Brałeś? Nie jedź – konkurs wklepkowy

Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, w ramach prowadzonej kampanii „Brałeś? Nie jedź!", ogłasza ciekawy konkurs dla młodzieży. Przed uczestnikami doskonała zabawa, a na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody. Aby wziąć udział w zabawie, wystarczy niebanalny pomysł na... bezpieczny powrót z imprezy.

 

fot. plakat kampanii

Konkurs „A ty jak wracasz do domu?” jest skierowany głównie do młodych osób – częstych bywalców dyskotek i klubów. Ich zadaniem jest zaprezentowanie w formie wlepki własnego pomysłu na bezpieczny powrót do domu. Najbardziej oryginalne sposoby zostaną wyłonione przez internatów w głosowaniu. Autor zwycięskiej pracy otrzyma podwójny karnet na Open’er Festival 2011, a kolejne pięć osób vouchery do Multikina w całej Polsce. Szczegóły konkursu dostępne są na stronie www.planujpowrot.pl.

Konkurs „A Ty jak wracasz do domu?” towarzyszy kampanii „Brałeś? Nie jedź! Po alkoholu
i narkotykach rozum wysiada!”. Jest to druga odsłona prowadzonej w ubiegłym roku akcji Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, której celem jest zwrócenie uwagi młodzieży na niebezpieczeństwa związane z prowadzeniem pojazdów pod wpływem narkotyków i alkoholu. Tegoroczna edycja jest utrzymana w pozytywnym tonie i kładzie nacisk na relacje partnerskie i dialog z młodzieżą. Konkurs daje możliwość aktywnego włączenia się w kampanię poprzez stworzenie własnych pomysłów na bezpieczny powrót z imprezy.

Formuła konkursu zachęca, by puścić wodze fantazji i stworzyć nieszablonowe sposoby na powrót do domu. Przesłane przez uczestników wlepki zostaną zamieszczone na stronie internetowej kampanii, która stanie się, dzięki temu, skarbnicą pomysłów propagujących ideę planowania bezpiecznego powrotu do domu z imprezy.

Więcej informacji o kampanii i regulamin konkursu dostępne na stronie: www.planujpowrot.pl

Najnowsze

Relacja Idalii Czarnockiej z Vysokiego Myta

Czwarta runda Kartingowych Mistrzostw Słowacji i Pucharu Moraw skończyła się dla Idalii Czarnockiej dopiero 12 miejscem. Jednak zawodniczka nie załamuje się i zapowiada walkę o lepsze pozycje w kolejnych rundach wyścigów.

fot. z archiwum Idalii Czarnockiej

Z powodu egzaminów na uczelni musiałam poprosić mojego mechanika, który kiedyś też jeździł w wyścigach kartingowych, aby w piątek ustawił sprzęt. Dzięki temu mogłam wyjechać na ostatni trening. Przejechałam go w zadowalającym tempie uzyskując niezły czas i czekałam na następny dzień, aby wyeliminować wszelkie błędy, jakie popełniałam.

W sobotę od rana dużo jeździłam próbując nowych ustawień karta. Na ostatnim treningu mieściłam się w pierwszej siódemce. Tuż przed czasówką zaproponowano mi zmianę ustawień, na co zażartowałam, że za każdym razem, kiedy coś zmieniamy przed czasówką – jest tylko gorzej. Niestety wykrakałam. Dobraliśmy złą dyszę i zajęłam trzecie miejsce od końca. Mój mechanik tak się załamał swoim błędem, że wieczorem zaczął bredzić, że lepiej by było, gdybym wymieniła go na lepszy model. Było mi przykro, to oczywiste, ale każdemu zdarzają się pomyłki i nie mogłam się na niego złościć, tak samo jak on nie złości się na mnie, kiedy ja popełniam błędy.

