Alonso, Manuel Neuer i trener Pep Guardiola.

Po wykonaniu grupowego zdjęcia i rozdaniu fanom oraz pracownikom Audi wielu autografów, piłkarze Bayernu wzięli udział w  Audi driving experience. Jego program przewidywał np. sesję doskonalenia prowadzenia samochodu w Audi R8 i jazdę w terenie Audi Q7. Zwieńczeniem była szybka sesja na torze z Tomem Kristensenem i Markusem Winkelhockiem.

„Popołudnie z piłkarzami Bayernu było bardzo miłym doświadczeniem. To również niesamowite przeżycie dla mnie osobiście, jako wielkiego fana piłki nożnej” – powiedział na koniec Tom Kristensen. „Byłem pod wrażeniem tego, jak profesjonalnie i ze sportowym zacięciem chłopaki zajęły się autami. To widać na pierwszy rzut oka: Audi i FC Bayern są zgranym zespołem.”

Utytułowana drużyna z Bawarii, od roku 2002 nieprzerwanie jeździ samochodami Audi. W roku 2011 cztery pierścienie zostały strategicznym partnerem FC Bayern München AG i od tego momentu obecne są na wszystkich meczach Bundesligi na Allianz Arena, w FC Bayern Adventure World oraz podczas wielu innych imprez. Natomiast zespół FC Bayern regularnie odwiedza imprezy Audi. Kibicowanie tej właśnie drużynie jest mocno zakorzenione wśród pracowników Audi. „Audi fanklub FC Bayern” jest największym fanklubem Bayernu na świecie – ma ponad 6 tysięcy członków.

Najnowsze

Edyta Klim

Zawodniczki wspominają Rajd Nadwiślański

W dniach 18-20 września rozegrał się Rajd Nadwiślański, szósta runda krajowego championatu. Metę osiągnęły cztery zawodniczki, piąta niestety miała nieprzyjemną przygodę.

Rajd Nadwiślański był bardzo trudny, szczególnie ze względu na warunki pogodowe podczas drugiego etapu, ale za całokształt zebrał bardzo pozytywne oceny od zawodników. W klasyfikacji generalnej rajdu Grzegorz Grzyb przerwał pasmo zwycięstw Bryana Bouffiera, który wygrał poprzednie 3 rajdy zaliczane do mistrzostw Polski.

Najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką rajdu jest Aleksandra Krawczyk, która pilotowała swojego męża Andrzeja w Renault Clio Sport. Załoga osiągnęła metę na 21. miejscu w klasyfikacji generalnej i 2 w klasie:

–  Rajd Nadwiślański jest jedną z moich, najbardziej ulubionych rund ze względu na charakterystykę odcinków specjalnych. Trasy rajdu położone są na płaskim terenie, który obfituje w bardzo dużą ilość szybkich prostych oraz zakrętów pod kątem 90 stopni (i na szczęście nie ma wielu szczytów). To wszystko w scenerii pięknych sadów jabłkowych i chmielu. Oesy w większości asfaltowe, ale o bardzo zróżnicowanej  przyczepności, czego mieliśmy okazję doświadczyć, szczególnie podczas drugiego dnia. Pierwszy dzień w słońcu przejechaliśmy szybko i płynnie. Odcinek Wilków bardzo mi się spodobał. Po drugiej pętli zastanawialiśmy się, jaki był powód tego, że uciekał nam tył samochodu i doszliśmy do wniosku, że niestety podjęliśmy niewłaściwą decyzję odnośnie doboru opon. I to był właściwie jedyny problem, nie wiedzieliśmy jeszcze, co szykuje nam drugi etap… – wspomina Ola.

– Rajd Nadwiślański w teorii jest rajdem łatwym (ze względu na swoją specyfikę), ale przejeżdżany w warunkach pogodowych, jakie miały miejsce podczas drugiego etapu – okazał się niezwykle wymagający! Pogoda zmieniła się diametralnie i działo się! Utrzymanie samochodu na trasie odcinków w wielu miejscach było nie lada wyzwaniem. Przy okazji deszczu i naniesionego błota, trasy asfaltowe o zmiennej przyczepności okazały się tak trudne do przejechania w przyzwoitym tempie, że często groziło nam wypadnięcie z trasy i niejednokrotnie znajdowaliśmy się poza drogą! Pierwszą pętlę tego dnia przejechaliśmy dość chaotycznie z przygodami i wyniki nie były zbyt zadowalające. Żeby dojechać do mety, co było priorytetem, musieliśmy nabrać pokory i drugą pętlę przejechać bardziej zachowawczo. W rezultacie udało nam się stawić na mecie na drugim miejscu w klasie, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni i szczęśliwi . Dziękujemy serwisowi Ingram garaż za sprawną współpracę i dobrą atmosferę na serwisie – podsumowuje zawodniczka.

