Zabójcze jedzenie podczas jazdy

Kierowcy, którzy jedzą bądź piją podczas prowadzenia samochodu, są nawet dwukrotnie  bardziej narażeni na ryzyko wypadku. Badania wykazują, że jedzenie i picie w trakcie jazdy może dekoncentrować bardziej niż rozmawianie przez telefon komórkowy!  

Jedzenie i picie w czasie jazdy skupia uwagę 1,7% kierowców uczestniczących w wypadkach drogowych, podczas gdy w przypadku kierowców używających telefonów komórkowych liczba ta wynosi 1,5%.* Jakiekolwiek rozproszenie uwagi podczas jazdy może mieć groźne skutki, a jedzenie lub picie z pewnością wpływa na obniżenie koncentracji.

Jedzenie podczas jazdy – ponieważ zwykle się spieszymy – nie dość, że nas utuczy, to może przyczynić się do naszego wypadku.
fot. watchmojo.com

Tymczasem jak wykazują badania, do jedzenia lub picia napojów podczas jazdy przyznaje się więcej niż połowa kierowców!** Nie ma uregulowań prawnych zabraniających jedzenia i picia podczas jazdy, tak jak to jest w przypadku korzystania z telefonów komórkowych, które można używać jedynie
z zestawem głośnomówiącym. Na przykład samo odkręcanie butelki sprawia, że odrywana jest przynajmniej jedna ręka od kierownicy. Pijąc napój z puszki czy butelki, kierowca unosi głowę zazwyczaj lekko ku górze, a to oznacza, że w takiej sytuacji nie dość, że prowadzi samochód jedną ręką, to jeszcze odrywa wzrok od tego, co dzieje się na drodze. I nawet jeśli w tym czasie kierowca zwolni, wciąż nie będzie w stanie prawidłowo i odpowiednio szybko zareagować w sytuacji zagrożenia. 

Podczas dłuższych podróży jak powroty z wakacji, warto robić sobie krótkie przerwy, np. na zjedzenie kanapek i wypicie napoju. Należy przy tym pamiętać, że niewskazane jest prowadzenie samochodu zaraz po obfitym posiłku, ponieważ może to powodować senność i wpływać negatywnie na koncentrację kierowcy. 

Amerykanie zestawili także 10 potraw, napojów i słodyczy, których jedzenie podczas jazdy powoduje najwięcej wypadków:

1. Kawa
2. Ciepła zupa
3. Tacos
4. Hod Dogi
5. Hamburgery
6. Żeberka, skrzydełka na wynos
7. KFC
8. Donuty
9. Napoje gazowane
10. Czekoladki, Słodycze

źródła: Szkoła Jazdy Renault, timesonline.co.uk, watchmojo.com
* Brunel University
** Co-operative Insurance

 

Najnowsze

Karolina Lampel-Czapka obejmuje prowadzenie w wyścigach

Na nowym torze w kalendarzu WSMP - Slovakiaringu, Karolina Lampel-Czapka dwukrotnie wygrała sprint w klasie D4-3500 i objęła prowadzenie w mistrzostwach Polski.

Reprezentantka zespołu Karolina Autosport ukończyła obydwa sprinty na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej, co przyniosło awans na piątą lokatę w punktacji Grand Prix Polski. Równie udany okazał się dwugodzinny wyścig Endurance. Karolina i Michaela Peskova zajęły drugie miejsce, za słowackim Porsche RSR, wygrywając klasę 3 z przewagą trzech okrążeń nad drugim Megane Trophy zespołu Karolina Autosport.

Karolina Lampel-Czapka (z prawej) i Michaela Peskova.
fot. Karolina Autosport

– Dla mnie i naszego teamu były to bardzo fajne i bardzo udane zawody. Po Hungaroringu, gdzie przytrafiła się awaria samochodu, pierwszy raz w tym sezonie mogłam w pełni pościgać się na nowym torze. Slovakiaring jest zupełnie inny od pozostałych torów – bardzo ciekawy, bardzo specyficzny, bardzo szybki. Najdłuższa pętla mierzy 5,9 kilometry i ma trzy hopki. Trzeba przejechać dużo okrążeń, żeby znaleźć punkty hamowania, bo jest płasko i nie ma żadnych punktów odniesienia dla kierowcy.

