Edyta Wrucha

Zwiastun filmu „The Racer”

Krótkometrażowy film o motocyklistce Jodie Chalk pt. „The Racer” będzie miał premierę tego lata. W planie reżysera jest także wersja pełnometrażowa tej historii.

Reżyser Alex Harron postanowił stworzyć dokument o 24-letniej Jodie Chalk, która startuje w wyścigach Thundersport GB 500. W tej historii zainspirowała go pasja i związek ojca z córką:

– Jest w tej historii element porównywalny do legendarnego Rocky’ego. Zespół Jodie pochodzi z „klasy robotniczej”, ponieważ inni zawodnicy mają większe budżety, a do tego ona jest kobietą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Musiała pokonać uprzedzenia. To uniwersalna opowieść o kimś, kto ma pasję do czegoś, ale ma też wszystkie, możliwe przeszkody na drodze. – mówi Alex.

Po raz pierwszy motocyklem Jodie jeździła już mając 4 lata! W wieku 10 lat odbyła swoje pierwsze wyścigi. Ma na swoim koncie rekordy na dwóch torach: Knockhill i East Fortune, a także wygrała Grand Prix 500 w Donington i jest także pierwszą kobietą, która wygrała Straiton Trophy. 

Zwiastun filmu „The Racer”:

Film będzie miał premierę tego lata w Edinburgh Filmhouse, a reżyser będzie się starał, by ten 13-minutowy dokument, finansowany przez Creative Scotland, stał się podstawą do stworzenia wersji pełnometrażowej.

Najnowsze

Edyta Wrucha

Jakie są kobiety bez hamulców?

„Kobieta bez Hamulców” to tak naprawdę dwie motocyklistki - Ela i Monika. Obie kochają motocykle, zgłębiają wiedzę na ich temat i bardzo chętnie się nią dzielą. A i z awarią hamulców z pewnością sobie poradzą!

Skąd pomysł i w jakim celu powstała strona „Kobieta bez Hamulców”?

Ela: Przed rozpoczęciem kursu na prawo jazdy szukałyśmy w internecie informacji, jak to wszystko wygląda z punktu widzenia kobiety. Nie znalazłyśmy wiele na ten temat. A skoro my potrzebowałyśmy informacji, to pewnie wiele innych dziewczyn również ma podobne pytania. Postanowiłyśmy zacząć dzielić się naszymi zmaganiami, aby innym dziewczynom (i nie tylko, bo w końcu oglądają nas też panowie) było łatwiej.

Dlaczego jej nazwa jest w liczbie pojedynczej, skoro prowadzą ją dwie kobiety?

Monika: „Kobieta bez Hamulców” to hasło, które ma podkreślić siłę kobiety jako jednostki. Nie chodzi nam o stworzenie zamkniętej grupy czy armii dziewczyn. Dlatego nazwa bloga jest w liczbie pojedynczej. Chcemy w pewien sposób namówić dziewczyny do działania, a nie czekania na innych. Nieraz słyszę od koleżanek, że zrobiłyby coś ciekawego, ale nie mają z kim. Jasne, w grupie zawsze weselej, ale jak będziesz czekać na innych, to możesz się w końcu nigdy nie doczekać…

Chcemy też zachęcić dziewczyny, by uwierzyły w swoje możliwości oraz pokazać, że wszystkiego można się nauczyć, a budowa i funkcjonowanie motocykla nie jest tajemną, nieosiągalną dla nas wiedzą. W końcu każdy mężczyzna również musiał się tego nauczyć. Obie też jesteśmy indywidualistkami. Choć vloga kręcimy wspólnie, to cenimy sobie naszą wolność i niezależność, co w pewien sposób również chcemy pokazać na blogu.

Gdzie mieszkacie i czym się na co dzień zajmujecie?

Ela: Obecnie pracuję w zarządzaniu projektami z językiem angielskim i hiszpańskim. Ćwiczę też portugalski i może w niedalekiej przyszłości uda mi się również popracować z tym językiem.

Pochodzę z Krakowa i (pozwolę sobie z mrugnięciem oka zacytować znanych krakauerologów) jestem „wyznawcą nauki o wyższości Krakowa nad resztą świata”.  Niestety, korki to według mnie, drugi po smogu, największy problem w moim mieście. I tu jednoślad jest bardzo przydatny. A też i kultura jazdy w Krakowie jest dość dobra – kierowcy najczęściej patrzą w lusterka i robią nam miejsce, za co bardzo im dziękuję.

