Zobaczył trójkąt ostrzegawczy na skraju drogi, więc prawie doprowadził do wypadku

Chwila nieuwagi na drodze może sporo kosztować, a jest jeszcze gorzej, gdy natychmiast po niej następuje paniczna reakcja.

Pewien mężczyzna zamiatał szkło ze skraju drogi. Bardzo rozsądnie ustawił wcześniej trójkąt, żeby ostrzec zbliżających się kierowców i uchronić ich przed wjechaniem na szkło. Wszystko było doskonale widoczne z daleka, a droga pusta. Wystarczyło tylko trochę zwolnić i ominąć to miejsce.

Nagle zahamował i chciał zawrócić. Kolizja to jego wina?

Kierowca Citroena chyba nie patrzył na drogę, bo trójkąt go zaskoczył. Bez problemu jednak ominął go i zamiast jechać dalej, awaryjnie zahamował na środku drogi. Mało brakowało, a z dużą siłą uderzyłby go autor nagrania, który nie spodziewał się tak irracjonalnego zachowania.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

GP Monako: klejnot w koronie, który nie błyszczy

Grand Prix Monako to wyścig, na który czekają wszyscy. Monako ma to „coś” czego nie mają inne tory. Blichtr, luksus i ekstremalna jazda na krawędzi. Czego chcieć więcej? Hmmm... akcji na torze? Spójrzmy prawdzie w oczy... tegoroczne GP Monako, gdyby nie nieszczęścia kierowców, byłoby wyjątkowo nudne...

To był bardzo, bardzo nudny wyścig. I tej nudy, nie wynagrodzą nawet wspaniałe widoki i ekstremalne onboardy z kamer na bolidach. Parafrazując klasyka: jeśli najbardziej ekscytujący moment wyścigu to katastrofalny pit stop Mercedesa, to wiedz, że coś się dzieje…

Kwalifikacje były świetne. Oglądanie kierowców wyciskających ze swoich bolidów maksimum i walczących o jak najlepszy czas w ciasnych uliczkach Księstwa to coś wspaniałego. Jeśli dodamy do tego pole position kierowcy Ferrari, Charlesa Leclerca, rodowitego Monakijczyka, który zakończył Q3 w barierkach to mamy tryumf i dramat w jednym, czyli przepis na sukces.

Przepis na sukces Leclerca, czy raczej szansę na punkty zaprzepaścił najpierw on sam, rozbijając się pod koniec kwalifikacji i niszcząc bolid, a potem Ferrari, które nie chciało, by ich zawodnika cofnięto na starcie o pięć miejsc i nie wymieniło mu skrzyni biegów. Efekt? Z powodu usterek Leclerc w ogóle nie wystartował do wyścigu.

W wyścigu najbardziej ekscytujące momenty można było policzyć na palcach jednej ręki – start, strategiczny błąd Mercedesa, przez który Hamilton stracił zamiast zyskać, fatalny pit stop Bottasa, który zakończył jego udział w rywalizacji oraz walka Sebastiana Vettela z Pierrem Gasly’m, którą w połowie przerwał realizator, by pokazać jakąś nic nieznaczącą powtórkę.

Reszta to procesja, o reszcie należy jak najszybciej zapomnieć i wspominać wcześniejsze Grand Prix z ekscytującymi pościgami, wspaniałymi manewrami wyprzedzania i zaskakującymi rozgrywkami strategicznymi.

Chociaż… pech Leclerca, Mercedesa i niemożliwość wyprzedzania na torze w Monako sprawiły, że nowym liderem klasyfikacji generalnej kierowców został zwycięzca wyścigu, Max Verstappen, a Red Bull wyprzedził Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów. I to są fakty, które rozpalają wyobraźnie kibiców, ponieważ w walce o mistrzowski tytuł liczy się każdy punkt.

Czy klejnot w koronie Formuły 1 w ostatecznym rozrachunku pozbawi Lewisa Hamiltona szans na ósmą, rekordową mistrzowską koronę? Dowiemy się za 18 wyścigów…

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Czy czerwony samochód faktycznie jest „szybszy”?

