Audi A1 w malowaniu Ducati Panigale Tricolore

Niemiecko-włoskie porozumienie producentów motocykli Ducati i samochodów Audi zaskoczyło świat motoryzacji. Kolejnym znakiem współpracy obu marek jest model Audi A1 w malowaniu Ducati 1199 Panigale S Tricolore.

Ten projekt to nie tylko przygotowanie nowego schematu kolorystycznego, ale również umieszczenie logo Ducati na masce.

fot. materiały prasowe

Nie jest jasne, czy premiera ta ma wymiar wyłącznie marketingowy, czy może to początek limitowanej edycji. Jeśli Audi zdecyduje się na szerszą produkcję hatchbacka w tym wydaniu, miejmy nadzieję, że logo Ducati znajdzie się wówczas w mniej widocznym miejscu. Niewątpliwie, model Panigale jest bardzo popularny, zwłaszcza w malowaniu Tricolore, jednak problemem jest to, że wygląda bardziej subtelnie, niż na masce A1.

Od momentu przejęcia Ducati przez Audi, obie marki uczestniczyły w kilku wspólnych przedsięwzięciach marketingowych. W sierpniu, Audi zorganizowała wyścig samochodu Audi A5 z motocyklem Ducati Multistrada 1200S podczas wydarzenia Pikes Peak International Hill Climb, natomiast całkiem niedawno podczas salonu motoryzacyjnego w Paryżu mogliśmy zobaczyć motocykle Ducati przy stoisku Audi.
A jak Wam podoba się ta moto-wersja Audi A1?

Najnowsze

„Mężczyźni bez przyczepności” Marcina Osikowicza – rzecz o wyścigach motocyklowych

"Wszyscy mężczyźni myślą o seksie kilkadziesiąt razy dziennie. Niektórzy tyle samo o wyścigach"  - to fragment "Mężczyzn bez przyczepności" Marcina Osikowicza. Książkę o motocyklistach, ojcach i mężach, pełnych rozterek i żądzy adrenaliny demonach prędkości recenzuje Dominika Dragun.

Jedni uwielbiają jazdę ogromnymi kanapowcami, koniecznie z pełną instalacją lampek „choinkowych” rozciągniętych na całej długości maszyny (tak, tak – coraz bliżej święta…). Inni odnajdują swoją pasję na torze wyścigowym. Co tygodniowa wizyta na takim obiekcie wywołuje w motocykliście równie ogromne emocje, co skok Felixa Baumgartnera z wysokości 39 kilometrów – totalny odlot!

Książka „Mężczyźni bez przyczepności” trafiła w moje ręce tuż po premierze. Odczucia? Mieszane. Czy rzeczywiście o wyścigach można prawić, jeśli głównym tematem nie jest MotoGP, czy WSBK? Z lekturą pierwszych stron książki przyszło zaskoczenie. Osikowicz wcale nie próbuje przekonać czytelnika do tego, co jest jego pasją. Chodzi o osobisty przekaz – autor pisze o życiu motocyklisty z dnia na dzień, a wyścigi wydają się czymś nieco odrealnionym, wyczekiwanym przez długi czas.

To, co urzekło mnie najbardziej, to kreacja sylwetki motocyklisty. Przyzwyczajono nas do tego, że motocyklista – niczym rycerz – jeździ w lśniącej zbroi, a jego największym problemem jest wybór białogłowej do wieczornego towarzystwa. No cóż – niekoniecznie. Ci śmiałkowie, których widujemy na trasie i zwykle traktujemy w kategoriach poruszania się na jednośladzie, mają przecież rodziny i codzienne obowiązki. Śmierć przenika obok nich niemal codziennie, a świadomość pewnej nieuchronności otwiera oczy na postrzeganie życia. Na szczęście, Osikowicz nie ubiera pasji w ładne słówka, zbiory cytatów, czy chwytliwych powiedzonek. Wie, że tak naprawdę nie o to w tej miłości chodzi…

„Mężczyźni bez przyczepności” to refleksja nad tym, jak czasami trudno pogodzić „dzikość” męskiego serca, „ułańską” fantazję z rzeczywistością. Można to nazwać kryzysem wieku średniego, przemyśleniami doświadczonego faceta. Tylko po co?

