Zawodniczki podsumowują Rajd Dolnośląski – filmy

Rajdowa rywalizacja w Kotlinie Kłodzkiej okazała się być bardzo trudną przeprawą dla wielu załóg. Niestety przesiew na mecie dotyczył też naszych zawodniczek - wystartowały w piątkę, a na mecie zobaczyliśmy już tylko dwie. Do tych szczęśliwych należą: Kasia Wojtiuk w mistrzostwach Polski i Marta Momot w Rajdowym Pucharze Polski.

Kasia Wojtiuk towarzysząca Szymonowi Rusinowi w BMW 320i nie mogła narzekać na nudę.

Kasia Wojtiuk
fot. Marcin Hennek

– Rajd mogę nazwać „ruletką przebitych opon”. Złapanie gumy na dojazdówce może się zdarzyć. Ale dwie na jednej? I to pierwszego dnia, przed pierwszym oesem, pierwszej pętli? W związku z tym najdłuższy OS1 „Redux” oraz OS2 przejechaliśmy modląc się o powietrze o kołach. Subiektywnie patrząc „Redux” był najtrudniejszym odcinkiem z seriami szybkich, niewidocznych zakrętów i wąskimi partiami w lesie, spadaniami i z cięciami na 3/4 samochodu, gdzie w wyrzuconym syfie rajdówki babrały się aż po szyby. Do tego ciągłe problemy z oponami… Nie zliczę ile razy przekładaliśmy koła, losując pomiędzy slickami, mediami i deszczówkami, licząc że tym razem będzie w nich powietrze.

I tak przetrwaliśmy pierwszy dzień – tak, „przetrwaliśmy” to dobre określenie. Borykaliśmy się również z nowo wstawionym silnikiem, który przegrzewał się, mimo najdroższej na rynku wiskozy oraz dodatkowego wiatraka chłodnicy. Zważywszy na jesienną aurę jazda na włączonym ogrzewaniu nie była złą perspektywą. Bardziej niepokojącym faktem było zostawianie za sobą gęstych kłębów biało-niebieskiego dymu, które zdradzały bliską śmierć uszczelki pod głowicą. O dziwo BMW nie chciało wyzionąć ducha i sobotnie odcinki przejechaliśmy prawie bezproblemowo. Jedynie „kapeć” na OS 6 „Galeria Twierdza” i zmiana koła na trasie spowodowała, że w naszej klasie nie zagrażaliśmy już nikomu. Ostatecznie osiągnęliśmy metę na 3-cim miejscu w klasie OPEN HR, za Opałką i Virnikiem. Z jednej strony to sukces, w końcu rajd ukończyły zaledwie dwadzieścia dwie załogi. Patrząc jednak, że na starcie pojawiło się ich niewiele więcej, nie wiem czy w przyszłość polskich rajdów patrzeć optymistycznie? – podsumowuje zawodniczka.

Marta Momot wraz ze swoim kierowcą Michałem Kozłowskim w Hondzie Civic postawili na ostrożną strategię i to się opłaciło – dojechali na 4. miejscu w klasie.

Marta Momot
fot. Marcin Hennek

– To był udany start. Cel został zrealizowany – dojechaliśmy do mety! Bardzo dobrze się nam razem jechało i nie było problemów z dogadaniem się. Trasy były dość wymagające w związku z czym, mieliśmy kilka ciekawych manewrów na odcinkach. Jestem zadowolona z tego startu, bo przyniósł mi sporo nowych doświadczeń – mówi Marta.

Jeszcze w piątek z rywalizacji wypadła Magda Misiarz, towarzysząca Pawłowi Winczaszek w Oplu Astra, która tak wspomina całą sytuację.

Magda Misiarz
fot. Marcin Hennek

– Rajd nie należał do łatwych, odcinki były bardzo wymagające a fakt , że dawno nie zasiadałam na prawym fotelu w niczym nie pomagał. Po zapoznaniu byliśmy bardzo zadowoleni i optymistycznie nastawieni. Niestety na odcinku testowym okazało się, że nadal mamy kłopoty z wypadającym drugim biegiem, co w tamtej chwili było naszym, największym kłopotem. Uczestniczyliśmy w rajdzie tylko pierwszego dnia i już od samego rana z przygodami. Przed wyjazdem na pierwszy PKC nie mogliśmy odpalić auta i zrobiło się trochę nerwowo – jednak nasz serwis spisał się doskonale i wyjechaliśmy o czasie.

