Crossowcy wjeżdżają na cudzy teren i są bardzo zaskoczeni, że właścicielowi się to nie podoba. Doszło do rękoczynów

Crossowcy wjeżdżają na cudzy teren i są bardzo zaskoczeni, że właścicielowi się to nie podoba. Doszło do rękoczynów

16 grudnia 2020
1
4
W sieci pojawiło się kolejne nagranie, w którym motocykliści wjeżdżają na cudzy teren i spotykają się z bardzo agresywną reakcją właściciela. Są tym bardzo zdziwieni, zupełnie jakby sądzili, że posiadanie crossa pozwala im jeździć wszędzie, gdzie tylko chcą. A może tylko udają nierozgarniętych?

Nagranie natychmiast zaczyna się od akcji. Polną drogą jedzie trzech motocyklistów, a naprzeciw wyjeżdża im czerwone Megane. Drugi motocyklista (najbardziej domyślny z całej trójki) natychmiast skręca w las. Pierwszy jedzie dalej, gdy nagle osobówka zajeżdża mu drogę, zmusza do gwałtownego skrętu, który kończy się glebą (na nagraniu nie widać, żeby doszło do kontaktu).

Quady i ich kierowcy niszczą pola uprawne oraz tereny podlegające ochronie

Wywiązuje się ostra dyskusja, w której cały czas słyszymy to samo. Dlaczego kierowca Megane ruszył na motocyklistów? Bo jeżdżą po jego terenie. Ale oni nie niszczyli mu sadzonek. Ale jeżdżą po jego terenie. Poza tym oni są tu pierwszy raz. Ale jeżdżą po jego terenie. I tak w koło Macieju - motocykliści zapewniają na różne sposoby, że niczego złego nie zrobili, udając, że nie rozumieją prostego faktu - nie mieli prawa wjechać na ten teren. Naszym ulubionym wytłumaczeniem motocyklistów jest to, że wjechali na cudzy teren, ponieważ… chcą z niego wyjechać! Genialne.

Sytuacja szybko się zagęszcza, kiedy przyjeżdża znajomy właściciela, który szarpie się z motocyklistami i przewraca im maszyny. Dlaczego to robi, choć nie powinien? Pewnie boi się, że któryś z nich szybko wskoczy na motocykl i odjedzie. Całe zdarzenie możecie zobaczyć poniżej.

Zaznaczmy wyraźnie, że sprzeciwiamy się każdej formie przemocy (co chyba jest oczywiste), ale reakcja właściciela terenu jakoś nas nie dziwi. Postawcie się zresztą w jego sytuacji. Co byście zrobili, gdyby po waszej ziemi jeździli miłośnicy crossów (i quadów pewnie też)? Ryli drogi, łąki, las, a co najgorsze niszczyli uprawy lub sadzonki? Tabliczki „teren prywatny” nic nie dają, a ogrodzenie całego terenu to wielki wydatek, na który was nie stać. Założycie monitoring? Tacy motocykliści zwykle jeżdżą bez tablic rejestracyjnych, no i oczywiście  kaskach. Tak jak bohaterowie tego nagrania. Policja rozłoży ręce. To może będziecie robić częsty objazd po swoim terenie. Zakładając, że nie musicie zająć się pracą (a przecież musicie) i macie na to czas, to co z tego? Nie złapiecie motocyklisty na crossie, chyba że zatrzyma się z własnej woli. Zadzwonicie na policję? Zanim przyjedzie patrol, motocyklista odjedzie. Albo ucieknie przed policjantami lasem i polami.

Jak rozjeżdżać uprawy rolnikom - uczy Mistrz Polski w motocrossie...

„Miłośnicy leśnego enduro” doskonale wiedzą, że nie ma na nich sposobu. Najgorsze co ich czeka, to niewielki mandat, gdyby jakimś cudem zatrzymał ich patrol policji. Agresywny właściciel terenu to też pewne zagrożenie, ale od czego jest kamerka na kasku. Właściciele crossów chętnie korzystają z tego, że są właściwie bezkarni. Postawcie się więc w sytuacji kogoś, na czyj teren regularnie wjeżdżają. W sytuacji kogoś całkowicie bezsilnego wobec wandali i chuliganów, którzy niszczą jego własność. Gdybyście nagle mieli okazję skonfrontować się z jednym z nich, jak byście z nim rozmawiali? Próbowali uprzejmie wyprosić ze swojego terenu kogoś, kto jeździ po nim z premedytacją? Pytali czy to może on z kolegami kilka dni wcześniej niszczył wasze sadzonki, ponieważ widzieliście ich tylko z daleka i nie jesteście pewni? Czy może w ostrych, żołnierskich słowach dalibyście do zrozumienia, że nie mają prawa tu być?

Nadzieja polskiego enduro zaatakowana nożem! Napastnik dźgał go w klatkę piersiową!

Jeżdżenie crossem to ogromna frajda i czasami wręcz z zazdrością oglądamy, co potrafią doświadczeni motocykliści w terenie i jakie przy tym widoki mogą nie raz podziwiać. Ale nie może być tak, że w imię własnej pasji ktoś jeździ po cudzym terenie i niszczy jego własność. Bo w pobliżu nie ma innych fajnych miejsc? Bo i tak jest bezkarny? Drodzy motocykliści, niszcząc cudzą własność, jesteście zwyczajnymi wandalami i chuliganami. Trochę szacunku dla własności innych ludzi oraz ich pracy.