fot. okładka książki „Mężczyzn bez przyczepności” Marcina Osikowicza

Osikowicz sięga daleko w głąb swoich rozważań i jest to znacznie bardziej dojrzałe niż to, co wielu fanów jednośladów sprowadza do cytatów z demotywatorów, udostępnia na profilu społecznościowym (fotki wypiętych pań na motocyklach), czy komentuje rzeczywistość wyświechtanymi frazesami. Mam nadzieję, że cytaty tej przemyslanej książki zastąpią te wygłupy…

Cieszą też spostrzeżenia autora na tematy ogólne. Marcin Osikowicz podbił moje serce wielokrotnym wspomnieniem o John’ym Cash’u. Nie zapomniał też o środowisku kobiet ścigających się na motocyklach i swoją historią – będącą nawiązaniem do sylwetki Natalii Florek – udowodnił, że w środowisku sportu motocyklowego podział na płeć jest bezpodstawny.

„Mężczyźni bez przyczepności”, to książka o mężczyznach dla mężczyzn – to oni zrozumieją ją najlepiej. Polceamy jednak te lekturę również partnerkom motocyklistów, aby bardziej rozumieć ich naturę i samym motocyklistom. Może odnajdą w sobie pierwiastek męski?

Najnowsze

Maria de Villota po wypadku – chcę żyć na 100%!

Sto dni po wypadku, w którym otarła się o śmierć, María de Villota postanowiła pokazać się mediom i opowiedzieć o stanie zdrowia oraz okolicznościach, jakie pamięta z nieszczęsnych chwil rekonwalescencji.Zapowiada również pomoc hiszpańskiej następczyni...

María de Villota podczas konferencji
fot. materiały prasowe

Uśmiechnięta, z przepasanym prawym oczodołem (lekarzom nie udało się uratować prawego oka zawodniczkii), odpowiadała zdecydowanie na pytania mediów. Mówiła o tym, jak ważna jest dla niej ta konferencja, podobnie jak wówczas, kiedy podejmowała wyzwanie w Marussia F1 – została kierowcą testowym zespołu. Teraz czuje podobnie – zaczyna się dla niej nowe życie, kolejny etap, któremu musi stawić czoła.

María de Villota podkreśliła również, że oba momenty w jej życiu mają taką samą wartość – są przepełnione nadzieją i faktem, że czekają ją cele. Przypomina sobie dwie kluczowe chwile, które miały miejsce po 3. lipca, kiedy doszło do wypadku. Pierwsza z nich – kiedy odzyskała przytomność i lekarz poinformował ją, że przeżyła, jednak straciła prawe oko. Polemizowała wówczas z doktorem: czy mógłby przeprowadzać operacje mając jedną rękę, że przecież potrzebuje pary oczu do kierowania bolidem formuły 1. Dopiero później uświadomiła sobie, że najważniejsze jest to, że żyje.

María de Villota straciła prawe oko, ale znajduje determinację do pozostania w sporcie motorowym.
fot. materiały prasowe

– Wcześniej, Formuła 1 była dla mnie wszystkim. Teraz patrzę daleko w przyszłość, znajduje kolejne cele i widzę, że życie jest przepełnione możliwościami, aby wykorzystać je w 100 procentach – powiedziała María de Villota podczas konferencji.

Drugą przełomową chwilą był widok własnej twarzy w lustrze, po raz pierwszy, w 11 dniu pobytu w szpitalu.

Dziś Maria wyznacza sobie trzy cele: chce nadal angażować się w sport motorowy, wspierać osoby, które cierpią z powodu fizycznych ograniczeń oraz mieć wkład w przygotowanie kolejnej, hiszpańskiej kobiety – kierowcy wyścigowego – aby mogła współzawodniczyć na międzynarodowym poziomie i aspirować do startów w Formule 1.

María de Villota zamierza wesprzeć swoją wiedzą hiszpańską następczynię.
fot. materiały prasowe

Lekarz zawodniczki wypowiedział się również na temat jej stanu zdrowia. Potwierdził, że wypadek ma trwałe następstwa tj. utrata powonienia i prawego oka, krwiak w mózgu. Zawodniczka ma przejść jeszcze operacje okolic oka i redukcji uszkodzeń twarzy (w tym przywrócenia sprawności mięśniom twarzy), a także próbę zniesienia ograniczeń związanych z otwieraniem ust.

