Dodge Caliber Reloaded

"Maximize" to myśl przewodnia towarzysząca twórcom nowego Dodge'a Caliber Reloaded. Ma być wiele, za niewiele. A do tego maksymalnie wykorzystana przestrzeń...

Dodge prosto z USA, teraz w nowej wersji Reloaded
fot. Magda Drzewiecka

Dodge Caliber Reloaded to zupełnie nowe wnętrz, 5-drzwiowego modelu amerykańskiej marki. Muskularny z charakteru samochód oferuje zdaniem producenta mocną sylwetkę, funkcjonalność SUV’a, stylizację coupe i poręczność „street smart”.

Restylizowany środek samochodu dedykowanego dla 5 osób jest wygodny i obszerny. Zmianom uległy wykorzystane materiały oraz nowy design tablicy przyrządów: m.in powiększenie pokręteł sterujących oraz dodanie kolejnych, wygodnych schowków. Nowe wnętrze Caliber zawdzięcza próbom ulepszenia ergonomii auta, unifikacji jego wnętrza.

Dodge w nowej odsłonie oferuje wiele ciekawych funkcjonalności, między innymi:

– standardowe boczne kurtyny i wielostopniowe poduszki powietrzne (napełniają się zależnie od siły zderzenia);
– system MusicGate Power z dziewięcioma głośnikami i subwooferem, w tym – co innowacyjne – dwoma głośnikami odchylanymi w tylnej klapie nadwozia umożliwiającymi słuchanie muzyki podczas pikiniku (system opcjonalny);
– chłodzący pojemnik na cztery butelki z napojami (Chill Zone);
– podświetlenie uchwytów na kubki;
– lampa bagażnika możliwa do stosowania jako latarka.

Na uwagę zasługuje również umiejętne wykorzystanie dekoracyjnych akcentów we wnętrzu pojazdu, wykonanych z matowego, satynowanego srebra np. na chromowanych klamkach, obramowaniach nawiewów powietrza, tarczach wskaźników oraz przy dźwigni zmiany biegów.

Samochód wyposażony jest w nowy, 2-litrowy silnik benzynowy o mocy 156 KM połączony z pięciobiegową skrzynią manualną.

Dodge Caliber Reloaded w wersji standardowej kosztuje 68 tysięcy złotych, w wersji SXT jego ceny zaczynają się od 74 900 zł. Auto uzyskało 5 gwiazdek w testach bezpieczeństwa, przeszło również wiele udanych testów m.in. w tunelu aerodynamicznym.

Najnowsze

Koncept Forda na start

Auto do kochania i do jeżdżenia - tak zachwalają swój najnowszy koncept szefowie Forda. Model Start może być ciekawym rozwiązaniem dla pewnych siebie kobiet. Ty wydajesz rozkaz, a on jedzie!

Jest innowacyjny i futurystyczny, ale ma coś z Forda… Ka.
fot. Ford

Projekt powstał w gorącej Kalifornii i jest równie „hot”, jak święcące w niej słońce. To pierwszy, tak oryginalny koncept Forda zaprezentowany w ciągu trzech ostatnich lat i trzeba przyznać, że na targach w Pekinie pozwala on powrócić marce w sfery oryginalnego designu w wielkim stylu!

Start to ekologiczne auto o niskiej emisji CO2 (poniżej 100 g/km) napędzany niewielkim, trzycylindrowym silnikiem EcoBoost o pojemności jednego litra, który został skonfigurowany z sześciobiegową, manualną skrzynią biegów. Auto stworzone jest z kompozytów i aluminium, wzmocnionych elementami stalowymi, które zapewniają pasażerom bezpieczeństwo.

Niewielki silnik i budowa pojazdu mają być jego głównymi  atutami, dzięki czemu auto Start ma rozpędzać się tak szybko, jak auta z większymi jednostkami, ale i gwarantować kierowcom i pasażerom przyjemność z jazdy.

