Zaklinowanie tira pod wiaduktem było początkiem jego problemów

Przejeżdżał pod zbyt niskim wiaduktem wielokrotnie i liczył, że znów się uda. Tym razem jednak ciężarówka utknęła pod, a „uwalniać" musiała ją pomoc drogowa. Na miejsce przybyła również ITD, której inspektorzy przyglądnęli się bliżej transportowi.

Niecodzienna sytuacja miała miejsce pod wiaduktem na ul. Zuzanny w Sosnowcu. Patrol śląskiej ITD akurat przejeżdżał do innego punktu kontrolnego. Inspektorzy wezwali na miejsce policję i pomoc drogową. Ciężarówka nie była w stanie sama wyjechać spod obiektu.

Nierozważnym kierującym był zarazem przedsiębiorca transportowy, do którego należał zespół pojazdów. Tłumaczył, że już nie raz udawało mu się przejechać pod wiaduktami ograniczającymi wysokość pojazdów do 3,3 metra. Tym razem zaklinował się pod obiektem.

Oprócz mandatu za popełnione wykroczenie i kosztów wyciągania naczepy szef firmy transportowej musi spodziewać się poważniejszych konsekwencji. Jechał bowiem z magnesem przyłożonym do impulsatora skrzyni biegów fałszującego zapisy tachografu. W trakcie rzeczywistej jazdy rejestrował rzekomy odpoczynek. Inspektorzy stwierdzili też kilka naruszeń norm czasu pracy w minionych dniach. Tachograf zainstalowany w ciężarówce od ponad miesiąca nie posiadał ważnej legalizacji.

Za wszystkie wykryte naruszenia transportowe przedsiębiorcy grozi 12 tysięcy złotych kary. ITD powiadomi organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z fałszowaniem wskazań czasu pracy i przejechanej drogi przez pojazd.

Najnowsze

Moment bezmyślności i bolesne zakończenie

Na drodze trzeba zawsze kierować się rozsądkiem i w razie wątpliwości poczekać dłużej, a nie jechać z myślą „może się uda”.

Autor nagrania wysadził na przystanku swoją pasażerkę i chciał zawrócić. Czekał na odpowiedni moment, żeby dołączyć do jadącego z naprzeciwka sznura samochodu, gwałtownie ruszył i uderzyło w niego auto, które nadjechało z tyłu.

Sprawca kolizji sam później przyznał, że zupełnie niewłaściwie ocenił sytuację. Nawet gdyby do kolizji nie doszło, to wymusiłby pierwszeństwo na samochodach jadących z naprzeciwka, a nawet ryzykowałby, że jeden z nich w niego uderzy.

Najnowsze

Kierowcy bezmyślnie wjeżdżają prosto pod tramwaje

Czasami pod nagraniami z wypadków i kolizji pojawia się dopisek „zamieszczam ku przestrodze”. Taka też jest prawda, że bardzo dobrze uczy się na błędach innych i widząc jak dochodzi do kolizji na drodze, łatwiej jest nam ich unikać.

To wideo to zbiór nagrań z kamer umieszczonych w warszawskich tramwajach, na których widać kierowców wjeżdżających prosto pod te pojazdy szynowe. Można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich wjeżdżała na tory zupełnie na ślepo.

Film został opublikowany w ramach akcji Bądźmy Razem Bezpieczni. Jej organizatorzy zwracają uwagę na najczęściej pojawiające się zagrożenia w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Zobaczcie go w całości i pamiętajcie, żeby zawsze upewnić się dwa razy czy nie zbliża się tramwaj, zanim wjedziecie na tory.

Najnowsze

Jak rozstrzygnąć, kto doprowadził do tej kolizji?

Zdarzają się czasami takie sytuacje, które choć są jednoznacznie uregulowane przepisami, to nie tak łatwo rozstrzygnąć w nich o winie jednego z kierowców. Tak jest w tym przypadku.

Obejrzyjcie poniższe nagranie. Jeden kierowca skręca w lewo, a drugi uderza w niego podczas manewru wyprzedzania. Kto według was tutaj zawinił?

Sprawa nie jest prosta, ponieważ skręcający ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu, również pojazdowi, który go wyprzedza. Z drugiej strony obowiązuje zakaz wyprzedzania z lewej strony pojazdów, które sygnalizują zamiar skrętu w lewo. Nagranie nie pozwala ocenić kiedy jeden z kierowców rozpoczął manewr wyprzedzania, ani nawet czy drugi z nich miał włączony kierunkowskaz.

Najnowsze

Musiał wyprzedzić za wszelką cenę. Było groźnie

Niektórym kierowcom spieszy się tak bardzo, że zaryzykują nawet czołowe zderzenie, byle tylko wyprzedzić kolejny pojazd.

Komentarz osób jadących samochodem z kamerą jest mało cenzuralny, ale trudno powiedzieć, żeby był nieadekwatny. Kierowca srebrnego Mondeo wyprzedzał ich na podwójnej ciągłej linii i pomimo tego, że z naprzeciwka nadjeżdżał inny samochód.

Do czołowego zderzenia nie doszło tylko dlatego, że dwaj kierujący zatrzymali się, dając Mondeo szansę na powrót na właściwy pas. Dosłownie kilka sekund później kierowca srebrnego kombi ryzykownie wyprzedził kolejny samochód.

Najnowsze