Niestety, Maria już nigdy nie będzie mogła wrócić za kierownicę samochodu F1.

Wcześniej pisałyśmy:

o przyczynach wypadku
o oczekiwaniu na wyniki dochodzenia
o drugiej operacji Marii
o stracie prawego oka
o wypadku Marii
o dołączeniu do teamu Marussia F1 jako kierowca testowy
o naszych wątpliwościach na wejście Marii do świata Formuły 1 (prześledzenie jej kariery)
– o pierwszy testach Marii w bolidzie zespołu Lotus Renault GP

Najnowsze

Natalia Kowalska i Kat Impey w bolidzie GP3

Natalia Kowalska, ostatnio znana jako komentatorka sportów motorowych, od jakiegoś czasu borykała się z brakiem sponsorów na swoje starty w wyścigach. Po utracie Cyfry + jako partnera strategicznego w sezonie 2010, kiedy uczestniczyła w serii F2, postanowiła szukać pomocy za granicą. I udało się!

Natalia Kowalska w nowej serii wyścigowej – tym razem zamiast F2 (na zdjęciu) będzie startować w GT3.
fot. kowalskanatalia.pl

Natalia Kowalska nie odpuściła kariery kierowcy wyścigowego, mimo dość udanych – jak na debiutantkę w F2 – startów (jednorazowe zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce w Portimao). W zeszłym sezonie, mimo wycofania się sponsora strategicznego (Cyfry +) podjęła współpracę z zespołem Better World GP (więcej tutaj). Niestety doznała kontuzji i wzięła udział jedynie w dwóch rundach sezonu. Determinacja Natalii jednak jest ogromna. Przygotowuje się do sezonu 2013 rehabilitując się, trenując jazdę kartingową i pozyskując sponsorów za granicą. Tymczasem możemy ją usłyszeć jako komentatorkę programu Sportklub, podczas wyścigów serii DTM, NASCAR, F3, Indy Car, VW Scirocco R Cup.

Polka, wraz z Kat Impey (również kierowca samochodów jednomiejscowych) właśnie dołączyły do Sports Solutions and Management, dzięki czemu będą korzystać ze wszystkich usług firmy, tj: negocjacje kontraktów, prowadzenie rozmów sponsorskich, działania PR jako cel do rozwoju kariery i zabezpieczenia najlepszych miejsc w autach najlepszych serii wyścigowych.

Kat Impley pochodzi z Woking w Anglii i w sezonie 2012 kontynuowała swoją karierę w serii F3, którą rozpoczęła sezon wcześniej.

Natalia Kowalska prywatnie.
fot. kowalskanatalia.pl

Obie zawodniczki weszły również we współpracę z wortalem zajmującym się grami on-line – YouWin. Partnerem pań został rówież BodyHelix Europe – producent zabezpieczeń przed urazami dla sportowców. SSM jest z kolei firmą powiązaną ze Spirit Motorsport, która pracuje nad zabezpieczeniem finansowym, aby umożliwić zespołowi i kierowcom dołączenie do serii GP3, we współpracy z istniejącym teamem w tej serii. Dla przypomnienia – seria GP3 startuje na tych samych torach co Formuła 1, w czasie tych samych weekendów wyścigowych co wyścigi o Grand Prix.

