Fabrizia Pons – wicemistrzyni świata rajdów samochodowych w rozmowie o Audi i napędzie quattro

W 1982 roku Michèle Mouton i Fabrizia Pons wywalczyły wicemistrzostwo w rajdach prowadząc Audi - do dziś żadna kobieta nie pobiła tego osiągnięcia w tego typu rajdzie. Jak z perspektywy czasu słynna pilotka rajdowa ocenia tamtą technologię?

Col de Turini – etap Rajdu Monte Carlo oraz San Romolo – jeden z najważniejszych asfaltowych odcinków specjalnych Rajdu San Remo to ważne miejsca w historii złotych lat rajdów samochodowych, które mają też bliskie związki z Audi. To właśnie na nich cztery pierścienie odnosiły w latach 80-tych ubiegłego wieku największe sukcesy. Tu także Fabrizia Pons, która w tamtych latach była pilotką Michèle Mouton – fabrycznego kierowcy Audi (obie zostały wicemistrzyniami świata w rajdach w roku 1982) oraz Sebastian Grams, dyrektor Audi Sport GmbH, odpowiadali o dawnych czasach, napędach quattro i silnikach pięciocylindrowych. Zamieszczamy najciekawsze fragmenty tej rozmowy.

Pani Pons, w latach ’80 XX wieku była Pani zarówno kierowcą, jaki i pilotką w największych rajdowych imprezach tamtych czasów. Która z tych ról była bardziej ekscytująca?

Fabrizia Pons: Jako kierowca zaczęłam jeździć już w roku 1976 i nawet wygrywałam w swojej klasie. Ale mimo to, nie mogłam znaleźć stałego miejsca w kokpicie w Grupie 2. W tym czasie pojawiła się okazja, by jeździć jako pilot z Luigim Battistolli, znanym również jako „Lucky”, który był w tamtym czasie bardzo utytułowanym włoskim kierowcą. Tak więc moje nazwisko pojawiło się nie tylko we włoskich gazetach po zwycięstwach w 1979 i 1980 roku, ale także w prasie w całej Europie. W ten sposób zauważyła mnie Michèle Mouton. Oczywiście, pomogło mi również to, że potrafiłam czytać pacenotes – czyli notatki do każdego zakrętu – po francusku.


Kierowcy rajdowi żartują czasem, że ich mózg siedzi po prawej stronie, czyli na fotelu pilota. Czy to prawda? Jaką rolę odegrało w tym Audi quattro?

Fabrizia Pons: To zależy. Na odcinkach specjalnych, takich jak np. jeździ się w Rajdowych Mistrzostwach Świata, tą ważniejszą częścią załogi jest bez wątpienia kierowca. Ale jeśli mówimy o rajdach długodystansowych, takich jak np. Rajd Dakar, w których chodzi o czystą nawigację, wtedy to właśnie pilot jest mózgiem zespołu. W latach 1981 i 1982 Audi quattro było praktycznie nie do pokonania, choć w 1982 roku nie udało nam się zdobyć tytułu mistrza świata. Ale otrzymałam za to Halda Trophy – wyróżnienie dla najlepszego pilota rajdowego, co było dla mnie wielkim zaszczytem. Aby wygrać, potrzebujesz nie tylko najlepszego samochodu, najlepszej załogi i najlepszego zespołu serwisowego, ale także odrobiny szczęścia – wszystko musi się idealnie zgrać.

Co składa się na legendę napędu quattro?

Fabrizia Pons: Pamiętam, że podczas moich startów układ napędu na cztery koła quattro nigdy nie stracił przyczepności. To techniczne rozwiązanie miało pozytywny wpływ na moją karierę i na całe życie. Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogę być małą częścią tej legendy. Przyszłam do Audi gdy quattro dopiero pokonywało swoje pierwsze kilometry. Mogłam być świadkiem rozwoju tej koncepcji od początku, aż do S1. Obserwowanie z jaką energią Audi rozwijało tę koncepcję i jak bez wątpliwości trzymało się wytyczonej ścieżki, było dla mnie niesamowitym i pouczającym doświadczeniem. Jeżdżenie w zespole Audi przez pięć lat, to było jak życie w wielkiej rodzinie. Audi było bardzo zdyscyplinowane – wiadomo, to niemiecki team, ale ja wniosłam do niego szczyptę włoskiej elastyczności. Przez lata była to fascynująca, a przede wszystkim udana mieszanka.

Fabrizia Pons



Pani Pons, w jakim stopniu uczestniczyła Pani wtedy w technicznym rozwoju napędu quattro?

Fabrizia Pons: Na początku przeprowadziliśmy całą masę testów. Potem brałyśmy udział w wielu rajdach, dzięki czemu quattro stawało się coraz lepsze. Dziś jestem dumna, że przyczyniłyśmy się do tego, że Audi wzięło pod uwagę wiele naszych spostrzeżeń z rajdów i wykorzystało je w seryjnej produkcji quattro. Tylko nieliczni producenci mieli dość odwagi i wytrwałości, by tak konsekwentnie dokonać transferu techniki ze świata motosportu do świata samochodów codziennego użytku.

Co Państwu najbardziej kojarzy się z trasami Col de Turini i San Romolo?

Fabrizia Pons: Mam z tamtych czasów mnóstwo miłych wspomnień, szczególnie związanych z Col de Turini. Kibice byli tam często na dwa dni przed rajdem, aby móc zająć najlepsze miejsca. To zawsze była wielka impreza, prawdziwe wydarzenie. Nigdy nie zapomnę momentów, gdy przejeżdżałyśmy obok kibiców. To było niewiarygodne! Ogromnym wyzwaniem był też wybór odpowiednich opon na Col de Turini. Podczas 22-kilometrowego etapu, prowadzącego z Moulinet do La Bollène, musiałyśmy zmierzyć się z różnymi warunkami, od asfaltu, przez śnieg, po lód. San Romolo to z kolei serce asfaltowych etapów Rajdu Sanremo. Uwielbiam ten rajd i mam z niego wspaniałe wspomnienia. Znam każdy centymetr liguryjskiego wybrzeża. To wspaniałe miejsce – również dlatego, że w 1981 roku wygrałyśmy tam jadąc właśnie Audi quattro.

Sebastian Grams: Szkoda, że nie mogłem tam wtedy być! Jako mały chłopiec, pod koniec lat 80. z wielkim przejęciem oglądałem te rajdy w telewizji. Walter Röhrl do dziś jest dla mnie bogiem. Podczas naszej imprezy chcemy na nowo rozbudzić tę szczególną atmosferę i za pomocą naszych elektrycznych modeli przenieść ją do przyszłości mobilności. Elektryczne quattro może najlepiej pokazać swoje atuty właśnie na takiej trasie z mnóstwem zakrętów. Nie mogę sobie też wyobrazić lepszego terenu, by udowodnić znakomite osiągi nowej, pięciocylindrowej jednostki napędowej.


Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze