Aston Martin kończy produkcję samochodów z manualną skrzynią biegów!
Aston Martin miał być „ostatnim producentem na świecie, który utrzyma przy życiu sportowe auta z manualną skrzynią biegów”. Miał. Brytyjski producent właśnie zapowiedział koniec produkcji samochodów z manualną skrzynią biegów.
Populacja modeli dostępnych z manualną skrzynią biegów sukcesywnie się zmniejsza. Do grona producentów samochodów, którzy nie będą oferować swoich aut z manualną przekładnią dołącza właśnie Aston Martin.
Tobias Moers, szef brytyjskiej marki, w rozmowie z australijskim magazynem „Car Sales” powiedział:
Ludzie muszą zdać sobie sprawę, że samochody sportowe bardzo się zmieniły. W dobie coraz wyższej mocy, idącej w parze z elektryfikacją i zmianą preferencji klientów, oferowanie manualnych skrzyń biegów w niektórych segmentach rynku nie ma biznesowego uzasadnienia.
Jeśli jesteś zainteresowany zakupem nowego Astona Martina z manualną skrzynią biegów, to musisz się spieszyć. Od 2022 roku nie kupisz już Vantage z manualną skrzynią biegów. To samo dotyczy modelu Vanquish.
I jeśli tak dalej pójdzie, to „ostatnim producentem na świecie, który utrzyma przy życiu sportowe auta z manualną skrzynią biegów” będzie Porsche. Niemiecki producent, póki co, nie zamierza wycofywać się z tradycyjnych przekładni.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!