Po czwartkowych treningach doszliśmy do ładu i składu z ustawieniami samochodu. Megane bardzo fajnie się prowadziło. Kwalifikacje do sprintu i długiego dystansu poszły nam dobrze. Byłyśmy zadowolone z Michaelą. 14 i 16 pole to może odległe miejsca, ale tak naprawdę bardzo dobre w wyjątkowo mocnej stawce. W pierwszym sprincie dałam z siebie wszystko. Wygrałam klasę i zajęłam czwarte miejsce w generalce WSMP. Bardzo fajnie się jechało, samochód dobrze się prowadził. W długim dystansie zmieniliśmy taktykę i na pierwszej zmianie pojechała Michaela. Pod koniec jej zmiany był wypadek, wyjechał Safety Car i przeprowadziliśmy pit stop – chyba najsprawniej w tym sezonie. W trakcie mojej godziny trzy razy wyjeżdżał Safety Car. Na torze bardzo dużo się działo. Są tam miejsca, które nie wybaczają błędów i pewnie dlatego było tyle wypadków. Ostatecznie zajęłyśmy drugą lokatę w mistrzostwach Polski, za Porsche RSR Konopki. Jestem bardzo zadowolona z tego wyniku i oby było więcej tak udanych wyścigów. Było naprawdę ciężko, bo temperatura sprzyjała kibicom, ale nie do końca kierowcom. Co najważniejsze po naszych tegorocznych doświadczeniach, tym razem nie mieliśmy żadnych usterek ani awarii.

W niedzielnym sprincie zrobiło się bardzo, bardzo niebezpiecznie. Na pierwszym prawym doszło do kolizji i samochód został na środku toru. Na pierwszej hopie wystawiono tablicę SC i wywieszono żółtą flagę. Wszyscy zwolnili. Przede mną jechał Teodor Myszkowski. Kończąc okrążenie, jechaliśmy wolnym tempem, ale niektórzy kierowcy najwyraźniej nie wiedzieli, że pojawił się Safety Car – i zaczęli wyprzedzać. Sądząc po karach nałożonych po wyścigu, było ich kilkunastu. Minęło mnie BMW, później DTM, a na końcu okrążenia zaczął mnie wyprzedzać Radek Kordecki. Chciał również minąć Teodora, za późno zauważył BMW stojące na środku toru, odbił w lewo i na moich oczach doszło do bardzo przykrego, nieładnie wyglądającego wypadku.

Pojawiła się czerwona flaga, przerwa trwała 30 minut. Zatrzymano nas przed prostą start/meta. Kiedy nastąpił restart, przebiłam się na czwarte miejsce w polskiej generalce, ponownie zajęłam pierwsze miejsce w klasie i prowadzę w punktacji. Jestem zadowolona z tego wyścigu, choć tak naprawdę przykro jest oglądać takie sytuacje.

W trakcie weekendu było kilka niedopatrzeń związanych z organizacją, ale z drugiej strony to nowy tor, nowe wyzwania. Słowacy mają przepiękny obiekt i mogą uczyć się na własnych błędach. W niektórych tematach my też jeszcze musimy się uczyć. Ze strony teamu Karolina Autosport, wystawiającego dwa samochody w długim dystansie i sprincie, muszę powiedzieć, że był to jeden z najbardziej udanych wyjazdów. Dziękuję wszystkim członkom zespołu za perfekcyjnie przygotowanie samochodów dla mnie i Krzysztofa.

Najnowsze

Najwięcej wypadków w piątki

Ze statystyk policyjnych wynika, że dzieląc wypadki drogowe na poszczególne dni tygodnia, najwięcej takich zdarzeń odnotowuje się w piątki i to w sierpniu. Uważajmy zatem na drogach zwłaszcza pod koniec tego tygodnia, kiedy z ostatnich wakacyjnych dni będą wracać tłumy wczasowiczów.

fot. Motocaina

Rozluźnieni po tygodniu pracy wracamy nieco roztrzepani do domów: chcemy szybciej dotrzeć na upragnioną kanapę przed telewizorem, wyruszyć na wyczekiwany weekend za miasto, czy wyszykować się na wieczorną imprezę. Dlatego to właśnie przed weekendem, w piątek, odnotowuje się aż 16% wszystkich zdarzeń drogowych.

