BMW 8 Coupe – ceny w Polsce. Kolejne marzenie Polaków?

Kiedy w lipcu tego roku ruszyła produkcja bawarskiej ósemki, fani marki z szachownicą na masce oniemieli - achom i ochom nie było końca. Co w tym modelu pociąga tak wielu Polaków, którzy nie mieli jeszcze z tym samochodem do czynienia?

Cóż, nowe BMW serii 8 Coupe jest wyjątkowo ładne (to równoległy projekt do BMW M8 oraz M8 GTE), to trzeba przyznać. Nie będziemy się zatem rozpisywać o stylizacji karoserii – konstrukcji łączącej stal, tworzywa sztuczne, aluminium i karbon (CFRP), mimo że po raz pierwszy w standardowym modelu BMW dostępny jest tu dach z tworzywa sztucznego, wzmacnianego włóknem węglowym – po prostu zdjęcia mówią same za siebie.

Próbujemy zatem odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że tak wielu rodzimych fanów bawarskiej marki zakochało się w tym samochodzie od pierwszego wejrzenia? Po pierwsze historyczna ósemka (E31). To ona wzbudzała i wzbudza nadal emocje i szybsze bicie serca wszystkich tych, którzy kochają motoryzację. Bo jak nie uwielbiać takiego nadwozia?

Ale w dzisiejszej ósemce nie tylko wygląd gra rolę, ale silniki, które – podobnie jak w kultowej, starszej odmianie – są naszpikowane nową technologią, a ich parametry rozbudzają wyobraźnię wielu kierowców. W momencie debiutu rynkowego nowego BMW serii 8 Coupé w listopadzie 2018 r. oferowane są dwa silniki. Silnik V8 w BMW M850i xDrive Coupé – to najnowsza generacja 4,4-litrowego ośmiocylindrowego silnika. Jego maksymalna moc wzrosła do 530 KM, a maksymalny moment obrotowy do 750 Nm.

Drugi oferowany silnik jest wysokoprężny, w BMW 840d xDrive Coupé – trzylitrowy, rzędowy, osiąga moc 320 KM i maksymalny moment obrotowy 680 Nm. Nowe_BMW_serii_8_Coupe-dane_techniczne.pdf
Auto ma się charakteryzować niskim środkiem ciężkości, idealnym rozkładem masy na obie osie, lekką konstrukcją z aluminium, magnezu i karbonu, aerodynamicznie zoptymalizowaną karoserią, sportowym układem wydechowym, napędem na cztery koła i blokadą mechanizmu różnicowego tylnej osi. Producent dorzuca w komplecie adaptacyjny układ jezdy M, aktywny układ kierowniczy M i ogumienie mieszane w wyposażeniu standardowym. Opcjonalnie dostępna będzie aktywna stabilizacja przechyłów bocznych w BMW M850i xDrive Coupé. Dodatkowo można wybrać dach karbonowy M i zewnętrzny pakiet M obejmujący listwy we wlotach powietrza, obudowy lusterek zewnętrznych, spojler tylny i karbonowy dyfuzor tylny.

Naszym zdaniem to w zupełności wystarczy, aby wieszać sobie plakaty tego auta na ścianach, lub instalować tapety i wygaszacze ekranu z tym samochodem. Bo auto tanie nie będzie, więc zacznijmy odkładać pieniądze. Auto z Dieslem kosztuje 476 tys. zł, zaś benzyna to wydatek rzędu 589500 złotych…

 

Najnowsze

5 cech dobrego kierowcy – sprawdź, czy je masz

Badania przeprowadzone przez psychologów wykazują, że większość osób ocenia swoje umiejętności kierowcy jako powyżej przeciętnej, nawet mając świadomość, że inni oceniliby je niżej. Co naprawdę charakteryzuje dobrego kierowcę?

Z badań przeprowadzonych przez psychologów z Uniwersytetu Nowojorskiego można wnioskować, że ludzie mają skłonność do oceny swoich umiejętności prowadzenia samochodu jako powyżej przeciętnej. Z czego to wynika? Każdy odnosi samoocenę do własnego wyobrażenia dobrego kierowcy, nawet mając świadomość, że inne osoby stosowałyby zupełnie odmienne standardy*.

