Karolina Chojnacka

GP Holandii: kawał taktycznego ścigania i świetny występ Kubicy

Max Verstappen sprostał presji ponad siedemdziesięciu tysięcy holenderskich kibiców i w świetnym stylu wygrał swój domowy wyścig o Grand Prix Holandii. Dla wielu jednak prawdziwym bohaterem weekendu został Robert Kubica, który, praktycznie nie mając doświadczenia za kierownicą bolidu Alfa Romeo, walczył na torze z innymi kierowcami do samego końca.

Formuła 1 wróciła do Holandii po wielu latach przerwy, po raz ostatni kierowcy ścigali się na Zandvoort w  1985 roku. Nie ma jednak wątpliwości, że był to powrót bardzo udany.

Holenderski tor jest bardzo wymagający. Wąska nitka, otoczona żwirem i blisko stojącymi barierami, nie wybacza błędów. W serii szybkich zakrętów pośrodku okrążenia przeciążenia dają mocno w kość, a różnice poziomów i dwa nietypowe zakręty o mocnym nachyleniu w zupełności usprawiedliwiają porównanie Zandvoort do kolejki górskiej. W związku z tym wszyscy spodziewali się ścigania na granicy i byli przygotowani na co najmniej jedną neutralizację wyścigu. Tymczasem rywalizacja okazała się wyjątkowo spokojna, a o zwycięstwie i przegranej zdecydowały rozgrywki strategiczne.

Najlepszą strategię wyścigową zastosował Red Bull, który bezbłędnie odczytywał pomysły rywali. Dzięki temu Max Verstappen wygrał po raz 17 w swojej karierze, uszczęśliwiając tłum holenderskich kibiców na trybunach. Kierowca Red Bulla minął linię mety o 20,9 sekundy przed Lewisem Hamiltonem, który pojechał na trzy pit stopy, licząc na taktyczne podcięcie Verstappena, i na ostatnim okrążeniu zapewnił sobie bonusowy punkt za najszybsze okrążenie. Podium uzupełnił Valtteri Bottas, który jako ostatni nie dał się zdublować Red Bullowi z numerem 33.

Verstappen nie ukrywał zadowolenia ze zwycięstwa w Grand Prix Holandii. Tuż po wyścigu faworyt publiczności powiedział:

Oczekiwania przed tym weekendem były bardzo duże i nigdy nie jest łatwo je spełnić. Oczywiście bardzo się cieszę, że mogłem tu wygrać i objąć prowadzenie w mistrzostwach. To niesamowity dzień. Tłum jest niesamowity.

To zdecydowanie był dobry dzień. Start był bardzo ważny i myślę, że spisaliśmy się dobrze. Potem Mercedes próbował utrudnić nam zadanie. Ale za każdym razem dobrze odpowiadaliśmy. Możemy być naprawdę zadowoleni z występu całego zespołu.

GP Holandii: kawał taktycznego ścigania i świetny występ Kubicy
GP Holandii: kawał taktycznego ścigania i świetny występ Kubicy, fot. materiały prasowe / Mercedes

Świetny występ Roberta Kubicy

Robert Kubica wystartował w Grand Prix Holandii Formuły 1 w barwach zespołu Alfa Romeo Racing Orlen, zastępując Kimiego Räikkönena. U fińskiego zawodnika, który w mijającym tygodniu ogłosił zakończenie sportowej kariery po obecnym sezonie, pozytywnie zdiagnozowano COVID-19.

Grand Prix Holandii to pierwszy wyścig Formuły 1 od niemal dwóch lat, w którym ścigał się Polak.  

Robert Kubica ruszający z 16 pola, ukończył Grand Prix Holandii na 15 pozycji. Po bardzo długim stincie na pośredniej mieszance, Polak został wyposażony w twarde opony i zaliczył niezwykle udaną końcówkę wyścigu. Szybko zbliżył się do poprzedzających go zawodników i podczas finałowego okrążenia wygrał pojedynek z Nicholasem Latifim z Williamsa.

Postawa Roberta Kubicy jest niezwykle imponująca. Polski kierowca mimo że występował na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów w kilku piątkowych treningach, to nie miał okazji przećwiczyć w ich trakcie wszystkich procedur czy wypróbować różnych ustawień samochodu. Kubica nie miał też tyle czasu co jego rywale, by zapoznać się z wymagającym torem Zandvoort, a mimo wszystko był w stanie nawiązać z nimi walkę.

Pytany o swoje wrażenia z Grand Prix Holandii, Kubica odpowiedział:

Wyścig był trudny. Krótko przed wskoczeniem do samochodu spotkałem George’a Russella. Spytał mnie, jak będzie. Odpowiedziałem, że zapewne niełatwo, a on powiedział, iż to prawdopodobnie najbardziej wymagający fizycznie tor.

Spodziewaliśmy się, że wyścig będzie szarpany, pojawią się neutralizacje, żółte flagi itp. Nic się jednak nie stało. Było trudno również pod względem mentalnym. Dzieje się wiele rzeczy, których nie znasz. Nie wiesz, jak zachowa się samochód, ile przyczepności stracisz. Nigdy tutaj nie jeździłem na pośredniej czy twardej mieszance. Ostatni raz walczyłem z innymi samochodami w 2019 roku.

Robert Kubica wyznał również, że pierwszy raz od 2010 roku mógł się naprawdę pościgać.

Podejrzewam, że po raz pierwszy od 2010 roku… OK, byłem w stawce w sezonie 2019, ale tak naprawdę się nie ścigałem. Dziś P15. Były momenty fajnej walki, z Vettelem, a w końcówce z Latifim. Nie było łatwo, ale jestem usatysfakcjonowany.

Pytany jak od strony „technicznej” poradził sobie z występem na ostatnią chwilę, polski zawodnik odparł:

Jestem kierowcą rezerwowym od minionego roku, ale przez ten czas wykonałem może trzy starty. Nawet gdy jeździsz w piątek, nie próbujesz atakować wjazdu do alei. Oczywiście, jesteś kierowcą rezerwowym, ale nigdy do końca nie myślisz o tym, że to się wydarzy [i pojedziesz w wyścigu]. Trudno podejmować ryzyko, gdy wskakujesz na ostatnią chwilę. To jak dać tenisiście rakietę po dwóch latach przerwy i kazać mu zagrać mecz na Wimbledonie.

Start z punktu widzenia procedury nie był idealny. Jestem kierowcą rezerwowym, ale nie wszystkie rzeczy są optymalizowane pod moim kątem. Miałem jednak duże wsparcie zespołu, inżynierów. Pierwszy raz miałem inżyniera, który mówił na każdym okrążeniu, a ja to akceptowałem. Zwykle tego nienawidzę, ale teraz „nawigowało” mnie to przez trudną część wyścigu i sporo mi pomogło.

Jak swój występ podczas Grand Prix Holandii podsumował Robert Kubica?

Dziś czułem, że po raz pierwszy od 2010 roku mogłem się pościgać w Formule 1. I nawet w tych okolicznościach i z tymi problemami, było pewnie łatwiej niż w 2019 roku. W porządku, pewnie wiele rzeczy mógłbym poprawić, gdy sobie to na spokojnie podsumuję, ale wracam do domu zadowolony.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze