Karolina Chojnacka

Czarne bolidy Mercedesa w Formule E. Tak Srebrne Strzały walczą z rasizmem i dyskryminacją

Z początkiem sezonu Formuły 1 ekipa Mercedesa zmieniła malowanie swojego bolidu ze srebrnego na czarne. Teraz taką samą zmianę czeka samochód Formuły E. Nowe barwy są wyrazem poparcia dla różnorodności oraz sprzeciwem wobec rasizmu i wszelkich form dyskryminacji.

Zespół Mercedesa w Formule E na pozostałą część sezonu 2019/20 zmieni kolor malowania bolidu na czarny, aby wspierać walkę z rasizmem i dyskryminacją.

Wcześniej taką samą decyzję ekipa Srebrnych (Czarnych) Strzał podjęła w sprawie barw bolidu W11 w Formule 1.

Przeczytaj też: Nowe barwy bolidu Mercedesa w walce z dyskryminacją

Bettina Fetzer, wiceprezes ds. marketingu marki Mercedes, powiedziała:

Również w Formule E zamierzamy wykorzystać głos, który mamy na naszej globalnej platformie, aby przeciwstawić się rasizmowi i dyskryminacji oraz wspierać większą różnorodność i tolerancję w społeczeństwie.

Decyzja o zmianie charakterystycznego wyglądu naszych elektrycznych srebrnych strzał podkreśla nasze stanowisko na rzecz otwartości i szacunku we wzajemnych stosunkach.

Czarna kolorystyka naszych samochodów wyścigowych przypomina wszystkim o potrzebie ciągłej, długoterminowej konsolidacji naszych wartości i wzajemnego szacunku.

Czarne bolidy Mercedesa w Formule E. Tak Srebrne Strzały walczą z rasizmem i dyskryminacją

Szef zespołu FE, Ian James, dodał:

Zawsze wyraźnie wypowiadaliśmy się przeciwko rasizmowi i wszelkim formom dyskryminacji, ponieważ nie ma dla nich miejsca w naszym zespole, w naszym sporcie ani w naszym społeczeństwie. Jednak ostatnie wydarzenia na całym świecie pokazały, że wszyscy musimy zrobić więcej, aby wykorzystać naszą platformę do wypowiadania się przeciwko rasizmowi i dyskryminacji.

Wyścigi to branża, w której różnorodność etniczna i równość płci tradycyjnie nie były powszechne. Tak więc pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, aby zrekompensować brak równowagi we wszystkich obszarach.

Wraz z naszymi partnerami uważamy za swój obowiązek promowanie i szkolenie młodych talentów –  niezależnie od pochodzenia czy płci – aby dać im możliwość dołączenia do Formuły E w nadchodzących latach.

Czarne bolidy Mercedesa w Formule E. Tak Srebrne Strzały walczą z rasizmem i dyskryminacją

Formuła E wznowi ściganie już 5 sierpnia w Berlinie. Sześć wyścigów w dziewięć dni na trzech różnych układach toru zdecyduje, kto zostanie zwycięzcą Mistrzostw Formuły E ABB FIA 2019/20. To może być najbardziej intensywny finał sezonu w historii sportów motorowych.

Przeczytaj też: Formuła E wraca już za tydzień! Co musisz wiedzieć przed restartem sezonu?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ferrari nie wygra wyścigu przed sezonem 2022. Czy to upadek legendy?

Dyrektor Ferrari, John Elkan, przyznał że ekipa z Maranello prawdopodobnie nie będzie walczyć o zwycięstwa i mistrzostwa do co najmniej 2022 roku. Co najmniej. Czyli może być jeszcze gorzej. Czy właśnie obserwujemy spektakularny upadek czerwonej legendy?

Ferrari to legenda motoryzacji i Formuły 1. Ponad 200 zwycięstw, 16 tytułów mistrza świata konstruktorów, 15 tytułów mistrzowskich kierowców – to osiągnięcia, które do czegoś zobowiązują. Od Ferrari wspierający je Tifosi zawsze dużą oczekują. Teraz będą musieli uzbroić się w cierpliwość.

Początek sezonu 2020 w Formule 1 był dla ekipy z Maranello fatalny i to mimo niespodziewanego podium Charlesa Leclercka w inaugurującym rywalizację Grand Prix Austrii. W dwóch pierwszych wyścigach oba bolidy Ferrari miały problemy z zakwalifikowaniem się do Q3, a ich tempo wyścigowe pozostawiało wiele do życzenia. Sytuacji nie poprawiają dziwaczne, delikatnie mówiąc, strategie oraz wcale nie najlepsze na tle konkurencji pit stopy.

Po trzech wyścigach Ferrari zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem 27 punktów. Lider tabeli, Mercedes, ma ich cztery razy więcej, bo aż 121. Wszystko wskazuje na to, że Ferrari nie nawiąże rywalizacji ze Srebrnymi Strzałami aż do 2022 roku.

Ferrari nie wygra wyścigu przed sezonem 2022. Czy to upadek legendy?

Przeczytaj też: Mick Schumacher w F1? Ferrari nie mówi nie, ale…

Dyrektor Ferrari, John Elkan, przyznał że ekipa z Maranello prawdopodobnie nie będzie walczyć o zwycięstwa i mistrzostwa do co najmniej 2022 roku. Zgodnie z nowymi przepisami, tegoroczny model SF1000 będzie też używany w następnym sezonie, przy bardzo ograniczonych możliwościach rozwojowych. Dotyczy to również jednostki napędowej, która zdecydowanie cierpi na brak mocy.

W wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” Elkann wyznał:

Nie triumfowaliśmy w klasyfikacji konstruktorów od 2008 roku, a w klasyfikacji kierowców od sezonu 2007. Potem wygrywał Red Bull dysponując świetną aerodynamiką, a Mercedes wykorzystał swoje możliwości w zakresie technologii silników hybrydowych.

W tym roku nie jesteśmy konkurencyjni ze względu na błędy popełnione już w fazie projektowania. Mieliśmy wiele słabości strukturalnych, które od dawna istniały w aerodynamice i dynamice pojazdu. Straciliśmy również moc silnika. Rzeczywistość jest taka, że Ferrari nie jest konkurencyjne. Widzieliście to na torze i zobaczycie to ponownie.

Elkann wierzy jednak, że kiedy w sezonie 2022 nastąpi rewolucja techniczna, to Ferrari wróci na szczyt:

Naszym celem jest rozpoczęcie nowego cyklu od 2022 roku, kiedy zmienią się przepisy. Ferrari zawsze było i zawsze będzie. Odzyskamy konkurencyjność i będziemy dążyć do zwycięstw. Jesteśmy o tym przekonani.

To wszystko nie brzmi zbyt optymistycznie. Oglądanie topowego zespołu, kojarzonego z legendarnymi zwycięstwami Laudy, Villeneuve’a czy Schumachera, walczącego o pozycję w środku stawki z pewnością będzie trudne dla kibiców ekipy z Maranello, ale też innych fanów Formuły 1, który liczyli na zacięty pojedynek między Ferrari a Mercedesem.

Mimo fatalnych wyników i nienajlepszych perspektyw na przyszłość, dyrektor Ferrari nie zamierza zwolnić ze stanowiska szefa zespołu Mattii Binotto:

Mam do niego pełne zaufanie! Mattia Binotto ma wszystkie umiejętności i cechy potrzebne by odnosić zwycięstwa w nowym cyklu. Był w Ferrari za czasów Jeana Todta i Michaela Schumachera. Z nim zaczynamy od jasnych podstaw. Znamy swoje słabości, chcemy iść dalej i znów zacząć wygrywać z naszymi młodymi i ambitnymi kierowcami.

Ostatnio Ferrari ogłosiło restrukturyzację działu technicznego; uprościło jego struktury i zapewniło większą władzę szefom poszczególnych departamentów. Ma to uczynić rozwój bolidu bardziej skutecznym. Tifosi uważają jednak, że takie kosmetyczne poprawki nic nie dadzą i potrzebne jest prawdziwe „trzęsienie ziemi”, by czerwona ekipa z czarnym koniem na żółtym tle wróciła na szczyt. Jednak słowa Elkanna takie drastyczne zmiany wykluczają.

Pozostaje więc obserwować rozwój sytuacji i czekać aż Ferrari znów będzie kojarzone z innowacyjną myślą techniczną i zwycięstwami, a nie kompromitującą strategią wyścigową.

Przeczytaj też: Zmiany w Ferrari. Czy teraz czerwone bolidy będą szybsze?

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Iron Dames przechodzą w 2021 roku do WEC z Iron Lynx

Zespół Iron Lynx jest gotów na awans z European Le Mans Series do FIA World Endurance Championship w 2021 roku, z co najmniej jednym Ferrari 488 GTE w klasie GTE Am.

Deborah Mayer, ambasadorka Ferrari, stworzyła projekt Iron Dames, by wspierać zawodniczki sportów motorowych. Zespół Iron Dames jest oficjalnie wspierany przez FIA w mistrzostwach ELMS + 24h Le Mans, poprzez program „FIA Women in Motorsport”. Ich bronią jest Ferrari 488 GTE, a kolorem rozpoznawczym – różowy.

Kobiecy zespół, który w tym sezonie wystartował w parze GTE Ferrari w ELMS wraz z trio samochodów GT3 w Michelin Le Mans Cup, stanął na podium w inaugurującym sezon European Le Mans Series wyścigu 4 Heures du Castellet na Circuit Paul Ricard. Ekipa w składzie Rahel Frey, Michelle Gatting i Manuela Gostner zajęła trzecie miejsce w klasie GTE.

Przeczytaj też: Świetne starty Calderón i Iron Dames w European Le Mans Series

Ten i zeszłoroczne sukcesy sprawiły, że w przyszłym sezonie kobieca załoga przejdzie do WEC. Plany te potwierdziła przewodnicząca Komisji FIA ds. Kobiet w Motosporcie, Michelle Mouton.

Przeczytaj też: Iron Dames – pierwszy, kobiecy zespół w wyścigach Le Mans

Obecny zarys projektu zakłada, że ekipa Frey, Gatting i Göstner przejdzie do WEC, podczas gdy w projekcie „Iron Dames” kolejna składająca się wyłącznie z kobiet załoga będzie rywalizować w Michelin Le Mans Cup lub ELMS w 2021 roku.

Najnowsze

Wyścig samochodów zabytkowych na Torze Poznań już we wrześniu. Znamy szczegóły!

47. Poznański Międzynarodowy Rajd Pojazdów Zabytkowych odbędzie się w dniach 10 – 13 września 2020r. a jego bazą będzie Motel XXI Wieku - Leobus w Grodzisku Wielkopolskim.

Trasa rajdu przebiegać będzie śladami generała Kazimierza Sosnkowskiego. W dniu 11 września 2020r. (piątek) uczestnicy ruszą w kierunku stadionu piłkarskiego Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, który w 1925r. został uroczyście otwarty przez generała Sosnkowskiego. Następnie przez Woźniki (klasztor oo. Franciszkanów) uczestnicy dotrą do posiadłości generała – pałacu w Porażynie.

Stamtąd trasa prowadzić będzie do pałacu w Wąsowie należącego do rodziny Sczanieckich aby zakończyć rajd prezentacją wszystkich pojazdów w Grodzisku Wielkopolskim – na Rynku pod Ratuszem.

Wyścig samochodów zabytkowych na Torze Poznań już we wrześniu. Znamy szczegóły!

