Zmiany w przepisach dotyczących obowiązkowych badań technicznych pojazdów

Niezależnie, czy masz samochód osobowy, ciężarowy, czy motocykl - każdy pojazd w Polsce musi przejść obowiązkowe badanie techniczne. Teraz cała procedura się nieco zmieni.

Senat przegłosował nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym, która wejdzie w życie 13 listopada tego roku. Żeby wyjaśnić wszystko w szczegółach, na początek rozróżnijmy dwa, często mylone pojęcia.

Badanie techniczne – obowiązkowe badanie sprawności naszego pojazdu przeprowadzane w Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów – niezbędne, aby pojazd został dopuszczony do ruchu po drogach publicznych. Koszt podstawowego badania technicznego to 100 zł (62 zł motocykl, 158 zł ciężarówka). Dla aut z LPG/CNG cena wynosi 162 zł.

Przegląd okresowy – zalecana przez producenta wizyta w serwisie samochodowym (najczęściej ASO) wiążąca się z wymianą części eksploatacyjnych i sprawdzeniem stanu technicznego pojazdu. Koszt zależy od modelu, warsztatu i cen części eksploatacyjnych do wymiany.

Kiedy należy zrobić badanie techniczne?
Jeśli mamy auto używane, to co roku. Zwolnione są z tego samochody fabrycznie nowe, z homologacją. Dla nich pierwsze badanie odbędzie się dopiero po trzech latach od daty pierwszej rejestracji, drugie po kolejnych dwóch latach, a kolejne nie później niż rok od poprzedniego badania. Samochody sprowadzone do Polski, wyrejestrowane za granicą, w celu ponownej rejestracji muszą przejść badanie techniczne rozszerzone. Auta z LPG, nawet nowe, muszą przechodzić badanie co roku. Wyjątek stanowią samochody 25-letnie i starsze, które po otrzymaniu statusu pojazdu zabytkowego nie przechodzą kolejnych badań technicznych.

Podczas badania sprawdza się głównie podzespoły, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Zakres dla poszczególnych typów pojazdów określa prawnie rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Dla samochodów osobowych to m.in. numer VIN, obowiązkowe wyposażenie (trójkąt ostrzegawczy, gaśnica, komplet zagłówków, pasy), podzespoły, oświetlenie, ogumienie, stan szyb.

TOP 3 najczęstszych powodów wyników negatywnych
– Zbyt mocno przyciemnione szyby. Szyby boczne muszą przepuszczać 70 proc. światła, a przednia – 75 proc.
– Przeróbki reflektorów: montaż żarówek bez homologacji lub o niedozwolonej barwie, kończą się negatywnym wynikiem.
– Głębokość bieżnika mniejsza niż 1,6 mm.

Jak było kiedyś?
Gdy zachodziła obawa, że nasz pozornie sprawny samochód nie przejdzie ścieżki diagnostycznej i nie zostanie dopuszczony do ruchu, trzeba będzie wykonać naprawy i wydać pieniądze, to często starano się przekupić diagnostę, aby przymknął oko na usterki albo wręcz podrabiano wpis i pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym, narażając się na karę za fałszerstwo (do 5 lat więzienia). Opłatę uiszczało się po badaniu, więc czasem, po ustaleniu przez diagnostę negatywnego wyniku badania, trwały negocjacje, prośby, aby potraktować takiego kierowcę ceną za przegląd konkretnych podzespołów, a nie badanie techniczne.

Zarówno kiedyś, jak i teraz, w przypadku negatywnej decyzji, Stacja Kontroli zatrzymuje dowód rejestracyjny, a my – posługując się tymczasowym dokumentem – mamy 14 dni na usunięcie usterki. Ponownemu sprawdzeniu podlegają tylko podzespoły, które spowodowały negatywną decyzję.