Na uwagę w koncepcie Forda zasługują również specyficzne reflektory LED i obsługa wielu systemów, która, co bardzo nam się podoba, obsługiwana będzie poprzez komendy glosowe. „Ogrzewanie start”, „wentylacja start”, „poduszka powietrzna start” i wszystko działa… oczywiście w Fordzie Start.

Najnowsze

Czarny lakier najpopularniejszy

Najbardziej popularnym kolorem samochodu jest czarny. Aut w takiej barwie poszukuje aż 61% użytkowników internetu. Dowiedz się, jakim jesteś człowiekiem, w zależności od wyboru koloru lakieru nadwozia - radzi specjalistka koloroterapii.

Okazuje się, że wybór samochodu to nie tylko kwestia modelu, marki, pojemności silnika, przedziału cenowego czy rodzaju napędu. Wielu Polaków decydując się na kupno auta, jako kryterium uznaje jego kolor. Jak wynika ze statystyk mobile.eu, najczęściej poszukujemy aut w kolorze czarnym (61%). W pierwszej trójce najbardziej popularnych kolorów znajdują się także srebrny (33%) i szary (20%). Pierwszą „dziesiątkę” zamyka kolor fioletowy. Pokrywa się to ze wskazaniami innych Europejczyków – kolor czarny jest także najczęściej poszukiwany w Niemczech (74%).

 

Kolor

%

1.

CZARNY

61

2.

SREBRNY

33

3.

SZARY

20

4.

NIEBIESKI

14

5.

CZERWONY

8

6.

ZIELONY

8

7.

BEŻOWY

7

8.

BIAŁY

5

9.

ZŁOTY

5

10.

FIOLETOWY

4

Czarny znaczy…
Jak się okazuje, kolor auta jest nie tylko wyrazem preferencji właściciela, ale także  odzwierciedleniem jego charakteru.  

fot. Frendl

– Kolor auta może wiele powiedzieć o jego właścicielu. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że istnieje zależność między kolorem samochodu a usposobieniem jego właściciela. Inna sprawa, że barwą auta, jako kryterium wyboru kierują się głównie kobiety – to one są urodzonymi estetkami”, komentuje Katarzyna Dobrowolska autorka publikacji z zakresu koloroterapii. 

Co zatem mówią o właścicielach najbardziej popularne kolory samochodów? Jak informuje Katarzyna Dobrowolska, w psychologii tłumaczy się znaczenie kolorów aut w następujący sposób:

Czarny jest kolorem szyku i elegancji, a właściciele aut o tym kolorze mogą mieć skłonności do brawury. Chętnie dominują – nie tylko na drodze. Nie stronią od zbytku, luksusu, szpanu. 

Srebrny to najbardziej praktyczny kolor – między innymi dlatego, że nie widać na nim zabrudzeń, co wiąże się z rzadszymi wizytami w myjni. Wybierają go osoby gospodarne, oszczędne, uporządkowane i praktyczne. Posiadacze srebrnych samochodów chcą uchodzić za osoby cieszące się prestiżem. 

Szary samochód to spokojny i opanowany kierowca. Nie lubi brawury i ryzyka, bo nie lubi wyróżniać się w tłumie. Jadąc z nim możesz czuć się bezpiecznie. 

Czerwony kolor aut wybierany jest przez osoby spontaniczne, żywiołowe i zdecydowane. Kierowcy czerwonych samochodów to optymiści, często lekkoduchy (uwaga: na drodze również), czerpiący radość z życia. 

fot. Frendl

Biały kolor samochodu wybierają osoby niezależne. Kierowca w wypucowanym, nienagannie białym aucie czuje się panem drogi. A wtedy może zapomnieć o istnieniu hamulców. Lepiej na niego uważać. 

