Edyta Wrucha

Zawodniczki na Gymkhana GP Wrocław: relacja, galeria, film

15 lipca 2014
93
28 czerwca we Wrocławiu odbyła się druga runda Gymkhany GP, podczas której wystąpiło, aż 8 kobiet! Najszybsza okazała się Maja, która prowadzi motocyklowego bloga Baba na Motorze na Motocaina.pl.

Zapowiedź II rundy Gymkhana GP we Wrocławiu tutaj.

Druga runda rozegrała się na autodromie przy ul. Na Niskich Łąkach we Wrocławiu, więc do stworzenia trasy posłużyły organizatorom, nie tylko słupki, ale i kształt toru oraz jego rondo. Pogoda była dość zaskakująca, bo na zmianę słoneczna, pochmurna i chwilowo deszczowa.

Agata Rozmus nr 56 TOTKA zajęła drugie miejsce wśród kobiet podczas Gymkhana GP Wrocław.

fot. Pacyfka, motoFUNdacja

Wśród 33 zawodników klasy amator pojawiło się 8 zawodniczek, czyli drugi raz tyle, co podczas pierwszej rundy w Szczecinie. Liderką wśród nich pozostała Maja Staniszewska, jednak na plecach mogła wyraźnie odczuć oddech konkurentek. Prawie wszystkie zawodniczki znacznie poprawiły się w drugim przejeździe, a wyniki obu przejazdów i kar - stworzyły następującą klasyfikację:

11. Maja Staniszewska nr 19 MAIYA - 03:02.6

15. Agata Rozmus nr 56 TOTKA - 03:08.0

16. Marta Maczan nr 68 TUŚKA - 03:09.1

20. Agnieszka Jaszewska nr 4 GRZANKA - 03:17.4

25. Alicja Pospiszil nr 22 - 03:33.2

29. Anna Machoń nr 47 - 03:56.5

30. Aleksandra Pindras nr 49 - 04:12.5

31. Karolina Śliwa nr 44 KAROLINA - 04:29.4

Galeria zdjęć z Gymkhana GP Wrocław 2014 tutaj.

Maja, Agata i Marta wystartowały w obu rundach i z pewnością to nie była ostatnia okazja do ich wspólnej rywalizacji. Wysoki poziom sprawności w jeździe między pachołkami potwierdzają miejsca czołówki kobiet w klasyfikacji generalnej amatorów: 11, 15 i 16. A na uznanie zasługują wszystkie zawodniczki, bo odważnie zmierzyły się z torem i poradziły sobie bardzo dobrze. Karolina i Aleksandra – początkujące motocyklistki, nie przestraszyły się poziomu konkurencji i może nie szybko, ale sprawnie pokonywały tor.

Tak wyglądała trasa i jej pokonywanie można zobaczyć na klipie podsumowującym wrocławską rundę:

Maja Staniszewska wystartowała swoim (wydawać, by się mogło) mało zwinnym Suzuki GSXR600, jednak sposób w jaki pokonała tor robił wrażenie! Wspomnieniami z występu Maja podzieliła się na blogu motocaina.pl – http://www.babanamotorze.pl/2014/07/01/gymkhane-supersportem-czemu-nie/. Dodatkowo, jest ona po dwóch rundach jedyną zawodniczką z punktem do klasyfikacji generalnej sezonu Gymkhana GP.

Maja Staniszewska (1.), Marta Rozmus (2.) i Marta Maczan (3.) - oto czołówka kobiet w Gymkhana GP we Wrocławiu.

fot. Pacyfka, motoFUNdacja

Druga w kobiecej klasyfikacji – Agata Rozmus (Yamaha XJ 600) cieszy się ze swoich postępów w jeździe.

- Gymkhana we Wrocławiu stała się kolejną próbą sprawdzenia umiejętności. Dla mnie jest to nie tylko konkurs, w którym najważniejszy jest czas i wyniki. Uczestnictwo w zawodach, a zarazem przygotowanie się do nich umożliwia mi zdobycie nowych umiejętności, polepszenie kontroli jazdy oraz pozwala nie myśleć o tym, że motocykl kilkakrotnie przewyższa moją, własną wagę. Sama do gymkhany we Wrocławiu przygotowywałam się naprawdę krótko. Jestem jednak bardzo zadowolona, nie tyle z wyników, co z postępów, które udało mi się osiągnąć. Dzięki temu motywacja do dalszego ćwiczenia jest teraz jeszcze większa. Imprezę we Wrocławiu, mimo nie całkiem dopracowanej organizacji i źle przygotowanego toru – zaliczam, jak najbardziej, do udanych. Gymkhana dla każdego motocyklisty może stać się ciekawą przygodą i sporym wyzwaniem. Dlatego też, zachęcałam każdego do spróbowania własnych sił w tego typu zawodach - mówi zawodniczka.

Trzecia zawodniczka w klasyfikacji kobiet, Marta Maczan, sporo ćwiczy przed każdymi zawodami.

- Motocykle to jedna z moich najważniejszych pasji. Przed udziałem w Gymkhanie GP (o której istnieniu dowiedziałam się dopiero w tamtym roku) na moto jeździłam zdecydowanie turystycznie, do czego mój motocykl – Suzuki XF 650 Freewind (funduro) jest stworzony. Jednak dopiero „odkrycie” Gymkhany i treningi do zawodów - bez wątpienia podszkoliły mnie w bezpiecznej, codziennej jeździe po mieście i nauczyły zdecydowanie większego panowania nad motocyklem! Udział w zawodach jest wielką motywacją do treningów. I to chyba one przynoszą mi najwięcej frajdy. Zwłaszcza, że trenuję pośród samych najlepszych, szczecińskich zawodników, którzy na każdej rundzie Gymkhany wypełniają podium lub są tuż za nim. Staram się trenować, co najmniej 2 razy w tygodniu, głównie wieczorami, organizując wolny czas pomiędzy innymi pasjami i zajęciami. Nieustająco uczę się, aby jeździć coraz szybciej i ciaśniej, zwłaszcza na nawrotkach 360 stopni, co pozwoli mi „urwać” jeszcze kilka sekund przy każdym przejeździe – mówi zawodniczka.

- Jeżdżę na motocyklu seryjnym, nieulepszanym do Gymkhany. Jednak po ostatnich zawodach poważnie rozważam zmianę zębatki na większą z tyłu, aby mieć więcej mocy na wyjściu zza przeszkody. Właśnie tego w moim jednocylindrowym funduro zdecydowanie brakuje. Do Gymkhany również istotna jest kierownica, najlepiej szeroka i wysoka, która pozwoli wykonać tzw. full locka i jeszcze bardziej zacieśnić nawrotkę. Na co decyduje się wielu zawodników. Ja mam to szczęście, że mój motocykl jest wyposażony w taką właśnie kierę, także muszę „tylko” opanować full locka (śmiech). Przed rundą wrocławską, jedyne co zmieniłam w moto - to zamontowanie klatki, czyli osłony rurowej, głównie na silnik. Co „mentalnie” poprawia komfort treningów i eliminuje obawy przed szlifami i uszkodzeniem motocykla (śmiech). Najważniejsze jest dla mnie, abym dzięki treningom czuła się bezpieczniej na drodze i aby nic mnie na niej nie potrafiło zakończyć. Same zawody są bardzo pozytywnym wydarzeniem i podsumowaniem tego, co wypracowaliśmy na treningach. Atmosfera panująca na zawodach zarówno na I rundzie w Szczecinie, jak i II we Wrocławiu była niezwykle wyjątkowa, dzięki organizatorom, zawodnikom – nieprzypadkowym kierowcom jednośladów oraz kibicom. Uwielbiam tę adrenalinę przed startem i zapoznawaniem się z trasą, emocje towarzyszące -  już jako kibic - przy przejazdach zaprzyjaźnionych zawodników oraz atmosferę jaka panuje wśród wszystkich. Mimo iż zawody zrzeszają motocyklistów z praktyczne całego kraju, integracja jest nieodzowną częścią zawodów, zwłaszcza na after party (śmiech). Podsumowując II rundę we Wrocławiu, mimo zajęcia 3 miejsca wśród 8 motocyklistek i 16. wśród wszystkich 33 amatorów, czuję lekki niedosyt. Wiem, że mogłam jechać ciaśniej i wcześniej odkręcać gaz na wyjściu zza przeszkody. Zapewne każdy zawodnik mógłby powiedzieć to samo, ale i tak wygrywa najlepszy i nie można usprawiedliwiać siebie „uwierającym rąbkiem od spódnicy” (śmiech). Na pewno nie będę ustawała w treningach, i to nie tylko dla poprawy wyniku na kolejnych zawodach, ale dlatego, że Gymkhana uzależnia! – podsumowuje Marta.

