GP San Marino 1994 – weekend F1, który zmienił wszystko

Śmierć Ayrtona Senny do dziś budzi kontrowersje. Jak doszło do wypadku, jakie były jego konsekwencje i co dziś jest efektem wydarzeń z 1994 roku opisuje w swoim felietonie z okazji rocznicy śmierci słynnego kierowcy F1, Roksana Ćwik.

Sezon 1994 miał być według FIA sezonem, w którym będzie liczył się kierowca, a nie tylko maszyna, jaką prowadzi. Zakazano stosowania systemu ABS, kontroli trakcji oraz systemu skrętnych wszystkich czterech kół.

Oprócz zmian w regulaminie technicznym doszło również do zmian wśród kierowców. Najciekawszą zmianą i zarazem najbardziej interesującą było przejście Ayrtona Senny z „wolnego” McLarena, do pretendującego do Mistrzostwa Świata Williamsa.

Osobisty felieton Agnieszki Banaszkiewicz o Ayrtonie Sennatutaj.

Wielu zgodnie twierdziło, że pozyskanie takiego talentu oraz zmiany w regulaminie wyniosą ekipę z Grove na piedestał Formuły 1. Jednak początek sezonu, a dokładnie testy do owego sezonu, zwiastowały ciężki rok. Już na wstępie doszło do dwóch groźnych wypadków, gdzie Jyrki Järvilehto złamał jeden z kręgów lędźwiowych na torze Silverstone, a Jean Alesi złamał kark w trakcie testów na torze Mugello. Jak się później okazało, to był dopiero początek.

Otwierający sezon wyścig o Grand Prix Brazylii był istnym festynem. Tysiące Brazylijczyków próbowało dostać się na tor, by móc obejrzeć swojego idola w akcji. Jednak Senna miał groźnego rywala w postaci Michaela Schumachera, który wraz z Benettonem pokazywał, że też ma chęć na Mistrzostwo Świata. Pierwszy pojedynek wygrał Niemiec. Ayrton goniąc prowadzącego w wyścigu debiutanta uderzył w ścianę, a jego Williams nie nadawał się już do jazdy. 1:0 dla Niemca.

Ayrton Senna

Trzy tygodnie później kierowcy zawitali na tor TI Circuit Aida. Grand Prix Pacyfiku – według wielu – miało być bitwą nowicjusza z geniuszem Formuły 1, jak nazywano Sennę. Do wyścigu z pierwszego pola startował Senna, jednak jego przygoda z wyścigiem zakończyła się kilkanaście metrów dalej – Brazylijczyk brał udział w karambolu, który przedwcześnie zakończył jego zmagania. Wyścig znów dla Schumachera.

„Czarny weekend” Formuły 1

Treningi
Imola, Grand Prix San Marino. Weekend, który przejdzie na wieki do historii Formuły 1. Zwany czarnym weekendem, powoduje gęsią skórkę i dreszcze. Pierwszym aktem tej tragedii był dzień 29 kwietnia. Podczas wolnych treningów Jordan prowadzony przez Rubensa Barichello wyleciał w zakręcie Variante Bassa. Jadąc ponad 220 km/h bolid uderzył w wysoki krawężnik, co podbiło samochód. Brazylijczyk będąc już tylko pasażerem własnego pojazdu wbił się w barierę z opon oraz siatkę, kilkukrotnie koziołkując. Świat zamarł. Kibice na torze oraz przed telewizorami myśleli, że Rubens nie żyje. Jak się później okazało, ówczesny kierowca Jordana złamał tylko nos i stracił przytomność. Jednak to dzięki błyskawicznej pomocy prof. Sida Watkinsa, kierowca nie połknął języka, co mogło zakończyć się tragicznie.

Kwalifikacje
Kiedy myślano, że nic więcej się już nie wydarzy, około 13:20 miejscowego czasu doszło do kolejnej tragedii. Simtek, prowadzony przez Rolanda Ratzembergera uderzył na zakręcie Villeneuve z prędkością ponad 300 km/h w bandę. Kiedy bolid się zatrzymał, kibice na całym świecie zobaczyli jak głowa kierowcy bezwładnie opada w dół. Obawiano się najgorszego. Niestety, pomimo szybkiej pomocy i kilkunastominutowej reanimacji, godzinę po zdarzeniu lekarze ogłosili, że Austriak nie żyje. Obrażenia głowy oraz kręgosłupa był zbyt rozległe. To był szok dla wszystkich. Wielu nie mogło zrozumieć, dlaczego tak się stało, dlaczego Roland zginął.