Czarny charakter na ekranie
Urok samochodów w kolorze czarnym dostrzegli także twórcy światowych i polskich produkcji filmowych. Czarne auto niejednokrotnie pojawiało się na ekranie w roli głównej lub jako pojazd głównego bohatera. Do historii filmu przeszły już chociażby: czarne coupe Chevrolet Blair (1957) z filmu Dirty Dancing, czarny Van GMC, którym podróżowała się Drużyna A, słynny Batmobil Batmana, którego pierwsza wersja była zaadaptowana z Lincolna Futury, czy czarny Pontiac Firebird Trans Am, którym David Hasselhoff poruszał się w filmie Knight Rider. Motoryzacyjne czarne „charaktery” pojawiały się także w polskich filmach. Główni bohaterowie filmu Trick jeżdżą czarną Laguną i czarnym Megane Coupe, do czarnego Nissana 300Zx wsiada także Jerzy Kiler, a Fiatem 125p w kolorze czarnym (wprawdzie nieco „ozdobionym”) porusza się także Darek Jankowski z serialu 39 i pół. 

Najnowsze

Partner w życiu i biznesie – kobiecy test Fiata Doblo

Zasadniczo lepiej nie mieszać życia prywatnego z zawodowym. Zasadniczo... Jednym to wychodzi, innym nie. Niestety nie ma gotowej recepty na sukces na tym właśnie polu. A może jednak jest? Wszak to kwestia partnera. Fiat Doblo może sie okazać świetnym wyborem.

fot. E. Grynhoff

Życie wspólczesnych  kobiet już dawno przestało ograniczać się jedynie do prowadzenia domu, wychowywania dzieci, prania, prasowania i gotowania, nie tylko niedzielnych obiadów. My, kobiety, rozpoczęłyśmy prawdziwie intensywne życie zawodowe. Wiele z nas nadal spędza 8 godzin w biurach, uczy w szkołach, leczy ludzi, sprzedaje w sklepie. Są i takie, które prowadzą własny interes. A mobilność w biznesie to rzecz istotna, by nie powiedzieć niezbędna. Typowe niegdyś męskie zawody nie mają już przed nami tajemnic i z wielkim powodzeniem są przez nas uprawiane. W związku z tym musimy pokonywać coraz dłuższe trasy, wiele godzin spędzać za kółkiem; wszak nie jesteśmy już jedynie pasażerkami aut naszych ojców, braci, mężów, czy kochanków. Kierownicę wzięłyśmy w swoje ręce – ręce zdecydowane i odpowiedzialne. Coraz częściej  samochód staje się naszym biurem, a gdy trzeba i prawdziwym „specem” od zadań specjalnych. W aucie zaczynamy spedzać sporą część naszego życia, prywatnego i zawodowego. Tym bardziej dokonując wyboru odpowiedniego dla nas pojazdu, stajemy się dość wybrednym klientem. I bardzo dobrze. Liczy się dla nas nie tylko kolor nadwozia, ale też komfort jazdy, funkcjonalność i jakże męsko brzmiące „osiągi”. Producenci aut muszą się nieźle „nagimnastykować” aby sprostać naszym wymaganiom. Bywa, że rozważając zakup samochodu jesteśmy zmuszone do wyboru auta dostawczego. Wówczas na twarzy pojawia się wiele mówiący grymas, daleki od przejawu euforii i pełni szczęscia…

