Cmentarzysko samochodów w Grodzisku Mazowieckim – galeria

Zapuszczone, zapomniane, zarośnięte roślinnością, unikatowe samochody i motocykle tkwią na jednej z podwarszawskich posesji. Dziś Halloween, jest więc okazja ku temu, aby opisać to straszne miejsce.

Mimo, że urodziłam się w Warszawie, to sercem jestem z Milanówka, gdzie spędziłam najciekawszą część mojego życia. To miejscowość oddalona o jakieś 26 kilometrów od Warszawy, położona 4 kilometry od Grodziska Mazowieckiego. Oba miasta, wspólnie z niedaleką Podkową Leśną i Brwinowem to mekka wszystkich fanów motoryzacji. To w tym rejonie na każdym kilometrze kwadratowym znajdziesz niesamowite osoby, które konstruują pojazdy (tu stworzono malucha ze wszystkimi kołami skrętnymi), odnawiają, modyfikują (Batoon, bracia Trójkąty), kolekcjonują, ściągają kit cary (repliki Cobry), są w posiadaniu unikatowych klasyków. Tu także jest mnóstwo maniaków pojazdów militarnych – jednośladów, KTO, gąsięnicowych wehikułów. Innymi słowy w takim miejscu bogiem jest motoryzacja.

Galerię zdjęć z zarośniętej kolekcji Tadeusza Tabenckiego z Grodziska Mazowieckiego zobaczysz tu.

Niestety w tych właśnie okolicach jest najstarszniejsze miejsce dla wszystkich tych, którym bliskie jest pojęcie old- i youngtimerów. W kolekcji nieżyjącego już Tadeusza Tabenckiego, o której słyszałam odkąd nauczyłam się czytać, znalazły się zabytkowe auta, tj: Porsche, MG, Mercedesy, BMW, Warszawa, Matra, Alfa Romeo, Lancia, Syrena. Według niektórych, którzy mieli okazję być w tym miejscu przed śmiercią Tabenckiego, podobno były tam nawet takie unikaty jak pojazd używany wcześniej przez Goeringa – Mercedes 770 Grosser, a także dwie sztuki Bugatti, z których każda na aukcji zabytków mogłaby osiagnąć cenę nawet 1 milona euro.

Samochodowe unikaty w zastraszającym stanie w Grodzisku Mazowieckim – część kolekcji Tadeusza Tabenckiego.
fot. Grzegorz, opuszczone.net

Właściciel kolekcji – urzędnik Ministerstwa Transportu, funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa w czasach PRL – owiany był tajemnicą. Nikt do końca nie wiedział, skąd pochodzą pieniądze na takie motoryzacyjne cacka i jak on to robił, że w smutnych czasach sprowadzał je z zagranicy. Wszystko zgromadził na dwóch placach, gdzie postawił je „pod chmurką”; część postawił w kilku niedużych halach.

Masz chęć na bardziej wesoły nastrój w Halloween? Przeczytaj nasze Top 15  motoryzacyjnych propozycji na Halloweentutaj.

Niektóre dane mówią nawet o 300 samochodach i 200 egzemplarzach motocykli (polskich, rosyjskich, niemieckich, włoskich), z których część została rozgrabiona, a pozostałości już tylko niektórych karoserii straszą fanów motoryzacji do dziś.

Minęło 24 lata od śmierci właściciela kolekcji. Syn Tadeusza – Wacław – nie otrzymał od ojca pełnych praw własności do pojazdów, z obawy o rozsprzedanie unikatów. Nie zostały one zatem wykorzystane w jakikolwiek sposób i zarastają zielenią na grodziskim placu.

Smutek, żal i przerażające widoki przedstawił na swoich zdjęciach Pan Grzegorz z serwisu opuszczone.net, któremu serdecznie dziękuję za możliwość wykorzystania fotografii oddających atmosferę tego miejsca.

