Zimowy motocyklista Marco "Sniegiem po oczach"

Zimowy motocyklista Marco
Gdy większość motocyklistów kończy sezon, to Marek go dopiero zaczyna! Gdy temperatura spada poniżej zera, on nabiera ochoty na motocyklowe wypady. A do swojego motocykla stworzył specjalne... narty!

Jeździć motocyklem może każdy, ale już jazda zimą po śniegu to wyzwanie. Skąd ten pomysł?

Zimowy motocyklista Marco
Od lat jeżdżę zimą motocyklem. Są to wyjazdy głównie w terenie, po klika godzin. Daje to wielką satysfakcję i zupełnie inne doznania, niż jazda latem. Jednak wymaga sporych umiejętności. Najdłuższe zimowe wyjazdy zaliczałem, jadąc na Elefantentreffen - zimowy zlot w Niemczech. To dystans ponad 600 km do przejechania i trzy noce pod namiotami, gdzie często temperatura spada do minus 30 stopni. Któregoś dnia pomyślałem, że można by zrobić coś więcej, jeśli mam tyle zabawy z jazdy zimą. Tak powstał pomysł i teraz, kiedy inni startują na letnie wyprawy, to ja planuje swoje zimowe wyjazdy.

To ile zimowych kilometrów masz już na koncie i gdzie zajechałeś?

Nigdy nie liczyłem przejechanych kilometrów. Nie zastanawiam się przy wyjeździe, ile to będzie, zawsze obieram tylko cel podróży. Nie liczę etapowej jazdy na kilometry, ale myślę, że będzie to kilkadziesiąt tysięcy. Na tę chwilę najdłuższy, jednorazowy wyjazd odbył się na Nordkapp, gdzie wracając objechałem Bałtyk dookoła i skończyłem na zimowym zlocie w Niemczech.

Zimowy motocyklista Marco

A jaki cel zaplanowałeś na przyszłą zimę?

Za chwilę „zaczynam sezon” - na rozgrzewkę oczywiście Tatry i Bieszczady, a główny wyjazd odbędzie się w styczniu do Rosji. Celem jest Moskwa, chcę stanąć na Placu Czerwonym. Jest to, tak naprawdę, etap przygotowań do wyjazdu w 2020 roku do Jakucka, zimą oczywiście. Jakuck jest podobno najzimniejszym miejscem świata, zanotowano tam temperaturę minus 70 stopni.

Jesteś odporny na zimno? Bo nie podejrzewam raczej, że jesteś zmarzluchem?

Zimowy motocyklista Marco
To jest chyba kluczowe w całym podróżowaniu zimą, że od dziecka pasowała mi ona bardziej, niż upalne lato i smażenie się na słońcu. Można śmiało użyć stwierdzenia, że jest ze mnie „śnieżny człowiek”. Bez problemu poruszam się zimą w krótkim rękawku i kurtce. Nie potrzebuję zbytnio się ubierać, to w zupełności wystarcza. 


Wiatr potęguje odczucie zimna, więc co robisz, by się przed nim zabezpieczyć? 
 

Wiatr jest jednym z największych przeciwników podczas jazdy. W zasadzie nie istnieje takie pojęcie, jak całkowite zabezpieczenie się przed wiatrem, bo on zawsze znajdzie sobie jakąś drogę przez szczeliny i trafi pod kombinezon. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Bardzo pomocna jest odzież termiczna i oczywiście ubrania z gore-tex’em. Największym wyzwaniem jest jednak osłona twarzy - tu za wiele zrobić nie można i często kończy się to odmrożeniami nosa i okolic oczu.

Z jaką prędkością się poruszasz, gdy jest bardzo zimno?

Prędkości podczas silnych wiatrów czy mrozu nie są duże, poruszam się nie szybciej, niż 60km/h, a czasami np. w burzy śnieżnej nawet do 30km/h. Zasada jest prosta, nie ważne jak wolno się jedzie, ale ważne, żeby się wciąż poruszać. I nie tracić cennego czasu, ponieważ zimą dni są bardzo krótkie, więc w większości poruszam się jednak w ciemności.


Jak przygotowujesz motocykl do takiej wyprawy? To w pewnym sensie motocykl… narciarski? (śmiech)

Zimowy motocyklista Marco
Faktycznie mój motocykl jest mocno zmodyfikowany i dostosowany do jazdy zimą. To 32-letnia Honda XL którą nazywam Elza. Jako ciekawostkę podam, że posiada hamulec nożny, którym mogę hamować klamką z kierownicy. Jest to konieczne zabezpieczenie, kiedy nogami stoję na nartach. A same narty, to chyba największa atrakcja w tym motocyklu. Pomysł jest zaczerpnięty z lat 50-tych, z modeli armii szwedzkiej. Nie znalazłem nigdzie opisów, jak je zbudowano, wiec powstały „od zera” i działają, więc się udało. Stworzyłem system, który odpowiada za ruch w nartach, poruszają się w górę i dół, jak również w lewo i prawo - co sprawdza się przy przejazdach po nierównościach. Podczas jazdy narty są uniesione do góry, a kiedy jest potrzeba ściągam je nogami do ziemi.

W czym Ci one pomagają?

Jazda z nartami dostarcza niesamowitych wrażeń! Można na nich driftować, ale najważniejsza ich użyteczność polega na tym, że jak silnie wieje i pada, to stojąc na nich, wciąż mogę jechać do przodu. Wolno, ale do przodu.

Jak się jeździ po śniegu i lodzie?