W sobotę 12 września 2020r. odbędzie się prezentacja pojazdów biorących udział w rajdzie na Torze Poznań, gdzie m.in. zorganizowane będą liczne próby sprawnościowe, wyścig pojazdów zabytkowych ze startem typu Le Mans najstarszej kategorii – Memoriał im. Henryka Rucińskiego oraz konkurs elegancji.

Zapisy, na załączonej karcie zgłoszenia przyjmuje  Automobilklub Wielkopolski – Poznań ul. Towarowa 35/37, e-mail:  sekretariat@aw.poznan.pl lub tel./fax  +48 618 536 103. W rajdzie mogą brać udział pojazdy wyprodukowane do roku 1980. Termin zgłoszeń upływa 15.08.2020r. Tylko zgłoszenia z opłaconym wcześniej wpisowym gwarantują udział w rajdzie. 

Wpisowe wynosi: dla załóg w klasie pre-1945 – 1000,00 zł, dla załóg w pozostałych klasach – 1200,00 zł.

Wpisowe obejmuje wyżywienie i noclegi, udział w Balu Komandorskim dla 2 osób podczas całej imprezy oraz materiały rajdowe dla załogi.
Wpisowe na rajd należy wpłacać w siedzibie AW lub na konto: Santander Bank Polska 57 1090 1346 0000 0000 3400 0394

Najnowsze

Kierowca zdołał uciec policjantom, ale po drodze zgubił swoje dokumenty

Mężczyzna chcąc uniknąć odpowiedzialności za kilka wykroczeń, popełnił przestępstwo. Mogło mu to ujść na sucho, ponieważ policjanci nie potrafili go dogonić. Na szczęście dla nich okazał się strasznym pechowcem.

Uwagę policjantów z ząbkowickiej drogówki zwróciło wyjeżdżające ze stacji paliw czarne Renault Megane coupe, które nie miało tablic rejestracyjnych. W związku z tym funkcjonariusze dali kierowcy znak do zatrzymania, jednak mężczyzna przyspieszył i zaczął uciekać drogą krajową numer 8 w kierunku Wrocławia. Po przejechaniu kilkuset metrów skręcił do Ząbkowic Śląskich.

Kierowca z 3 promilami uciekał lepiej, niż niejeden na trzeźwo!

Mimo wyraźnych sygnałów świetlnych i dźwiękowych kierowca nie zatrzymał się. W pewnym momencie zwolnił i wjechał na chodnik, jakby chciał się zatrzymać, ale zamiast tego ponownie podjąć próbę ucieczki. Po chwili gwałtownie skręcił na prywatną posesję i nie mając możliwości wyjechania z niej, uderzył w mur. Tam porzucił samochód i uciekł do parku w zarośla.

Pijany kierowca uciekał przed policją i nagrał całe zdarzenie

Na nagraniu z policyjnego wideorejestratora widać, jak policjanci, o wiele wolniej i mniej zgrabnie niż ścigany, pokonują mur. Prawdopodobnie zdołał im uciec, ponieważ policja milczy na temat ujęcia go na piechotę. Podaje jedynie, że kierowca został „ustalony”, ponieważ tuż przy samochodzie zgubił portfel z dokumentami i telefon komórkowy. Ciekawe co by zrobiła policja, gdyby nie był takim pechowcem.

Pościg za złodziejem samochodu, niczym z amerykańskiego filmu

Uciekinierem był 27-letni mieszkaniec powiatu trzebnickiego, a to że siedział wtedy za kierownicą potwierdziły kamery monitoringu na stacji (kolejny dowód na to, że policjanci go nie dogonili). Okazało się też, że mężczyzna już wcześniej miał „kolizję z prawem” (to chyba jakieś nowe określenie) i postawiono mu zarzuty kradzieży z włamaniem. Dodatkowo wsiadł za kierownicę nie mając uprawnień do kierowania pojazdami, a samochód był nieubezpieczony i niesprawny. Za przestępstwo niezatrzymania się do kontroli grozi kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

Najnowsze