Plasowanie się na końcu stawki nie jest niczym przyjemnym, więc zmobilizowałam się i w pierwszym wyścigu udało mi się przebić o trzy miejsca do przodu. W drugim wyścigu, po zaciętej walce przez kilka okrążeń, udało mi się przebić o kolejne 3 pozycje, niestety reszta stawki odjechała i nie udało mi się jej dogonić. Przed startem do trzeciego wyścigu znów zmieniliśmy dyszę, ponieważ zrobiło się bardziej gorąco. Po małym zamieszaniu tuż po starcie, spadłam o kilka pozycji i ostatecznie ukończyłam wyścig na 12 miejscu.

Gdyby nie to, że nie udało nam się poprawnie ustawić sprzętu na czasówkę, mogłam zająć o wiele lepszą pozycję. Ale nie martwię się zbytnio, bo była to kolejna lekcja, z której dużo wyniosłam. Czekam niecierpliwie na następny wyścig w Mistrzostwach Słowacji, który odbędzie się na czeskim obiekcie w Sosnovej, ale po drodze miałam jeszcze dwa wyścigi w Pucharze Polski Rotax, z których relacje na pewno znajdą się na Motocainie.

Najnowsze

Michelin Travel – planuj podróż w internecie

Dla tych, którzy lubią odkrywać ciekawe zakątki na własną rękę i wcześniej dokładnie przygotować swoją podróż, Michelin uruchomił w internecie ogólnoświatowy serwis turystyczny - Michelin Travel, który daje możliwość zaplanowania i wydrukowania ich własnego przewodnika, pełnego map, zdjęć i wizualizacji.

Serwis Michelin ma ułatwić planowanie wszystkich aspektów podróży – od tych najbardziej podstawowych – jak jedzenie, czy nocleg, aż do pomocy przy wyborze zabytków, które warto zobaczyć. 

W podróży pomaga nie tylko nawigacja, ale także dobre przygotowanie trasy, zanim w nią wyruszymy.
fot. Motocaina

Do końca 2010 roku w serwisie zostanie opisanych 90 krajów, a w nich tysiące wartych odwiedzenia miejsc, 36 000 stron internetowych związanych z turystyką, 57 000 restauracji i 100 000 hoteli. Wszystkie informacje są dostępne w pięciu językach: angielskim, francuskim, niemieckim, włoskim i hiszpańskim. Internetowy przewodnik Michelin Travel będzie stopniowo rozwijany o kolejne wersje językowe. 

Cyfrowa technologia popularnego już serwisu planowania drogi – ViaMichelin jest w nowej usłudze zintegrowana z wiedzą zawartą w Zielonych Turystycznych Przewodnikach Michelin. Podróżni będą mogli m.in. tworzyć własne „osobiste” przewodniki. Dostępna będzie również nowa funkcja wizualizacji podróży, lista polecanych restauracji na całym świecie, szczegółowe mapy, zdjęcia satelitarne i kalkulator tras.

Michelin, który słynie z produkcji opon, jest też od ponad 100 lat znanym wydawcą map i przewodników. Wszystko zaczęło się od braci Edouarda i André Michelin, założycieli Grupy Michelin i ich pomysłu stworzenia niewielkiego, czerwonego przewodnika. Założenie było proste – „umożliwienie podróżnym znalezienia restauracji i zakwaterowania”. W 1919 roku firma Michelin zorganizowała Biuro Tras, które przez 20 lat przygotowało opis ponad dwóch milionów planów podróży wysyłanych nieodpłatnie turystom. Proponowane trasy zawierały sugerowane przystanki, atrakcje turystyczne, polecane hotele i restauracje, a także informacje o punktach naprawy i sprzedaży opon. Ze względu na duże zainteresowanie, stworzono przewodnik po najpopularniejszych szlakach. W ten sposób powstał pierwszy przewodnik turystyczny firmy, nazwany Zielonym Przewodnikiem Michelin.