Pierwsze dwa odcinki jechaliśmy swoim, dość dobrym tempem. Niestety druga pętla okazała się dla nas pechowa, ponieważ trzeci odcinek zakończył się dachowaniem i nie byliśmy w stanie jechać dalej. Trzymam kciuki, aby Pawłowi udało się jak najszybciej odbudować auto i wrócić na oesy.

Kasia Pytel –Majkowska
fot. Marcin Hennek

W piątkowy wieczór załogi Rajdowego Pucharu Polski mogły się zaprezentować na próbie w centrum Kłodzka, a już od sobotniego poranka wyruszyły na bardziej wymagające oesy. Niestety pozostałe zawodniczki dotrwały jedynie do czwartego odcinka. Kasia Pytel –Majkowska zaliczyła twarde lądowanie wraz z Rafałem Horeckim w Hondzie Civic:

– Dolnośląski okazał się dla naszej załogi mało łaskawy, gdyż mimo pięknej, jesiennej pogody – trudne odcinki skończyły się dla nas jazdą… lawetą. Kierowca nie odpuścił, nie wysprzęglił i już w locie pożałował, a ja mogłam naciskać na odpuszczenie. Finał – to uszkodzona szpera, półoś i laweta pod kościołem. Jednak nie należy się poddawać! Trzeba zapomnieć i szykować się do kolejnego rajdu. Dziękujemy wszystkim za doping! Pozdrawiam serdecznie, życząc szerokości i przyczepności na rajdzie Barbórki Cieszyńskiej – mówi, nie tracąca optymizmu zawodniczka.

A tak to wyglądało od środka:

A Wioletta Bajda dyktująca swojemu mężowi – Grzegorzowi w Hondzie Civic, dojechała do końca czwartego odcinka, ale…

Wioletta Bajda
fot. Marcin Hennek

– Rajd Dolnośląski ostatecznie nie okazał się dla nas szczęśliwy. Po udanym nocnym prologu i dwóch pierwszych OS-ach, nastroje mieliśmy bojowe, aż do momentu, gdy na mecie lotnej odcinka w Zieleńcu, tył samochodu stracił kontakt z podłożem i wylądowaliśmy na barierze! Ten minimalny błąd kosztował nas wiele – brak możliwości kontynuowania rajdu. Wielka szkoda!!! Choć rajd nieukończony, to wrażenia bezcenne – przejechaliśmy wszystkie 4 odcinki i na pewno wrócimy tam za rok! – podsumowuje zawodniczka, a za plany mocno trzymamy kciuki!

Onboard z pechowego odcinka:

Rajdowe emocje opadły, temperatury spadły, a przed nami jeszcze rozstrzygnięcia tytułów mistrzowskich w Rajdowym Pucharze Polski. Ostatnią rundą sezonu w tym cyklu będzie Rajd Cieszyńskiej Barbórki  w dniach 21-22 listopada.

Najnowsze

Test Harley-Davidson Iron 883 – przyjaciel kobiety

Harley-Davidson Iron 883 to jeden z najzgrabniejszych motocykli w aktualnej ofercie amerykańskiej marki. Prezentuje się pięknie: subtelne krzywe linie, czarny mat, odrobina chromu na wydechach… Ale urodziwy wygląd w motocyklu to nie wszystko. Zatem jak brzmi odpowiedź na kluczowe pytanie: jak się Ironem jeździ?

Motocykl uruchamia się bajecznie prosto, bez użycia kluczyka (system zbliżeniowy sprawia, że kluczyk wystarczy mieć przy sobie w kieszeni, czy torbie). Włączamy przycisk „engine on” – motocykl zamruga do nas światłami i sympatycznie piśnie – identycznie jak otwierany pilotem samochód. Potem wystarczy nacisnąć guzik „start” i już słyszymy miłe dla ucha, basowe dudnienie silnika. Wrzucenie poszczególnych biegów przychodzi bez wysiłku, przekładnia działa precyzyjnie. Dźwignia sprzęgła również działa bardzo lekko, do tego obie klamki są idealnie wyprofilowane i ergonomicznie wygodne. Za pierwsze wrażenie należy się piątka z plusem.