                                                                                                                                                                                   – Kat i Natalia to utalentowani i oddani kierowcy, których umiejętności zasługują na uznanie i dalszy progres – zauważył Brendan Beeken, szef SSM. – Zabezpieczenie najlepszego miejsca w zespole, jak i potrzebnego finansowania jest kluczowe, aby wykonać jakikolwiek krok w tak niesamowicie konkurencyjnym sporcie, jakim jest sport wyścigowy. Jednakże przekonani jesteśmy, że kombinacja naszego profesjonalizmu i doświadczenia, z ich motywacją i umiejętnościami pozwoli Natalii i Kat na osiągnięcie ich podstawowego celu – ścigania w Formule 1. Już teraz zaczynamy współpracę od treningów na symulatorze jednego z zespołów F1 w Wielkiej Brytanii, a w następnym tygodniu, w dniach 24-25 października testować będziemy bolidy GP3 na torze w Jerez w Hiszpanii. Był taki okres, kiedy bycie kobietą w motorsporcie było progiem nie do przeskoczenia, aby dotrzeć na szczyt – dodał Beeken. – Jednakże dziś, kiedy kobiety ścigają się na najwyższym poziomie, a zespoły Formuły 1 wybierają kobiety jako kierowców testowych, to już nie jest problemem. W dzisiejszych czasach, aby odnieść sukces w wyścigach, potrzeba umiejętności, talentu i pełnej determinacji, których Kat i Natalii nie brakuje, połączonych z efektywnym zarządzaniem i zabezpieczeniem finansowym. Rolą SSM jest pomoc naszym klientom, jak Natalia i Kat, w znalezieniu zabezpieczenia finansowego i fotela kierowcy, które pozwoli im pokazać swój talent i poprowadzić ich kariery na wyższy poziom. Mamy teraz zespół doświadczonych osób, aby upewnić się, że profesjonalni kierowcy, których reprezentujemy mają potrzebne wsparcie i ekspertyzę, która pomoże im zrealizować ich cele w motorsporcie. Zaangażowanie specjalistów z SSM w negocjowanie kontraktów, PR czy sponsoring pomoże zarówno Natalii jak i Kat robić to co robią najlepiej – ścigać się. Współpraca z BodyHelix Europe oraz YouWin. GP to pierwszy krok i teraz będziemy pracować, aby dziewczyny mogły zrealizować pełen sezon w GP3, gdzie pod czujnym okiem teamów F1 i światowych mediów motosportowych, jak i telewizji Eurosport, będą mogły udowodnić jak bardzo zasługują, aby ścigać się na światowej scenie.  SSM już współpracuje ze światowymi nazwiskami jak kierowca MotoGP James Ellison czy kierowca IndyCar Alex Lloyd. Teraz dołączyły do zespołu Natalia Kowalski i Kat Impey.

Czekamy zatem na świetne rezultaty tej współpracy i – jak zwykle – trzymamy kciuki za udane starty Natalii Kowalskiej.

Najnowsze

Wyścig o GP Korei: dublet Red Bulla

Wyścig o Grand Prix Korei już za nami. Niby nie działo się nic szczególnego na torze, jednak emocji dostarczył Kamui Kobayashi. Zmienił się też lider klasyfikacji generalnej.

Podium wyścigu o GP Korei.
fot. Pirelli

Tor w Korei przywitał wszystkich słoneczną pogodą. Start był dość przewidywalny. Sebastian Vettel na początkowych metrach wyprzedził Marka Webbera, a Alonso dzielnie przebijał się do przodu. Świetnym startem popisał się Felipe Massa, który awansował na piątą pozycję. Na szczęście beż żadnych incydentów wystartował Romain Grosjean. Niestety pech dopadł Jensona Buttona i Nico Rosberga. Obaj panowie, po zamieszaniu na pierwszych zakrętach, odpadli z wyścigu. Sprawcą incydentu tym razem był Kamui Kobayashi.

Lewą nową wstał też dziś także Lewis Hamilton, który całkowicie nie radził sobie z bolidem. Niestety Anglik zdobył tylko jeden punkt, co spowodowało, że McLaren spadł na trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Idealnie spisał się za to Felipe Massa, który – co może trochę dziwić – był szybszy od Fernando Alonso. Niestety, Brazylijczyk dostał wiadomość od swojego inżyniera wyścigowego o tym, że jest za blisko Hiszpana i ma się wycofać. Może to budzić niesmak, ale należy to zrozumieć, bo Hiszpan musi walczyć o każdy punkt w klasyfikacji kierowców.

Ogólnie rzecz biorąc na tym można zakończyć komentarz do wyścigu, bo mimo wydłużenia strefy DRS na torze nie działo się nic specjalnie ekscytującego.

Podsumowując. Sebastian Vettel odniósł swoje czwarte w tym sezonie zwycięstwo, po raz trzeci wygrał GP Korei – dokonał tego też w roku 2010 i 2011. Jego zwycięstwo spowodowało, że wskoczył na pozycję lidera w klasyfikacji kierowców. Drugi w Korei był Mark Webber, a trzeci Fernando Alonso. Teraz czas na dwa tygodnie przerwy, kiedy odbędzie się GP Indii.

Najnowsze