„Wyścigi samochodowe tak bardzo wypełniały każdy dzień Rolanda, że normalny mężczyzna potrzebowałby około 70 lat, żeby zrobić tyle, ile on zrobił. Miał długie i spełnione życie, ale w innej niż pańska czy moja skali czasowej” – tak o swoim synu mówił ojciec Rolanda w rozmowie z Christopherem Hamiltonem.

Śmierć zaczynającego dopiero swoją przygodę z Formułą 1 kierowcy spowodowała lawinę pytań o bezpieczeństwo w sportach motorowych. Austriak był pierwszym kierowcą od 1982 roku, który zginał na torze podczas weekendu wyścigowego.

Wyścig

Po dwóch dniach weekendu na włoskim torze, kilku kierowców oraz szefowie ekip chcieli, by odwołano wyścig. Sytuacja miała ponoć wyglądać jak ta z 1975 roku, kiedy kilku kierowców chciało odwołania Grand Prix Niemiec. Jednak tak jak wtedy, tak i wówczas nie odwołano wyścigu. Najważniejszy głos w całej sprawie mieli organizatorzy, którzy stwierdzili, że odwołanie wyścigu przyniesie milionowe straty.

Początek wyścigu nie napawał optymizmem. Benetton Jyrkiego Järvilehto zgasł, a na jego bolid  najechał (przy prędkości ponad 200 km/h) Portugalczyk Pedro Lamy. Koło Lotusa Lamy’ego przeskoczyło nad płotem i raniło 9 kibiców. Po tym zdarzeniu Lamy przyznał, że gdyby uderzył w Fina pod innym kątem, obaj byliby obecnie na liście tych, którzy stracili życie w wyścigu. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa – Opel Vectra A. To szybkość tego auta do dziś jest wymieniana jako jedna z przyczyn wypadku Senny. Podobno przez niską prędkość tego samochodu bolidy schłodziły znacznie opony, co – jak wiadomo – może się skończyć tragicznie.

Po sześciu okrążeniach Vectra zjechała, a liderujący stawce Senna i jadący za nim jak cień Schumacher uciekali rywalom. Jednak okrążenie po neutralizacji doszło do kolejnej tragedii. Williams prowadzony przez Brazylijczyka zamiast skręcić, to z prędkością około 220 km/h uderzył w zakręcie Tamburello w bandę. Po kilkunastominutowej reanimacji Senny na torze oraz w szpitalu w Bolonii, świat obiegła kolejna smutna wiadomość: Ayrton Senna nie żyje. Przyczyną śmierci były obrażenia głowy, które były skutkiem uderzenia oderwanym kołem bolidu.

Oficjalną przyczyną wypadku, uznaną przez sąd za ostateczną, było pęknięcie drążka kierowniczego, który został wcześniej wymieniony na inny. Jednak istnieją również odmienne teorie na temat wypadku Brazylijczyka. Wielu twierdzi, że Senna najechał na odłamek bolidu Järvilehto. Są też opinie, że winę ponoszą organizatorzy oraz sama federacja, która zgodziła się, by to Vectra A była wykorzystana jako samochód bezpieczeństwa, mimo że wielu wskazywało wcześniej, że ten samochód jest zbyt wolny na F1, a bolidy jadące za nim wychładzają opony, tracąc przy tym odpowiednią przeczepność, a co za tym idzie docisk.

Sama rozprawa również budzi spore kontrowersje. Zespół Williams został oskarżony o zabójstwo, a podczas procesu pokazano film o 0,6 sekundy krótszy, niż opublikowano wcześniej.

Sylwetkę Ayrtona Senny opisujemy także tu.

Zdaniem wielu osób, te dodatkowe 0,6 sekundy pokazuje Sennę z oderwaną kierownicą w dłoniach. Jak to zawsze bywa: ile osób, tyle teorii.

Zdaniem twórców filmu dokumentalnego stworzonego przez dziennikarzy National Geographic, gdyby nie kontra Senny, który próbował utrzymać samochód w ryzach, bolid mógłby uderzyć w bandę pod całkiem innym kątem i może wówczas Senna by żył do dziś. Powtarzano stwierdzenie, że Ayrton zginął, bo był zbyt dobrym kierowcą i nie zawsze to, co wydaje się mistrzowską precyzją, ratuje życie.