A do zrobienia prawa jazdy na motocykl zainspirowała mnie Monika, o czym zresztą opowiadam w pierwszym naszym filmiku „Kobieta i egzamin na motocykl” (&t=2s).

Monika: Ja zawsze powtarzam, że choć mieszkam na Śląsku, to moje serce należy do Krakowa. To w tym mieście przeżyłam pewną swoją życiową metamorfozę, której najlepszym podsumowaniem są słowa: „gdy nie chcesz – znajdziesz powód, gdy chcesz – znajdziesz sposób”. Od tej pory zaczęłam wprowadzać swoje marzenia z dzieciństwa w życie. Tak zaczęła się m.in. przygoda z motocyklami. Na co dzień głównie pracuję jako Team Leader oraz Project Manager w branży energetycznej. W wolnych chwilach programuję, podróżuję, a także obecnie rozkręcam nowy projekt związany z promocją kuchni i kultury latynoamerykańskiej w Polsce.

Motocyklistkami jesteście od 2016 roku, a na Waszych filmach prezentujecie fachowe, techniczne porady – skąd czerpiecie wiedzę i inspirację do tych filmów?

Ela: Założenie kanału jest takie, żeby poprzez bloga dzielić się wiedzą, którą same sukcesywnie zdobywamy oraz różnymi ciekawostkami. Poruszamy takie tematy, które pojawiają się na drodze każdego nowego motocyklisty. Obecnie robię też kurs zawodowy mechanika motocyklowego, który od niedawna jest nowym, wyodrębnionym zawodem przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. I choć nie do końca jestem zadowolona ze szkoły i nie wiem, czy odnowią kurs na kolejny semestr – to zajęcia warsztatowe, które szkoła zleciła Centrum Kształcenia Praktycznego w Krakowie, są po prostu świetne!

Z Moniką chodzimy także na jednodniowe kursy z mechaniki, również takie tylko dla dziewczyn (np. Moto Zajezdnia u Pekaesa i Dreamotor.pl). Wiedzę czerpiemy też od znajomych motocyklistów. Nasz kolega Michał, który jeździ od wielu lat i pracuje w sklepie M&M Motocykle, bardzo nas wspiera i dzieli się swoją wiedzą. Nawet wystąpił z nami na kanale i pewnie nie raz się u nas jeszcze pojawi. Najlepiej oczywiście uczy się w praktyce. Przed nagraniem zwykle robimy próbę, podczas której zdarzają się różne, często bardzo śmieszne sytuacje. Zresztą, gdy raz rozleje się olej na połowie garażu, to będzie się już wiedzieć, jakich błędów w przyszłości nie popełniać (śmiech).

Jeśli lubicie czytać, jest na rynku parę ciekawych książek o mechanice, do których i my zaglądamy. Kopalnią informacji o naszych motocyklach jest również zwyczajna serwisówka, którą dobrze mieć pod ręką.

Monika: Ja dodam, że kończyłam studia na wydziale mechanicznym, co ułatwia mi zrozumienie wielu zagadnień związanych z funkcjonowaniem motocykli. Dodatkowo od dziecka byłam typem dziewczyny, która bardziej wolała spędzać czas w garażu niż w domu.

Czy robienie vloga jest trudne? Jakie umiejętności musiałyście opanować i jak dzielicie się pracą?

Monika: Hmm… czy to trudne? Zawsze powtarzam, że wszystko na początku jest trudne, zanim nie stanie się łatwe. Rzeczywiście, początkowo miałyśmy sporo wiedzy do nadrobienia – zaczynając od ogarnięcia sprzętu, jakiego potrzebujemy, poprzez ustawienie światła, dźwięku, kadru itp. Obie byłyśmy laikami w tym temacie. Było ciężko, ale przede wszystkim zabawnie. Często, większość czasu pierwszych nagrań to były przerwy na opanowanie śmiechu z własnych pomyłek i różnych sytuacji.

Ela: Na przykład, gdy zepsuł nam się statyw i użyłyśmy piramidy ze stołków, aby móc nagrać odcinek urodzinowy, zwłaszcza, że nie mogłyśmy tego przełożyć na inny dzień, bo świeczka już się paliła. Wyglądało to wszystko bardzo komicznie.