Jak będzie teraz?
Planuje się, że od 13 listopada, trzeba będzie uiścić opłatę przed przystąpieniem do właściwego badania. Wyjątek w nowych regulacjach uczyniono dla przeglądów na fakturę VAT z odroczoną płatnością, skorzystają na tym więc właściciele flot samochodowych. Po przeprowadzeniu badania, diagnosta będzie zobowiązany do wprowadzenia danych do bazy CEPIK, aby dokonać wpisu w dowodzie rejestracyjnym.

Teraz także funkcjonariusze Straży Granicznej (dotychczas mogła tylko Policja, ŻW i ITD) będą mieć prawo do zatrzymywania dowodów rejestracyjnych i pozwoleń czasowych na prowadzenie pojazdu bez konieczności wzywania podczas takiej kontroli policji.

Nadzór nad Stacjami Kontroli Pojazdów bedą mieć już nie starostowie, którzy wg raportu NIK zaniedbywali kontrole, a nowo powstały Transportowy Dozór Techniczny (TDT). Przejęcie obowiązków będzie następować stopniowo, od jesieni 2017 do wiosny 2018.

CEPIK 2.0
Od czerwca 2014 r. każdy pojazd po badaniu technicznym jest wpisywany do bazy Centralnej Ewidencji Pojazdów z przebiegiem z dnia badania. Co znajdzie się dodatkowo w bazie?
– Wynik pozytywny lub negatywny z wyszczególnieniem powodu niezaliczenia diagnozy, lub powodem przerwania badania na prośbę właściciela samochodu.
– Od czerwca 2018: ustanowione zabezpieczenia, np. o zajęciu przez organ egzekucyjny, bank czy komornika.
– Od czerwca 2018: zakłady ubezpieczeń i ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny również wprowadzą do systemu info o szkodzie istotnej, czyli takiej, obejmuje elementy nośne pojazdu, układu hamulcowego lub kierowniczego i może mieć wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Po zalogowaniu do systemu będziemy mieć wgląd w dwie zakładki:
“Mój Pojazd” – historia auta (badania z wynikami i usterki, przebieg, zajęcia, szkody)
“Moje Uprawnienia” – wszystkie kategorie prawa jazdy z przypisami (np. o konieczności prowadzenia pojazdów w okularach bądź soczewkach).

Co zyskamy na zmianach?
– Ukrócenie procederu niepłacenia lub targowania się o niższą cenę w przypadku wyniku negatywnego. Wcześniej diagnosta mógł policzyć wtedy niższą cenę tylko za przegląd podzespołów.
– Opłacenie przed badaniem ma zachęcić diagnostów do częstszego wydawania opinii negatywnych.
– W przyszłym roku pracę policji mają ułatwić naklejane na szybę – po pozytywnym przejściu badań – naklejki. Jeśli policja trafi na kierowcę z niesprawnym autem a wbitą pieczątką przeglądu i naklejką, że badanie auto przeszło pozytywnie, funkcjonariusze będą mogli skontrolować diagnostę. W zamyśle ma być to bat na nierzetelnych diagnostów.

Obawy
– Wpis o negatywnym wyniku badań nie wpłynie korzystnie na sprzedaż auta w przyszłości, dlatego więcej kierowców zacznie szukać mniej dociekliwych diagnostów. Dociekliwi staną się mniej dociekliwi albo stracą klienta.
– Wzrost cen za badania: spekuluje się o kwocie 126 złotych dla samochodów osobowych. Podaje się dwie możliwe daty wprowadzenia tych zmian: od 30 października lub od maja 2018.
– Wielu kierowców zacznie sprawdzać samochód w SKP przed właściwym badaniem, żeby upewnić się czy auto przejdzie pozytywnie ścieżke diagnostyczną.
– Kontrowersyjny jest także zapis o podwójnej opłacie za przegląd dla właścicieli pojazdów, którzy spóźnią się z przeglądem powyżej 30 dni. Uderzy to we właścicieli niejeżdżących, remontowanych samochodów, wyjeżdżających na dłuższy czas zagranicę, czy np. hospitalizowanych.

Najnowsze

Goodc

Czy kiedykolwiek kobieta wygrała wyścig F1?

