Aston Martin V12 Speedster DBR1 jest hołdem dla pięknego samochodu wyścigowego
Limitowany Aston Martin V12 Speedster zadebiutował oficjalnie ponad rok temu. Dziś brytyjski producent przedstawia specjalną wersję tego supersamochodu bez dachu i przedniej szyby. Nazywa się to specyfikacją DBR1, tak jak w przypadku samochodu wyścigowego DBR1 z lat 50. XX wieku.
Podobieństwa między V12 Speedster DBR1 a DBR1 z lat 50. są widoczne na pierwszy rzut oka. V12 Speedster jest wykończony tą samą zieloną farbą Aston Martin Racing i ma te same prążki i okrągłe paski Clubsport White, co jego wiekowy przodek. Podobno proces malowania każdego samochodu trwa ponad 50 godzin.
Wewnątrz zastosowano błyszczące wykończenia z włókna węglowego i przełączniki ze szczotkowanego, satynowego srebra. Aston twierdzi, że ta kombinacja to nowoczesna interpretacja wnętrza DBR1.
Przeczytaj też: Aston Martin DBX Bowmore Edition – powstanie tylko 18 sztuk ekskluzywnego modelu inspirowanego whisky
Specyfikacja DBR1 ma te same parametry, co standardowy V12 Speedster. Oznacza to, że pod maską ma 5,2-litrowy silnik V12 z podwójnym turbodoładowaniem, który generuje 700 KM i 750 Nm momentu obrotowego. Rozpędza się od 0 do 100 km/h w 3,4 sekundy. Jego prędkość maksymalna to prawie 320 km/h. Bawcie się dobrze, robiąc to bez przedniej szyby.
Przeczytaj też: Najstarszy Aston Martin na świecie, czyli A3. Jest wyjątkowa okazja, by zobaczyć go na żywo!
Dlaczego DBR1 stał się inspiracją dla specjalnej wersji V12 Speedster? To hołd dla wyścigowej legendy.
DBR1 wygrał słynny 24-godzinny wyścig Le Mans w 1959 roku, jest trzykrotnym zwycięzcą na torze Nürburgring, a także wziął udział w Mistrzostwach Świata Samochodów Sportowych w roku, w którym wygrał Le Mans. Co tu ukrywać, jest po prostu niesamowity.
Najnowsze
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
Awaria auta z dala od domu, przebita opona czy rozładowany akumulator to sytuacje, które mogą przydarzyć się każdemu kierowcy. Dowiedz się, jak działa ubezpieczenie assistance i dlaczego warto je mieć, aby w razie problemów na trasie uniknąć stresu oraz wysokich kosztów holowania i naprawy. -
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem