Forda Mondeo nie kupisz już z silnikiem benzynowym!

Odważna decyzja Forda ma swoje uzasadnienie w statystykach sprzedaży, ale sądzimy, że nie tylko to zadecydowało o jej podjęciu.

Wszystko obecnie wskazuje na to, że zmierzamy ku elektrycznej motoryzacji, a przystankiem na drodze ku niej są samochody hybrydowe. Ostatnio swoją ofertę o takie modele bardzo rozbudował Ford, na przykład oferując nową Kugę z aż trzema rodzajami napędu hybrydowego (mild, klasycznym oraz plug-in). Z kolei nowa odsłona Explorera powróciła do Europy wyłącznie jako hybryda ładowana z gniazdka.

W stronę elektrycznej motoryzacji coraz bardziej przesuwa się także Mondeo, z którego gamy zniknęły jednostki benzynowe. Pozostała jedynie hybryda oraz trzy diesle. Producent motywuje swoją decyzję wyraźnym wzrostem zainteresowania zelektryfikowaną odmianą. Przykładowo w Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech aż 75 procent aut sprzedanych przez siedem pierwszych miesięcy 2020 roku, miało napęd hybrydowy. W skali Europy odpowiada on za 1/3 sprzedaży, co oznacza wzrost o 25 procent, w porównaniu do 2019 roku.

Ford Mondeo Hybrid – test: ciekawa alternatywa

Za decyzją Forda stać mogą także coraz większe restrykcje dotyczące emisji CO2, narzucane przez Unię Europejską, a także związane z nimi kary. Nie jest tajemnicą, że ilość dwutlenku węgla wydobywająca się z rury, wynika bezpośrednio z ilości spalonego paliwa. Premiuje to oszczędne rodzaje napędu, jak hybrydy oraz diesle.

Ford Explorer Plug-In Hybrid – pierwsze jazdy za nami!

W przypadku Forda Mondeo mówimy o 2-litrowym silniku benzynowym, który we współpracy z motorem elektrycznym daje w sumie 187 KM. Moc trafia na przednie koła za pośrednictwem skrzyni eCVT. Przyspieszenie do 100 km/h trwa 9,2 s, a średnie spalanie to 5,6 l/100 km. Auto dostępne jest jako sedan oraz kombi (minimalnie gorsze osiągi) i w dwóch wersjach wyposażenia. Do wyboru jest bogato wyposażona Titanium (147 580 zł) oraz topowa Vignale (169 850 zł).

16 zelektryfikowanych modeli Forda wjedzie na rynek europejski do 2022 roku

Zwolennicy klasycznych układów napędowych mają do wyboru diesla 2.0 EcoBlue w trzech wariantach mocy – 120, 150 oraz 190 KM, z których najmocniejszy dostępny jest z napędem AWD. Ceny kształtują się od 119 810 zł do 180 490 zł.

Najnowsze

Rząd wprowadza nowy podatek dla kierowców – od wagi samochodu!

Na szczęście mowa o rządzie francuskim, który wpadł niedawno na nowy pomysł zniechęcenia swoich obywateli do kupowania samochodów. Wszystko oczywiście w ramach ekologii i dobra nas wszystkich.

Niemal rok temu pisaliśmy o tym, że francuski rząd zdecydował się dokręcić śrubę właścicielom paliwożernych samochodów, znacząco podnosząc na nie podatki. Dementowaliśmy przy okazji ówczesne doniesienia medialne, jakoby podatki te dotyczyły konkretnie SUV-ów. Teraz nadsekwański rząd wpadł na pomysł zupełnie nowego podatku, jaki nałoży na kierowców, który zapewne ponownie niektóre media okrzykną „podatkiem od SUV-ów”.

Francja podnosi podatki na SUV-y, tylko nikt nie wie co to znaczy

Tym razem chodzi o kary za zakup ciężkich samochodów. Wiadomo jaka logika za tym stoi – cięższe auto więcej pali, więc emituje więcej spalin. Ustalona wartość graniczna to 1800 kg. Powyżej niej trzeba będzie zapłacić 10 euro za każdy nadmiarowy kilogram. Coś nam to przypomina, choć w pamiętnej scenie naliczanie odbywało się w drugą stronę.