Najnowsze

Top 15 motoryzacyjnych propozycji na Halloween

Oto nasze pomysły na halloweenowy wieczór: począwszy od gadżetów do samochodu i motocykla, przez ubiory, filmy, figurki, a skończywszy na dyniowym cieście.

Na dobry początek wypada się w coś ubrać i odpowiednio wystylizować – proponujemy nasz reglan z kolekcji Motocaina Stuff z trupią tłokową czachą silnikową. Barwy? Idealne – czarno – białe! Koszt 77 złotych. Chcesz kupić? Kliknij tutaj.

Ufarbuj włosy na kolor dyniowy – koszt u dobrego fryzjera to ok. 100 złotych – oczywiście możesz to zrobić sama!

Warto pomalować paznokcie na wersję rodem z horroru – nasz typ to paznokcie wyglądające jak zanurzone w krwi – u manucure’zystki zapłacisz około 30 złotych, ale to jest proste – spróbuj sama!

 

2. Jeśli masz dziecko – ono musi do Ciebie pasować. Proponujemy koszulkę z trupią czachą lub dyniowym samochodzikiem – koszt ok. 50 złotych. Do kupienia tutaj.

3. Na halloweenowy wieczór warto przygotować coś słodkiego – nasz typ to tort dyniowy, który może przybrać różne formy, albo bardziej drastyczne w stylu ciast Gillian Bell, albo „markowe” – idealnie pasują tu marki z pomarańczową barwą w logo: Harley Davidson, KTM. Tego typu ciasto może wykonać w Polsce pewna ciekawa kobieta, z którą rozmawiałyśmy tutaj. Koszt takiej lukrowej polewy na Twoim cieście nie powinien przekroczyć 50 złotych.


4. Gdy Twoja pociecha idzie na bal halloweenowy do przedszkola, warto podkreślić, że to potomek motocyklistki. Proponujemy zatem strój motocyklisty dla dziecka odpowiedni, który kupisz za około 80 złotych tutaj. Twoje dziecko wzbudzi na pewno podziw i szacunek na przedszkolnej dzielni.


5. Nie samymi dziećmi człowiek żyje – warto czasem nacieszyć oko… czadowym motocyklem w dyniowych barwach – nasz typ to KTM 1190 RC8, którego z miłości do jednośladów wybrał ostatnio cudny Bradley Cooper – cóż, on nie może się mylić 😉 Koszt motocykla to około 62 900 złotych i kupisz go w salonie KTM.

6. Jeśli jesteś jednak samochodziarą – również dla Ciebie mamy propozycję nie do odrzucenia. Co powiesz na tuningowane przez Edo Competizione Ferrari 599 w kolorze dyniowym? Cena? Naprawdę chcesz wiedzieć? 😉 Lepiej kupić plakat na ścianę…

7. Wolisz coś tańszego – może ozdóbki na kominek? Ale nie porcelanowe laleczki, tylko halloweenowe wersje figurek – samochodowych i motocyklowych. Skontaktuj się z ich wytwórcą tutaj.

 

8. Na dworzu nie jest jeszcze zimowo, więc spokojnie można wyjechać na Halloween motocyklem. Wówczas proponujemy okolicznościową maskę na twarz – koszt około 80 złotych – poszukaj w interencie, jest ich pełno!

9. A możeby tak coś zmienić na ten czas w swoim samochodzie? Co powiesz na dyniowy pokrowiec na kierownicę? Kosztuje jedynie 37 złotych, a można kupić go tutaj.

10. Na ulice motocyklem nie wypada w Halloween wyjechać jakimś prozaicznym motocyklem? Może go nieco zmodyfikować? Zamontować np. lusteka boczne z trupimi czachami? Kosztują około 160 złotych, a można je dostać tu.

11. Samochód też warto przyozdobić okolicznościowo – nasz wybór: halloweenowe naklejki na karoserię. Nie niszczą jej, szybko się zdejmują, a wyglądają całkiem zacnie. Kupisz je za jedyne 250 złotych tutaj.