Po wypadku
Po GP San Marino ekipy udały się do Monako, gdzie znów doszło do groźnego wypadku. W jego wyniku Karl Wendlinger zapadł w śpiączkę na dwa tygodnie. Cały sezon 1994 przeszedł do historii Formuły 1 jako wyjatkowo niechlubny i wielu ma do dziś nadzieję, że nigdy się już taki tragiczny nie powtórzy.

Po wypadku Senny, FIA postanowiła przedyskutować sprawę ochrony głowy oraz szyi kierowców wyścigowych. Od wielu lat kaski kierowców są testowane w ekstremalnych warunkach, tak aby wytrzymywały jak największe obciążenia. Dobrym przykładem na to, jak technika poszła na przód jest wypadek Felipe Massy z toru Hungaroring z sezonu 2009. Sprężyna, która wypadła z bolidu Rubensa Barrichello uderzyła z ogromną prędkością i siłą w kask kierowcy Ferrari. Gdyby nie postęp technologiczny i szczęście, na liście tragicznych zmarłych kierowców widniałoby nazwisko Felipe Massy.

Kolejnym przykładem na to, że bolidy są obecnie bezpieczniejsze jest wypadek Roberta Kubicy z sezonu 2007, kiedy nasz kierowca z ogromną prędkością uderzył w bandę na torze w Kanadzie. Bolid koziołkował, a Robert wyszedł z wypadku „jedynie” ze zwichniętą kostką. Można zaryzykować stwierdzenie, że to, co działo się na torze Imola kiedyś, obecnie ratują życie wielu kierowcom na całym świecie i to nie tylko w F1, ale również na normalnych drogach.

Kolejnym krokiem w podniesieniu bezpieczeństwa jest system HANS. Jest to skrót od słów: Head and Neck Support System, czyli system wpierający głowę oraz szyję kierowcy. W Formule 1 system ten jest obowiązkowy od sezonu 2003 i niejednokrotnie uratował już zawodników przed groźnymi urazami. Mimo, że był znany od kilkunastu lat, a do sprzedaży trafił w 1990 roku, Formuła 1 nie zdecydowała się na ten system ochrony, ponieważ kokpity był zbyt ciasne na stosowanie takiego rozwiązania. Według wielu specjalistów taka decyzja była błędem.

System HANS redukuje o 40 procent ruchy głowy, o 86 procent siły działające na szyję, a przyspieszenie, jakiemu jest poddawana głowa, zmniejszone zostaje o 68 procent. Początkowo kierowcy stosujący system uskarżali się na dyskomfort, jednak koniec końców HANS na stałe wszedł do użytku.

FIA bardzo dba o bezpieczeństwo głowy i szyi zawodników. Po wypadku, który miał miejsce podczas GP Australii w sezonie 2007, kiedy David Culthard przeleciał przez bolid Alexa Wurza, federacja postanowiła podnieść wysokość zagłówków, które ochronią zarówno głowę kierowcy jak i jego ręce.

Również sama wytrzymałość bolidu jest pod ścisłą kontrolą. Każda zmiana nosa lub przedniego skrzydła jest testowana i jeżeli bolid nie przejdzie testów zderzeniowych, samochód nie jest dopuszczany do wyścigu. Testy przechodzi również sekcja boczna pojazdów.

Śmierć Rolanda i Senny nie poszła na marne. Dzięki temu wielu kierowców nadal żyje i wychodzi cało z wypadku. Tak można by podsumować ten tragiczny rok na torze Imola w sezonie 1994.

Najnowsze

Jeremy Clarkson z Top Gear na drodze do rozwodu

Czy to możliwe by Jeremy Clarkson i jego żona Frances Cain, po 21 (wydawałoby się szczęśliwych) latach zdecydowali się na rozstanie? Według informacji Daily Mail jest to całkiem prawdodpobne...

Jeśli mieliście okazję czytać książki Clarksona to wiecie, że niezwykle często wspominał o swojej żonie. Czasem w bardzo przekorny, ale zawsze niezwykle ciepły sposób. Zdawać się mogło, że są nie tyle małżeństwem idealnym, co po prostu normalnym (no, może z większą ilością samochodów w garażu niż u przeciętnego śmiertelnika).

