BMW to stan umysłu? Oto najlepszy przykład

Nie zrozumcie nas źle - bardzo cenimy samochody BMW, ale sportowe zacięcie tej marki powoduje, że interesują się nią kierowcy, którzy chcą naprawdę poszaleć za kierownicą. W złym tego słowa znaczeniu.

Trudno zawsze kierować się stereotypami, ponieważ opierają się one na dużych uproszczeniach. Ale  uproszczeniach rzeczywistości, więc nie biorą się znikąd. Tak jak stereotypowe opinie o kierowcach BMW. Trudno mówić, że wszyscy jeżdżą niebezpiecznie i się popisują, ale kiedy już ktoś to robi, jakoś dziwnie często prowadzi jeden z modeli bawarskiej marki.

Tak jak na tym wideo. Kierowca bezczelnie wyprzedza na czołówkę, wymuszając na innych zjechanie na pobocze. I to nie jest tak, że przecenił możliwości swojego auta i ratuje go przezorność innych. On jedzie środkiem i oczekuje, że wszyscy zjadą mu z drogi. Nie jest samobójcą i wraca na chwilę na swój pas, ale co chwilę próbuje kontynuować wyprzedzanie, chociaż zakazują mu tego znaki.

Jak wspomnieliśmy na początku, nie lubimy przesadnie kierować się stereotypami, ale o kierowcach BMW zdarza nam się pisać dość często. Tutaj jeden bawił się w driftowania po rondzie, drugi uważający się za króla lewego pasa zaatakował innego kierowcę, a trzeci z kolei uciekał w BMW przed policją po tym, jak uciekł z więzienia. Chyba faktycznie ta marka bardzo przyciąga pewien typ ludzi, z którymi lepiej się nie spotkać.

Najnowsze

Nie chciał wskazać kogo złapał fotoradar. Takiej kary się nie spodziewał

O blisko 150 km/h więcej niż pozwalały przepisy - to był niechlubny rekord ubiegłorocznego majowego weekendu. 31- latek najpierw nie chciał wskazać kto prowadził samochód, później wyraził skruchę i prosił o łagodny wymiar kary.

W maju ubiegłego roku fotoradar w Kleczanowie w województwie świętokrzyskim zarejestrował Forda jadącego z prędkością aż 209 km/h. Było to największe w czasie długiego majowego weekendu przekroczenie dopuszczalnego limitu prędkości.

Właściciel pojazdu, jak się później okazało również jego kierujący, odmówił wskazania kto prowadził wtedy jego pojazd. Inspektorzy wezwali 31-latka na przesłuchanie. Dowód w postaci zarejestrowanego zdjęcia nie pozostawił wątpliwości. Auto, którym tak drastycznie przekroczono prędkość, prowadził przesłuchiwany mężczyzna. Wobec twardych dowodów przyznał się on do prowadzenia samochodu, wyraził skruchę i poprosił inspektora o łagodny wymiar kary.

Maksymalna grzywna za ten czyn w postępowaniu mandatowym to 500 zł. Uznano, że kara jest nieadekwatna do popełnionego wykroczenia. Inspektorzy CANARD skierowali wniosek o ukaranie mężczyzny do sądu. W styczniu tego roku zapadł wyrok. 4000 zł grzywny oraz 470 zł kosztów sądowych. Kierowca straci prawo jazdy na trzy miesiące, a do jego konta przypisanych zostanie 10 punktów karnych.

Najnowsze

Kierowcy vs rowerzyści – może specjalna kurtka od Forda ich pogodzi?

Prototypową kurtkę Forda z emotikonami zaprojektowano z myślą o poprawieniu komunikacji pomiędzy rowerzystami i kierowcami.

Jeszcze nigdy nie było tak dobrego klimatu dla rowerzystów – rządy chętnie promują czyste powietrze w miastach, korzystanie z miejskich rowerów (tzw. bike-sharingu) stało się powszechne, a miliony ludzi w całej Europie decydują się na jazdę rowerem do pracy lub dla sportu i przyjemności.