fot. Fiat
fot. Fiat

bo…
dostawczak jest brzydki, toporny i można  w nim tylko stracić… kobiecość. Ale tak było dawno temu. Wreszcie nadeszła era  aut dostawczych, które oprócz tego, że są funkcjonalne, to i nawet urok swój mają. Daleko szukać nie trzeba. Fiat Doblo – jeden z najpopularniejszych modeli dostawczych temperamentnych Włochów, zmienia wreszcie swoje oblicze. Ten produkowany od 2000 roku dostawczak przez wiele lat przegrywał walkę z nowocześniejszymi i ciekawszymi konkurentami. Do czasu. Sytuacja ta powinna się diamteralnie zmienić wraz z nadejściem odświeżonego Doblo w nowym wcieleniu, które może z powodzeniem po godzinach pracy odgrywać rolę auta rodzinnego, choć włoski koncern  jasno rozdzielił funkcje samochodu, dokonując zdecydowanego podziału na model osobowy i użytkowy (cargo). Co ciekawe, nowe Doblo oferowane jest w 7 różnych konfiguracjach nadwozia. Auto, którego głównym atutem jest przestrzeń, spokojnie pomieści całą rodzinę i sporą ilość bagażu oraz zapewni podróż w dość komfortowych warunkach. Jednym słowem – zaprojektowany tak, aby przy maksymalnym wykorzystaniu wnętrza spełnić wymogi funkcjonalności i wygody.

fot. Fiat

Zatrzymajmy się na moment przy praktyczności owego modelu. Auto zbudowano na nowej płycie podłogowej zyskując w ten sposób największy w swojej klasie rozstaw osi (2755 mm); warto zaznaczyć, że o 190 mm większy od poprzedniej generacji. W tym przypadku dodatkowe centymetry nikomu nie psują humoru, a wręcz przeciwnie. Wybierając wersję osobową Doblo Family mamy możliwość pomieszczenia nawet 7 osób za sprawą trzeciego rzędu siedzeń. Dzięki tej dwumiejscowej, wyjmowanej i składanej kanapie możemy wykorzystać przestrzeń Fiata Doblo zgodnie z naszymi potrzebami.

Konfiguracja 5 foteli też ma swoje zalety. Główną jest satysfakcjonująca pojemność bagażnika – to aż 790 litrów. W tej konkurencji Fiat triumfuje. Wynik jego konkurentów to: Renault Kangoo 650 l, Peugeot Partner 625 l, VW Caddy 750l. Nic dodać, nic ująć.  Projektanci faktycznie wzięli sobie do serca praktyczność tego auta i poszaleli z ilością schowków. Zagospodarowany został niemal każdy centymetr Doblo. Rzeczy, które chcemy mieć pod ręką można schować na wygodnej półce pod sufitem. Atutem nowego modelu Fiata jest również możliwość praktycznie dowolnego aranżowania przestrzeni wnętrza, poprzez składanie i odwracanie foteli. Zastosowanie  przesuwnych drzwi też ułatwia życie. Trudno  w tym miejscu nie wspomnieć o opcjach jakie dla tego samochodu przewidział producent – jest dostępny w kilku odmianach nadwoziowych. Może być furgonem, chłodnią, skrzynią, a nawet kamperem. To kolejny triumf Doblo nad konkurencją, która nie śpi.

fot. Fiat

Liczy się pierwsze wrażenie
Patrząc na nową generację tego modelu można dostrzec wyraźny sentyment projektantów z Centro Stile Fiat do stylu poprzednika. Zmianie uległy nieco kształy auta, stając się bardziej krągłe i obłe. Tym sposobem sylwetka starciła swoją kanciastość i wygląd pudełka, na całe szczęście. Na  pękatą i dość masywną maskę,  głęboko zachodzą duże,  zaokrąglone  reflektory. Przód jest zdecydowanie zdominowany przez sporych gabarytów grill. Ogromna powierzchnia przedniej szyby i bocznych szyb potęguje poczucie przestronności i jasności wnętrza kabiny. Przyjemnym dla oka jest również widok wielkiej przeszklonej tylnej klapy bagażnika z umieszczonymi w pionowym układzie tylnymi reflektorami. Myślę jednak, że warto, aby w przyszłości projektanci poświęcili nieco więcej uwagi tyłowi nadwozia i w kolejnej generacji na dobre pozbyli się wszelkich kantów na rzecz apetycznych krągłości. Ogólnie całość sprawia wrażenie solidnego i dającego poczucie bezpieczeństwa pojazdu, a o to chyba w tym przypadku chodziło. 