12. Jako kobiety nie mogłbyśmy wystąpić bez odpowiednich ozdób – nasz typ kolczyki z samochodzikami w dyniowym kolorze, które kosztują około 19 złotych, a kupisz je tutaj.

13. Chcesz się naprawdę wyróżnić w mieście, zmodyfikuj swój samochód w stylu zombie! Pamiętaj tylko, że poruszanie się takim autem po drogach publicznych może się skończyć mandatem. Koszt? Wszystko zależy od Twojej inwencji, my tylko podpowiadamy 😉 Na fotkach Hyundai Veloster po faceliftingu.

14. Jeśli wolisz jakieś tańsze atrakcje, może wystarczy fajna, tzn. upiorna naklejka na samochodową szybę? Naklejkę kupisz za około 20 złotych tutaj.

 

 

15. Po całym dniu spędzonym w strasznej atmosferze może warto kontynuować nastrój? Pamiętacie taki film o samochodzie – wampirze z 1989 roku? Proponujemy wieczór filmowy w stylu „Upiór z Feratu”. Bazowym samochodem do tego „wampirzego” był prototyp – Skoda Super Sport, który przemalowano na czarno i dodano z tyłu potężny spojler. Silnik OHV o pojemności 1107 cm3 pochodził z modelu 110 L i osiągał moc 75 KM przy 6250 obr/min. Masa pojazdu to tylko 898 kg, a jego prędkość maksymalna to 180 km/h. Przyspieszał 0-100 km/h w 12,6 s… Kultowy film można wypożyczyć na DVD za około 15 złotych.

Bonus – 16!

Jeśli dysponujesz niewielkim budżetem – poprostu wytnij logo swojej ulubionej marki lub modelu w wydrążonej dyni, w środku postaw małą świeczkę (tea light) i masz przynajmniej halloweenowy nastrój gotowy!

Koszt takiej atmosfery równa się cenie dyni i jej rozmiarom; można je kupić od 5 złotych, do 20 złotych.

Udanego Halloween!

Najnowsze

Magda Wilk i inne zawodniczki w Rajdzie Żubrów – film

W Rajdzie Żubrów nie zabrakło pań, wystartowało ich w sumie 14: 13 pilotek i jedna zawodniczka za kierownicą. Magda Wilk w roli pilotki wspólnie z Arkadiuszem Kulą wywalczyli 3. miejsce w klasie i najwyższe trofeum w grupie aut Alfa Romeo.

47. Rajd Żubrów zakończony. Ten prestiżowy rajd przeznaczony dla byłych zawodników, działaczy, zaproszonych gości, dziennikarzy, posiadaczy pojazdów zabytkowych jest jedną z najstarszych imprez samochodowych w Polsce. Tradycja zawodów sięga listopada 1966 roku. Ich inicjatorem był wówczas pan Sobiesław Zasada, który wtedy zdobył pierwszy ze swoich trzech tytułów rajdowego mistrza Europy i który przez wiele lat był komandorem rajdu, a teraz jest wiernym uczestnikiem imprezy.

W tym roku próby sportowe rozegrane zostały w sobotę, 26.10.2013. Start wyznaczono w Myślenicach, a próby sportowe przeprowadzono w okolicach  Lanckorony z metą w Zakopanem. Do rajdu zgłoszonych było 53 samochody, w tym 30 startowało w grupie klasyków. Większość z nich to w pełni przygotowane do rajdu pojazdy, znane z tras rajdowych sprzed lat, m.in. takie legendy jak np. Fiat Ritmo Abarth.

W rajdzie nie zabrakło pań, wystartowało ich w sumie 14 – 13 pilotek i jedna zawodniczka za kierownicą – w dodatku była to jedyna załoga w pełni kobieca: Grażyna Hołojuch i Elżbieta Guzowska jadące Fiatem 124 Spider wygrały klasę pań.