Zimowy motocyklista Marco
Śnieg i lód to dwa skrajne doznania. Można powiedzieć, że jazda po lodzie jest bezpieczniejsza, niż jazda po asfalcie, kiedy masz opony uzbrojone w 700 kolców! To one, wręcz wgryzają się w lód i raczej jest trudniej kierować takim motocyklem, niż wpaść nim w poślizg. Trzymają się jak na torze i można osiągać naprawdę duże prędkości. Na śniegu to zupełnie co innego, motocykl kompletnie się nie trzyma drogi i tu doskonale sprawdzają się narty, które go stabilizują. Niesamowite jest to, że w śniegu można na tych nartach jechać bokiem, jak w drifcie, czego na lodzie nie zrobimy. Tak więc, to dwie różne techniki jazdy.

Zapewne na drogach jesteś, niemal jak Yeti – nikt nie wierzy w to, że Cię widzi na tym motocyklu z nartami?

Sam widok motocykla w zimie jest już ciekawostką, a do tego narty! Ludzie przecierają oczy ze zdumienia. Do tego, oprócz barażu, zabieram ze sobą łopatę, ponieważ mogą się zdarzyć różne sytuacje, więc to kolejne zaskoczenie. Na moim motocyklu jest naklejka z adresem fanpage i bardzo często dostaje zdjęcia od osób, które mnie gdzieś, przez przypadek zobaczyły. Generalnie ludzie traktują mnie jak ciekawostkę.

Zimowy motocyklista Marco

To, że akurat tym motocyklem podróżujesz to świadomy wybór czy przypadek? Co sprawia, że ten model sobie radzi zimą lepiej, niż inne?


Podczas zimowych wyjazdów największym wrogiem jest elektronika. W dzisiejszych czasach prawie w każdym, nowym motocyklu są komputery, sterowniki etc. Motocykl, którym się poruszam ma 32 lata, więc nie posiada żadnych, skomplikowanych układów elektronicznych. To czysta prostota, a dodatkowo jest chłodzony powietrzem, nie zamarzają płyny, co przy temperaturze minus 40 stopni ma już znaczenie. Na uwagę zasługuje też prostota budowy całego motocykla, gdzie dwoma kluczami można go rozłożyć i złożyć, jest do naprawienia w każdych warunkach i bez pomocy komputerów.

Elza zawiodła Cię kiedyś? Były już naprawy w trasie?


Do tej pory nigdy nie było sytuacji, żeby Elza wracała z trasy przy pomocy osób trzecich. Oczywiście zdążają się po drodze różne rzeczy, ale jest to rozwiązywane na bieżąco. Zawsze stoi podczas wyjazdów na otwartej przestrzeni i rano odpala bez problemów, gdzie temperatura w nocy bywa w okolicach minus 40 stopni. Najsłabszym punktem jest prąd, czyli instalacja elektryczna i jej obciążenie. Mróz nie lubi prądu i z tego powodu prądnica czasem nie wyrabia, jedzie się wolno i robi się niedoładowanie. Trzeba wybierać: światła czy grzane manetki? I tak właśnie odmrażają się dłonie...

Zimowy motocyklista Marco

Jak sam zabezpieczasz się przed mrozem? Czy zwykłe, ubranie motocyklowe z podpinką i grube rękawice/skarpety to wystarczająca ochrona?

Zimowy motocyklista Marco
Mam już wypracowany dla siebie optymalny system ubierania, którego długo szukałem. Zakładam na siebie dwa komplety odmiennej odzieży termicznej, na to kombinezon motocyklowy i na samą górę robocze ubranie odblaskowe, takie w których pracują ludzie z pomocy drogowej, na zewnątrz w zimie. To mi spokojnie pozwala przetrwać mrozy, poniżej 40 stopni. Co do obuwia, to mam skarpety z wełny owczej zrobione na drutach i wojskowe, zimowe buty. Oczywiście to nie jest tak, że jest mi jakoś ciepło - nadal jest zimo, ale już do wytrzymania. Najsłabszym elementem są rękawice, jeszcze nie wróciłem z wyjazdu tak, żeby nie odmrozić sobie nosa i rąk, jeśli temperatura była poniżej 30 stopni. 

Mówisz sobie czasem, że "to już ostatni raz!"? A potem oczywiście szukasz kolejnego celu wyprawy.

Zimowy motocyklista Marco
Nigdy nie powiedziałem sobie, że to już koniec! Nawet jak miałem odmrożenia, które trzeba było leczyć farmakologicznie. To jest jak choroba, chce się dalej i więcej… Wracając z każdej, zimowej podróży, już po drodze planuję, co będzie następne. W tego typu wyjazdach najlepsza jest nieprzewidywalność, bo nigdy nie wiem, jak to się skończy i kiedy. Warunki pogodowe mogą położyć najlepszy plan, już po kilkuset kilometrach i trzeba potrafić to uznać, a nie walczyć za wszelką cenę, ponieważ to już nie są żarty. Mam oczywiście kolejne plany, na odwiedzenie zimą kilku rejonów świata, a postępy w ich realizacji możecie śledzić na fanpage: https://www.facebook.com/sniegiempooczach/ . Zapraszam!

 

Konwersacje Facebook
Dołącz do dyskusji
Informujemy, że wszystkie komentarze są monitorowane przez administratorów strony i mogą być usunięte jeżeli obrażają osoby lub zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby, zawierają wulgaryzmy, treści pornograficzne, propagują alkohol, narkotyki, obrażają inne narodowości, religie, rasy ludzkie, przyczyniają się do łamania praw autorskich, czy w jakikolwiek inny sposób naruszają prawo. Nadużycia będą zgłaszane do właściwego dostawcy.