Harley-Davidson Iron 883
fot. Katarzyna Michalak-Czechowska

No to jazda!
Pozycja na Harley-Davidson Iron 883 jest sportowa; nieco oddalona od kanapy i dość nisko położona kierownica wymusza pochylenie się kierowcy do przodu. Bak motocykla jest wąski, a po jednej jego stronie umieszczony jest wystający filtr powietrza. Aby siedzieć stabilnie, należy zaprzeć się mocno miednicą o fotel, a stopami o podnóżki. Dla mnie taka pozycja nie była zbyt wygodna. Na Sportsterze nie można zapaść się w wygodną kanapę, mięśnie grzbietu trzeba mieć napięte, by zapobiec opieraniu się o kierownicę. Na krótkich dystansach taka pozycja nie sprawi nam trudności, jednak w dłuższej trasie jest męcząca i skłania do częstych postojów.

Pierwszy ruch manetką  i znów wracają pozytywne emocje. Iron płynnie i bez wysiłku rozpędza się, łagodnie składa się w zakręty i bardzo stabilnie się w nich zachowuje. Hamulce reagują szybko i skutecznie. Wibracje silnika odczuwalne są mocno tylko w niektórych zakresach obrotów – poniżej 3 tys. obrotów silnie wibruje kierownica, powyżej 3,7 tys. obrotów – bardziej odczuwalne są wibracje podnóżków. Nietrudno jednak znaleźć taki zakres, w którym silnik pracuje gładko, nie wyrywa się z motocykla, lecz niesie nas naprawdę miękko i komfortowo. Przy takim idealnym poziomie obrotów (między 3,2 a 3,7 tys. obrotów), na 4 i 5 biegu maszyna rozpędza się do 100-110 km/h. To najlepsza na Ironie prędkość podróżna, ale oczywiście można rozpędzić go do 160 km/h. Wówczas jednak brak szybki z przodu i wibracje silnika sprawiają, że o komforcie można zapomnieć. Trzeba jednak przyznać, że dynamika jazdy i stabilność tego motocykla w zakrętach to mocne strony tego modelu.

Harley-Davidson Iron 883
fot. Katarzyna Michalak-Czechowska

Wyłącznie dla mężczyzn?
Niska kanapa, nisko osadzony środek ciężkości, a przy tym spora zwinność skłaniają mnie ku myśli, że to świetny motocykl dla kobiety. Nie twierdzę, że jest to motocykl „damski” –każdy kierowca, niezależnie od płci, będzie miał wiele przyjemności z jazdy. Nie potrzeba wiele siły, by nim operować, silnik reaguje lekko i przyjaźnie – nawet początkujący motocyklista da sobie z Ironem radę. Ponadto 883 jest zachowuje się bardzo intuicyjnie, czy to w zakrętach, czy przy manewrach parkingowych. Jego wąska sylwetka pomaga też przeciskać się w korkach w ruchu miejskim. Najszerszym elementem motocykla są bowiem podnóżki. Lusterka umieszczone są na wąskiej kierownicy na bardzo krótkich pałąkach, co sprawia, że nie wystają na boki, a widoczność w nich jest całkiem przyzwoita.

Ergonomia i wydajność
Zegary Irona 883 są niezbyt skomplikowane. To właściwie jeden wyraźny analogowy prędkościomierz, z wbudowanym niewielkim ekranem LCD, na którym wyświetlane są inne przydatne informacje. Tryb wyświetlania wybieramy naciskając guzik „trip”, a do wyboru mamy: całkowity przebieg, licznik dzienny dla konkretnej wycieczki, wskaźnik biegu i obrotomierz lub zegar pokazujący aktualną godzinę. Pod głównym zegarem jest jeszcze miejsce na kontrolki rezerwy, kierunkowskazów, neutralnego biegu i poziomu oleju. Wszystko to zaprojektowane jest ze szlachetną prostotą i bardzo czytelne.

Harley-Davidson Iron 883
fot. Katarzyna Michalak-Czechowska

Jedną z niewielu wskazówek, którą otrzymałam od obsługi salonu było to, aby uważać na rozgrzane wydechy. To dość oczywiste: gorący wydech, który może poparzyć lub zniszczyć elementy stroju motocyklisty to częsty problem. Tu jednak wydechy umieszczone są tak, że naprawdę bardzo łatwo przy zsiadaniu musnąć łydką rozgrzane rury. Dlatego trzeba poświęcać dodatkową uwagę na unikanie poparzeń.

Kierunkowskazy działają w systemie amerykańskim, czyli włącznik lewego kierunkowskazu mamy w lewej rączce kierownicy, a prawego w prawej. Dla osób przyzwyczajonych do wspólnego guzika w lewej rączce jest to dość kłopotliwe, choć być może dla początkującego kierowcy taki układ będzie bardziej intuicyjny. Dla mnie jednak sterowanie prawym kierunkowskazem za pomocą dłoni, którą obsługuję też manetkę gazu i klamkę hamulca było niewygodne i absorbowało moją uwagę. Poza włącznikami kierunkowskazów w rączkach kierownicy mamy jeszcze po dwa przyciski: engine on / off oraz start / światła awaryjne w prawej rączce, trip / sygnał dźwiękowy oraz przełącznik długich świateł w lewej.

Zużycie paliwa w jeździe miejskiej i w czasie wycieczki po drogach krajowych wyniosło około 6 l/100 km (to o 1,5 l więcej niż deklaruje producent w specyfikacji technicznej modelu). Przy baku o pojemności 12,5 litra daje nam to niezbyt imponujący zasięg, raczej na krótkie spacerowe wycieczki. Rezerwa sygnalizowana jest gdy w baku zostaje benzyny na jakieś 50 kilometrów jazdy.

Harley-Davidson Iron 883
fot. Katarzyna Michalak-Czechowska

Warto czy nie warto?
Harley-Davidson Iron 883 to przyjemny, spokojny, wycieczkowy motocykl, który nieźle sprawdzi się też w mieście. Prezentuje się świetnie i dobrze się prowadzi. Pozycja na nim nie każdemu może przypaść do gustu, dlatego przed zakupem rekomendowałabym jazdę testową. Pewnym mankamentem jest dość duże zużycie paliwa oraz niefortunnie umieszczone wydechy. Natomiast motocykl nadrabia łatwością i wygodą obsługi oraz stabilnością nawet w czasie wolnych manewrów. Przy tym cena (37,3 tysiąca złotych; za ABS trzeba dopłacić 2 tysiące złotych) nie wydaje się zbyt wygórowana, jak za pojazd tak stylowy i o dobrych parametrach silnika. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że to świetny motocykl dla kobiet. Dziewczyny, testujcie Irona!

Dane techniczne Harley Davidson Iron 883 2015:

WYMIARY

Długość:  2,255 mm

Wysokość siedzenia (bez obciążenia):  735 mm

Prześwit: 120 mm

Kąt pochylenia główki ramy:  30.5

Wyprzedzenie:  117 mm

Rozstaw osi:  1,510 mm

Opony, przód 100/90B19: 57H

Opony, tył 150/80B16: 77H

Pojemność zbiornika paliwa: 12.5 l

Objętość oleju:  2.6 l

Masa (bez płynów):  245 kg

Masa (gotowy do eksploatacji):  255 kg

SILNIK

Silnik: Chłodzony powietrzem, Evolution®

Średnica cylindra: 76.2 mm

Skok tłoka:  96.8 mm

Pojemność skokowa:  883 cc

Stopień sprężania:  09:01

Układ paliwowy:  Elektroniczny sekwencyjny wtrysk paliwa (ESPFI)

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Wstępne przeniesienie napędu:  Łańcuch, przełożenie 34/57

Przełożenie 1 bieg:  10.41

Przełożenie 2 bieg:  7.436

Przełożenie 3 bieg:  5.531

Przełożenie 4 bieg:  4.584

Przełożenie 5 bieg:  3.931

PODWOZIE

Wydech:  Chromowany, krótki wydech z dwoma tłumikami

Koła, przód:  Czarne, 13-ramienny odlew aluminium

Koła, tył:  Czarne, 13-ramienny odlew aluminium

Hamulce:  2-tłoczkowe z przodu i z tyłu

OSIĄGI

Metoda testowania momentu obrotowego:  EEC/95/1

Moment obrotowy silnika:  70 Nm

Moment obrotowy silnika (obr/min):  3,750

Przechył boczny, prawy (°):  29

Przechył boczny, lewy (°):  30

Zużycie paliwa (średnie):  4.6 l/100 km

UKŁAD ELEKTRYCZNY

Lampki kontrolne: Światła drogowe, bieg jałowy, niskie ciśnienie oleju, kierunkowskazy, diagnostyka silnika, niski poziom paliwa, niski poziom naładowania akumulatora, system zabezpieczający, ABS

Wskaźniki:  Montowany na kierownicy elektroniczny prędkościomierz z licznikiem przebiegu, zegar, podwójny licznik przebiegu dziennego, wyświetlanie obrotów/biegu, kontrolki LED

Najnowsze

Małgorzata Kosińska walczy o tytuł Mistrza Polski

Baja Żagań to ostatni rajd sezonu 2014. RMF4rt będzie walczył o pierwsze miejsce w generalnej klasyfikacji teamów, natomiast ekipa Kosińska / Derengowski o tytuł Mistrza Polski w grupie Open.