Jak więc rozpoznać dobrego kierowcę? Oto kilka wyznaczników:

1. Doświadczenie i pewność siebie, nie brawura

Dobrego kierowcę cechuje doświadczenie i umiejętność szybkiej reakcji w niespodziewanych sytuacjach. Taka osoba pewnie czuje się za kierownicą. Nie należy tego jednak mylić ze skłonnością do nierozważnych zachowań. „Jeżdzę szybko, ale bezpiecznie” – tego zdania nie wypowie naprawdę dobry kierowca.

2. Elastyczność i dobra ocena sytuacji

Bardzo ważną umiejętnością dobrego kierowcy jest dostosowanie się nie tylko do obowiązujących przepisów, lecz także do bieżącej sytuacji panującej na drodze. Oznacza to na przykład redukcję prędkości w przypadku jazdy  w kiepskich warunkach atmosferycznych albo utrzymanie większego dystansu od kierowcy poruszającego się niepewnie lub w sposób agresywny.

3. Maksymalne skupienie uwagi na prowadzeniu samochodu

Dobrego kierowcę można poznać nie po tym, że jest w stanie jednocześnie pisać
SMS-y i prowadzić auto, lecz po tym, że unika tego rodzaju zachowań. Podczas jazdy samochodem skupia się maksymalnie na tej czynności i nie chce, by coś go rozpraszało.

Nie dopuszcza też do sytuacji, w których jego zdolność koncentracji czy szybkość reakcji mogłyby się obniżyć, co oznacza rezygnację z jazdy pod wpływem zmęczenia, a tym bardziej alkoholu czy narkotyków

4. Ciągłe dokształcanie się

Aby być dobrym kierowcą, trzeba stale pracować nad swoimi umiejętnościami. Nie można poprzestawać na wiedzy nabytej kilka czy nawet kilkadziesiąt lat wcześniej na kursie nauki jazdy. Pomóc mogą specjalistyczne szkolenia z bezpiecznej jazdy, a także lektura artykułów na ten temat. Niezbędne jest również aktualizowanie wiedzy w dziedzinie przepisów ruchu drogowego.

5. Szacunek dla wszystkich.Dobry kierowca zwraca uwagę na innych uczestników ruchu, zwłaszcza tych najbardziej narażonych na niebezpieczeństwo czy dyskomfort. Zadba o to, by nie ochlapać pieszego podczas deszczu, a wyprzedzając rowerzystę zachowa odpowiednio duży odstęp. Jasno sygnalizuje też swoje zamiary i wykazuje się uprzejmością wobec innych, o ile nie powoduje to utrudnień w ruchu.

* Roy, M. M., Liersch, M. J., 2014
Źródło: Szkoła Bezpiecznej Jazdy Renault

Najnowsze

Co trzeci motocyklista korzysta ze smartfona podczas podróży

Z ankiety przeprowadzonej przez firmy Bosch oraz Innofact AG wynika, że obecnie prawie 90% ankietowanych motocyklistów w Niemczech używa smartfona podczas podróży - na przykład do zaplanowania trasy lub podczas postoju.

Jedna trzecia (34 %) respondentów sięga po swój smartfon nawet w czasie jazdy – takie zachowanie jest niezwykle niebezpieczne.

Badanie wskazuje, że motocykliści chcą używać swoich smartfonów podczas jazdy. Dlatego inżynierowie w Boschu opracowali narzędzie mySPIN do integracji smartfonów z jednosladem, dzięki czemu kierowcy nie będą rozpraszali swojej uwagi. Celem nadrzędnym jest bezpieczeństwo – zarówno samych kierowców, jak i innych użytkowników dróg. „Dbanie o bezpieczeństwo na drogach bez zmniejszania przyjemności z jazdy lub zmiany charakteru poruszania się motocyklem – to jest to, co chcemy osiągnąć” – mówi Geoff Liersch, szef zespołu „Two-Wheeler & Powersports” w firmie Bosch.