Monika: Przy pierwszej post produkcji było dużo zabawy – przygotowanie intra, edycja i sklejenie zebranych materiałów. Na szczęście żyjemy w czasach YT i „wujka Google”, który zna odpowiedzi na większość dręczących nas pytań.

Tak więc z umiejętności, to na pewno trzeba było opanować obsługę programów do edycji grafiki, video oraz ustawianie kadrów. Podział zadań? Myślę, że u nas Ela jest tym sercem estetyki, a ja ogarniam to technicznie. To taki główny podział (śmiech), reszta jest dość płynna.

Zdarza Wam się spędzać dużo czasu w garażu czy tylko przy okazji jakiś napraw/wymian?

Monika: Ja uwielbiam!!! Jak już wspominałam, od zawsze byłam bardziej garażowym, niż domowym dzieckiem (śmiech). Garaż jest taką moją oazą spokoju, oderwaniem się od codzienności – włączam muzykę, przez otwarte drzwi wpada słońce, biorę klucze do ręki i jest idealnie. No dobra, czasem polski klimat zawiedzie, ale i tak jest przyjemnie.

Ela: Zgadzam się, że jest to świetna odskocznia od codziennej pracy w biurze. Co więcej, gdy same coś robimy przy motocyklach, nabieramy pewności i poznajemy lepiej swoją maszynę. Zupełnie inaczej się jeździ, gdy już rozpoznajemy pewne dźwięki, gdy wiemy, co i jak działa w motocyklu. A poza tym naprawdę lepiej plotkuje się w garażu, niż w knajpie na Kazimierzu (śmiech).

Jakie macie/miałyście motocykle i jakie macie preferencje dotyczące jazdy nimi?

Monika:  Będąc dzieckiem śmigałam z kolegami, głównie legendarną „motorynką”, WSK-ą, czy z bratem na Simsonie.  Później przyszedł czas na skuter. Pierwszą poważną maszyną po zdanym egzaminie został Kawasaki ER-6n. Ten motocykl wiele wybacza, jest zwinny i przyjazny dla początkujących – nie żałuję tego wyboru. Na razie głównie jest to jazda turystyczna, ponieważ uwielbiam poznawać nowe miejsca. Jednak serce rwie się do sportowej jazdy na torze oraz jazdy w terenie. Także z czasem wszystkiego po kolei z pewnością spróbuję.

Ela: Egzamin zdaje się na Suzuki Gladius SFV 650, ja jednak na mój pierwszy motocykl wolałam coś mniejszego. Padło na bardzo polecany na początek Suzuki GS500F. Myślę, że był to dobry wybór, choć pewnie kiedyś zmienię motocykl na coś większego i mocniejszego. Bardzo podobają mi się sportowe motocykle, ale najpierw wolę nauczyć się chodzić, zanim zacznę biegać.

Jak motocykle wpłynęły na Wasze życie?

Ela: Odkąd jeżdżę na motocyklu, moja kondycja cierpi, bo gdy przychodzi piękna pogoda, muszę wybierać między rowerem a motocyklem. Częściej wygrywa Suzuki (śmiech). A tak poważniej, to przede wszystkim poznałyśmy dużo ciekawych ludzi.

Monika: Wśród nich jest też sporo motocyklistek. Cieszymy się, że jest nas coraz więcej i że możemy wymieniać się doświadczeniami, które są jednak nieco inne, niż mają nasi koledzy-motocykliści. Dzięki motocyklom nawiązałam również dwie, bardzo ważne, przyjaźnie w swoim życiu. Motocykle pozwoliły mi także rozpocząć przygodę z blogiem, która wiąże się z fantastycznymi i zabawnymi sytuacjami podczas nagrywania. Jest także siłą napędową do pogłębiania mojej wiedzy motoryzacyjnej czy związanej z obróbką zdjęć oraz video. Myślę, że to wszystko przycementowało także przyjaźń z Elą.

Preferujecie długie wyprawy czy raczej kręcenie się „wokół komina”?

Ela:  Każda jazda na motocyklu czegoś uczy – zarówno droga do pracy, jak i wypad jednodniowy, albo kilkudniowa wyprawa. Przede wszystkim ważne jest, by wykorzystywać każdą okazję do jazdy. Oczywiście najlepsze są dłuższe trasy. Nie tylko się przy nich najwięcej uczymy, ale jeszcze można nacieszyć oko ładnymi widokami i często też poznać innych motocyklistów w przerwie na kawę.