Kibicowałyśmy wszystkim paniom, ale najmocniej trzymałysmy kciuki za Magdę Wilk, naszą współpracowniczkę. Tak wypowiedziała się jej ekipa po zwycięstwie w swojej klasie.

Magda Wilk i Arkadiusz Kula przy swoim aucie – Alfa Romeo GTV 2000
fot. z archiwum zawodniczki

Magda Wilk
Patrząc z perspektywy moich dotychczasowych startów, Rajd Żubrów przed przyjazdem do Myślenic nie robił na mnie większego wrażenia. Na szczęście pozory mylą. Wydawało mi się, że to amatorska impreza wokół trzepaka, czymś co cieszy oko ale nie do końca jeździ. Na szczęście mocno się pomyliłam. Alfa robi ogromne wrażenie trzymaniem się drogi, przyspieszeniami i dźwiękiem silnika. Jazda tym autem na wyczynowym slicku pokazuje, jaki tkwi w nim potencjał. Niestety, na rajdzie ciężko było ten potencjał wykorzystać. W regulaminie przewidziano 13 odcinków specjalnych, z czego de facto odbyło się tylko 8 (4 odcinki w dwóch pętlach). Dwa z nich rozgrywano na placach, co bardziej przypominało KJS-y niż prawdziwy rajd. Było wprawdzie kilka odcinków specjalnych, ale cała impreza miała bardzo małą liczbę kilometrów. W sumie było ich chyba z… 7! W porównaniu do 80, 90 km w Pucharze Polski czy też 30 km w rajdach 3-ligowych to „kropla w morzu potrzeb”. Najbardziej szkoda mi było jednak mojego kierowcy, który może i tę imprezę traktuje towarzysko, ale po 51 sekundach jazdy na jego twarzy malował się wyraźny niedosyt. Przypominał wręcz dziecko, któremu dano cukierka i od razu go zabrano. Dlatego w przypadku Arka, który jest wielkim miłośnikiem słodkości, ten niedosyt można liczyć podwójnie.  Co więcej, na tak krótkim odcinku, w takich warunkach, ciężko pokazać potencjał kierowcy i samochodu. Auta może są z poprzedniej epoki, ale mają ogromne możliwości. Wiem, że niektórzy moi znajomi ze środowiska rajdowego sceptycznie patrzą na tego typu samochody i rajdy, ale… naprawdę niewiele trzeba, by się do nich przekonać.
Fajnie było spróbować czegoś nowego, i to w tak doborowym towarzystwie. Co ciekawe, w regulaminie czytamy: „Specyfika „Rajdu Żubrów” wymaga wprowadzenia współczynników wyrównawczych, przez które zostaną przeliczone tylko punkty karne z prób sportowych. Przeliczenie dotyczy wieku kierowcy, a wynik dotyczy całej załogi.” W przypadku większości kierowców ten wiek to dwukrotność mojego, ale mogę swobodnie powiedzieć, że wspólna pasja i tym razem połączyła pokolenia – bez problemu znaleźliśmy wspólny język. Tym bardziej że z 47. Rajdu Żubrów nie wróciłam z pustymi rękoma. Nasz dorobek to trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej grupy 3, pierwsze w klasie 2 grupy 3 i pierwsze w klasyfikacji Alfy Romeo.
Na koniec podziękowania dla Arka, szczególnie za pokazanie świetnej „dojazdówki” do Zakopanego i dla niezwykle pozytywnej załogi z żółtego Poloneza – Adam Dowgird i Ala Gnatowska. Mam nadzieję, że wszyscy będą dalej kontynuować swoją pasję i coraz częściej widać będzie ich barwy na krajowych i zagranicznych odcinkach specjalnych. To naprawdę ludzie z ogromną pasją i z „megafajnymi” samochodami.