Jak się okazuje (przypuszczalnie) sielanka trwała „do czasu”. Jak donosi Daily Mail, Frances Cain ostatni miesiąc spędziła na Majorce, wraz ze swoim najlepszym przyjacielem. Ten wyjazd został potraktowany przez tabloid jako celebrację nadciągającego rozwodu.

Decyzję podjąć miała rzekomo Frances, zmęczona ciągłymi informacjami o coraz to nowych romansach Jeremy’ego.

Jak widać Clarkson ostatnimi czasy jest prawdziwą pożywką dla mediów: najpierw posądzono go o rasizm i zagrożono wydaleniem z BBC, teraz spekuluje się o końcu małżeństwa.

Czyżby gwiazdor znalazł się na poważnym życiowym zakręcie?

Źródło: Daily Mail

Najnowsze

20 000 kilometrów na Harley-Davidson Street Glide

Rozpoczęła się wyprawa motocyklowa Discover More - niecodzienna podróż, w ramach której motocykl Harley-Davidson Street Glide przemierzy trasę o długości około 20 000 kilometrów, wiodącą przez ponad 30 państw Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Podróż przez dwa kontynenty rozpocznie się na Bliskim Wschodzie. Motocykl Street Glide przejedzie najpiękniejsze trasy turystyczne a jego kierowcy poznają fascynujące kultury, widoki i dźwięki.

Do wyprawy, stanowiącej jedno z największych tego typu wydarzeń w historii Harley-Davidson, zaangażowano 50 wybranych kierowców z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, którzy będą w trakcie swej podróży dzielić się swoimi przeżyciami online. W grupie tej znajdą się fani mediów społecznościowych, celebryci, dziennikarze i znani motocykliści. W nawiązaniu do projektu Rushmore (więcej o nim tutaj) wyprawa Discover More będzie okazją do zademonstrowania niesamowitych doświadczeń, które można przeżyć na drogach różnych rejonów świata.

Harley-Davidson Street Glide
fot. Harley-Davidson

Trzyosobowa ekipa filmowa będzie rejestrować wszystkie etapy podróży, utrwalając niezwykłe historie z jazdy i tworząc zajmujący materiał, który ukaże całą pasję i możliwości turystyki motocyklem Harley-Davidson. Fani z całego świata będą mogli na bieżąco śledzić aktualne wydarzenia, oglądać zdjęcia i filmy z wyprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych i strony internetowej Discover More (www.h-d.com/discovermore).

W finale imprezy, 6 września 2014 roku, motocykl Street Glide przybędzie na Europejski Tydzień Motocyklowy (European Bike Week) odbywający się w Austrii. Uczestnicy jadący w wyprawie będą mogli uczcić jej zakończenie wraz z tysiącami innych miłośników motocykli na największym otwartym festiwalu motocyklowym w Europie. Główny bohater, Street Glide, do którego na trasie dołączą setki innych pasjonatów jazdy turystycznej, będzie prezentowany na europejskich wystawach pod koniec roku.

Lokalne trasy i nazwiska kierowców zostaną niebawem ogłoszone.

Najnowsze

„Krok po Kroku” z Tadkiem Błażusiakiem – film instruktażowy

Jaką pozycję przyjąć przy starcie w endurocrossie, jak gładko przejechać po kłodach? Tłumaczy Mistrz Taddy!

W pierwszym odcinku serii video „Krok po Kroku”, w której każdy odcinek poświęcony jest innej dyscyplinie sportu widzimy jak Taddy Błazusiak wyjaśnia tajniki endurocrossu. Z materiału można się dowiedzieć m.in. jaką pozycję przyjąć przy starcie, jak gładko przejechać po kłodach, co robić, żeby nie tracić czasu na skokach i jak nie utknąć w kamieniach.

Film ma służyć jako instruktaż dla amatorów dyscypliny, a w rolę trenera wciela się jej mistrz. Jest dostępny na stronie Red Bull – kliknij tu.

Tadeusz Błażusiak
fot. Red Bull

EnduroCross uznawany jest za jedną z cięższych dyscyplin motocyklowych świata. Zawody rozgrywane są na halach i są połączeniem ekstremalnej jazdy offroadowej i Supercrossu. Tory przygotowane pod kątem wyścigów są niezwykle wymagające, a występujące na nich przeszkody to między innymi: ostre skały, drewniane bale, hopy, po których zawodnicy lądują w oczkach wodnych, czy zagradzające tor olbrzymie opony.