Ale komunikacja między kierowcami i rowerzystami może być trudna, ponieważ cykliści muszą zdejmować ręce z kierownicy, by wskazać zmiany kierunku lub wyrazić podziękowanie. Każdego roku, zgodnie z danymi unijnej Komisji ds. Bezpieczeństwa Ruchu, na europejskich drogach ginie około 2000 rowerzystów.

Ford wprowadził więc w ramach kampanii „Podziel się drogą” prototypową kurtkę Emoji. To jedyny w swoim rodzaju produkt, którego nie można kupić, a zaprojektowano go po to, by pokazać w jaki sposób można łagodzić napięcia, umożliwiając rowerzystom łatwiejsze i wyraźniejsze pokazywanie kierowcom swoich zamiarów i odczuć.

Mówi się, że bezpieczeństwo zależy od kierowców. A jak powinni zachowywać się piesi oraz rowerzyści? Czytaj tu.

Kurtka Emoji

Od czasu powstania ponad 20 lat temu, emotikony były opisywane jako pierwszy język, zrodzony w cyfrowym świecie i według pierwszego „Raportu trendów Emoji” większość ludzi czuje się swobodniej, wyrażając swoje emocje za pomocą emotikonów, niż werbalnie.

Kurtka zawiera panel z siatki LED, która może wyświetlać:

  • Jeden z trzech emotikonów (buźka uśmięchnięta, niezadowolona, smutna)
  • Strzałki (w prawo, w lewo)
  • Znak ostrzegający o niebezpieczeństwie (znak ostrzegawczy z wykrzyknikiem w środku)

Rowerzysta aktywuje każdą emotikonę, strzałkę lub znak ostrzegawczy za pomocą bezprzewodowego pilota, zamontowanego na uchwycie kierownicy roweru.

​Rowerzyści łamią prawo znacznie rzadziej, niż sądzimy? Czytaj o tym tutaj.

„Podziel się drogą”
Kampania Forda „Podziel się drogą”  ma na celu promowanie porozumienia między użytkownikami dróg i akcentuje ideę firmy, zgodnie z którą umożliwienie bezpiecznego korzystania z rowerów większej liczbie osób – szczególnie w przypadku krótkich podróży – może przynieść korzyści wszystkim.

Firma stworzyła wielokrotnie nagradzane warsztaty w wirtualnej rzeczywistości, aby kierowcy i rowerzyści mogli lepiej zrozumieć wzajemne wyzwania związane z podróżami. „WheelSwap” umożliwia kierującym przekonanie się, jak bardzo uliczne cwaniactwo, zarówno rowerzystów jak i kierowców, może prowadzić do mrożących krew sytuacji i śmiertelnego zagrożenia dla innych użytkowników dróg. Wstępne badania pokazują, że wszyscy poddani ekperymentowi obiecywali po jego zakończeniu zmianę swoich zachowań.

Przeczytaj także:
Dlaczego „kolarze” nie jeżdżą po drogach dla rowerów – wyjaśnia „król rowerów”

W USA motocykle jeżdżą na czerwonym zgodnie z prawem!

Śmiertelnie potrącili kobietę na przejściu. Mogli zrobić to umyślnie?

Ruch rowerowy w Polsce to wolna amerykanka. Czas to zmienić!
 

Najnowsze

Ślepota zmierzchowa – największe zagrożenie dla kierowców?

Istnieje schorzenie, przez które po zmroku widzimy znacznie gorzej i mniej wyraźnie. Mowa o ślepocie zmierzchowej, inaczej zwanej „kurzą ślepotą”. Czym jest i skąd się bierze ten problem? Jak zaobserwować jej pierwsze objawy, zanim przysporzy nam kłopotów podczas jazdy?