Czerwony nie jest zwykłym kolorem. Od początku istnienia ludzkości, to właśnie ten odcień zawładnął wyobraźnią ludzi, jak żaden inny. Kiedy nasi praprzodkowie po raz pierwszy zmieszali zmieloną ochrę z wodą i uzyskali czerwonawą pastę, narodził się jeden z pierwszych kolorów, stworzonych przez człowieka. Od tego czasu czerwień nabrała w różnych kulturach wielu znaczeń, od ognistej miłości i niepowstrzymanego gniewu, po królewską władzę, dobrobyt i szczęście.

Na całym świecie i przez wieki czerwień kojarzona jest z silnymi emocjami. Głęboko w naszej podświadomości budzi skojarzenia ze zmysłowością, namiętnością – i oczywiście, nutą niebezpieczeństwa.

Nic więc dziwnego, że w świecie motoryzacji kolor czerwony od zawsze kojarzył się z ekscytującym i emocjonującym segmentem samochodów sportowych. Czerwone samochody postrzegane są jako szybsze i bardziej sportowe, a kierowcy w czerwieni jako odważni i niekonwencjonalni. W bardziej powściągliwej klasie średniej i segmencie SUV-ów śmiałość emocji wyrażana przez czerwony samochód jest raczej wyjątkiem – przeważają kolory neutralne, takie jak biały, czarny i szary. W 2020 roku tylko 6,7% wszystkich nowo zarejestrowanych samochodów miało kolor czerwony.

Ale jest jeden wyjątek… Mazda. W tym wypadku w skali globalnej odsetek ten sięga 27,2% i jest znacznie wyższy niż w jakiejkolwiek innej marce samochodowej. Można śmiało powiedzieć, że Mazda i fani marki byli zawsze szczególnie przywiązani do koloru czerwonego. Czy można się im dziwić? Od razu widać, że czerwień Mazdy jest inna niż wszystkie…

Kiedy Mazda wprowadziła na rynek swój pierwszy samochód osobowy – model Mazda R360 Coupé, kolor „Mazda Red” była już jedną z opcji dostępnych w palecie lakierów. Z biegiem lat czerwień stopniowo stawała się kolorem wyróżniającym japońskiego producenta. Przez dekady powstało wiele wersji tej kultowej barwy: Od pomarańczowej czerwieni „Sunrise Red” modelu RX-7, przez głęboką czerwień „Burgundy Ice Metallic” popularnych serii modeli 323 i 626, po odważną i jaskrawą czerwień „Classic Red” wprowadzoną wraz z legendarną Mazdą MX-5. W sumie ponad 100 odcieni czerwieni pomogło wyrazić entuzjazm i pasję.

Wraz z wprowadzeniem wzornictwa Kodo, w 2012 roku rozpoczął się dla czerwieni nowy rozdział. Język stylistyczny stara się poprzez płynne, dynamiczne kształty uchwycić piękno ruchu w nieruchomym obiekcie. Aby jeszcze bardziej ożywić język projektowania Kodo, projektanci Mazdy stworzyli nowy kojarzony z marką lakier o nazwie „Soul Red”: Żywy i mocno nasycony odcień, który doskonale harmonizuje z nowym językiem stylistycznym.

Jednak ze względu na ducha stylistyki Mazdy, Keiichi Okamoto i jego zespół, nie byli w pełni usatysfakcjonowani. Razem postawili sobie ambitny cel, stworzenia najpiękniejszej czerwieni na świecie. Czerwień, która będzie jasna, gdy pada na nią światło, natomiast w cieniu staje się bogata i ciemna; taką, która przenosi głębię barwy, która wydaje się niemal półprzezroczysta:

Chcę uzyskać głęboki odcień czerwieni, taki jak przezroczysta czerwień rubinów lub czerwonego szkła.

Rezultat został zaprezentowany w 2017 roku wraz z wprowadzeniem na rynek koloru firmowego „Soul Red Crystal”.

Aby stworzyć ten złożony odcień czerwieni, Mazda radykalnie zmieniła podejście do procesu lakierniczego. „Soul Red Crystal” nakłada się w trzech etapach: podstawowa barwna warstwa lakieru zawiera dwa różne rodzaje płatków aluminiowych – pierwsze silnie odbijające, drugie absorbujące światło. Nałożenie płatków jest dokładnie kontrolowane, dzięki czemu uzyskuje się idealne refleksy światła i cienie na całej karoserii. Druga, półprzezroczysta warstwa zawiera wysokochromowy pigment, który dodaje głębi koloru, nie stając jednocześnie na drodze światła, docierającego do znajdujących się głębiej płatków aluminium. Trzecia, bezbarwna warstwa wierzchnia nadaje dodatkowy połysk i chroni lakier nadwozia przed wpływem środowiska. W rezultacie uzyskano żywy i uwodzicielski kolor o nasyceniu większym o 20% i o 50% większej głębi niż w przypadku oryginalnego lakieru „Soul Red”.

