Zginęła na przejeździe podczas egzaminu - ujawniono przyczyny wypadku

Zginęła na przejeździe podczas egzaminu - ujawniono przyczyny wypadku

11 lutego 2020
2
Do poważnych tragedii dochodzi zwykle w wyniku kilku, nakładających się na siebie czynników i okoliczności. Tak było również podczas egzaminu na prawo jazdy, w czasie którego zginęła młoda kobieta, po tym jak w prowadzony przez nią samochód uderzył pociąg. Najsmutniejsze jest to, że istniało kilka możliwości uniknięcia tej tragedii.
Loading module...

Do wypadku doszło 23 sierpnia 2018 roku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach (Małopolska). 18-letnia kobieta podczas egzaminu na prawo jazdy, zignorowała znak STOP, a po wjechaniu na tory zgasł jej silnik. W tym momencie zza zakrętu wyjechał pociąg. Egzaminowana próbowała uruchomić samochód, ale bezskutecznie. Na kilka sekund przed uderzeniem egzaminator wyskoczył z pojazdu, a kobiecie udało się uruchomić silnik. Zdążyła przejechać tylko pół metra. W wyniku uderzenia przez pociąg odniosła poważne obrażenia i zmarła w szpitalu.

Badaniem przyczyn tej tragedii zajęła się Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Jako główną przyczynę wskazano niezachowanie szczególnej ostrożności podczas wjeżdżania na przejazd kolejowo-drogowy, zarówno przez egzaminowaną, jak i przez egzaminatora. Wymieniono także kilka przyczyn pośrednich oraz systemowych. Warto też nadmienić, że pociągiem również kierował kursant - osoba dopiero ucząca się na maszynistę.

Oto fragment raportu wymieniający przyczyny pośrednie wypadku:

- Niezatrzymanie pojazdu egzaminacyjnego przez kierującego i nie podjęcie przez egzaminatora czynności zmierzających do zatrzymania pojazdu przed przejazdem kolejowo-drogowym, pomimo znaku nakazu B20 „Stop” i podawanych przez maszynistę pociągu sygnałów „Baczność”.

- Brak podjęcia przez egzaminatora próby wypięcia z pasów bezpieczeństwa osoby egzaminowanej i wydania zdecydowanej komendy o ewakuacji w sytuacji nieuchronnej kolizji z nadjeżdżającym pociągiem stanowiącym bezpośrednie zagrożenie życia.

- Wdrożenie nagłego hamowania przez kandydata na maszynistę pociągu za pomocą „zadajnika jazdy i hamowania”, przy możliwości użycia „hamulca bezpieczeństwa maszynisty”, co spowodowało wydłużenie drogi hamowania pociągu.

- Niewdrożenie przez maszynistę opiekuna nagłego hamowania pociągu przez użycie „hamulca bezpieczeństwa maszynisty”.

Komisja wskazała także na nieścisłości oraz braki w przepisach (na przykład brak wytycznych funkcjonowania przejazdów kolejowo-drogowych kategorii D), a także błędy w oznakowaniu na przejeździe. Tuż przed nim występowało też zwężenie drogi, które w ogóle nie zostało oznakowane. W opinii Komisji te uchybienia zmuszały do dodatkowego skupienia uwagi, co prowadziło do osłabienia czujności przy dojeżdżaniu do torów.

Komisja przeprowadziła szereg prób mających zweryfikować, które z czynności, jakie można było podjąć, zapobiegłyby wypadkowi. Ustalono na przykład, że gdyby samochód dojechał do znaku STOP z prędkością 36 km/h (najwyższa przy jakiej wykonano próbę), a egzaminator wcisnąłby hamulec metr po minięciu go, to auto zatrzymałoby się w odległości 2,9 m od pierwszej szyny. Wykazano też, że gdyby egzaminator odpiął pas egzaminowanej i wydał komendę opuszczenia pojazdu, w ciągu dwóch sekund znajdowaliby się w bezpiecznej odległości od torów. Możliwe było też zjechanie samochodem z przejazdu - Suzuki Baleno, które służyło za pojazd egzaminacyjny, jest w stanie ruszyć na samym rozruszniku nawet z czwartego biegu.

W raporcie pojawiła się także analiza zapisu z kamery umieszczonej w pojeździe egzaminacyjnym. Wynika z niego, że egzaminowana była bardzo zestresowana. Prawidłowe wykonanie każdego manewru kwitowała westchnieniem ulgi, a przed ruszeniem na drogi publiczne powiedziała z głębokim oddechem „może się tym razem uda”. Raport zawiera też opis taki fragment:

W trakcie jazdy około godziny 10:56 zarejestrowana została następująca rozmowa: egzaminowany mówi do egzaminatora: „ale jestem zestresowana”, na co egzaminator odpowiada: „proszę?”, na co pada odpowiedź: „bardzo mi serce bije”, na co egzaminator odpowiedział: „to znaczy, że pani żyje”.

Odsłuchanie pełnej sekwencji nagrań rejestratora z przeprowadzonego egzaminu daje podstawę do stwierdzenia, że osoba egzaminowana pozostawała w dużym stresie.

Z raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych wyłania się bardzo smutny obraz. Egzaminator miał możliwość zatrzymania samochodu przed torami, kiedy zorientował się, że egzaminowana zignorowała znak STOP. Widząc zbliżający się pociąg oraz że egzaminowana ma problem z uruchomieniem silnika, mógł kazać jej puścić sprzęgło i samemu przekręcić kluczyk, zjeżdżając z torów tylko na rozruszniku. Wreszcie mógł odpiąć pas egzaminowanej i nakazać natychmiast opuścić pojazd. Zamiast tego sam uciekł z samochodu, porzucając zestresowaną i niedoświadczoną kobietę.

Lokomotywa prowadzona była przez kandydata na maszynistę, który popełnił błąd - nie skorzystał z hamulca awaryjnego. Błąd popełnił też instruktor, który nie nakazał wdrożenia awaryjnego hamowania, ani sam go nie rozpoczął. Wtedy pociąg również nie zatrzymałby się w porę, ale uderzyłby w samochód z mniejszą prędkością. A może kursantka zdążyłaby uciec? Przed kolizją zdążyła przejechać już pół metra. Gdyby nie zdążyła opuścić torów, to pociąg mógł uderzyć w tył samochodu, nie raniąc jej bezpośrednio.

Kiedy maszynista zauważył pojazd na torach, dzieliło go od niego 290 metrów. Pociąg poruszał się z prędkością 89 km/h (dozwolona na tym odcinku). Lokomotywa uderzyła w samochód jadąc 56,4 km/h, uderzając przednim sprzęgiem automatycznym (wystającym 95 cm przed obrys pojazdu i uniemożliwiającym odbicie napotkanej przeszkody) w prawy bok samochodu i raniąc w głowę kobietę. Pociąg zatrzymał się 112 metrów za przejazdem.

Nadal nie rozpoczął się proces w tej sprawie, w której oskarżony jest egzaminator. Prokuratura zarzuciła mu spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, która może zagrażać życiu lub zdrowiu wielu osób bądź mieniu w wielkich rozmiarach. Tak brzmiący akt oskarżenia został jednak oddalony przez sąd.

Komentarze

Ken
11 lutego 2020 20:22
Szkoda dziewczyny :(
rodzic
12 lutego 2020 01:30
Instruktor nauki jazdy jej nie przygotował, wziął pieniądze za kurs i wysłał na pewną śmierć!