Baja Żagań to ostatni rajd z cyklu Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych
w sezonie 2014. Dla zespołu RMF 4RACING Team to ostatnia szansa na zdobycie pierwszego miejsca w generalnej klasyfikacji teamów. To także ważny rajd dla ekipy Kosińska/Derengowski. Załoga póki co jest liderem RMPST w grupie Open także dla nich jak i całego zespołu jest to walka o wszystko!

Małgorzata Kosińska
fot. RMF 4RACING Team

A jaki przepis na sukces Małgorzaty Kosińskiej?

– Myślę, że nie będę tutaj w żaden sposób odkrywcza. Jestem kobietą i pewnie przez to jeżdżę trochę bardziej ostrożnie. To właśnie zdrowy rozsądek i brak ciśnienia, które jest charakterystyczne dla mężczyzn powoduje, że dojeżdżam do mety. Tego nauczył mnie mój pilot – Andrzej Derengowski. Bardzo mu za to dziękuję! Uświadomił mi, że chora ambicja i rywalizacja bardzo często kończy się w rowie bądź na dachowaniu. Ja robię swoje, dojeżdżam do mety i …punktuję. Myślę więc, że przyjęta taktyka działa i taką też zastosuję podczas ostatniego rajdu sezonu – Baja Żagań! Jestem na pierwszej pozycji w swojej grupie więc ten rajd oznacza dla mnie walkę o Mistrzostwo Polski w grupie Open. Liczę, że spokój i zdrowy rozsądek pomogą mi utrzymać miejsce! – uważa Małgorzata Kosińska.

Andrzej Derengowski, pilot Małgorzaty Kosińskiej, RMF4rt

– Tereny sąsiadujące z miastem Żagań to rozległe, zalesione obszary, poprzecinane różnej wielkości ciekami wodnymi, jeziorami, rzekami. Takie ukształtowanie terenu jest mi dobrze znane, ponieważ to właśnie w takich warunkach najczęściej wytyczane są trasy rajdów terenowych w Polsce. W tamtych okolicach dane mi było startować kilka razy, a zatem w pamięci zarejestrowałem – jak sądzę – pewne odcinki dróg rajdowych wówczas wykorzystanych. Jednak nie sądzę żebym mógł wykorzystać te dane do ułatwienia sobie roboty podczas zbliżającej się rundy Mistrzostw Polski. Trasy poszczególnych zawodów każdorazowo budowane są na nowo, a zatem nie ma możliwości jechać na pamięć – i bardzo dobrze, bo nawigacja w terenie to ekscytujący i wiele znaczący element składowy całego rajdu. Na pewno niektóre fragmenty zawodów będą nas zaskakiwały ale – mam nadzieję – tylko pozytywnie, bo przecież autorami tego wydarzenia są doświadczeni i sprawdzeni organizatorzy.

Najnowsze

Jak uniknąć kolejek przy wymianie opon?

Sezon zimowy zbliża się wielkimi krokami. Większość polskich kierowców zacznie wymieniać opony letnie na zimowe. Co zrobić, aby cały proces przebiegł w miarę szybko, bez stania w długich kolejkach u wulkanizatora? Oto kilka prostych porad.

Po co się trudzić, zostaw wymiane opon specjalistom.

Kierowcy mają to do siebie, że wiele spraw zostawiają na ostatnią chwilę. Nie inaczej jest z wymianą ogumienia na zimowe. Zazwyczaj robimy to w momencie, gdy za oknem można zobaczyć kilka centymetrów śniegu, a termometr pokazuje sporo stopni poniżej zera. Długie kolejki sprawiają, że na wymianę opon możemy czekać nawet tydzień. Jak tego uniknąć?

Po pierwsze, nie powinniśmy czekać do ostatniej chwili. Nie ma zasady, która jasno określałaby, kiedy najlepiej wymienić opony. Wielu kierowców uważa, że należy to zrobić przy temperaturze poniżej 7 stopni Celsjusza. Jest w tym sporo prawdy, ale nie zawsze jest to tak proste. Opony najlepiej wymienić z wyprzedzeniem. Kilka dni w wyższych temperaturach nie wpłynie znacząco na zużycie bieżnika, więc lepiej zawczasu oszczędzić sobie nerwów.