Zwyciężczyni Maja Staniszewska z redaktorką Motocainy - Edytą Wruchą. Obie prowadzą blogi.

fot. Klaudia Miś

Agnieszka Jaszewska wystartowała pożyczonym motocyklem – Kawasaki Ninja 250.

- Startowałam w zawodach Gymkhany już w zeszłym sezonie i zawsze jest to świetna zabawa. Można poznać wielu różnych ludzi, przekrój jest naprawdę duży - od totalnych laików do ludzi w skórach, jeżdżących wiele lat. I właśnie to jest najlepsze w tych zawodach, że może w nich startować każdy. Jeżeli chodzi o mój przejazd, to jestem trochę rozczarowana wynikiem - 20 miejsce wśród amatorów, ale biorąc pod uwagę fakt, że startowałam na nie swoim motocyklu, którym jeździłam zaledwie tydzień i w tym sezonie, ani razu nie trenowałam - nie jest źle! Żałuję jedynie, że w tej edycji nie mógł wystartować najlepszy trener i rekordzista gp8, a zarazem mój ukochany Oscar Kubicki, który wraz z Zacharem był organizatorem tych zawodów. Zachęcam wszystkich do udziału w zawodach, ponieważ startując można się naprawdę wiele nauczyć i poprawić swoje umiejętności panowania nad motocyklem, a zarazem świetnie się bawić – mówi „Grzanka”.

Alicja Pospiszil (Kawasaki ER-5) na zawody przyjechała bez przygotowania i wyciągnęła jeszcze tatę.

- O zawodach dowiedziałam się dzień wcześniej na profilu na FB "Wrocławskie Motocyklistki". Nigdy wcześniej nie słyszałam o Gymkhanie, ale lubię wyzwania - dlatego chciałam spróbować. Impreza okazała się świetną zabawą dla każdego motocyklisty, niezależnie od umiejętności. Przyjechałam z tatą, który jeździ dopiero pierwszy sezon, ale poradził sobie całkiem nieźle. Sama jeżdżę dopiero drugi sezon i nigdy nie brałam udziału w żadnych treningach, a jednak udało mi się ukończyć zawody, nie na ostatnim miejscu (śmiech). Wynik byłby lepszy, gdybym w drugim przejeździe nie pomyliła trasy.

Aleksandra Pindras (Yamaha YBR 125) mimo małego doświadczenia w jeździe, postanowiła pobawić się na zawodach:

- Jeździłam wtedy od 2 tygodni i byłam przekonana, że będę pierwsza - ale, od końca (śmiech), jednak się to nie udało. W związku z tym byłam przeszczęśliwa! Wrocławską gymkhanę wspominam bardzo miło, choć spodziewałam się czegoś, zupełnie innego. Szczerze mówiąc, trochę się nudziłam, bo dla mnie treningi były za długie, a cały dzień spędzony na słońcu dał się we znaki - wspomina zawodniczka.

Na pewno pojawię się na kolejnej rundzie - bo to świetna okazja, żeby potrenować i sprawdzić swoje umiejętności – mówi zawodniczka.

Organizatorem cyklu jest motoFUNdacja z siedzibą w Szczecinie, a czekają nas jeszcze 3 rundy w tej edycji: 26 lipca w Łodzi, 30 sierpnia w Warszawie i finałowa runda w Szczecinie – 20 września. Zainteresowanych startem, a szczególnie powiększeniem konkurencji w klasie kobiet, zapraszamy na oficjalną stronę zawodów gymkhana-gp.pl po dalsze informacje.

Autorkami galerii są: Pacyfka (motoFUNdacja) i Klaudia Miś

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!