Więcej bezpieczeństwa, mniej rozproszonej uwagi
Dzięki narzędziu mySPIN do integracji smartfonów z jednośladami użytkownicy mogą przeglądać ekrany telefonów komórkowych na wyświetlaczu motocykla. mySPIN przycina aplikacje dla smartfonów tak, aby wyświetlacz pokazywał tylko najważniejsze informacje. Po podłączeniu telefonu do pojazdu można korzystać z przycisków i pokręteł na kierownicy, aby uzyskać dostęp do danych na wyświetlaczu telefonu, takich jak kontakty, kalendarz, a nawet ulubione aplikacje. Komunikacja między aplikacjami ułatwia, na przykład, wprowadzenie miejsca docelowego trasy dzięki bezpośredniemu dostępowi do kontaktów zapisanych w telefonie. System jest połączony z szyną CAN motocykla i chmurą. Jeśli na przykład motocykl ma mało paliwa w zbiorniku, to kierowca może być z wyprzedzeniem informowany o stacjach benzynowych w pobliżu. Bosch współpracuje z kilkoma dostawcami aplikacji na mySPIN, w tym Calimoto, Sygic i Mireo.

Ankieta
W ankiecie przeprowadzonej przez Innofact AG na zlecenie firmy Bosch wzięły udział 1062 osoby w Niemczech w wieku od 16 do 69 lat. Wszyscy respondenci jeżdżą motocyklami lub skuterami. Badanie przeprowadzono w czerwcu 2017 r.

Najnowsze

Uderzył w drzewo tak mocno, że aż wypadł silnik

Do groźnego zdarzenia doszło na drodze wojewódzkiej w miejscowości Stara Wieś. Na prostym odcinku drogi Renault uderzyło w drzewo.

Policjanci z Krasnegostawu wyjaśniają dokładne przyczyny wypadku, do którego doszło w miejscowości Stara Wieś (gm. Kraśniczyn). Jak ustalili na miejscu funkcjonariusze, kierujący Renault 71-letni mieszkaniec gminy Lubycza Królewska, na prostym odcinku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, a następnie uderzył w drzewo.

Siła uderzenia była tak duża, że z samochodu wypadł silnik. Trzech podróżujących autem trafiło do szpitala. Obrażenia kierowcy oraz 33-letniego pasażera okazały się bardzo poważne. Trzeci z mężczyzn doznał ogólnych potłuczeń.

Dokładne przyczyny wyjaśni policyjne dochodzenie. Wiadomo, że kierowca był trzeźwy.

Najnowsze

Edyta Klim

Zimowy motocyklista Marco

Gdy większość motocyklistów kończy sezon, to Marek go dopiero zaczyna! Gdy temperatura spada poniżej zera, on nabiera ochoty na motocyklowe wypady. A do swojego motocykla stworzył specjalne... narty!

Jeździć motocyklem może każdy, ale już jazda zimą po śniegu to wyzwanie. Skąd ten pomysł?

Od lat jeżdżę zimą motocyklem. Są to wyjazdy głównie w terenie, po klika godzin. Daje to wielką satysfakcję i zupełnie inne doznania, niż jazda latem. Jednak wymaga sporych umiejętności. Najdłuższe zimowe wyjazdy zaliczałem, jadąc na Elefantentreffen – zimowy zlot w Niemczech. To dystans ponad 600 km do przejechania i trzy noce pod namiotami, gdzie często temperatura spada do minus 30 stopni. Któregoś dnia pomyślałem, że można by zrobić coś więcej, jeśli mam tyle zabawy z jazdy zimą. Tak powstał pomysł i teraz, kiedy inni startują na letnie wyprawy, to ja planuje swoje zimowe wyjazdy.

To ile zimowych kilometrów masz już na koncie i gdzie zajechałeś?

Nigdy nie liczyłem przejechanych kilometrów. Nie zastanawiam się przy wyjeździe, ile to będzie, zawsze obieram tylko cel podróży. Nie liczę etapowej jazdy na kilometry, ale myślę, że będzie to kilkadziesiąt tysięcy. Na tę chwilę najdłuższy, jednorazowy wyjazd odbył się na Nordkapp, gdzie wracając objechałem Bałtyk dookoła i skończyłem na zimowym zlocie w Niemczech.

A jaki cel zaplanowałeś na przyszłą zimę?

