Filmy i wywiady z Verva Street Racing 2011

Poczuj atmosferę Verva Street Racing oglądając filmowe relacje z wydarzenia i zapoznaj się z opiniami Krzysztofa Hołowczyca, Jacka Czachora, Michała Bębenka oraz Kuby Przygońskiego na temat ich startów w wyścigach ulicznych.

BMW X3 CC Krzysztofa Hołowczyca – bawarska broń naszego kierowcy w Rajdzie Dakar 2012.
fot. Katarzyna Frendl

 

 

Relację z Verva Street Racing przeczytasz tutaj, a zdjęcia z imprezy obejrzysz tu

Najnowsze

Galeria zdjęć z Verva Street Racing 2011

Na Verva Street Racing zgromadzono w zeszłą sobotę mnóstwo przeróżnych dyscyplin sportów motorowych - od Formuły 1 przez rajdy, wyścigi ciężarówek, wyścigi rodem z Le Mans, drifting, czy motocyklowy FMX i stunt. Oto nasza fotorelacja z tego wydarzenia.

Tomek Kuchar w samochodzie rodem z NASCAR na Verva Street Racing w Warszawie.
fot. Katarzyna Frendl

 

Emocje Verva Street Racing jeszcze nie przebrzmiały – oto galeria zdjęć z warszawskich wyścigów w centrum stolicy.

Relację z Verva Street Racing przeczytasz tutaj, a filmy z imprezy obejrzysz tu

Spodobał Ci się samochód, w którym startował Tomek Kuchar? Przeczytaj o najszybszych kobietach w historii NASCARkliknij tutaj.

Najnowsze

Półfinał Kia Lotos Race w Koszalinie

Marek Buga, Jacek Kondratowicz i Szymon Rogacewicz to pierwsza trójka finalistów konkursu Kia Lotos Race, jaka została wyłoniona podczas pełnych dramaturgii, półfinałowych wyścigów kartingowych.

Zwycięzcy finału w Koszalinie.
fot. Kia

Młodzi kandydaci do tytułu mistrza kierownicy stoczyli zacięty, ale czysty bój z konkurentami, swoimi możliwościami i pogodą. To właśnie ten ostatni element odgrywał kluczową rolę podczas półfinałowych rozgrywek na torze Motopark w Koszalinie. Deszcz przeplatany ze słońcem, na zmianę śliski i przyczepny tor stworzyły widowisko i emocje godne najwyższej klasy wyścigów. 39 półfinalistów pojawiło się na koszalińskim, malowniczym obiekcie, by rozegrać między sobą batalię o trzy miejsca w finałowym szkoleniu w ośrodku Tomasza Kuchara Rallyland. 

Wszyscy to amatorzy, ale z ogromnym sercem do sportu motorowego, z wielkimi chęciami i nadziejami na spełnienie swych marzeń i ambicji.

Podzieleni na cztery grupy rozpoczęli treningi oraz próby czasowe, po których do wyścigów przedfinałowych miało wystartować 32 zawodników. Aura jednak zdecydowanie zbyt okrutnie potraktowała jedną tylko grupę podczas czasówki, fundując im ulewę i całkowicie mokry tor. Aby zachować równe szanse, w dodatkowym biegu przedfinałowym zarządzonym przez głównego sędziego zawodów Sławomira Stańczyka, z tej grupy wyłoniono jednego uczestnika finałowych zmagań.

Każdy z biegów eliminacyjnych oraz finał dostarczyły maksimum emocji uczestnikom i widzom. Co podkreślali sędziowie mimo że na torze nie rywalizowali zawodowcy, to walka między nimi o awans była bardzo czysta i nie budząca zastrzeżeń.

Uczestnicy półfinału Kia Lotos Race w Koszalinie.
fot. Kia

Dyrektor sportowy Kia Lotos Race, Tomasz Kuchar także był pod ogromnym wrażeniem zapału, woli walki i umiejętności jakie prezentowali uczestnicy pierwszego półfinału. Popularny kierowca rajdowy, w którego ośrodku będą szkoleni finaliści konkursu przyznał, że dawno nie oglądał tak emocjonujących zawodów.

Wyścig kończący koszalińskie zmagania odbył się już bez pogodowych ingerencji, ale do końca trzymał w napięciu, gwarantując kibicom niezapomniane wrażenia.