Czy zamysł bloga się przyjął? Są kobiety, które nawiązują z Wami kontakt, by otrzymać jakieś wsparcie w realizacji motocyklowych marzeń?

Monika: Pojawiają się komentarze i wiadomości w stylu: „Świetnie dziewczyny, Wasze rady są dla mnie bardzo pomocne. Może zrobiłybyście filmik o …. ” – jest to bardzo miłe i daje nam motywację do dalszego działania. Na razie skupiłyśmy się bardziej na dzieleniu się swoimi doświadczeniami oraz przekazywaniem wiedzy na temat zagadnień i ciekawostek, które same spotykamy na swojej początkującej, motocyklowej drodze. Małymi krokami na pewno do wszystkiego dojdziemy.

Jak rodzina, znajomi odbierają Waszą pasję?

Monika: Kiedy powiedziałam rodzinie, że zamierzam zdać prawo jazdy na motocykl, to myśleli, że żartuję. Uwierzyli chyba dopiero w momencie, gdy mój pierwszy motocykl stał już w garażu. Oczywiście, na początku zmartwił ich ten fakt. Myślę jednak, że trochę już przyzwyczaili się do moich szalonych pomysłów. Babcia zawsze powtarza, że czeka na dzień, gdy wyląduję na placu przed domem helikopterem (śmiech). Generalnie, gdy oswoili się już z tematem, to zaczęli mnie wspierać, pojawiły się słowa, że są dumni i że pasuje do mnie ten motocykl.

Ela: Przyznam się, że ja postanowiłam rodzinie powiedzieć o prawie jazdy dopiero po fakcie. Obawiałam się reakcji. Niepotrzebnie. Moja rodzina chyba też przyzwyczaiła się do tego, że robię w życiu trochę inne rzeczy, niż moje starsze siostry. Taki ze mnie rodzinny ananas. A moich znajomych to już chyba nic nie zdziwi… Najbardziej bawią mnie reakcje ludzi obcych, gdy w trakcie rozmowy rzucam hasło, że jeżdżę, a oni: „Jak to? Pani jeździ? Ale, że na skuterze?” (śmiech).

Jakie macie plany na ten sezon na blogu i te związanie z wyjazdami?

Monika: Ponoć planowanie jest wszystkim, a plan jest niczym. W tym roku na pewno chcemy wrzucić na bloga więcej nagrań z naszej jazdy, cały czas nam tego brakuje. Miałyśmy kilka podejść, jednak nagrany materiał z GoPro zamontowanego na kasku nie okazał się najlepszy – cóż, ciągle się uczymy…

Ela: Przed rozpoczęciem bloga, zrobiłyśmy długą listę tematów, które chcemy poruszyć. Lista stale rośnie, więc tematów nam nie zabraknie – tych związanych z mechaniką, jazdą, ciekawostkami i zagadnieniami mniej lub bardziej motocyklowymi. Przede wszystkim wiemy, że chcemy dalej to robić i będziemy dalej to robić, mimo różnych przeciwności.

Najnowsze

Zlot motocykli BMW w Wiśle już 15-17 czerwca!

Asfalt, szuter, off-road, a może szkolenie? Na XVIII Międzynarodowym Zlocie Motocykli BMW w Wiśle każdy znajdzie coś dla siebie! Wydarzeniu patronuje motocaina.pl - bądźcie tam razem z nami!

Jak co roku BMW Klub Motocykle Polska przygotował otwartą imprezę nie tylko dla właścicieli motocykli marki BMW, ale wszystkich pasjonatów motocyklowej jazdy.

Miłośnicy asfaltowej turystyki wyruszą w trasę po atrakcjach Beskidu Śląskiego, spragnieni bocznych dróg i szutrów będą wspinać się po widokowych odcinkach po słowackiej stronie granicy, a wielbiciele hard enduro trafią na wiele błotnistych ścieżek.