Adres serwisu to: http://travel.viamichelin.com

Najnowsze

Dobre miejsce Idalii w Pucharze Rotax w Radomiu

V i VI runda polskiej edycji Pucharu Rotax odbyła się pod koniec lipca na torze w Radomiu. Jest to męczący obiekt dla wielu zawodników, a konkretniej dla ich karków. Ja również, pomimo ćwiczeń, miałam problemy z utrzymaniem głowy prosto po kilkunastu okrążeniach - relacjonuje Idalia Czarnocka.

Zaczęłam trenować już w czwartek rano ale właśnie ze względu na szyję nie jeździłam zbyt dużo. Wyjeżdżałam na maksimum dziesięć okrążeń aby dobrze dobrać ustawienia. Pomimo tych dwóch dni, udało nam się zadowalająco ustawić sprzęt dopiero w piątek pod wieczór.

Na torze zawodniczka daje z siebie wszystko.
fot. M. Sochacki

Na sobotniej czasówce z własnej winy zajęłam dopiero siódme miejsce, więc nie byłam najszczęśliwsza. Po starcie przedfinału jechałam siódma, ale kilka okrążeń później zawodnik, który jechał na drugiej pozycji spowodował dość spory wypadek – popchnął lidera wyścigu, a na niego wpadło kilku kolejnych zawodników. Do mety dojechałam czwarta, a wygrał zawodnik, który spowodował wypadek. Na nieoficjalnych wynikach, po które poszłam odrazu po wyścigu, widnieje jako zdyskwalifikowany jednak z niewiadomych przyczyn, pomimo całego zajścia nagranego na filmie, sędziowie zmienili swoją decyzję i nałożyli na niego jedynie karę +10s. Do finału startowałam z trzeciej pozycji, a po pierwszym zakręcie jechałam druga. Niestety – szyja ze mną wygrała i z powodu zmęczenia spadłam na czwartą pozycję. Runda sobotnia zakończyła się dla mnie trzecim miejscem. Byłam zadowolona z wyniku ale trzecie miejsce też nie było tym, które chciałam zająć.

Idalia przy swoim karcie.
fot. M. Sochacki

Na niedzielnym porannym treningu chwilę popadał deszcz, więc wyjechaliśmy na mokrych oponach, a ja ku przerażeniu mojego ojca i mechanika zaliczyłam dwa razy bandę na wyjściu na prostą startową. Po prostu za bardzo chciałam szybko pojechać. Ze sprzętem nic się nie stało, ponieważ udało mi się wcześniej trochę wychamować. Na treningu oficjalnym było sucho ale nie poszło mi najlepiej – czekał mnie start z szóstego pola. W czasie wyścigu nie wydarzyło się kompletnie nic a ja przyjechałam na pozycji, z której startowałam. Niestety w finale, który liczy 25 okrążeń, moja szyja po czterech dniach jeżdżenie odmówiła jakiejkolwiek współpracy i latała sobie z jednego ramienia na drugie, w związku z czym spadłam o dwie pozycje.

Powinnam ten weekend zaliczyć do udanych ze względu na sobotnie wyścigi lecz niedziela troszkę mi zepsuła humor. Zdałam sobie sprawę, że teraz może być już tylko lepiej i czekam na kolejne zawody, czyli Mistrzostwa Słowacji na czeskim obiekcie Sosnova.

Najnowsze

Puchar Rotax w Lublinie relacjonuje Idalia Czarnocka

Trzecia i czwarta runda Pucharu Rotax odbyła się pod koniec czerwca na torze w Lublinie. Wzięła w nich udział jedyna polska zawodniczka Idalia Czarnocka, która relacjonuje Motocainie swój start.

