Karolina Chojnacka

Fiat będzie marką w 100% elektryczną

Jeśli chcecie kupić Fiata z silnikiem spalinowym, to musicie się pośpieszyć. Już niedługo włoska marka będzie oferować kierowcom wyłącznie elektryczne samochody.

Fiat zadeklarował, że do 2030 roku stanie się marką w 100% elektryczną. Wycofywanie silników spalinowych zacznie się od 2025 roku, czyli dość szybko.

Oliver Francois, dyrektor zarządzający Fiata, oficjalnie zapowiedział, że między 2025 rokiem a 2030 gama modelowa Fiata stanie się wyłącznie elektryczna:

Decyzja o wprowadzeniu nowej 500-tki, elektrycznej i wyłącznie takiej, została podjęta przed Covid-19. Już wtedy zdawaliśmy sobie sprawę, że świat nie może iść na dalsze „kompromisy”. W rzeczywistości lockdown był tylko ostatnim z ostrzeżeń, jakie otrzymaliśmy.

Dla wielu fanów motoryzacji decyzja ta może wydać się szokująca, zwłaszcza że spalinowe modele wciąż stanowią znaczącą gałąź przychodów marki, ale to konieczny krok naprzód. Stellantis za pośrednictwem Fiata ma zamiar zrewolucjonizować rynek motoryzacyjny. Firma chce teraz zainwestować w rozwój technologii baterii oraz infrastruktury szybkiego ładowania. Celem jest stworzenie elektrycznych samochodów o cenie i praktyczności spalinówek. Czy im się to uda?

Najnowsze

Paula Lazarek

Skoda Enyaq iV Sportline z polskim cennikiem. Tanio nie jest

Czarne elementy nadwozia, duże obręcze kół ze stopów lekkich i obniżone sportowe zawieszenie nadają modelowi sportowego charakteru i podkreślą jego dynamikę.

Skoda Enyaq iV Sportline to odmiana wyróżniająca się sportowymi elementami nadwozia oraz wnętrza. Kierowcy w Polsce będą mieli do dyspozycji dwie wersje napędu. Dostępny już teraz Enyaq 80 jest wyposażony w akumulator o pojemności 82 kWh i może pokonać do 534 km na jednym ładowaniu. Silnik elektryczny umieszczony przy tylnej osi generuje w tym wariancie maksymalnie 204 KM. Akumulator o takiej pojemności zostanie wykorzystany również w modelu Enyaq 80x z napędem na cztery koła i mocą 265 KM. Ta wersja będzie dostępna w drugiej połowie 2021 roku.

Dostępne w standardzie sportowe zawieszenie zostało obniżone o 15 mm z przodu i 10 mm z tyłu. Dla bardziej wymagających klientów przygotowano opcjonalne adaptacyjne zawieszenie DCC. Prowadzenie wersji Sportline poprawia także seryjny progresywny układ kierowniczy

Polerowane, czarne elementy nadwozia sprawiają, że Enyaq Sportline prezentuje się bardziej dynamicznie. Przyczynia się do tego efektowny grill, obramowania szyb, relingi dachowe i dyfuzor tylnego zderzaka. Całość wieńczą detale, takie jak czarne oznaczania modelu na tylnej klapie oraz emblematy Sportline. Do standardu należą polerowane 20-calowe obręcze kół ze stopów lekkich Vega a opcjonalnie otrzymamy 21-calowe Betria

Projektanci wnętrz stworzyli specjalne opcje dla wersji Sportline. Tapicerka i podsufitka są czarne, a deska rozdzielcza jest obita skórą syntetyczną w tym samym kolorze z kontrastującymi szarymi szwami. Dywaniki ze sportową szarą lamówką doskonale współgrają z resztą wnętrza. Do standardu należą też czarne, sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. Są obite mikrofibrą i mają szarą lamówkę. Trójramienna, sportowa kierownica pokryta skórą ma kontrastujące szare szwy, a dolne ramiona zdobi emblemat z napisem Sportline. Również aluminiowe nakładki na pedały akcentują sportowy wygląd tej wersji.

Cena Skody Enyaq Sportline iV 80 startuje od 232 800 zł.

Najnowsze

Tesla Model S Plaid+ anulowana! Elon Musk znowu zmienił zdanie

Założyciel Tesli znany jest z kontrowersyjnych i zaskakujących decyzji, które lubi podejmować nagle, dezorientując zarówno klientów, jak i inwestorów. Nie inaczej było tym razem, kiedy nagle uznał, że zapowiedziana i wyceniona już odmiana, jednak nie będzie dostępna.

Musk nie jest typem człowieka, który lubi wyznaczać sobie granice i ograniczać rozwój projektów, uznając, że dotychczasowe wyniki są zadowalające i nie ma sensu mierzyć wyżej. Taka osoba byłaby  wręcz przeciwieństwem Muska. Dlaczego więc podjął ostatnio taką, a nie inną decyzję?

Tesli nie kupisz już za bitcoiny, bo to „nieekologiczne”

Tesla Model S od początku była autem, które miało robić ogromne wrażenie. Swoim wyglądem, zastosowanymi rozwiązaniami, a przede wszystkim osiągami i zasięgiem. Szybko zdobyła wierne grono fanów, upajających się niesamowitymi osiągami amerykańskiego elektryka. Aż wreszcie zadebiutowało Porsche Taycan, które swobodnie mogło się mierzyć z Modelem S na prostej, a znacząco przewyższało go pod każdym innym względem, jak na przykład prowadzenie czy jakość wykonania.

Tesla Model 3 zafundowała kierowcy nie lada niespodziankę…”kierownica mi odpadła”!

Dla Muska musiała być to potwarz i zapowiedział stworzenie wersji Plaid – trzysilnikowej, generującej 1020 KM, która przyspiesza do 100 km/h w 2,1 s, może jechać 322 km/h i ma 628 km zasięgu. Miał to być prawdziwy potwór i to nie tylko na prostej. Auto powinno zadebiutować pod koniec bieżącego roku, a jego cena w Polsce to 529 990 zł.

Tesla celowo wprowadza klientów w błąd? Sąd nie ma co do tego wątpliwości

Założyciel Tesli szybko zdecydował się pójść jeszcze o krok dalej i zaproponować Model S w wersji „ostatecznej” – Plaid+. Jej silniki miały rozwijać ponad 1100 KM, przyspieszenie do 100 km/h zejść poniżej 2,1 s, a zasięg wzrosnąć do 837 km. Cena w Polsce to 654 490 zł.

Zaskakująca jest więc informacja, że odmiana Plaid+ jednak nie powstanie. Pomimo tego, że nawet w Polsce już ogłoszono jej cenę. Skąd taka decyzja? Musk twierdzi, że po tym jak poznał możliwości wersji Plaid, uznał, że niczego więcej nie potrzeba. Główna różnica polegała na wyraźnie zwiększonym zasięgu, ale zdaniem Muska nikt nie potrzebuje zasięgu tak dużego.

Podsumujmy to. Inżynierowie stworzyli już wersję Plaid+, ale założyciel firmy, wiecznie dążący do przekraczania kolejnych granic, każe wyrzucić ją do kosza. Ponieważ nikt nie pokonuje dystansów rzędu 800 km. A jeśli pokonuje, to z pewnością lubi zatrzymać się po drodze, zaś szybkie ładowarki Tesli znajdziemy najwyraźniej na każdym parkingu, więc żaden problem. Logiczne, prawda?

Tesla stworzyła nowy rodzaj baterii i zapowiada nowy, najtańszy model w ofercie

Cóż, nie do końca. Ale chyba mamy lepsze wyjaśnienie. Dodatkowe 200 km zasięgu wymagałoby użycia znacznie większej baterii, ale już teraz Model S ma akumulator o pojemności 100 kWh. Większy pewnie i tak by się nie zmieścił, a nawet jeśli, to byłby wyraźnie cięższy, pogarszając osiągi wersji Plaid+, które miały być lepsze, pomimo niewielkiego przyrostu mocy. Tesla mogła więc planować zastosowanie innego, bardziej wydajnego akumulatora. Tak się składa, że w marcu 2020 roku dowiedzieliśmy się, że producent „wkrótce” pokaże „superbaterie”. We wrześniu okazało się, że nowe baterie nie są jednak takie „super”, ale dają o 16 proc. większy zasięg. Chyba okazało się, że technologia nie jest jeszcze, mimo szumnych zapowiedzi, gotowa, a Muska jak zwykle poniosła fantazja. Nie przyzna się do tego publicznie, stąd gadka o tym, że auto oczywiście stworzyli, ale jest za dobre, żeby był sens je sprzedawać. Jasne.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Zmiana organizacji ruchu na autostradzie A4! Wszystko z powodu remontu

Na początku tego tygodnia została wprowadzona zmiana organizacji ruchu na autostradzie A4.