Zdajemy sobie sprawę, że naszego stanowiska i apelu wiele osób nie zrozumie. Nie zrozumieją także bohaterowie tego nagrania (jeśli zobaczą ten tekst). Sami przecież wrzucili wideo, na którym jeżdżą po cudzym terenie, a skonfrontowani z właścicielem nagle są przestraszeni, potulni i udają, że nie wiedzą o co chodzi. Kreują się na niewinne ofiary, a pod wideo są tysiące komentarzy, z których wiele popiera autora i jego kolegów. Jeden komentator nawet dopytuje, czy sprawa została zgłoszona na policję, a kiedy nie otrzymał odpowiedzi, to próbuje się dowiedzieć gdzie zdarzenie miało miejsce, żeby samemu to zgłosić. Ciekawe jaka byłaby treść zgłoszenia. „Kiedy bezprawnie wjechaliśmy na teren prywatny swoimi motocyklami bez tablic rejestracyjnych, nadjechał właściciel i na nas nakrzyczał. Używał też brzydkich słów. Jego znajomy też krzyczał, a szarpiąc motor jednego z nas, przewrócił go na siebie”. Z pewnością cały komisariat natychmiast ruszyłby, żeby pomścić bohaterów tego filmiku…

Komentarze

pioter
16 grudnia 2020 19:56
jesteś Głupkiem, autorze tekstu, jechali drogą, ktoś ich napadł, nie miał na czole Właściciel.
"Kto, nie będąc do tego uprawniony albo bez zgody właściciela lub posiadacza lasu, wjeżdża pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem do nienależącego do niego lasu w miejscu, w którym jest to niedozwolone, albo pozostawia taki pojazd w lesie w miejscu do tego nieprzeznaczonym,
podlega karze grzywny."
ale:
"Właściciel prywatnego lasu może ustawić tablice z zakazem wstępu do jego lasu, jednak kodeks wykroczeń penalizuje wyłącznie odmowę opuszczenia prywatnego lasu na wyraźne żądanie uprawnionego"
To oznacza że w/g tego filmu jechali drogą, zgodzili się na wezwanie opuścić teren.
Właściciel lasu żeby motocyklistów oskarżyć o niszczenie czegokolwiek musi to udowodnić.
Film natomiast jest dowodem na to że zostali napadnięci, próba pobicia, niszczenie mienia, i być może chęć kradzieży kamery
Nduro
17 grudnia 2020 11:16
To ze ktos jest wlascicielem posesji nie uprawnia go rozjezdzania dzieciaków samochodem. Gdzie sa te sadzonki? Chetnie im pokaże rozjezdzanie terenu..
ziobro > Nduro
17 grudnia 2020 17:28
Mam posesję na "końcu wsi", dochodzi tam droga i sa znaki ślepa ulica - za posesją jest już droga gruntowa prowadząca do lasu, przedłużeniem asfaltu jest moje gospodarstwo po obu stronach "wirtualnej drogi - po prostu teren prywatny.
Niestety z przyczyn "róznych" teren przez długi czas był "nie zaślepiony" od strony końca asfaltowej i obcy ludzie jeździli przez moje podwórko środkiem do lasu samochodami, rowerami i własnie motocyklami enduro - tłumaczenia że znaku nie widzieli czy zabudowań z ogrodzeniem nie tłumaczyło ich wtargnięcie na prywatna posesję.
Ostatecznie moje "złośliwe" postawienie kolczatki na MOIM gruncie w obrysie posesji zatamowało gwałtownie ilość wtargnięć - właściciele pojazdów po przebiciu często wszystkich opon tłumaczyli sie gęsto przed policją - ostatecznie mimo wytoczonych mi spraw wszystkie przegrywali bo znaki ostrzegawcze były a wjazd był wyraźnie zaznaczony a uszkodzenie mienia następowało TYLKO i wyłącznie z winy kierującego pojazdem ...
Czasem zdarzały się próby siłowego na mnie tłumaczenia ale taser lub gaz pieprzowy po oczach bardzo szybko sprowadzał napastników do parteru - po związaniu nie byli już tacy rzutcy ...
Od kilku lat mam spokój a czasem zdarzająca sie próba przejazdu ZAWSZE kończy sie albo ucieczką z pojazdu kierującego (i pozostawieniem go na wjeździe za kolczatką) lub gęstym tłumaczeniem policji swoich zamiarów.
Krótko - można nie siłowo a sposobem niemniej jestem ZA włascicielem terenu bo wiem co to znaczy kilkuletnia upierdliwość nocnych warczących przejazdów po moim podwórku - grzywna jako kara jest zbyt małą aby zadośćuczynic wtargnięciu na prywatny teren - tyle w temacie.
Guzzi
18 grudnia 2020 17:29
Podobno nawet złodziejowi nie można nic złego zrobić jak wejdzie na prywatny teren. A propos niszczenia mienia crosowcy niszczyli las ale później ich motocykle też niszczył i to nie właściciel lasu tylko jego kolega. Pozatym próba pobicia jednego motocyklisty. Mogli dzwonić na gliny. Ekipa leśnych pertyzantów dostała by większą karę niż motocykliści tym bardzuej że wszystko było nagrane.