Załoga Magda Wilk i Arek Kula wywalczyli zasłużone podium w klasie!
fot. z archiwum zawodniczki

Arkadiusz Kula
W tym sezonie dopiero po raz drugi zasiadłem za kierownicą swojej Alfy. Niestety, poprzedni start nie należał do najbardziej udanych, ponieważ zakończył się w polu kukurydzy. Przyczyna? Wybuch przekładni kierowniczej przy dokręconym czwartym biegu. Na szczęście, tutaj obyło się bez takich ekscesów i zaoszczędziłem pilotce podobnych wrażeń. Co do samego rajdu, to aura bardzo nam sprzyjała. Przepiękna pogoda, rajdówki i towarzystwo zakochane w starej motoryzacji – zdecydowanie mój klimat. Szkoda tylko, że próby sportowe były tak krótkie, bo czuję ogromny niedosyt. Na szczęście, oczywiście zgodnie z przepisami ruchu drogowego, zaspokoiłem go na dojazdówkach. Wynik jest dla mnie satysfakcjonujący – trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej grupy 3, pierwsze w klasie 2 grupy 3 i pierwsze w klasyfikacji Alfy Romeo. Że apetyt rośnie w miarę… jeżdżenia, plan na najbliższą przyszłość to Rajd Barbórka. Mam jednak nadzieję, że w 2014 roku częściej będę „przepalał” swoją Alfę. Na koniec specjalne podziękowania dla Sebastiana Karbowiaka za serwis i logistykę – bez niego nie było by sukcesu!

Wyniki Rajd Żubrów – wymienione są jedynie załogi, w których startowały kobiety

Klasyfikacja generalna Klasa miejsce w generalce miejsce w klasie
12
Postawka Stanisław
Postawka Anna
Subaru Impreza
2/3 9 3
16
Gajoch Ryszard
Mikoda Beata
BMW 330D
2/3 14 7
Grupa 2
40
Kula Arkadiusz
Wilk Magda
Alfa Romeo GTV 2000
3/2 3
35
Życzyński Piotr Woźnica Karolina BMW 2002 3/2 5
47
Dowgird Adam
Gnatowska Alicja
FSO Polonez
3/2 6
43
Skrzypek Jerzy
Wysocka Małgorzata
Fiat Ritmo
3/2 11
46
Hołojuch Grażyna
Guzowska Elżbieta
Fiat 124 Spider 3/2 19
53
Biedroń Andrzej Gasińska Izabella BMW 850 3/2 21
48 Pamuła Mirosław Pamuła Aleksandra Saab Monte Carlo 3/2 23
50 Chruszcz Tadeusz Kulig Bożena MG B 3/2 24
34 Lenart Filip Lenart Agata Aleksandra Ford Capri 3/3 nu
45 Ćwierz Marek Ćwierz Gabriela Fiat 125p 3/2 nu
Klasa 3 grupa 1 i 2
12 Stanisław Postawka Postawka Anna Subaru Impreza 2/3 9
2 Bazarnik Wojciech Bazarnik Teresa BMW M5 1/3 13
16 Gajoch Ryszard Mikoda Beata BMW 330D 2/3 14
Klasa 3 grupa 3
34 Lenart Filip Lenart Agata Aleksandra Ford Capri 3/3 nu
Klasa 2 grupa 3
40 Kula Arkadiusz Magda Wilk Afla Romeo GTV 2000 3/2 1
35 Piotr Życzyński Woźnica Karolina BMW 2002 3/2 3
47
Dowgird Adam
Gnatowska Alicja
FSO Polonez
3/2 4
43
Skrzypek Jerzy
Wysocka Małgorzata
Fiat Ritmo
3/2 7
53
Biedroń Andrzej Gasińska Izabella BMW 850 3/2 9
46
Hołojuch Grażyna
Guzowska Elżbieta
Fiat 124 Spider 3/2 10
48 Pamuła Mirosław Pamuła Aleksandra Saab Monte Carlo 3/2 14
50 Chruszcz Tadeusz Kulig Bożena MG B 3/2 15
45 Ćwierz Marek Ćwierz Gabriela Fiat 125p 3/2 nu
Klasa gość
17 Michał Kopeć Jagoda Sobiś Porsche 911 gość 3

Najnowsze

Molly Taylor zwycięża rajd Val d’Orcia we Włoszech

Miniony weekend okazał się bardzo udany dla Molly Taylor podczas Ronde della Val d'Orcia, włoskiego szutrowego rajdu w sercu Toskanii.