Tak! Była to Desiré Randall Wilson, która w 1980 roku wygrała brytyjski wyścig Aurora F1 Series.

Desiré Randall Wilson pochodzi z Południowej Afryki, a dokładnie z Brakpan, gdzie urodziła się w 1953 roku. Jej tato brał udział w wyścigach motocyklowych, więc zadbał i o to, by Desiré praktycznie od dziecka mogła uczyć się jeździć, a następnie ścigać. Samochody prowadziła od 12 roku życia, a zadebiutowała na torze w wieku 19 lat.

{{ tn(15108) left }}Jej kariera sportowa trwała 50 lat! Zaczęła się w Południowej Afryce, następnie zawodniczka startowała w Holandii, ponieważ zdobyła główną nagrodę w programie „Driver to Europe”. Później podbijała tory w Anglii i USA, by na koniec zostać gwiazdą w wyścigowego festiwalu Goodwood Revival Historic.

Trudno uwierzyć, że tak mało mówi się o zawodniczce, która ścigała się w 135 samochodach wyścigowych, w tym F1 i IndyCar, na ponad 100 torach w 11 krajach. Była pierwszą i jedyną kobietą, która wygrała wyścig w samochodzie F1 podczas Aurora F1 Series w Wielkiej Brytanii w 1980 roku.

W kolejnych wyścigach meldowała się na 2-gim i 3-cim miejscu, jednak nie mogła kontynuować startów w tej serii, ponieważ jej zespół zbankrutował. Ten rok był dla niej nadal wyjątkowy, bo wtedy dostała szansę na starty w parze z Alainem de Cadenet i do puli nagród mogła doliczyć: zwycięstwo w wyścigu Monza 1000km oraz Silverstone 6 hours.

Jej wyścigowa kariera trwała jeszcze 19 lat, podczas których startowała w przeróżnych seriach wyścigów na całym świecie, jednak już bez tak spektakularnych wyników.

Od 1975 roku Desiré jest żoną architekta Alana Wilsona, z którym wspólnie prowadzi firmę, zajmującą się planami konstrukcji i budowy torów wyścigowych. Alan podsumował karierę swojej żony i wydał książkę „Driven by Desire: The Desire Wilson Story”:

Najnowsze

Test Ducati Scrambler Sixty2

Dopóki nie dosiądziecie tej maszyny, nie dowiecie się, że "On dodaje mocy". Takiego świetnego wrażenia, jakie robi ten motocykl zarówno na kierowcy, jak i otoczeniu, nie doświadczyłam chyba jeszcze nigdy. Czy zatem to idealny sprzęt dla kobiet?

Widzieliście kiedyś taki obrazek: śliczna dziewczyna w czerwonej, zwiewnej sukience, z nogami do nieba, w stylowych szpilkach, a za nią ciągnący się peleton przechodniów, potykających się o własne nogi, odwracających się za nią z zachwytem? Ja widziałam! To była naprawdę piękna dziewczyna! I wiecie co? Chociaż raz mogłam się poczuć jak taka piękność! I wcale nie chodzi tu o moje nogi… Zatem od początku.

Liczy się pierwsze wrażenie
Lato. Wygodne dżiny, rozwiane włosy, włoskie okulary, retro-skóra i Ty – przejeżdżająca bulwarem swoją błyszczącą w słońcu maszyną. Czas stoi. Widzisz ten obrazek? Tak? Uwierz: najlepsza sexy mała czarna i szpilki nie zrobią lepszej roboty, jak Ty na Ducati Scrambler Sixty2!

{{ tn(15111) left }}Parkujesz pod trendy miejscówką wśród „plastików”. Popijając kawę w ogródku delektujesz się widokiem zachwytu przechodzących osób, czy wychodzących z bistro właścicieli „ścigów”. Miło jest widzieć u nich uśmiechy wyrażające podziw. Nie ma w tym ani krzty pychy, lansu, to po prostu miłość do maszyny. A poza tym – pragmatycznie – w trakcie upalnego lata trudno o lepszy motocykl do jazdy w mieście (i nie tylko), niż taki bez owiewek. Ducati Scrambler Sixty2 wpisuje się w taki klimat idealnie, co więcej – bywa pomocny! Przyciąga wzrok, gdy zdejmujesz zdyszana kask, włosy i makijaż lekko spłynęły i zanim doprowadzisz się do porządku, uwaga jest skupiona na maszynie!