Podczas gdy grupy turystyczne będą krążyć po regionie, odbędą się trzy rodzaje szkoleń techniki jazdy, prowadzone przez certyfikowanych instruktorów. Osoby, które czują potrzebę doszkolenia się w jeździe w terenie mogą poćwiczyć pod okiem Touratech Polska oraz Akademii Enduro, natomiast na chętnych do doskonalenia manewrów on-roadowych czekać będzie instruktor BMW Motorrad International Instruktor Academy.

Dodatkowo w tym samym czasie będą miały miejsce prezentacje najnowszych modeli F 750 GS i F850 GS oraz jazdy testowe. Na brak wyboru nie będzie można zatem narzekać.

Po zakończeniu jazd i szkoleń uczestnicy będą mogli zaprezentować swoje umiejętności w zawodach i konkursach z nagrodami. Aby wzmocnić reprezentację kobiet w tych konkurencjach przewidziano nagrodę dla każdej uczestniczki, która weźmie udział w konkursach sprawnościowych z jazdy on i/lub off road. I niezależnie od wyniku gwarantowana jest dobra zabawa!

Będzie również możliwość odświeżenia wiedzy o  zasadach udzielania pierwszej pomocy oraz wygrania atrakcyjnych nagród w loterii fantowej. Szczegóły znajdziecie w poniższej agendzie, a rejestracja odbywa się przez stronę www.bmw-klub-motocykle.pl.

Imprezie patronuje motocaina.pl

XVIII Międzynarodowy Zlot Motocykli BMW 2018 – Hotel Stok w Wiśle (https://www.hotelstok.pl/) – 15-17 czerwca 2018 {{ download(219) }}

Najnowsze

Edyta Wrucha

Zawodniczki podsumowują 52. Rajd Dolnośląski – Hotel Zieleniec

Rajdowe zawody rozegrane w dniach 18-20 maja 2018, z bazą w Dusznikach – Zdroju, przyciągnęły najlepsze załogi i tłumy kibiców.

Kotlina Kłodzka po raz kolejny była areną zmagań dla kierowców rywalizujących w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski i Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski.

52. Rajd Dolnośląski – Hotel Zieleniec wygrali: Jakub Brzeziński i Kamil Kozdroń w Skodzie Fabii R5. Rajd miał niesamowitą dramaturgię do ostatniego odcinka specjalnego, bo dokładnie o 0,3 sekundy, rozstrzygnęła się walka liderów z Grzegorzem Grzybem, pilotowanym przez Roberta Hundlę. W konsekwencji zawodnicy Skody Fabii R5 z nr 1 stanęli na drugim miejscu podium, a trzecie zajęli Tomasz Kasperczyk i Damian Syty  w Fordzie Fiesta R5.

Rywalizację w 52. Rajdzie Dolnośląskim – Hotel Zieleniec wyjątkowo ubarwiali zawodnicy ścigający się w 3. rundzie Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. To za ich sprawą w Kotlinie Kłodzkiej pojawiły się przepięknie odrestaurowane, perły światowego motorsportu. Ściganie w tej stawce wygrali Michał Pryczek i Jacek Pryczek, startujący kultową Subaru Imprezą GC8 555.

Całkowita długość rajdu liczyła ok. 477 km, z czego ok. 119 km stanowiły próby sportowe. Na starcie stanęły 64 załogi, a do mety, tej trudnej technicznie trasy, dotarło już tylko 45 teamów. W rajdzie wystąpiły dwie zawodniczki w roli pilota, ale tylko jedna osiągnęła jego metę.

Rajd nie miał szczęśliwego finału dla załogi Mazdy 323 GTX z numerem 104 w składzie: Krzysztof Głowala i Alicja Gnatowska:

– 3:0 dla Rajdu Dolnośląskiego! Za co mnie ten rajd tak nie lubi? Trzeci odcinek specjalny, trzecia hopa na Arenie Duszniki, nieudany skok i uszkodzony króciec chłodnicy. Serwis próbował przez noc doprowadzić Mazdę do porządku, ale niestety… Rozszczelnienie chłodnicy było na tyle poważną usterką, że nie udało się tego naprawić. Jestem jedynie zadowolona z opisu i usystematyzowania Krzysztofowi pewnych kwestii związanych z pracą pilota. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojawimy się razem na odcinkach specjalnych. A przede mną teraz cykl SzuterCup i w czerwcu widzimy się na Rajdzie Nadwiślańskim z powrotem w Lanci Deltcie HF Integrale! Do zobaczenia – mówi Alicja.