Długość przejazdu liczyła sobie 11 kilometrów, a zawodnicy pokonywali ją czterokrotnie. W rajdzie zgłooszonych zostało 114 załóg i startowały one w różnych kategoriach: WRC, S2000, S1600.

Seb Marshall – dotychczasowy pilot Molly – tym razem nie dyktował zawodniczce. Zastapił go Włoch Giacomo Ciucci, dla którego jazda z Molly była pierwszym anglojęzycznym doświadczeniem tego typu.

Konkurując z 44 startującymi załogami w autach 4WD, Molly i Giacomo pokazali wysoki poziom i ustanowili najwyższy czas w samochodzie 2WD, zajmując ostatecznie pierwszą lokatę w klasie!

– Pierwsza część odcinka była mglista i warunki jakie tam panowały mogły zmylić niejednego kierowcę – byliśmy bardzo zaskoczeni, że udało nam się zrobić to w najkrótszym czasie. Giacomo wykonał kawał dobrej roboty, szybko zaadaptował się do warunków, jakie mieliśmi, a wydawanie poleceń po angielsku robił po raz pierwszy. Nie przewidzieliśmy jednak, że temperatura wzrośnie tak bardzo. Okazało się to przy przejeżdżaniu drugiej pętli, a my wybraliśmy złe opony, więc na metę dojechaliśmy w strasznym stanie. Trochę nas to zmartwiło, bo jednak straciliśmy chwilę czasu, ale dwa ostatnie odcinki poprawiły nam humory. To był wspaniały weekend i dobry trening przed Rally GB. A samochód jest w świetnej kondycji. Cała moja ekipa bardzo ciężko pracowała, więc dedykuję im ten sukces w podziękowaniu za pomoc. Dziękuję też Giacomo Ciucci za super dobrze wykonaną pracę. To był weekend pełen radości, włoscy organizatorzy byli przesympatyczni i bardzo ciepło nas tu przyjęli. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu – opowiada Molly Taylor.

Molly Taylor, zawodniczka United Business ukończyła rajd z pierwszą lokatą w klasie R3T, drugą w klasie 2WD i plasuje się na 12 pozycji w generalce. Po sukcesie we Włoszech, Molly Taylor będzie zmagać się w Wales Rally GB, aby utrzymać pozycję liderki po zwycięstwie, jakie odniosła w ERC Ladies Trophy podczas Rajdowych Mistrzostw Europy 2013 – o czym pisałyśmy tutaj.

Molly Taylor podczas rajdu Ronde Della Val d’Orcia we Włoszech
fot. z archiwum zawodniczki

Najnowsze

Twój telefon może zabić – film Fundacji Jednym Śladem

Dziś bez telefonu nie potrafimy wyjść z domu, nie wyobrażamy sobie pracy i po prostu życia bez niego - stanowi on jednak nie lada zagrożenie na drodze.

Niewątpliwie telefon jest doskonałym narzędziem dzisiejszych czasów – ale ten właśnie ukochany gadżet, często bywa sprawcą nieszczęść niejednego… z nas. Używany w czasie prowadzenia pojazdu, niejednokrotnie doprowadza do najgorszego – śmierci kogoś nam bliskiego.

Fundacja Jednym Śladem wyprodukowała spot, który dedykuje każdemu, kto będąc za kierownicą pojazdu, korzysta z telefonu.

Pamiętaj – Twój telefon może zabić – używaj go z głową, nie z rękoma!

Najnowsze