Owszem sportowe motocykle są świetne. Wiem coś o tym – jeżdżę w zawodach supermoto. Kobieta-motocyklistka jest dla większości mężczyzn i kobiet obiektem westchnień (z różnych względów). Połączenie mocy maszyny i sexapilu to mieszanka, za którą wodzi wzrokiem chyba każdy. Nikt mi nie wmówi, że widząc super motocykl, słysząc jego rewelacyjne brzmienie i wystający warkocz spod kasku, nie odwrócisz wzroku… Tak, wiedziałam, że się uśmiechniesz! Chcesz tego? To Ducati to prawdziwa stylówa – to, jak można się prezentować na tej maszynie rozwala system! Zresztą – Scrambler Sixty2 nie tylko ujmuje wyglądem, ale dodatkowo ma klimat, charakter, którego mogą mu pozazdrościć rynkowi rywale.

Ergonomia ponad wszystko
Scrambler, mimo wyglądu a’la klasyk, jest mieszanką przyjemności z pokonywania zakrętów, powolnego „bujania się” po mieście oraz po prostu – czerpania radości z faktu posiadania takiej maszyny. Parametry? Cóż, ścigam się w zawodach motocyklem o pojemności 450 cm3, który ma 50 KM i jestem szybsza od wielu mężczyzn na torze! A Ty zwykle będziesz jeździła na Scramblerze z biura do kawiarni, do centrum miasta na spotkanie z przyjaciółmi, z domu na przejażdżkę poza miasto – na odstresowanie. Do tego pojemność 400 cm3 i moc 41 KM w zupełności wystarczą. Na obwodnicy szybko złapiesz dopuszczalną prędkość, a na ulicy – moment obrotowy i Twoja lżejsza niż facetów waga, pozwoli Ci być pierwszą od świateł!

Czy to motocykl idealny, aby komfortowo przewieźć nasze zgrabne tyłki? Tak, siedzisz na wygodnej kanapie na wysokości zaledwie 790 mm od podłoża. Jesteś wyprostowana i zrelaksowana. Kierownica zaskakująco dobrze leży w dłoniach, a wąski zbiornik paliwa nie zmusza Cię do mocnego rozchylenia kolan. Siedzisz jak dama. Nic nie przeszkadza, nic się nie wrzyna tam, gdzie nie powinno. Bez względu na wzrost (jestem dość wysoka) – na Sixty2 z pewnością znajdziesz przyjemną pozycję.

No to jazda!
Uruchamiasz maszynę naciskając czerwony przycisk. Rozrusznik długo obraca wałem korbowym zanim L-twin, mający typowy dla Ducati rozrząd desmodromiczny, zaskoczy. Jednostka pracuje równo i cicho. Nie jest to brzmienie charakterystycznego dla Ducati dźwięku garści sztućców dzwoniących w dłoni. Słuchając wydechu z zamkniętymi oczami obstawiasz, że to „grubsza” maszyna niż o pojemności 400 cm3. Wreszcie ruszasz w miasto. Tą „sexi-czterysetką” – dzięki masie tylko 183 kg i wąskiej kierownicy – z łatwością śmigniesz wzdłuż kolumny samochodów w korku, po czym szybko i pewnie ustawisz się pierwsza na światłach.