fot. Fiat

Zagłębiając się…
Choć nowe Doblo jest autem przeznaczonym także do zadań specjalnych, styliści pomyśleli o stworzeniu klimatu przytulności wnętrza na miarę aut prawdziwie osobowych. Dobrane połączenia kolorystyczne, materiały, okładziny mogą rzeczywiście wpłynąć na przyjemne odczucia podczas jazdy. Dodam, że w ofercie pojawiły się 4 wersje kolorystyczne desek rozdzielczych oraz paleta 7 wzorów tapicerki. Niestety, jak to w Fiacie,  nie zabrakło twardych i nieprzyjemnych w dotyku plastików, które po przejechaniu odpowiednio dużej ilości kilometrów, mogą wydawać irytujące odgłosy. Wewnątrz brakuje też  dbałości o szczegóły i swoistej finezji, która nie jest obca innym producentom. Na pewno można potwierdzić fakt funkcjonalności wnętrza Doblo. W środku odkryjemy również kilka inteligentnych rozwiązań. Jednym z nich jest Blue&Me – TomTom, który jest zintegrowanym systemem multimedialnym pozwalającym na bezpieczne (podczas jazdy) korzystanie z telefonu komórkowego oraz nawigacji. Wystarczy zaistalować go na desce rozdzielczej i obsługiwać głosowo lub za pomocą przycisków znajdujących się na kierownicy.

fot. Fiat

Zaletą Fiata jest również wysoko umieszczona dźwignia zmiany biegów, której położenie dodatkowo zwiększa przestrzeń dla kierowcy i pasażera. Poza ulepszonym nadwoziem oraz dopracowanym w większym stopniu wnętrzem nowego Doblo, jedną z istotnych zalet auta jest jego zawieszenie. To element, który został przekonstruowany w nowym modelu. Zawieszenie Bi-link daje możliwość ustawiania różnych kalibracji poszczególnych jego elementów, w zależności od wybranego wariantu. Czy i jak to wielowahaczowe zawieszenie będzie się sprawdzało,  przekonamy się dopiero po kilku latach użytkowania nowego modelu Fiata. Jedno jest pewne, że wpływa ono na komfort prowadzenia Doblo. Dla tych wszystkich, którym bliska sercu jest kwestia ekologii, zapewne dobrą wiadomością będzie  fakt, że wszystkie wersje Dynamic i Emotion z homologacją osobową wyposażono seryjnie w system Start&Stop. System ten steruje automatycznym wyłączaniem silnika na czas postoju, aby nastepnie ponownie go uruchomić gdy zechcemy ruszyć. Fiat przygotował rownież przyjazną dla środowiska gamę silników.  Dla Doblo Cargo zaproponowano silnik benzynowy 1.4 o mocy 95 KM i trzy silniki turbodiesel: 1.3 Multijet o mocy 90 KM drugiej generacji, 1.6 Multijet 105 KM oraz 2.0 Multijet 135 KM. Dla wersji osobowej przygotowano 4 jednostki : jeden  benzynowy o mocy 95 KM i trzy wysokoprężne Multijet o mocy 90, 105 i 135 KM. 

Solidny, funkcjonalny, dający poczucie bezpieczeństwa, praktyczny, całkiem zgrabny i dobrze zaprojektowany… może z takim partnerem warto zaryzykować w życiu i w biznesie…

Najnowsze

Uzależniona od rajdów – rozmowa z Ewą Manasterską

Rajdy są jak narkotyk, wciągają i uzależniają, a potem to już ciężko się bez nich obejść - o rajdowym uzależnieniu opowiada Ewa Manasterska, fotograf i redaktor prowadząca rajdowej telewizji internetowej.

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Na Twojej stronie galerie rajdowe mają swój początek w 2006 roku, czy to również początek rajdowego fotografowania?
Moja przygoda z rajdami rozpoczęła się jeszcze przed 2006 rokiem, kiedy to zaczęłam jeździć na rajdy jako kibic, jednak moje pierwsze zdjęcia rajdowe pochodzą właśnie z tego okresu. Wyjazdy te traktowałam jako przygodę i nawet do głowy by mi nie przyszło, że tak szybko mogę się w ten sport zaangażować. Oczywiście wiedziałam, że coś się zmienia w mojej codzienności, ale wtedy nie byłam  jeszcze świadoma tego, że najzwyczajniej w świecie połknęłam rajdowego bakcyla. Każdy kto w mniejszym lub w większym stopniu ma do czynienia z tym sportem wie, że rajdy są jak narkotyk, wciągają i uzależniają, a potem to już ciężko się bez nich obejść.

Rajdowy fotograf nie ma łatwego zadania, to ciężka praca w terenie?
Uciążliwe warunki pogodowe nie są w stanie mnie zniechęcić – nie obce mi  jest robienie zdjęć podczas meczącego upału, w strugach ulewnego deszczu, czy też podczas trzaskającego mrozu, kiedy to palce u rąk odmawiają posłuszeństwa. Nie przeraża mnie również perspektywa pokonywania znacznej ilości kilometrów, przemieszczanie się z miejsca na miejsce, aby obejrzeć rajd z różnych ujęć. Taplanie się w błocie, chodzenie po krzakach i rowach – nic nadzwyczajnego, bo przecież najważniejsza jest dobra miejscówka, dobre ujecie, które potem wynagrodzi mi wszystko. A że czasem bywa to niebezpieczne – cóż w tym sporcie nie ma miejsca na strach, jest miejsce tylko na adrenalinę. Warunki tak naprawdę nie mają znaczenia, ważne żeby tam być, poczuć ten niepowtarzalny klimat. Dlatego też, niejednokrotnie mimo ogromnego zmęczenia jakie odczuwam  po powrocie do domu, nie zniechęcam się, wręcz przeciwnie, to jak doładowanie turbo – coś co dodaje mi powera. 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jakie emocje wzbudzają w Tobie rajdy? 
Tego typu imprezy, jak i też zwykłe „ściganie się wokół trzepaka”, są dla mnie ogromnym przeżyciem. Zwykle po ok. 3- 4 tygodni  przerwy zaczynam odczuwać głód rajdowych wrażeń i dlatego staram się w miarę możliwości jak najszybciej go zaspokoić. Gdy z jakichś powodów nie jestem w stanie zaliczyć kolejnej rundy RSMP, czy też wziąć udziału w jakiejkolwiek imprezie z tej dziedziny sportu, nie ukrywam, że jest mi przykro. Jednak  na pewno nie dramatyzuję, mówię sobie – na wszystko jest czas, a absencję rekompensuję sobie poprzez późniejsze przeglądanie galerii z danego rajdu jak i też chłonąc tematyczne newsy. Czuję wtedy, że w pewnym sensie w tym uczestniczę, choć w  sposób inny… 

Czyli nastąpiło u Ciebie coś w rodzaju skrzywienia na punkcie rajdów? 
Chyba tak, zamiast babskich czasopism w domu walają się kolejne wydania magazynu WRC, na pulpicie komórki rajdówka, na wygaszaczu zdjęcie Kuliga, ulubiony program to TVN Turbo, w zakładkach przeglądarki same rajdowe portale (no  może jeszcze linki do ulubionych kawałków muzycznych, bo muzyka to kolejna  pasja, na punkcie której mam „hopla”).