Dla przypomnienia, 2 maja Tadek Błażusiak rozpoczął sezon AMA EnduroCross. Pierwsza eliminacja północnoamerykańskiego cyklu, na który składa się osiem rund, miała miejsce w Las Vegas. W tym roku Tadek będzie walczył o swój szósty z rzędu tytuł. W ciągu ostatnich pięciu sezonów (2009 a 2013 r), kiedy zdobywał jedną po drugiej koronę, w 36 wyścigach zwyciężył aż 26 razy!

Tadek Błażusiak w Las Vegas zdobył 21 punktów. W pierwszym wyścigu sezonu zwyciężył Cody Weeb (26 pkt.) drugi był Colton Haaker (24 pkt.)

Kolejna runda cyklu EnduroCross zaplanowana jest na 21 czerwca w Sacramento, wcześniej 5-8 czerwca Tadek Błażusiak weźmie udział w pierwszych tegorocznych Igrzyskach Sportów Ekstremalnych X-Games.

Wyniki I eliminacji EnduroCross 2014

1. Cody Webb (USA) Beta                26 pkt.

2. Colton Haaker (USA) Honda        24

3. Tadeusz Błażusiak (PL) KTM        21

4. Bobby Prochnau (CDN) KTM       18

5. Taylor Robert (USA) KTM            16

6. Geoff Aaron (USA) KTM              15

7. Gary Sutherlin (USA) KTM           14

8. Cory Graffunder (CDN) KTM       13

9. Bryan Roper (USA) KTM              12

10. Jamie Lanza (USA) Husqvarna  11

Kalendarz startów AMA EnduroCross 2014

June 6, 2014 – X Games Circuit of the America’s – Austin, Texas

June 21, 2014 – Sleep Train Arena – Sacramento, California

August 23, 2014 – Gwinnett Center – Atlanta, Georgia

October 4, 2014 – National Western Complex – Denver, Colorado

October 11, 2014 – Energy Solutions Arena – Salt Lake City, Utah

October 18, 2014 – Comcast Arena – Everett, Washington

November 15, 2014 – Ford Idaho Center – Boise, Idaho

November 22, 2014 – Citizens Business Bank Arena – Ontario, California




Najnowsze

Seksi teledysk Kylie Minogue z Maserati – film

Maserati bardziej niż z wyuzdaniem kojarzy się z elegancją, dystynkcją, sportowym szykiem i powagą. Auta z logiem trójzębu to też bestie stworzone na tor wyścigowy. A jednak samochód z własnie tej stajni został wykorzystany do teledysku gwiazdy pop.

I to w jakiej formie!  Zanim do tego jednak przejdziemy, zacznijmy od pomysłu na teledysk.

Roman Coppola, reżyser, scenarzysta wielu filmów i teledysków, wpadł na to by połączyć Kylie Minogue, odrobinę kiczu i Maserati, w wyjątkowej pop-formie. Postanowił też nawiązać w swojej wizji do 3-minutowego filmu Kustom Kar Kommandos, z 1965 roku. Podobieństwo jest, trzeba Coppoli przyznać, mocno zauważalne.

I tak Maserati, a konkretnie specjalnie przygotowany, wręcz spersonalizowany model auta, dostał główną rolę w tej zaskakującej produkcji. Trzeba bowiem przyznać, że całość kilkuminutowego filmiku ”kręci się” właśnie wokół niego. Kolorystyka rodem z dyskoteki lat 70-tych, podświetlenia, spora dawka kiczu, a jednak nie potrafimy od tego samochodu oderwać wzroku przez bite 2 minuty. Dodatkowa gratka, szczególnie dla Panów to Kylie Minogue, trzeba przyznać w świetnej formie.

Coppola przyznaje, że inspiracja do stworzenia tego klipu nie wzięła się znikąd. Inspiracją były teledyski i programy  telewizyjne, na potrzeby których firmy motoryzacyjne przygotowywały niesamowite cacka na czterech kółkach. Ot choćby The Pink Panther lub The Monkees.

W teledysku zauważycie nawiązania do przełomu lat 70-tych i 80-tych i ich stylistyki.

Wideo do piosenki ”Sexercize” powstało dzięki pomocy agencji Chandelier Creative.

Wspomniane już Maserati zostało przygotowane w 100% na potrzeby tego filmiku. To czy w takim wydaniu wam się podoba, czy też nie – oceńcie sami.

Najnowsze