Ale czy Sixty2 jest tylko do miasta? A skądże! Zrobiłam tym motocyklem podczas Jesieni z Ducati około 250 kilometrów, w najszybszej grupie motocyklistów, przemierzając serpentyny słowackich tras. Uwierz – te 400 cm3 nie przeszkadzało mi dotrzymywać tempa kolegom jadącym na dużo większych i silniejszych maszynach. Nie przeszkodziło mi również cisnąć „na kolanie” po winklach. Chcieć to móc! Usłyszałam nawet tekst: „Scramblery na tym wyjeździe były najszybsze”. Jestem dumna, że obroniłam ten motocykl, mimo że był najsłabszy w naszej 20-osobowej grupie. Zatem niby Sixty2 to maszyna grzeczna i przewidywalna – jest poręczna w mieście, ale daje też ogromną radochę z szybkiego latania po winklach, także motocyklistkom, które lubią mocniej odkręcić.

Pytasz o sprzęgło? Działa bardzo precyzyjne, choć dźwignia wymaga nieco mocniejszej ręki (ćwiczenia zawsze nam się przydadzą!). Jeśli Sixty2 jest Twoim pierwszym motocyklem, warto na początku ostrożniej odkręcać gaz – ten motocykl ma „kopa”. Ale nie ma się czego bać.  W najczęściej używanym zakresie obr./min. – od 2000 do 4000 – jest potulny i spełni każde Twoje życzenie. Od 4000 już go „czuć” wyraźnie, ale to od 6000 silnik dopiero czuje, że żyje! Skrzynia biegów – klikasz przełożeniami szybko, w sportowym stylu, nie ma problemów z redukowaniem, czy błyskawicznym wrzuceniem wyższych biegów.

Jego niezbyt duża moc ma swoje spore zalety. Na przykład na mokrej nawierzchni nie musisz się przejmować, że motocykl wpadnie w poślizg. Swoją robotę robią opony Pirelli MT 60, które nawet po ulewnym deszczu zapewniają dobrą przyczepność.

A jak Cię poniesie fantazja to zadziała z pewnością prosty, dwutłoczkowy hamulec. Zacisk skutecznie wgryza się w tarczę o średnicy 320 mm. Sixty2 wyposażono też w ABS, a przez to możemy hamować z maksymalną siłą bez ryzyka zablokowania koła. Największą radością w kontakcie z tym motocyklem jest to, że prowadzi się bardzo neutralnie, nie stawia przed Tobą dużych wymagań. Jedyne co pozostaje to cieszyć się z każdej przejażdżki. Czyż nie o to w tym chodzi?

Czyli jaki?
Sixty2 to Ducati pełną gębą! Ma wystarczająco dużo mocy, żeby sprawiać dużo radości z jazdy, a przy tym nie jest aż tak mocny, żeby się go bać! Ideał? Przejedź się, sprawdź – sama ocenisz. Z pewnością ten motocykl jest jak idealne wykończenie Twojej stylizacji i na starcie klasyfikuje Cię wśród kobiet, motocyklistek, który cenią sobie dobry gust, klasę i indywidualność.

Dla kogo jest Sixty2? Na pewno dla początkujących motocyklistek(-ów), które marzą, by zacząć swoją przygodę z jednośladami, dla drobnych kobietek, które chcą jeździć motocyklami, ale przeraża je moc i gabaryty maszyny. Dla osób, które cenią sobie dobry styl i lubią łamać stereotypy. Jest oferowany w trzech kolorach: fluorescencyjnym mandarynkowym, oceanicznym szarym i lśniącym czarnym. Dla chętnych jest możliwość wyboru nietuzinkowej gamy kolorystycznej. To jak dobrać kolor szpilek do małej czarnej. Lubię to!

NA TAK
– lekki;
– wygodny;
– piękna stylizacja karoserii;
– duża gama kolorów nadwozia do wyboru;
– ABS;
– energiczny silnik;
– dostępny dla osób z prawem jazdy kat. A2.

NA NIE
– brak.

Dane techniczne Ducati Scrambler Sixty2
Typ                    L-Twin, Desmodromiczny rozrząd, 2 zawory na cylinder, chłodzony powietrzem
Pojemność         399 ccm
Śr. x Skok          72 x 49 mm
Kompresja         10,7:1
Moc                   30,2 kW (41 KM) @ 8,750 obr/min
Mom. Obr.         34,6 Nm @ 8,000 obr/min
Zasilanie            Elektroniczny wtrysk paliwa, przepustnica 50 mm
Wydech             Pojedynczy, aluminiowy tłumik, dwie sondy lambda
Normy emisji    Euro 4

Najnowsze

Transport-sharing: na którym miejscu jest Warszawa?