Za chwilę „zaczynam sezon” – na rozgrzewkę oczywiście Tatry i Bieszczady, a główny wyjazd odbędzie się w styczniu do Rosji. Celem jest Moskwa, chcę stanąć na Placu Czerwonym. Jest to, tak naprawdę, etap przygotowań do wyjazdu w 2020 roku do Jakucka, zimą oczywiście. Jakuck jest podobno najzimniejszym miejscem świata, zanotowano tam temperaturę minus 70 stopni.

Jesteś odporny na zimno? Bo nie podejrzewam raczej, że jesteś zmarzluchem?

To jest chyba kluczowe w całym podróżowaniu zimą, że od dziecka pasowała mi ona bardziej, niż upalne lato i smażenie się na słońcu. Można śmiało użyć stwierdzenia, że jest ze mnie „śnieżny człowiek”. Bez problemu poruszam się zimą w krótkim rękawku i kurtce. Nie potrzebuję zbytnio się ubierać, to w zupełności wystarcza. 

Wiatr potęguje odczucie zimna, więc co robisz, by się przed nim zabezpieczyć? 
 

Wiatr jest jednym z największych przeciwników podczas jazdy. W zasadzie nie istnieje takie pojęcie, jak całkowite zabezpieczenie się przed wiatrem, bo on zawsze znajdzie sobie jakąś drogę przez szczeliny i trafi pod kombinezon. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Bardzo pomocna jest odzież termiczna i oczywiście ubrania z gore-tex’em. Największym wyzwaniem jest jednak osłona twarzy – tu za wiele zrobić nie można i często kończy się to odmrożeniami nosa i okolic oczu.

Z jaką prędkością się poruszasz, gdy jest bardzo zimno?

Prędkości podczas silnych wiatrów czy mrozu nie są duże, poruszam się nie szybciej, niż 60km/h, a czasami np. w burzy śnieżnej nawet do 30km/h. Zasada jest prosta, nie ważne jak wolno się jedzie, ale ważne, żeby się wciąż poruszać. I nie tracić cennego czasu, ponieważ zimą dni są bardzo krótkie, więc w większości poruszam się jednak w ciemności.

Jak przygotowujesz motocykl do takiej wyprawy? To w pewnym sensie motocykl… narciarski? (śmiech)

Faktycznie mój motocykl jest mocno zmodyfikowany i dostosowany do jazdy zimą. To 32-letnia Honda XL którą nazywam Elza. Jako ciekawostkę podam, że posiada hamulec nożny, którym mogę hamować klamką z kierownicy. Jest to konieczne zabezpieczenie, kiedy nogami stoję na nartach. A same narty, to chyba największa atrakcja w tym motocyklu. Pomysł jest zaczerpnięty z lat 50-tych, z modeli armii szwedzkiej. Nie znalazłem nigdzie opisów, jak je zbudowano, wiec powstały „od zera” i działają, więc się udało. Stworzyłem system, który odpowiada za ruch w nartach, poruszają się w górę i dół, jak również w lewo i prawo – co sprawdza się przy przejazdach po nierównościach. Podczas jazdy narty są uniesione do góry, a kiedy jest potrzeba ściągam je nogami do ziemi.

W czym Ci one pomagają?

Jazda z nartami dostarcza niesamowitych wrażeń! Można na nich driftować, ale najważniejsza ich użyteczność polega na tym, że jak silnie wieje i pada, to stojąc na nich, wciąż mogę jechać do przodu. Wolno, ale do przodu.

Jak się jeździ po śniegu i lodzie?

Śnieg i lód to dwa skrajne doznania. Można powiedzieć, że jazda po lodzie jest bezpieczniejsza, niż jazda po asfalcie, kiedy masz opony uzbrojone w 700 kolców! To one, wręcz wgryzają się w lód i raczej jest trudniej kierować takim motocyklem, niż wpaść nim w poślizg. Trzymają się jak na torze i można osiągać naprawdę duże prędkości. Na śniegu to zupełnie co innego, motocykl kompletnie się nie trzyma drogi i tu doskonale sprawdzają się narty, które go stabilizują. Niesamowite jest to, że w śniegu można na tych nartach jechać bokiem, jak w drifcie, czego na lodzie nie zrobimy. Tak więc, to dwie różne techniki jazdy.

Zapewne na drogach jesteś, niemal jak Yeti – nikt nie wierzy w to, że Cię widzi na tym motocyklu z nartami?