Ten efekt był osiągalny wyłącznie dzięki skupieniu się na samej esencji czerwieni – w tworzeniu magmowych rozświetleń i głębokich, ciemnych cieni aktualnego firmowego lakieru nie ma kompletnie udziału domieszki pomarańczowego, czy niebieskiego pigmentu. Lakier harmonizuje z ogólną filozofią stylistyczną Kodo Mazdy, której celem jest oddanie piękna samego ruchu w prostych, ale wyrazistych i pełnych emocji projektach. Nie istnieje barwa, która mogłaby eksponować tę wizję lepiej niż czerwona – najbardziej emocjonalna ze wszystkich barw.

Najnowsze

Sprawczyni kolizji nie rozumie jazdy po rondach? Czy tylko tych w formacie mini?

Słyszeliście pewnie milion razy, że rondo to najbezpieczniejszy rodzaj skrzyżowania. Tylko dlaczego tak często dochodzi na nich do kolizji?

Co do pozytywnej roli rond na drogach chyba nikt nie ma wątpliwości. Co innego tak zwane minironda, które tworzy się zwykle na skrzyżowaniu dróg równorzędnych. Kierowcy często gubią się w takich miejscach, nie wiedząc kto ma pierwszeństwo. Minirondo zdaje się rozwiązywać problem, ale tworzy inne – jest ciasne, a zaznaczona symbolicznie wysepka (aby większe pojazdy na nim nie utknęły) sprawia, że niektórzy kierowcy, nie zwracają uwagi, że są na skrzyżowaniu z ruchem okrężnym.

Kolizja na minirondzie. Wszystko przez bezmyślność

Nie zauważyła tego kierująca czerwonym Fordem, która wjechała tuż przed maskę czarnego Volvo. Kierowca szwedzkiego kombi chciał zjechać dopiero na trzecim zjeździe, a kierująca Fiestą brak kierunkowskazu zinterpretowała, jako chęć jazdy na wprost. Prosty błąd, który każdemu się może zdarzyć?

Kierowca Matiza pojechał pod prąd na rondzie. Na rondzie turbinowym!

Chyba nie, ponieważ z informacji pod nagraniem wynika, że sprawczyni otrzymała mandat. Jeśli policja została wezwana do tak błahej sprawy, to prawdopodobnie dlatego, że kierująca Fiestą nie rozumiała swojej winy! Ciekawe czy nie rozumie czym jest rondo, czy tylko nie wie jakie znaki o nim informują?

Najnowsze

Kradzionym rowerem wybrał się na drogę ekspresową. Był pijany

Poruszanie się rowerem po drodze szybkiego ruchu, stwarza poważne zagrożenie nie tylko dla rowerzysty. Zatrzymany mężczyzna miał na sumieniu znacznie więcej.

W czwartek (20 maja) tuż po godzinie 15 do dyżurnego świebodzińskiej policji wpłynęło zgłoszenie od kierowców, poruszających się trasą S3. Jak informowali po drodze szybkiego ruchu porusza się rowerzysta, stwarzając poważne zagrożenie. Ponadto sposób jazdy mógł świadczyć o tym, że znajdował się pod wpływem alkoholu.

Rowerzysta zagubiony na drodze ekspresowej

Skierowany na miejsce patrol drogówki szybko zlokalizował rowerzystę. Jak się okazało fan jednośladów rzeczywiście był nietrzeźwy – wydmuchał 0,6 promila. Jakby tego było mało, rower był kradziony. Mężczyzna przywłaszczył go sobie tego samego dnia.

„Jezdnia jest dla wszystkich” tłumaczy rowerzysta, narażający swoje zdrowie i życie

Teraz za swoje czyny odpowie przed sądem. Rower jeszcze tego samego dnia wrócił do właściciela. Mężczyźnie grozi kara grzywny nawet do 5 tysięcy złotych.

Najnowsze