Ekonomia współdzielenia jest nadal bardzo aktualnym tematem, a fakt, że Warszawa znalazła się na wysokim miejscu w rankingu europejskim, każe nam się przyjrzeć bliżej temu zjawisku.

XX wiek –  epoka samochodów
XX wiek pozostawił po sobie miasta przepełnione środkami komunikacji oraz image samochodu jako symbol prestiżu, statusu społecznego i wolności. Baby boomers (osoby urodzone w latach 1946–1964) nie tylko marzyli o swoim własnym pojeździe, ale również nie potrafili wyobrazić sobie życia bez niego. Ta fascynacja samochodami doprowadziła do stanu permanentnych korków na drogach (n.p. w Londynie kierowcy jeżdżą średnio 19 km/h, Forbes 2008), zwiększającego się zanieczyszczenia środowiska, czy nawet zaburzenia relacji społecznych.

XXI wiek – w kierunku ekonomii wspólnej konsumpcji
XXI wiek zmienił nasze podejście do środków transportu, w szczególności rozwój tzw. sharing economy, czyli ekonomii współdzielenia. Mowa o systemach, za pomocą których używamy rowery, samochody, czy skutery bez konieczności posiadania ich. Badania wskazują, że podczas gdy prywatny samochód służy jednej osobie i jej rodzinie, pojazdy wspólnej konsumpcji są do dyspozycji 60. jednostek i ich najbliższych. Kolejnymi pozytywnymi aspektami tego trendu jest redukcja korków w mieście, stresu oraz przyczynienie się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Rewolucja się już rozpoczęła i coraz więcej miast zmierza w jej kierunku.

Transport – sharing w Europie: ranking
Zespół Shopalike przeanalizował współdzielenie transportu w europejskich stolicach, aby sprawdzić, jak daleko są rozwinięte w tej dziedzinie. Badanie wzięło pod uwagę 28 stolic Unii Europejskiej,  systemy rowerowe, samochodowe i skutery (bike-sharing, car-sharing i scooter-sharing). Analitycy przyjrzeli się w szczególności liczbie pojazdów na 10 tys. mieszkańców oraz  średniej cenie za pierwszą godzinę jazdy. Z tego badania wynika, że Paryż jest najbardziej przyjazną stolicą europejską pod względem ekonomii wspólnej konsumpcji. Zaraz za nim pojawiła się Bruksela, Berlin, Warszawa, Wiedeń i Amsterdam. (Cały ranking „Transport – sharing w Europie” dostępny tutaj)

Na jakiej pozycji jest Warszawa w poszczególnych kategoriach?
Warszawa znalazła się w pierwszej dziesiątce rankingu „Transport Sharing w Europie”, na 4. miejscu podsumowującym trzy analizowane kategorie.  Tę samą pozycję zdobyła w kategorii „rowery”.  Warszawski publiczny system rowerowy Veturilo imponuje swoją ilością rowerów (5000), które są łatwo dostępne w przystępnej cenie. Polska stolica może się także pochwalić swoim car-sharingiem, z którym wkroczyła na 5. miejsce w EU. Systemy współdzielenia samochodów w Warszawie liczą łącznie ponad 900 pojazdów. Co do skuterów Warszawa znalazła się wśród ośmiu europejskich miast, które oferują ten serwis. Podsumowując, Polska jest otwarta na innowacje, ich wdrożenie w życie oraz ma szansę w przyszłości znaleźć się na podium rankingu współdzielenia transportu w Europie.

Najnowsze

Całkowite koszty użytkowania samochodu – zanim kupisz, porównaj auta!

Polscy kierowcy przy wyborze nowego auta kierują się głównie jego ceną. A to tylko jeden z elementów, który wpływa na to, ile kupującego będzie kosztować samochód. Nie mniej ważne są: zużycie paliwa, koszty przeglądów czy utrata wartości. I właśnie na to trzeba zwrócić uwagę kupując nowe auto.

Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie marki Volkswagen wśród kupujących nowe samochody, dla 77% z nich cena jest najważniejszym kryterium przy wyborze. Jednak sprawdzenie wartości auta w cenniku czy konfiguratorze to zdecydowanie za mało. Dlatego, zanim dokonamy wyboru nowego samochodu, warto porównać kilka modeli, zwracając uwagę także na inne aspekty. By takie zestawienie było miarodajne, trzeba umieścić w nim auta o zbliżonej mocy, a przede wszystkim wyposażeniu.

„Nierzadko początkowo tańszy samochód po doposażeniu okazuje się droższy od konkurentów. Warto także zwrócić uwagę na to, czy poszczególne systemy, zwłaszcza te dbające o bezpieczeństwo, działają w ten sam sposób. Na przykład układ Lane Assist w Volkswagenach nie tylko ostrzega przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu, jak w większości konkurencyjnych aut, lecz także koryguje tor jazdy, by uniknąć potencjalnego zagrożenia” – wyjaśnia Tomasz Tonder, PR Manager marki Volkswagen.{{ download(200) }}

Bez wątpienia warto wybierać pakiety wyposażenia, które wyraźnie podniosą komfort użytkowania samochodu, a kosztują zdecydowanie mniej niż pojedynczo wybierane elementy. Np. pakiet Business do Volkswagena Golfa Trendline, w skład którego wchodzą m.in. czujniki parkowania z przodu i z tyłu, system radiowy Composition Media, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu i autoalarm kosztuje 1390 zł. Niemal wszystkie sprzedawane w Polsce Golfy są doposażone w ten pakiet.

Przy kupnie nowego samochodu mało kto myśli o tym, że trzeba będzie go kiedyś sprzedać. Właściwy wybór pozwoli pozbyć się używanego auta szybko i za wyższą niż u konkurentów cenę. Z danych Eurotax i serwisu Otomoto wynika, że Volkswageny tracą stosunkowo niewiele na wartości i są poszukiwane na rynku wtórnym.

Czteroletni VW Passat 2.0 TDI Trendline, z przebiegiem 60 tys. km, będzie wciąż wart 50,5% wyjściowej ceny*. Dla porównania: Ford Mondeo 2.0 TDCi Trend – 46,5%, Toyota Avensis 2.0 D-4D Premium – 45,4%, Hyundai i40 1.7 CRDi Business – 45,2%, a Peugeot 508 2.0 BlueHDi Active – 44,1%. Oznacza to, że używanego Passata będzie można sprzedać za więcej niż rywali. Skąd się biorą takie prognozy? Opracowują je specjalizujące się w tym firmy, np. Eurotax.

„Wyliczając szacowaną wartość rezydualną analizujemy wiele parametrów. Są to m.in. doświadczenie producenta, historia modelu, sytuacja w danym segmencie rynku z uwzględnieniem konkurencyjnych aut, plany sprzedażowe poszczególnych modeli, cena zakupu, a nawet liczba autoryzowanych stacji obsługi danej marki” – mówi Paweł Grabarczyk, Dyrektor Handlowy Eurotaxu.

Model

Wartość rezydualna
po 4 latach/60 tys. km

Volkswagen Passat 2.0 TDI Trendline

50,5%

Ford Mondeo 2.0 TDCi Trend

46,5%

Toyota Avensis 2.0 D-4D Premium

45,4%

Hyundai i40 1.7 CRDi Business

45,2%

Peugeot 508 2.0 BlueHDi Active

44,1%

Wysoka wartość rezydualna to nie wszystko – nie mniej ważny jest popyt na używane auto. Zestawienia serwisu ogłoszeniowego Otomoto wskazują, że najczęściej wyszukiwaną przez jego użytkowników marką jest Volkswagen.{{ download(201) }}

„Tylko w 2016 roku Polacy szukali samochodów używanych marki Volkswagen w naszym serwisie ponad 100 mln razy. VW od lat jest numerem 1 pod względem liczby wyszukiwań, a Golf i Passat są niezmiennie w czołówce rankingu najchętniej wyszukiwanych modeli” – mówi Piotr Grzemski, Brand Manager z Otomoto.