Ślepota zmierzchowa (zwana również „kurzą ślepotą”) to schorzenie, w wyniku którego po zmroku widzimy zdecydowanie mniej wyraźnie i „skraca się” zasięg naszego widzenia. Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja może być szczególnie niebezpieczna np. na autostradzie podczas kierowania pojazdem. Zagrożeni są wtedy wszyscy uczestnicy ruchu. Dolegliwość ta szczególnie uciążliwa i najbardziej niebezpieczna wydaje się być w okresie zimowym, kiedy dzień jest zdecydowanie krótszy. Ślepoty zmierzchowej, inaczej nazywanej „kurzą ślepotą”, nie powinniśmy bagatelizować, szczególnie, jeśli kierujemy samochodem. Nie dość, że stanowimy wtedy zagrożenie dla innych uczestników ruchu, to również ryzykujemy utratą zdrowia. „Kurza ślepota” pozostawiona bez leczenia może bowiem doprowadzić do pogorszenia widzenia, a nawet do całkowitej utraty wzroku. Doraźnym rozwiązaniem mogą być np. okulary do jazdy w nocy, natomiast jeśli obserwujemy u siebie objawy (np. słabsze widzenie po zmroku czy „zamglenie” oczu w porze wieczornej), powinniśmy czym prędzej skierować się do specjalisty.

Schorzeniem tym możemy być obarczeni z powodów genetycznych – pierwsze objawy pojawiają się w wieku około 20 lat, a jest to przede wszystkim zamglenie obrazu przy niedostatecznej ilości światła, często przy jednoczesnym podrażnieniu oka przez jego suchość. Drugi powód to zubożała dieta, zwłaszcza witaminy A i E. O ile po pojawieniu się schorzenia nie jesteśmy w stanie go cofnąć, tak odpowiednia dieta w ramach profilaktyki pomoże nam wzmocnić oczy i zmniejszyć konsekwencje „kurzej ślepoty”. Po pierwsze niezwykle istotna jest odpowiednia podaż produktów mlecznych (twarogów,serów czy mleka). W codziennych posiłkach nie wolno zapominać również o rybach i jajach, które są bogatym źródłem witaminy A. Dużą część naszego pożywienia powinny również stanowić warzywa – zwłaszcza marchew, brokuły, pomidory czy czerwona papryka – komentuje Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Poza czynnikami genetycznymi ślepota zmierzchowa może być również dolegliwością nabytą. W tym przypadku istnieje szereg potencjalnych przyczyn jej występowania. Wśród nich należy wymienić: odkładanie się barwnika w siatkówce oka, uszkodzenie nerwu wzrokowego w wyniku urazu mechanicznego czy niewłaściwa dieta, która może powodować rogowacenie rogówki czy spojówki.

Niektóre objawy „ślepoty zmierzchowej” możemy zaobserwować samodzielnie. Wśród symptomów należy wymienić pogorszenie jakości widzenia po zmroku czy w pomieszczeniach o słabszym świetle. Pacjent może również odczuwać zamglenie oczu, przy jednoczesnej suchości, zaczerwienieniu czy podrażnieniu oczu. Jak widzimy niektóre objawy mogą być „mylące”, ponieważ nie są typowe tylko dla „kurzej ślepoty”. Często to schorzenie jest mylone z zaćmą lub krótkowzrocznością, a metody leczenia związane z tymi przypadłościami są zupełnie inne. Nawet niewielka, nieskorygowana wada wzroku może znacząco pogorszyć jakość naszego widzenia przy niedostatecznym oświetleniu. Dlatego tak istotna jest wizyta u specjalisty. Okulista przeprowadzi pogłębiony wywiad z pacjentem, a na jego bazie (i ew. dodatkowych badań) oceni, czy faktycznie borykamy się ze ślepotą zmierzchową i w razie konieczności wdroży odpowiednie postępowanie medyczne, które pomoże wyleczyć lub zminimalizować dolegliwości – uważa optyk i optometrysta.

Najnowsze

Samochód zabił psa na przejściu! Media już wiedzą, kto jest winny

Do tragicznego wypadku doszło w Rędzinach w okolicach Częstochowy. Pod kołami samochodu zginął pies, a odpowiedzialny jest za to człowiek. Pytanie tylko który.

Jak podaje portal czestochowa.naszemiasto.pl: „Kierowca samochodu osobowego (najprawdopodobniej marki bmw) z wielką prędkością przejeżdża przez przejścia dla pieszych, cudem omijając mężczyznę, ale potrącając psa, którego pieszy prowadził na smyczy. Zwierzę nie miało żadnych szans.”