Jak podsumowuje policja statystyki wypadków na polskich drogach prezentują się nastepująco:
– zarówno w roku ubiegłym, jak i w latach poprzednich największe nasilenie wypadków występowało szczególnie między godziną 16 a 18, czyli w okresie bardzo dużego natężenia ruchu związanego z powrotami z pracy;
– dokonując podziału wypadków drogowych w 2009 roku na poszczególne dni tygodnia, najwięcej zdarzeń odnotowano w piątki (16,1% ogółu);
– w roku ubiegłym najwięcej wypadków miało miejsce w sierpniu, w październiku i w lipcu. Liczba wypadków drogowych w sierpniu i październiku stanowiła 9,8% ogółu zdarzeń, a w lipcu 9,6%.

Źródło: Policja, Samar

Najnowsze

Natalia Florek po raz drugi na podium! Galeria

Natalia Florek - motocyklistka startująca w miniony weekend na torze Poznań w przedostatniej rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, zajęła trzecie miejsce w klasie Rookie 600! Niestety przytrafiła jej się podczas kwalifikacji przykra niespodzianka... Oto jej relacja z przebiegu eliminacji. 

Natalia doszła do perfekcji w pozycji na motocyklu i doborze właściwego toru jazdy.
fot. Wojciech Grzesiak

W czwartek miałam dwa treningi wolne. Niestety szybko pojawił się problem z hamowaniem – okazało się, że odważnik odkleił się od przedniej felgi, lecz dopiero po drugim treningu usterka ta została wykryta. Następnego dnia odbył się  jeszcze jeden trening wolny, oraz pierwsza kwalifikacja, która przebiegła dla mnie pomyślnie – wypracowałam sobie drugi czas – 1:42.

W sobotę były kolejne kwalifikacje. Wyjeżdzając na tor spotkała mnie przykra niespodzianka – poluźnione sprzęgło – tego wcześniej nie było. Już na pierwszym lewym zakręcie nie mogłam przez ten defekt zredukować biegu. W rezultacie całe okrążenie przejechałam na 4 biegu. Zjeżdżając awaryjnie do depo nie chciałam zbyt mocno wytrącać prędkości; chodziło o to, by bez większych awarii dojechać do strefy serwisowej. Kwalifikacja wciąż trwała i chciałam chociaż częściowo ją zaliczyć, jednak zmiana biegów w moim motocyklu była praktycznie nie możliwa. W efekcie dostałam mandat za przekroczenie prędkości w depo. Uważam, że nie słusznie. Wynajmując boks zapewniano mnie, że te pomieszczenia są chronione. Niestety w nocy z piątku na sobotę najwidoczniej mój boks nie był wystarczająco doglądany, skoro sprzęgło zostało naruszone przez osobę trzecią. Straciłam praktycznie drugą kwalifikację, wyjechałam na jej ostatnie 10 minut, zdenerwowana zaistniałą sytuacją. Ostatecznie nie poprawiłam już czasów z dnia poprzedniego, a była na to szansa… Na szczęście nadal mój czas z pierwszej kwalifikacji był drugim najlepszym czasem; to zapewniło mi drugie pole startowe w niedzielnym wyścigu.

Natalia Florek koncentruje się przed wyścigiem.
fot. Paweł Głowacki

Poranny warm-up przebiegł bez przygód. Dzień był bardzo gorący, a niebo czyste od chmur. O godzinie 15:20, po wjechaniu na nitkę toru ustawiliśmy się na polach startowych w pełnym słońcu. Kilka minut dla fotoreporterów i komentarzy spikera oraz zawodników. Próbny start, okrążenie rozgrzewające i… główny start. Z tego co pamietam chwilę po rozpoczęciu wyścigu byłam siódma, lecz za moment przed pierwszym lewym zakrętem już piąta. Na drugim okrążeniu zdążyłam wyprzedzić dwóch poprzedzających zawodników, w efekcie wylądowałam na trzeciej pozycji.