Na końcu stawki, już bez pomiaru czasu, w rajdzie brała udział załoga w składzie: Krzysztof Guzowski i Agnieszka Załęcka (Renault Clio 16S z numerem 131):

– Rajd dolnośląski był dla mnie fantastycznym przeżyciem. Najbardziej cieszę się z faktu, że udało nam się dojechać do mety bez żadnych awarii. Za nami mnóstwo kilometrów i zdobyte kolejne, bardzo cenne doświadczenia. Odcinki były zróżnicowane i bardzo ciekawe. W sobotę, drugą pętlę rajdu jechaliśmy właściwie po ciemku, nie mając „elektrowni”. Zgodnie z moimi przypuszczeniami najbardziej podobał mi się odcinek Lądek Zdrój – Złoty Stok i analogicznie w odwrotnej konfiguracji. Był on dość szybki, ale zarazem bardzo techniczny – trzeba było na nim zastosować odpowiednią linie przejazdu. Zastanawiałam się, w jaki sposób ja bym go pojechała i czy moja linia byłaby tą najwłaściwszą, ale tym razem nie taka była moja rola…

Pilotowanie Krzysztofa sprawiło mi dużą frajdę. Nie robię tego zbyt często, więc mimo, że do swoich zadań podchodzę bardzo profesjonalnie, miałam pewne obawy, czy nie popełnię jakiejś pomyłki. Całe szczęście, bez najmniejszego problemu dojechaliśmy do mety. Myślę, że mój kierowca również był zadowolony z naszej współpracy. Te 2 dni jazdy były dosyć męczące, ale jest to zmęczenie z gatunku tych, bardzo przyjemnych. Było to też dla mnie fajne wprowadzenie do kolejnych zawodów. Nie do końca podobał mi się pomysł z wielokrotnym przejazdem odcinka Arena, ponieważ z okrążenia na okrążenie łączniki szutrowe były w coraz gorszym stanie. Rajd zaliczam do udanych i mam nadzieję że kiedyś pojawię się na nim w roli kierowcy. Teraz czas na złapanie oddechu i prace związane z moim startem w rajdzie Ziemii Bocheńskiej – mówi Agnieszka.

Kolejną rundą rajdowej rywalizacji w mistrzostwach Polski będzie Rajd Nadwiślański z bazą w Puławach, który rozegra się w dniach 8-10 czerwca.

Najnowsze

Edyta Wrucha

„Motocykliści” – film dokumentalny Agnieszki Piwar

Film Agnieszki Piwar dedykowany jest śp. Wiktorowi Węgrzynowi – organizatorowi Międzynarodowych Motocyklowych Rajdów Katyńskich.

Agnieszka Piwar to dzienikarka, która towarzyszyła motocyklistom z kamerą podczas XVI Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, by stworzyć swój drugi dokument o tym rajdzie:

– Wyprawa, którą uformował Wiktor Węgrzyn uczy życia, kształtuje postawy, wyrabia światopogląd. A także przełamuje stereotypy. Słyszałam liczne opinie tych, którzy w końcu mieli okazję skonfrontować propagandę z osobistym doświadczeniem. Świadectwa motocyklistów przyznających, że dzięki Rajdowi Katyńskiemu całkowicie zmienili zdanie na temat Rosjan, są tego wymownym przykładem – napisała na swoim blogu http://agnieszkapiwar.blogspot.com Agnieszka Piwar.

Wiktor Węgrzyn był twórcą, komandorem i prezesem zarządu Motocyklowych Rajdów Katyńskich oraz inicjatorem i organizatorem Motocyklowych Zlotów na Jasnej Górze im. ks. ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego. Celem rajdu jest odwiedzenie miejsc związanych ze zbrodnią katyńską i historią Polski na Kresach Wschodnich, kontakt z Polakami mieszkającymi na tych terenach, działalność charytatywna i rozwój kontaktów międzynarodowych. Pierwsza jego edycja odbyła się w 2001 roku.

Twórca rajdu nie uczestniczył w edycji, która jest podstawą powstania filmu z powodu słabego stanu zdrowia. Premierę filmu zobaczył w grudniu 2016 roku, a zmarł 17 stycznia 2017 roku. Przeżył 77 lat, a jego ciało złożono w krypcie obok ks. Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego i ks. Jana Twardowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

 

Najnowsze