Warto zwrócić uwagę na częstotliwość przeglądów. Duża część producentów przewiduje je co 15 lub 20 tys. km. Są też na rynku marki, w tym także Volkswagen, których samochodami wystarczy odwiedzić serwis co ok. 30 tys. km, co znacząco obniża koszty eksploatacji. Na dodatek koszt przeglądów w VW jest z reguły wyraźnie niższy niż u konkurencji, a można go jeszcze zmniejszyć wybierając pakiet przeglądów. Dzięki niemu zyskamy spokój i będziemy mieć kontrolę nad wydatkami. Aktualna oferta pozwala za wizyty w serwisie przez 4 lata lub 60 tys. km zapłacić zaledwie 99 zł!

Model

Częstotliwość przeglądów

Volkswagen Golf 1.5 TSI

30 tys. km/2 lata

Renault Megane 1.2 TCe

30 tys. km/1 rok*

Ford Focus 1.0 EcoBoost

20 tys. km/1 rok

Hyundai i30 1.0T

15 tys. km/1 rok

Toyota Auris 1.6

15 tys. km/1 rok

* pierwszy przegląd po roku, kolejne – co 2 lata

Zużycie paliwa stanowi ok. 25% wszystkich kosztów utrzymania samochodu. Dlatego warto wybrać oszczędne auto. Oszczędne, a przy tym zapewniające dobre osiągi. Do tego opisu idealnie pasują silniki TDI i TSI Volkswagena. Niektóre modele VW są w stanie przejechać nawet 1500 km na zbiorniku, po zatankowaniu do pełna. Oznacza to, że Passatem 2.0 TDI można dojechać np. z Warszawy do Gdańska, następnie do Zakopanego, w baku wciąż będzie wystarczająca ilość paliwa, aby wrócić do Warszawy.

Jeszcze lepsze rezultaty (zasięg powyżej 1800 km na pełnym zbiorniku!) można uzyskać Passatem stosując się do zasad eco drivingu. Na liczącej 357 km trasie Warszawa-Gdańsk limuzyną VW z silnikiem 2.0 TDI i skrzynią DSG dziennikarzom udało się uzyskać zużycie paliwa 3,6 l/100 km. To wynik lepszy od danych, które deklaruje producent. Jeszcze większe wrażenie robi rezultat VW Tiguana 2.0 TDI. 150-konny SUV z napędem na cztery koła zużył zaledwie 4 l oleju napędowego na 100 km, różnica pomiędzy katalogowym spalaniem jest jeszcze większa (5,7 l/100 km w cyklu mieszanym, 5,1 poza miastem). Także benzynowe Volkswageny są niezwykle oszczędne – up! z 90-konnym silnikiem 1.0 TSI zużył na tej trasie średnio 3,4 l paliwa na 100 km. Oznacza to, że pokonanie tym autem trasy Warszawa-Gdańsk kosztuje zaledwie 55 zł.

Coraz więcej klientów decyduje się na zakup samochodu nie za gotówkę, a korzystając z nowoczesnych form finansowania, jak np. kredyt EasyDrive. Dzięki niemu można jeździć nowoczesnym, bezpiecznym, dopasowanym do potrzeb samochodem płacąc niskie miesięczne raty. Po zakończeniu 3- lub 4-letniej umowy można auto wykupić albo po prostu oddać. By jeździć nowym VW up! wystarczy zaledwie 369 zł miesięcznie.

Volkswageny, wszystkie aktualnie oferowane modele, otrzymały maksymalną liczbę 5 gwiazdek w testach Euro NCAP. Są często tańsze w eksploatacji od wielu konkurentów, co daje oszczędności, które przez 4 lata mogą sięgnąć kilkunastu tysięcy złotych.

Najnowsze