Mokra nawierzchnia spowodowała wiele kolizji.
fot. z archiwum Idalii Czarnockiej

Po przyjeździe na tor w piątek rano było ciepło, świeciło słońce i nic nie zapowiadało pogody, która towarzyszyła nam przez dwa następne dni. Odebrałam od tunera swój silnik z polską plombą i wyjechałam na pierwszy trening. Po kilku okrążeniach, gdy zjechałam, okazało się, że zostało wlane za dużo oleju smarującego przekładnie. Zaczął wyciekac i wylewac się na wydech. Po spuszczeniu go i nalaniu ponownie wyjechałam na kolejny trening i niestety musiałam zjechać z tego samego powodu, co poprzednio. Dopiero wtedy tuner zorientował się, że wlał przez przypadek dawkę oleju odpowiednią dla silnika DD2, a nie Senior. Z nadzieją na brak dalszych usterek wyjechałam na kolejny trening. Po kilku kółkach zaczęłam „płynąć” po zakrętach – złapałam kapcia. Wróciliśmy do namiotu, założyliśmy drugie koło i udało nam się zdążyć na przedostatni trening tego dnia. Niestety, po trzech okrążeniach znowu uszło mi powietrze. Ponownie zmieniliśmy koło i sprawdziliśmy kilka razy czy przypadkiem z niego też nie ucieknie powietrze. Troszkę zła wyjechałam na ostatni trening, ale bardzo pogorszyły się moje czasy, a w połowie treningu zjechałam do depo, powiedzieć, że kart nie rozpędza się na prostej do maksymalnej prędkości, okazało się, że zablokowały mi się hamulce. Usunięcie tej usterki zajęło nam jakies 10 minut a ja miałam ochotę wysiąść i zacząć walić głową w asfalt ze złości.

Warunki na torze jak widać, były niesprzyjające.
fot. z archiwum Idalii Czarnockiej

W sobotę czekała nas rozgrzewka, czasówka, przedfinał i finał. Już rano niebo było zachmurzone i zaczęło padać. Na porannym treningu zajęliśmy się tylko i wyłącznie dobrym ustawieniem sprzętu, który niestety jest dość problematyczny. Niestety z czasówki nie byłam zadowolona – zajęłam odległe 11 miejsce. Na starcie udało mi się przebić o cztery pozycje do przodu ale z własnej winy pod koniec wyścigu wypadłam z toru, w związku z czym spadłam na ostatnie miejsce. Próbowałam gonić stawkę ale zdążyłam wyprzedzić tylko czterech kierowców i dojechałam na metę 13. Na starcie do drugiego wyścigu liczyłam na duże „bum” i… doczekałam się. Szkoda tylko, że i o mnie ktoś zahaczył. Przez resztę wyścigu przesuwałam się do przodu ale utknęłam na słabiej jeżdżącym zawodniku z szybkim sprzętem i nie udało mi się go wyprzedzić, więc zakończyłam sobotni finał na 11 pozycji.

W niedzielę rano zaczęło świecić słońce i mieliśmy nadzieję, że nie będzie już więcej padać, a na porannym treningu tor zaczął przesychać. Jak na złość tuż przed czasówką zaczęło padać! Bardzo źle jechało mi się na tym sprzęcie – w Mistrzostwach Słowacji jeżdżę na czeskiej ramie, ale na zawodach w Lublinie musiałam zadowolić się ramą, na której startowałam w zeszłym sezonie. Na czasówce ponownie zajęłam mało zadowalające miejsce – tym razem dziewiąte. Bardzo źle poszedł mi start do przedfinału i spadłam o kilka pozycji, a przebijanie się później do przodu było bardzo trudne. Ostatecznie ukończyłam bieg na 12 pozycji. W biegu finałowym, na który już nie miałam psychicznie siły ze względu na swoją słabą jazdę, przestawiła nam się geometria, w związku z czym miałam duży problem, żeby zapanować nad przodem. Na którymś z kolei zakręcie nie udało mi się to i wylądowałam w błocie. Po tym incydencie udało mi się wyprzedzić kilku kierowców i ukończyłam wyścig na 10 miejscu.

Byłam naprawdę bardzo niezadowolona z zawodów. Szczerze mówiąc na każdych zawodach jest co raz gorzej i co raz bardziej mnie ta sytuacja denerwuje. A kolejna runda, w której wystartowałam to również Puchar Polski Rotaxa, tym razem w Radomiu. Ale o tym jak mi poszło, dowiecie się w następnej relacji.

Najnowsze