Pierwsza była pasja fotograficzna, czy rajdowa?
Fotografia interesowała mnie już wcześniej, ale od tej drugiej strony. Tak na prawdę fascynacja tą dziedziną zaczęła się od rajdów, a pierwsze swoje zdjęcie rajdowe zrobiłam aparatem telefonicznym. W początkowym okresie wyjazdy na podbój oesów były jeszcze sporadyczne, niezbyt częste. Niełatwo mi było bowiem pogodzić swoje zainteresowania z życiem rodzinnym. Ponieważ jestem mamą, opiekę nad synkiem musiałam cedować z kolei na swoją mamę, która na początku niechętnie przyglądała się moim poczynaniom. Nie rozumiała, co może być ciekawego w fotografowaniu „pierdzących aut”. Dziś jej spojrzenie jest zupełnie inne,  przyzwyczaiła się do mojej pasji, szanuje mój wybór, a nawet jest ze mnie dumna! Całokształt mojej pracy można zobaczyć na mojej stronie internetowej www.manasterska.com.pl, jak i też na wielu portalach, z którymi współpracuję m.in. autoklub.pl, rallynews.pl, rajdy.hoga.pl, rallyonline.pl, wrumwrum.pl, toprally.pl,  www.v10.pl oraz motorsportmaxxx.pl, który jest mi szczególnie bliski. 

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Zostałaś prezenterką internetowych relacji rajdowych TV Rally, jak do tego doszło i jak Ci idzie w nowej roli?
Oh, dzięki, że nazywasz mnie prezenterką, choć ja się nią jeszcze nie czuję, ale faktycznie, pod koniec zeszłego roku zaproponowano mi objęcie roli – redaktor prowadzącej w nowej rajdowej telewizji TV Rally. To zupełnie nowy projekt. Do udziału w nim zaprosiła mnie grupa ludzi od dawna związana z rajdami i ich obsługą medialną. Propozycja ta była dla mnie, nie ukrywam, zaskoczeniem, nie mniej jednak postanowiłam podjąć się tej roli i mam nadzieję sprostać temu wyzwaniu. Myślę, że trochę za wcześnie jeszcze aby mówić tu o konkretnych planach, bo jak na razie wchodzę dopiero w tę rolę. Nie mniej jednak udział w tym przedsięwzięciu jest dla mnie, nie tyle przygodą, co mam nadzieję drogą do kolejnych satysfakcjonujących momentów w moim rajdowym życiu. Nie ukrywam, że trema jeszcze jest duża, to ogromna praca nad sobą jak i bardzo trudne zadanie. Dotąd  kwestia rajdów od kuchni jakby mnie nie dotyczyła.  Jako fotograf, nie musiałam się aż tak w to wgłębiać. Są jednak w moim otoczeniu osoby, których wiedza w dziedzinie rajdów poparta jest dużym doświadczeniem, więc w razie jakichkolwiek pytań zwracam się do nich. Chciałabym im serdecznie podziękować, a szczególnie jednej osobie, która nierzadko wykazuje anielską cierpliwość wobec mojego podobno zbyt „romantycznego” podejścia do tematyki rajdowej. Dziękuję!   

Jakie są założenia i plany rozwojowe TV Rally?
Założeniem TV Rally jest kompleksowa obsługa informacyjna imprez samochodowych i jak najszybsze przekazanie kibicom tego, co dzieje się np. na rajdzie poprzez TV. Tu zainteresuje Was na pewno to, że mają być relacje niemal live, wspomagane przez radio rajdowe przekazujące hot newsy, wyniki i inne ciekawostki w czasie rzeczywistym. Planowany jest też działający w parku serwisowym punkt informacji kibica, który ma być ciekawą alternatywą dla tych, którzy nie będą mogli śledzić zmagań zawodników bezpośrednio na trasie. Myślę, że zapowiada się ciekawe i nowatorskie przedsięwzięcie w polskich rajdach.