Podczas wyścigu miałam kilka uślizgów tylnego koła. Jeden był szczególnie ostry, po prawym zakręcie zwanym „mała patelnia”. Na szczęście udało się opanować motocykl. Kolejną bardzo podbramkową sytuacją było zakleszczenie biegu podczas redukcji po szykanie „pod dębami”. Będąc już prawie złożona do wejścia w prawy zakręt próbowałam z powrotem wbić 4 bieg – to znacznie mnie spowolniło i  straciłam nieco odległość do zawodnika, który jechał jako drugi. Gdyby nie to, byłyby większe szanse na jego wyprzedzenie. Tymczasem i tak zagwarantowałam sobie solidną trzecią pozycję, a linię mety przekroczyłam jedynie kilka metrów za drugim kierowcą. Zawodnik jadący jako czwarty miała do mnie zdecydowanie większą stratę.

Radość Natalii z 3 miejsca była ogromna!
fot. Krzysztof Puziak

Cieszę się z wyniku. Jazda podczas minionego wyścigu przyniosła mi dużo emocji, a ja już nie mogę doczekać się ostatniej eliminacji na wrześniowej rundzie, która odbędzie się w dniach 17-19 września. Moja strata w klasyfikacji generalnej do poprzedzających zawodników zmniejszyła się, teraz do trzeciego zawodnika mam tylko 10 punktów do odrobienia i 13 punktów do drugiego (kandydanta na wicemistrza).

Dziękuję za miniony weekend zespołowi i sponsorom: TNTuning i firmie AFA-TRANS oraz portalowi motocaina.pl za ciągłe wsparcie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Od redakcji:
Motocaina dziękuje świetnym fotografom, którzy zechcieli udostępnić nam swoje zdjęcia. Są to:
Paweł Głowacki pawel.glowacki@me.com
Krzysztof Puziak krzysztof@sp-foto.pl
Wojciech Grzesiak info@wgrzesiak.com

Najnowsze

Chevrolet Orlando – nowy, rodzinny van

Orlando to pierwszy samochód Chevroleta, który pojawi się w europejskim segmencie pojazdów wielofunkcyjnych, rodzinnych vanów. Jest oparty na sedanie Cruze, a zadebiutuje podczas wrześniowego salonu w Paryżu.

Zobaczymy go już 30 września, podczas salonu Mondial de l’Automobile w Paryżu. Ma 7 miejsc dla pasażerów w trzech rzędach i intrygującą stylizację nadwozia. Auto może zostać osadzone na 16-, 17- i 18-calowych obręczach.

Chevrolet Orlando – przód podobny do Captivy może się podobać.
fot. Chevrolet

Dzięki wielu opcjom konfiguracji foteli, Orlando można będzie przekształcić w pojemnego vana do przewożenia ładunków. Samochód ma oferować szeroką gamę pojemników o różnych kształtach i rozmiarach umieszczonych w konsoli głównej, na przednich i tylnych drzwiach, w tylnej przestrzeni załadunkowej, a nawet w dachu. Jednak być może najbardziej pomysłowy jest pojemnik ukryty za przednią deską rozdzielczą urządzenia audio, łatwo dostępny zarówno od strony pasażera, jak i kierowcy – ta przestrzeń ukazuje się po odwróceniu do góry frontu urządzenia audio. Może pomieścić takie przedmioty jak odtwarzacz mp3, okulary przeciwsłoneczne czy portfele. W tym miejscu znajduje się także port USB do naładowania odtwarzacza mp3 lub iPoda podczas podróży. 

Wnętrze samochodu zawiera najnowsze osiągnięcia technologiczne Chevroleta, takie jak inspirowany modelem Corvette podwójny kokpit oraz niebieskie podświetlenia głównej konsoli.

Pod maską Orlando do wyboru będzie jeden z trzech nowych silników Chevroleta: 1.8-litrowy silnik benzynowy o mocy 141 KM lub jeden z dwóch motorów diesla – 2.0-litrowa jednostka o mocy 131 KM lub 163 KM. Klienci będą także mogli wybrać jeden z trzech poziomów wyposażenia z systemem stabilizacji toru jazdy, sześcioma poduszkami powietrznymi i elektrycznymi lusterkami w standardzie we wszystkich wersjach. 

Pełna produkcja Chevroleta Orlando rozpocznie się w październiku, a samochód pojawi się w sprzedaży w Europie na początku 2011 r.

Orlando z tyłu wygląda, jakby miał pomieścić w środku conajmniej Daewoo Tico 😉
fot. Chevrolet
Dołącz do fanów Chevroleta na Facebooku.

Najnowsze