Dodajmy jeszcze, że według pierwotnego projektu, kara miała być naliczana już powyżej 1400 kg, co uderzyłoby także w osoby kupujące stosunkowo nieduże auta popularnych marek. Obecnie rząd uderzy po kieszeni głównie właścicieli największych modeli producentów premium. Dla przykładu na wiążemy do naszego, podanego przed rokiem… przykładu, pokazującego, że nawet decydując się na dużego SUV-a popularnej marki, nie narazimy się na nową karę. Mowa o modelu „Citroen Nowy SUV C5 Aircross Hybrid” (Francuzi naprawdę nadal nazywają tak swoje auta), czyli najcięższej wersji tego SUV-a klasy średniej. Waży on 1770 kg, więc osoby nim zainteresowane nie zostaną zaskoczone dodatkowymi wydatkami.

Niemcy protestują przeciw hybrydom plug-in. Uważają je za nieekologiczne i szkodliwe!

To w ogóle jest kolejny wątek, ponieważ autami szczególnie narażonymi na kary za dużą masę własną, są te ze zelektryfikowanym układem napędowym. Coraz popularniejsze hybrydy plug-in ważą nawet po 200-400 kg więcej, niż ich spalinowe odpowiedniki, głównie za sprawą baterii. Czy to oznacza, że samochody, które mają być preludium do w pełni ekologicznej motoryzacji, zostaną obłożone podatkiem ekologicznym? Byłaby to paradoksalna decyzja, ale jeszcze nie zapadła. Pewne jest tylko zwolnienie z płacenia nowej kary osób kupujących samochody elektryczne. Nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 2021 roku.

Najnowsze

Zaprojektował współczesną wersję Malucha! Auto ma szanse na wejście do produkcji?

Zagraniczne media rozpisują się o tym projekcie, mówiąc o 126 jako kultowym modelu, który zastąpił „pięćsetkę”. Można odnieść wrażenie, że trochę zapomnianym modelu, w kontekście sukcesu uwspółcześnionego 500. Czy ta nowoczesna wizja Malucha to szansa na powtórkę z historii i ponowną zmianę warty?

Autorem projektu Fiat 126 Vision jest współtwórca włoskiego MA-DE Studio, Andrea Della Vecchia, który nakreślił go wraz z pomocą swojego asystenta Giuseppe Cafarelliego. Samochód wzorowany jest oczywiście na włoskiej odsłonie modelu 126, która zadebiutowała na salonie samochodowym w Turynie w 1972 roku.

Polacy zbudowali elektrycznego Malucha

126 Vision jest znacznie bardziej masywny od swojego poprzednika i zabrakło w nim takich elementów, typowych dla aut z epoki, jak odstające, chromowane zderzaki oraz chromowane kołpaki czy lusterka. Poza tym wszystko się zgadza – od niemal pionowego przodu, poprzez zachodzącą na boki maskę, przednią szybę pochyloną pod niewielkim kątem, na ściętym słupku C kończąc.

Charakterystyczny kształt mają także przednie reflektory, podkreślone diodową sygnaturą w kształcie litery U oraz tylne światła. Auto otrzymało nawet szerokie, poziomie przetłoczenie z boku, zupełnie jak oryginalne 126.

Tom Hanks – ”zachwycony, zszokowany i zaskoczony” Maluchem!

Projektanci nie podzielili się niestety zdjęciami wnętrza, ale mamy wrażenie, że równie udanie łączy ono klasyczne, spartańskie wnętrze z elementami nowoczesności. Ponieważ jest to jedynie projekt studia stylistycznego, nie ma żadnych informacji na temat kwestii technicznych. Wiadomo jedynie, że jest to auto elektrycznie. Wierzymy, że z silnikiem umieszczonym z tyłu pod podłogą, dzięki czemu zachowano by klasyczny układ, niczym w Maluchu, a do tego auto miałoby dwa bagażniki, jak wersja Bis.

Na koniec najważniejsze pytanie – czy 126 Vision ma szanse na wejście do produkcji? Niestety raczej niewielkie. Auto musiałby produkować Fiat, który pokazał przecież w tym roku nową, elektryczną odsłonę „pięćsetki”. Pozostawia także w ofercie dotychczasową, spalinową wersję modelu 500, obecną na rynku od 2007 roku. Włosi zbudowali wokół niego niemal osobną markę (z modelami 500L i 500X) i nie robili tego po to, żeby teraz budować świadomość konsumentów wokół nowego produktu. Kolejny elektryczny model z segmentu A nie jest im potrzebny, a plany dotyczące segmentu B zdradza koncepcyjne Centoventi. Może gdyby projekt 126 Vision pojawił się zanim zaczęto we Fiacie rozmawiać o nowej generacji „pięćsetki”, dałoby się wprowadzenie nowego modelu spiąć klamrą historyczną. A tak…

Fiat 500 w nowej odsłonie. Teraz tylko elektryczny

A jakie jest wasza opinia na temat Fiata 126 Vision? Podoba wam się? Rozważalibyście zakup takiego auta, gdyby weszło do produkcji?