Zwyciężył w nim Marek Buga z Żukowa, który do gokarta po raz pierwszy wsiadł tylko dlatego, że chciał sprawdzić się w Kia Lotos Race. Dziewiętnastolatek przyznał, że nie liczył na zwycięstwo:

„Miałem nadzieję, że uda mi się wejść do grupy walczącej na torze po kwalifikacjach czasowych. Pomogła mi trochę pogoda, ale to tylko potwierdza słowa, które słyszałem od wielu uznanych zawodników, w tym sporcie trzeba mieć szczęście i najwyraźniej teraz mi dopisało. Wyścig był bardzo wyrównany, a stawka wysoka. Rywale potrafili jeździć. Jest super!”.

Walka była trudna, ale w duchu fair play.
fot. Kia

O drugą pozycję do samej mety walczył Jacek Kondratowicz. Dwudziestoczterolatek z Barczewa swój awans do Rallylandu określił jako spełnienie marzeń.

„Bardzo chciałem być w półfinale i to mi si udało, ale wejście do finałów przy tak mocnej konkurencji, to niesamowite. Jestem bardzo zadowolony, bo tak naprawdę dzisiaj spełniło się moje marzenie”.

Spełniło się ono także zdobywcy trzeciego miejsca, 22-letniemu Szymonowi Rogacewiczowi z Sopotu.

„Liczę na to, że to dopiero początek i że zaczynam swoją karierę. Swoje sportowe konto mam zupełnie czyste. Mam nadzieję, że jak najwięcej nauczę się podczas pobytu w Rallylandzie. A główna nagroda? Wiadomo, że każdy z nas chce ją wygrać”. 

Półfinały Kia Lotos Race 2011 zostaną jeszcze rozegrane w pięć kolejnych sobót lipca w Zielonej Górze, Radomiu, Opolu, Lublinie i Warszawie. W sierpniu szczęśliwi finaliści zawitają na dziesięciodniowe szkolenie i rozstrzygnięcie konkursu do szkoły Rallyland. Trafią tam w ręce instruktorów zorganizowanych pod okiem Tomasza Kuchara, którzy zajmą się ich edukacją związaną przede wszystkim z samochodowymi wyścigami, ale nie wyłącznie. W dniach 15-25 sierpnia poznają teorię i praktykę wyścigów samochodowych, sprawdzą swoją kondycję fizyczną, wezmą udział w szkoleniach medialnych, psychologicznych oraz dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zwycięzca imprezy otrzyma m.in. samochód w pełni przygotowany do udziału w wyścigach przyszłorocznego pucharu Kia Picanto. 

Organizatorem imprezy jest firma Kia Motors Polska wraz z Lotos Oil a partnerami są Santander Consumer Bank, PZU, Carolli Cart i Arroxx. Wsparcia w kwestiach związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego udziela Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. 

Więcej na www.kialotosrace.pl

Wszystkiego o Kia Lotos Race dowiesz sie ze specjalnej sekcji na Motocaina.pl kliknij tutaj.

Najnowsze

GP Europy – Treningi i kwalifikacje w Walencji

Pierwszy trening do GP Europy miał być odpowiedzą, czy znajdzie się ktoś, kto pokona Vettela. Niestety, jak to zawsze bywa podczas treningów, każdy z zespołów stosował dość dobry kamuflaż.

Ogólnie rzecz biorąc pierwszy trening nie dostarczył kibicom żadnych emocji. Co prawda mogliśmy obserwować testerów, ale tylko jeden z nich podniósł na chwilę adrenalinę. Nico Hulkenberg – bo o nim mowa, który prowadząc bolid di Resty, rozbił się na swoim siódmym okrążeniu na dohamowaniu do zakrętu nr 12. Uszkodzeniu uległo najbardziej tylne zawieszenie, a żółte flagi powiewały nad torem tylko, a może aż cztery minuty.

Kierowcy niechętnie wyjeżdżali na tor, ponieważ był „zielony”, czyli w ogóle nie był przyczepny, dlatego czekali aż inni nagumują tor. Problemy z prowadzeniem bolidu miał inny Karun Chandhok, który został poinformowany o problemach ze skrzynią biegów przez co musiał zjechać do boksu. Kierowcy dość sennie pokonywali okrążenia, a ze względu na brak przyczepności uzyskiwane czasy były dość słabe. Ostatecznie pierwszy trening wygrał Webber, drugi dość sensacyjnie Pietrow, a trzeci Alonso. W samej końcówce, niektórzy z kierowców zdecydowali się na szybki wyjazd, jednak awaria bolidu Glocka i żółte flagi nie spowodowały zmian w tabeli.