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jesteś dobrym kierowcą, a może próbowałaś startować jako kierowca czy pilot?
Nie wiem czy jestem dobrym kierowcą, bo nie umiem sama tego ocenić. Na rajdach ocena kierowcy jest o tyle prostsza, bo możliwa jest w kontekście osiąganych wyników. Na drodze publicznej liczą się już inne umiejętności. Jakiś czas temu miałam dość poważną kolizję drogową, skończyło się to mandatem i punktami karnymi, ale wnioski zostały wyciągnięte. Dziś jeżdżę  rozważniej i panuję nad emocjami, co jednak nie przeszkadza mi poruszać się autem zdecydowanie, a czasem z odrobiną dynamiki, ale na pewno nie zamierzam udowadniać facetom, że jestem lepsza w strzelaniu ze sprzęgła, czy paleniu gumy na światłach. Co do startów, to raczej nie zmierzam w tym kierunku, dobrze się czuję w swojej dziedzinie i w niej się chcę spełniać. Parę razy zdarzyło mi się usiąść towarzysko na miejscu pilota, bardzo fajne przeżycie i super zabawa! Były też i poważniejsze plany, ale póki co na planach się tylko skończyło. Niewykluczone jednak, że jeszcze kiedyś do nich wrócę. 

Jak się czujesz w tym wydawało by się męskim sporcie, jak jesteś traktowana?
Wiadomo, że rajdy to raczej sport zarezerwowany dla płci męskiej, nie mniej jednak Panie coraz częściej  zaczynają pojawiać się na rajdowych oesach, nie tylko w roli kibica. Są świetnymi kierowcami,  pilotami, fotografami itp. i mimo, że doskonale sobie radzą w tym męskim świecie, ciągle budzą jeszcze zdziwienie i niedowierzanie. Generalnie traktowana jestem dobrze, po kumpelsku, nie zauważyłam wobec siebie przejawów dyskryminacji. Myślę, że koledzy zdążyli się już do mojego widoku przyzwyczaić, a  moja osoba stała się dla nich już w pewnym sensie elementem tego rajdowego „pejzażu”. Czasem tylko kibice patrzą na mnie ze zdziwieniem, a nowo poznane osoby okazują zaskoczenie moim wyborem, jednak szybko przechodzą z tym do porządku dziennego. 

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jaki rajdowy moment w życiu był dla Ciebie najbardziej satysfakcjonujący?
W moim rajdowym życiu było wiele satysfakcjonujących chwil. Jednym z tych momentów było wykonanie zdjęć Loebowi, który od dawna jest moim rajdowym idolem. Założyłam sobie, że kiedyś to zrobię i tak też się stało. Było to o tyle trudne do zrealizowania, gdyż wiązało się z wyjazdem na którąś z rund MŚ. O dziwo, udało się mi się to wykonać i to w dość krótkim czasie – w zeszłym roku podczas prezentacji na Karowej, na kilka dni przed Rajdem Polski. Nie tylko zrobiłam pamiątkowe zdjęcia Sebastienowi, ale i też wymieniłam z nim przyjazny uścisk dłoni. Niewątpliwie był to moment dla mnie ogromnie satysfakcjonujący. Myślę, że czeka mnie jeszcze wiele takich chwil,  kto wie może nawet towarzyska przejażdżka z „Mr. Hollywood” na prawym fotelu?. To byłby na pewno wielki moment moim życiu! Ciekawe czy mi się to uda? 

Jakie masz plany na przyszłość, te z rajdami związane?
Fotografia rajdowa, to moje hobby, to moja prywatna biblioteka wspomnień, to dziedzina, w której czuję się naprawdę dobrze. To co upubliczniam, jest tylko graficzną częścią tego, co czuję w związku z każdym zdjęciem, z którego jestem dumna. Dlatego zamierzam cały czas doskonalić swoje umiejętności. Na pewno też chciałabym zaliczyć w końcu jakąś eliminację MŚ, gdyż nie miałam dotąd tej okazji. Może to być przepiękny Rajd Szwecji albo też Rajd Hiszpanii czy Meksyku, obojętnie, jakąkolwiek rundę zaliczę, będę zachwycona! 

Najnowsze