Najnowsze

Wynajął auto na minuty, żeby popisać się na parkingu. Szybko pożałował

To niestety jeden z problemów firm oferujących wynajem samochodów na minuty. Nigdy nie wiadomo, kto wsiądzie za kierownicę i co zrobi z autem.

Jak można wesoło spędzić czas z kolegami, fanami motoryzacji? Niektórzy uważają, że świetnym pomysłem jest „driftowanie” na ręcznym i palenie gumy na parkingu. Pół biedy, kiedy ktoś robi to własnym autem. Niektórzy „miłośnicy” motoryzacji wpadli jednak na pomysł, żeby katować cudze samochody.

Rozbił w krzakach Wranglera z carsharingu! Był pijany?

Jak to zrobić? Najprościej wynajmując auto na minuty. Rejestracja jest prosta, wystarczy mieć prawo jazdy i kartę kredytową. Z nikim nie trzeba rozmawiać, przed nikim się tłumaczyć. Znajdujesz wolne auto, uruchamiasz smartfonem i robisz co chcesz. Przynajmniej w teorii.

To koniec aut elektrycznych w Polsce? Przynajmniej w carsharingu

Na nagraniu zobaczycie takiego właśnie miłośnika piłowania na ręcznym nie swoich samochodów. Szybki nawrót wokół latarni na parkingu pod wielkopowierzchniowym sklepem „znanej sieci” wyszedł prawie profesjonalnie. Rozochocony „,mistrz kierownicy” wcisnął mocno gaz, wykorzystując pełnię potencjału litrowego silnika, i ponownie chciał zaszpanować na ręcznym, tym razem tuż przed kolegami, kręcącymi wszystko z drugiego samochodu.

Marzysz o przejażdżce BMW i8? Teraz spełnisz to marzenie za grosze!

Tu jednak nastąpił kres możliwości naszego bohatera, który uderzył w auto kolegów. Nie znamy dalszego ciągu historii, ale firmy carsharingowe mają zwykle bardzo rozbudowany monitoring, który rejestruje wszystkie niewłaściwe zachowania i agresywną jazdę. Można założyć, że kierujący Seatem Aroną już dowiedział się, ile będzie kosztowała go „przyjemność” katowania cudzego auta. W regulaminie firmy Panek czytamy, że „używanie hamulca ręcznego podczas jazdy, drift, utrzymywanie obrotów silnika powyżej 5000/min” kosztuje 1000 zł plus koszt powstałych szkód. A naprawy nowych aut w ASO nie są tanie.

Najnowsze

Kobieta cudem uniknęła zmiażdżenia przez betoniarkę

Bliskie spotkania aut osobowych z ciężarówkami nie zawsze muszą kończyć się tragicznie. Chyba że ważący dziesiątki ton pojazd przewróci się na osobówkę.

Historia zna podobne sytuacje, w których pojazdy ciężarowe z jakiegoś powodu przewracają się na bok, na auta osobowe. Dla podróżnych osobówki niemal zawsze kończy się to tragicznie. Tutaj mogło być podobnie.

Ciężarówka wprasowała osobówkę w betonowóz

Kierowca czteroosiowej betonomieszarki chyba zapomniał za kierownicą jakiego pojazdu siedzi. Chociaż jechał z góry i widział przed sobą bardzo ciasny zakręt, nie zamierzał mocno hamować. Siła odśrodkowa (która działała przecież także na płynny ładunek!) zrobiła swoje i pojazd przewrócił się na bok.

Bus wepchnął osobówkę prosto pod koła ciężarówki!

W tym samym czasie z naprzeciwka nadjechało auto osobowe. Za kierownicą matka jadąca z dziećmi. Nagle zobaczyła przewracającą się na nią betoniarkę, a po prawej miała tylko wąski chodnik koło budynku, częściowo zagrodzony barierą energochłonną (najwyraźniej w tym miejscu niejeden kierowca przestrzelił zakręt). W ostatniej chwili udało jej się tam wcisnąć, prawdopodobnie uszkadzając prawy róg samochodu o schody do budynku. Upadająca betoniarka zawadziła tylko niegroźnie o dach, wybiła boczną szybę oraz karoserię poniżej.

Najnowsze