Czego dowiadujemy się z takiej informacji? Jakiś pirat drogowy, człowiek bez krzty wyobraźni pędził jak oszalały i zabił biednego pieska, a jego pan cudem uniknął śmierci z rąk szaleńca drogowego. Koloryzujemy? Tak mniej więcej (niestety) odbiorą to osoby mające mgliste lub żadne pojęcie o ruchu drogowym.

Zajście zostało nagrane przez kamerę monitoringu. I co widzimy? Przejeżdżające samochody, a po kilku sekundach pieszego, który bez zatrzymania wchodzi na przejście. Daje się zauważyć, że prowadził niedużego, ciemnego psa. W tym momencie z prawej strony nadjeżdża kolejne auto. Pieszy odskakuje do tyłu, a kierowca zjeżdża na środek jezdni, unikając potrącenia mężczyzny. Pies niestety szedł przed nim i jego samochód już nie ominął.

Film obejrzysz tu.

To teraz obejrzyjcie to nagranie jeszcze raz. Widzicie jak szybko jadą inne pojazdy? Ten który potrącił psa raczej nie jechał szybciej. Czy zatem wszyscy poruszali się „z wielką prędkością”, jak tego chcą niektóre media? Teraz rzućmy okiem na same Rędziny i drogę krajową 91, na której doszło do wypadku. Niemal w całej miejscowości obowiązuje ograniczenie do 70 km/h i wszystko wskazuje na to, że również w okolicy tego przejścia dla pieszych. Samochód jadący z taką prędkością pokonuje 20 m/s. Od momentu postawienia przez pieszego pierwszego kroku na pasach, a do potrącenia psa, mija około 1,5 s. W tym czasie kierowca mógł więc pokonać 30 m. Czas reakcji kierowcy oraz układu hamulcowego to przynajmniej jedna sekunda. Co więc mógł zrobić kierujący samochodem? Jedynie próbować ominąć pieszego. Do zdarzenia doszło po zmroku, więc mógł nie zauważyć psa, ale oglądając nagranie mamy raczej wrażenie, że nie był w stanie wcześniej zareagować i mocniej skręcić w lewo.

„Sprawa poruszyła” internautów – podają media. Ustalono podobno, że samochód to BMW serii 5 E60 z pakietem M i w złotym kolorze. Na kierowcy ciąży poważny zarzut, ponieważ uczestniczył w wypadku i uciekł z miejsca zdarzenia. Coś nam jednak mówi, że policja, podobnie jak media, obciąży go też w całości winą za śmierć psa. Mamy tylko nadzieję, że jeśli tak się stanie i sprawa trafi do sądu, to trafi się biegły, który rozumie pojęcie „wtargnięcia przed nadjeżdżający pojazd” i wie też, że nie chodzi w nim o wskoczenie na ulicę metr przed maskę, tylko wymuszenie pierwszeństwa, niedające kierującemu możliwości zatrzymania się w porę.

Przy okazji wspomnimy jeszcze o projekcie nowych przepisów dotyczących pierwszeństwa pieszych. Zgodnie z nim samochód będzie musiał ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który chce przejść przez pasy. I teraz wyobraźcie sobie, że jedziecie przez Rędziny, macie przepisowe 70 km/h, a w pobliżu przejścia jest pieszy. Czy będzie chciał przez nie przejść? Musicie być gotowi na taką ewentualność. Będziecie więc mocno hamować przed każdym przejściem na wypadek, gdyby nagle pojawił się jakiś pieszy, którego wcześniej nie zauważyliście (szczególnie po zmroku)? To chyba jedyne wyjście. Czy tylko my mamy wrażenie, że rejony przejścia dla pieszych, będą teraz jeszcze bardziej oderwane od obowiązków nakładanych przez przepisy, a także od elementarnych zasad bezpieczeństwa?

O tym co sądzimy o projekcie nowelizacji nadającej pieszym pierwszeństwo przed pasami, przeczytacie tutaj, a z kolei o realnym problemie polskich przejść oraz o tym co realnie poprawi na nich bezpieczeństwo, przeczytacie tutaj.

Najnowsze