Druga sesja treningowa od samego początku była pechowa dla di Resty. Uszkodzenia z pierwszej sesji dokonane przez Hulkenberga okazały się na tyle poważne, że Szkot wyjechał na tor dopiero pod sam koniec sesji i miał czas na przejechanie zaledwie paru kółek. Od samego początku na torze mogliśmy oglądać Jarno Trullego, którego bolid po awarii skrzyni biegów miał przejść szereg testów i kontrolę samego bolidu. Na szczęście bolid nie sprawiał problemów i Włoch mógł kontynuować trening. Druga sesja to głównie walka pomiędzy dwójką kierowców Ferrari oraz Vettelem, którzy podróżując na mieszance pośredniej poprawiali czasy do czasu aż na czele pojawił się Nick Heidfeld. Jednak nie była to żadna sensacja, ponieważ Niemiec korzystał z miękkiej i szybszej mieszanki opon. Nie minęło sporo czasu, a na czele znów mieliśmy bolid RBR.

Na 20 minut przed końcem sesji część kierowców postanowiła potestować program wyścigowy i obciążyć bolidy dość sporą ilością paliwa. Monotonię zakłócił jedynie Schumacher, który wskoczył na czwartą lokatę. Na czele widniało nie nazwisko Vettela, a Alonso, który przed dociążeniem bolidu uzyskał czas 1:37,968.

 

Mechanicy cały czas dbają o opony.
fot. Pirelli

Trzeci trening to już walka o jak najlepsze ustawienia na kwalifikacje oraz okres testowania miękkiego typu opon. Znów bezkonkurencyjny okazał się Sebastian Vettel, który o prawie sekundę wyprzedził drugiego Alonso. Jedynym incydentem w tej sesji był błąd na dohamowaniu do ostatniego zakrętu wpadł poślizg i „jadąc” bokiem lekko uderzył w bandę uszkadzając przednie skrzydło.

 

Kwalifikacje to już istny popis Vettela oraz Webbera. Jednym słowem: dublet. Podczas pierwszej części czasówki standardowo już odpadła dwójka HRT, Virgin oraz Lotus, a do nich dołączył Alguersuari. Druga część czasówki to ogromny pech Pietrowa. Rosjanin, będąc na ostatnim, 10. premiowanym miejscu został w samej końcówce zepchnięty przez Adriana Sutila i tym samym, Force India odnotowało najlepszy wynik w tym sezonie. Obok Rosjanina odpadli też di Resta, Kobayashi, Barrichello, Maldonado, Perez oraz Buemi. Trzecia część to już walka o miejsca 2-10, ponieważ każdy wiedział, że pierwsze miejsce Vettelowi może odebrać błąd lub kolizja. Warto dodać, że Mark Webber mimo drugiego miejsca stracił sporo czasu do Vettela, a Felipe Massa zajmując piątą pozycję, jechał z inną specyfikacją przedniego skrzydła niż Hiszpan, który był trzeci. Dwójkę Ferrari rozdzielił Lewis Hamilton. Dwa ostatnie miejsca zajęli Heidfeld i Sutil, którzy postanowili zaoszczędzić komplet miękkich opon i w ogóle nie odnotowali czasu.

 

Vettel znów wygrywa kwalifikacje.
fot. Pirelli

Wygląda na to, że nawet zakaz o zmianie mapowanie silnika nie jest wstanie zatrzymać dwójki RBR.

 

 

Najnowsze

Race of Champions zmieni lokalizacje

Czarne chmury zawisły nad organizacją tegorocznego Race of Champions. Organizatorzy zmuszeni zostali do rozpoczęcia poszukiwań innej lokalizacji niż Commerzbank-Arena we Frankfurcie, gdzie miała się odbyć impreza. Powód? Rozgrywki piłkarskiej II ligi niemieckiej.

– Ta wiadomość dotarła do nas bardzo późno i jest całkowitą niespodzianką. Naszym priorytetem jest znaleźć jak najlepszą alternatywę dla fanów, których musimy przeprosić za brak imprezy we Frankfurcie – mówił Frederik Johnsson, współorganizator.

Michael Schumacher i Sebastian Vettel.
fot.ROC

Mamy nadzieję, że jak najszybciej znajdziemy nową lokalizację. Mogę wszystkich zapewnić, że Race of Champions 2011 odbędzie się w Niemczech – dodał.

 

Na dzień dzisiejszy organizatorzy nie mogą jeszcze potwierdzić, gdzie konkrentnie odbędzie się event. Zapewniają jedynie, że termin pozostaje bez zmian. Kibice, którzy już nabyli bilety mają prawo do ich zwrotu. Oczywiście jeśli tego nie zrobią, wejściówki bedą ważne w nowym miejscu organizacji imprezy.

Najnowsze