Sukcesem zakończył się ten rajd dla załogi w pełni żeńskiej – Małgorzaty Kosińskiej i Marty Momot w Fordzie Fiesta R2. Zawodniczki zajęły trzecie miejsce w klasie 4F (25. w generalce), a ekipa Lenovo-Power8 wywalczyła 3 miejsce w klasyfikacji zespołów sponsorskich:

– Najważniejsze, że jesteśmy na mecie, a do tego mamy trzecie miejsce w klasie! To był zdecydowanie najtrudniejszy rajd ze wszystkich dotychczasowych. Tak naprawdę, to podczas drugiego etapu była walka z samochodem i szukanie przyczepności. Praktycznie każdy zakręt był tak brudny, że trudno było obrać prawidłową linię jazdy. Można powiedzieć, że dla nas to była swego rodzaju bitwa, a my walczyłyśmy dzielnie. W tak ciężkich warunkach było sporo przygód. Najbardziej spektakularna – to krótka wizyta poza drogą zakończona na… jabłonce. Spadło kilka jabłek, a my z pomocą dzielnego fotografa wróciłyśmy na trasę. Właściciela sadu serdecznie przepraszamy, zachęcając gorąco przy okazji do jedzenia jabłek. Są naprawdę zdrowe i pożywne – wspomina z uśmiechem Małgosia.

Na 2. miejscu w klasie (27 w generalce) rajd ukończyła Klaudia Temple za kierownicą Hondy Civic:

– Rajd Nadwiślański o dziwo, okazał się w tym roku trudniejszy, niż się wszystkim wydawało… Padający drugiego dnia deszcz i śliski asfalt nie ułatwił nam ścigania się. Trudne warunki pogodowe nie pozwoliły nam unikać błędów, a one wykluczyły nas z walki. Na pierwszą, niedzielną pętle założyliśmy opony typu slick, co mocno utrudniło utrzymanie się na drodze. Mimo tych wszystkich problemów jestem szczęśliwa, że udało się nam zameldować na mecie rajdu oraz zebrać sporo doświadczenia na mokrej nawierzchni. Dziękuję za współpracę Łukaszowi Jastrzębskiemu który tym razem zasiadał na prawym fotelu mojej rajdówki – mówi zawodniczka.

Najmniej szczęścia podczas tego rajdu miała Balbina Gryczyńska:

– Niestety, stało się… Doprowadziłam do mojego pierwszego, poważnego dzwona. Nie zapowiadał tego niedzielny poranek, kiedy to mimo nieciekawej, deszczowej pogody współpraca w rajdówce układała nam się bardzo dobrze. Zanotowaliśmy niezły rezultat na trzecim oesie i muszę przyznać, że czerpałam sporą przyjemność z jazdy. Chyba zbyt dużą i to mnie zgubiło. Zamiast wzmożyć czujność – na chwilę ją straciłam i po błędnym odczytaniu wskazówek Tadka (mojego pilota), na piątym oesie, przy prędkości ponad 100 km/h nie zdołałam skręcić w czwórkowy zakręt i wypadliśmy z drogi prosto w zagajnik! Na szczęście zamortyzował nas mały murek i delikatnie obrócił pręt z powalonego płotu, dzięki czemu w drzewo uderzyliśmy bokiem. Nieciekawe uczucie… Pokora do tego sportu wróciła mi w jednej chwili! Mam nadzieję, że ta sytuacja sporo mnie nauczy. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali wciągnąć naszą obitą Fiestę na lawetę. Gratuluje również dziewczynom ukończenia tego trudnego rajdu – mówi Balbina, która stara się właśnie przywrócić sprawność rajdówki przed kolejnym rajdem. Trzymamy kciuki, żeby się udało!

Na kolejne, rajdowe emocje poczekamy jedynie trzy tygodnie, bo już w dniach 16-18 października rozegra się 49. Rajd Dolnośląski z bazą w Polanicy Zdroju.

Najnowsze