Po drugie, warto umówić się na wizytę telefonicznie. W sezonie trudno będzie znaleźć wulkanizatora, który przyjmie nas z marszu. Zazwyczaj przed nami będzie jeszcze kilku oczekujących na wymianę opon na zimowe. Aby mieć pewność, że na pewno zostaniemy obsłużeni, dobrze jest wcześniej zadzwonić i umówić się ze specjalistą na konkretną godzinę.

Po trzecie, dobrze jest kupić opony wcześniej.
– Dobrze jest kiedy klient przyjeżdża do nas z gotowym ogumieniem, bo na miejscu nie zawsze udaje się znaleźć odpowiedni rozmiar i klienci odchodzą zawiedzeni – mówi Wioletta Pasiorek, dyrektor ds. zakupów w sieci Feu Vert.
– Pamiętajmy też, aby opony wcześniej sprawdzić, czy aby na pewno są w dobrym stanie – dodaje.

Wielu kierowców trzyma opony w tzw. hotelach i na zimę, gdy chcą je wymienić, próbują je sprowadzić do siebie, aby pojechać do wulkanizatora. Pamiętajmy o tym, że nie tylko my przechowujemy ogumienie w taki sposób i nie tylko my będziemy chcieli je akurat wymienić. Warto zadbać o to wcześniej, ponieważ hotele opon mogą mieć problemy z logistycznym zaplanowaniem wszystkich wysyłek, co może znacząco wydłużyć oczekiwanie na nasze opony.

Czas przy wymianie opon można także zaoszczędzić kupując ogumienie od razu z dostawą do wskazanego przez nas wulkanizatora.
– System pozwala zaoszczędzić czas, a przede wszystkim unikamy w ten sposób problemu przewożenia ogumienia. Kupujemy opony, jedziemy na wymianę, a one już tam na nas czekają – mówi Marcin Szwabiński z Oponeo.pl.

Sposobem na ominięcie kolejek u wulkanizatorów mogą być także coraz popularniejsze serwisy mobilne. – Przyjeżdżamy do klienta w dowolnym, wygodnym dla niego miejscu i czasie, przez całą dobę. Możemy wymienić opony na zimowe nawet na parkingu pod firmą, w trakcie godzin pracy – opowiada Sławomir Kamiński z firmy Mobilny Wulkan. Serwisu mobilne w swojej ofercie także mają hotele dla opon, a nawet opcję przypominania SMS-owego o konieczności zmiany ogumienia na zimowe.

Sezon na wymianę opon zaczyna się zazwyczaj pod koniec października. Warto przynajmniej tydzień wcześniej pomyśleć o zmianie ogumienia, aby zaoszczędzić sobie nerwów i niepotrzebnej starty czasu.

Najnowsze

Mężczyźni kochają sportowe samochody, kobiety praktyczne… Jak jest w rzeczywistości?

Ile stereotypu jest w powyższym stwierdzeniu, a ile prawdy?

Czy kobiety rzeczywiście są bardziej praktyczne w wyborze samochodu?
fot. Motocaina.pl

Strona KBB.com (wyszukiwarka samochodów) podjęła się przeprowadzenia badań mających na celu sprawdzenie, ile prawdy jest w tytułowym stwierdzeniu. Przeanalizowano dane dotyczące wyświetleń strony, na co zwracano uwagę, co cieszyło się największą popularnością. Równolegle „przesłuchano” sprzedawców samochodów, by dowiedzieć się, jakie auta najczęściej są oglądane i przez kogo. Oto podsumowanie tych badań.

58% mężczyzn jest zadowolonych z przeprowadzonego przez siebie procesu kupowania samochodu, podczas gdy kobiet jest 38%.

Przed rozpoczęciem zakupów, około 20% mężczyzn już wie, jaki model samochodu będzie kupować, kobiety są bardziej niezdecydowane.

Mężczyźni potrzebują średnio 63 dni, by być pewnym co do wyboru samochodu, kobiety 75, również dlatego, że bardziej szczegółowo badają auto.

Mężczyźni kładą największy nacisk na wygląd samochodu, odnajdując w nim odzwierciedlenie swojego statusu w społeczeństwie.

Dla kobiet większe wartości przedstawiają użyteczność, bezpieczeństwo i niezawodność, traktują samochód jak narzędzie.

Mężczyźni oceniają dokonany zakup pod kątem swojej sukcesywności w negocjacji, kobiety są usatysfakcjonowane, kiedy mogą odjechać dokładnie takim samochodem, jakim chciały.

Źródło: KBB.com

Najnowsze