W związku z remontem dwóch wiaduktów w ciągu dwóch jezdni A4 nad drogą gminną w miejscowości Węgrzce Wielkie, wprowadzona została zmiana organizacji ruchu na autostradzie.

Wykonawca ma przeprowadzić remont nawierzchni jezdni i chodników, a także izolacji przeciwwodnej, ścianek zaplecznych, dylatacji i łożysk obiektów. Zabezpieczeniem antykorozyjnym objęta zostanie konstrukcja stalowa ustroju nośnego. Wyremontowane będą także balustrady, ekrany akustycznych, ekrany przeciwporażeniowe i odwodnienie pomostów.

Zmiana organizacji ruchu na autostradzie A4

Organizacja ruchu związana z remontem podzielona została na cztery etapy:

I etap (7-14 czerwca 2021 roku)

Na tym etapie będzie trwała budowa przejazdu awaryjnego (przełączki) w pasie rozdziału autostrady A4 za wiaduktem od strony Rzeszowa.

Zamknięte zostaną lewe pasy ruchu na obu jezdniach A4. Obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 80 km/h.

II etap (14 czerwca – 9 lipca 2021 roku)

Zamknięta zostanie lewa jezdna autostrady A4 w kierunku Krakowa.

Ruch pojazdów odbywał się będzie prawą jezdnią w kierunku Rzeszowa, w układzie pasów ruchu: dwa w kierunku Rzeszowa oraz jeden w kierunku Krakowa.

Obowiązujące prędkości wynosić będą: 60 km/h oraz 80 km/h w kierunku Krakowa i 80 km/h w kierunku Rzeszowa.

III etap (10 lipca – 4 sierpnia 2021 roku)

Zamknięta zostanie prawa jezdnia autostrady A4 w kierunku Rzeszowa.

Ruch poprowadzony zostanie lewą jezdnią w kierunku Krakowa, w układzie pasów ruchu: dwa w kierunku Krakowa oraz jeden w kierunku Rzeszowa.

Obowiązujące prędkości wynosić będą: 60 km/h oraz 80 km/h w kierunku Rzeszowa i 80 km/h w kierunku Krakowa.

IV etap (5 – 12 sierpnia 2021 roku)

Rozebrany będzie przejazd awaryjny (przełączka między jezdniami) od strony Rzeszowa. W trakcie rozbiórki zamknięte dla ruchu zostaną lewe pasy na obu jezdniach autostrady A4. Obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 80 km/h

Całkowite przywrócenie stałej organizacji ruchu planowane jest 12 sierpnia 2021 roku.

Źródło informacji: GDDKiA, opracowanie własne

Najnowsze

Kierowca nie rozumie co to znak STOP. Doprowadził do wypadku

Trudno w to uwierzyć, ale są wśród nas kierowcy, którzy dojeżdżając do każdego skrzyżowania są święcie przekonani o własnym pierwszeństwie, albo nie wiedzą czy je mają, lecz mało ich to interesuje.

Kamera monitoringu w Legnicy uchwyciła moment, w którym kierujący wyjechał prosto przed maskę drugiego samochodu. Uderzenie było tak silne, że dachował.

Pijany kierowca wyprzedzał na zakazie. Zabił swojego pasażera

Jakość nagrania nie pozwala na jednoznaczne określenie pierwszeństwa w tym miejscu. Zgodnie z opisem filmiku, kierowca jadący z góry miał znak STOP. Jak widać zupełnie się tym nie przejął i wjechał na skrzyżowanie, nawet nie zwalniając.

Najnowsze