Sam widok motocykla w zimie jest już ciekawostką, a do tego narty! Ludzie przecierają oczy ze zdumienia. Do tego, oprócz barażu, zabieram ze sobą łopatę, ponieważ mogą się zdarzyć różne sytuacje, więc to kolejne zaskoczenie. Na moim motocyklu jest naklejka z adresem fanpage i bardzo często dostaje zdjęcia od osób, które mnie gdzieś, przez przypadek zobaczyły. Generalnie ludzie traktują mnie jak ciekawostkę.


To, że akurat tym motocyklem podróżujesz to świadomy wybór czy przypadek? Co sprawia, że ten model sobie radzi zimą lepiej, niż inne?

Podczas zimowych wyjazdów największym wrogiem jest elektronika. W dzisiejszych czasach prawie w każdym, nowym motocyklu są komputery, sterowniki etc. Motocykl, którym się poruszam ma 32 lata, więc nie posiada żadnych, skomplikowanych układów elektronicznych. To czysta prostota, a dodatkowo jest chłodzony powietrzem, nie zamarzają płyny, co przy temperaturze minus 40 stopni ma już znaczenie. Na uwagę zasługuje też prostota budowy całego motocykla, gdzie dwoma kluczami można go rozłożyć i złożyć, jest do naprawienia w każdych warunkach i bez pomocy komputerów.

Elza zawiodła Cię kiedyś? Były już naprawy w trasie?

Do tej pory nigdy nie było sytuacji, żeby Elza wracała z trasy przy pomocy osób trzecich. Oczywiście zdążają się po drodze różne rzeczy, ale jest to rozwiązywane na bieżąco. Zawsze stoi podczas wyjazdów na otwartej przestrzeni i rano odpala bez problemów, gdzie temperatura w nocy bywa w okolicach minus 40 stopni. Najsłabszym punktem jest prąd, czyli instalacja elektryczna i jej obciążenie. Mróz nie lubi prądu i z tego powodu prądnica czasem nie wyrabia, jedzie się wolno i robi się niedoładowanie. Trzeba wybierać: światła czy grzane manetki? I tak właśnie odmrażają się dłonie…

Jak sam zabezpieczasz się przed mrozem? Czy zwykłe, ubranie motocyklowe z podpinką i grube rękawice/skarpety to wystarczająca ochrona?

Mam już wypracowany dla siebie optymalny system ubierania, którego długo szukałem. Zakładam na siebie dwa komplety odmiennej odzieży termicznej, na to kombinezon motocyklowy i na samą górę robocze ubranie odblaskowe, takie w których pracują ludzie z pomocy drogowej, na zewnątrz w zimie. To mi spokojnie pozwala przetrwać mrozy, poniżej 40 stopni. Co do obuwia, to mam skarpety z wełny owczej zrobione na drutach i wojskowe, zimowe buty. Oczywiście to nie jest tak, że jest mi jakoś ciepło – nadal jest zimo, ale już do wytrzymania. Najsłabszym elementem są rękawice, jeszcze nie wróciłem z wyjazdu tak, żeby nie odmrozić sobie nosa i rąk, jeśli temperatura była poniżej 30 stopni. 

Mówisz sobie czasem, że „to już ostatni raz!”? A potem oczywiście szukasz kolejnego celu wyprawy.

Nigdy nie powiedziałem sobie, że to już koniec! Nawet jak miałem odmrożenia, które trzeba było leczyć farmakologicznie. To jest jak choroba, chce się dalej i więcej… Wracając z każdej, zimowej podróży, już po drodze planuję, co będzie następne. W tego typu wyjazdach najlepsza jest nieprzewidywalność, bo nigdy nie wiem, jak to się skończy i kiedy. Warunki pogodowe mogą położyć najlepszy plan, już po kilkuset kilometrach i trzeba potrafić to uznać, a nie walczyć za wszelką cenę, ponieważ to już nie są żarty. Mam oczywiście kolejne plany, na odwiedzenie zimą kilku rejonów świata, a postępy w ich realizacji możecie śledzić na fanpage: https://www.facebook.com/sniegiempooczach/ . Zapraszam!

 

Najnowsze