X-raid MINI testy przed Dakarem! – film

Po nieudanej próbie podjęcia walki o najlepsze pozycje podczas ubiegłorocznego Rajdu Dakar, Monster Energy X-raid Team jest zdecydowany stawić czoła wyzwaniom w 2012 roku najlepszy możliwy sposób. Zobaczcie jak przebiegają testy!

 

MINI All4 – Monster Energy X-raid Team.
fot. YT

Intensywne prace nad rozwojem MINI All4 Countryman trawają. Jeśli wierzyć zapisom na multimedialnym póki co wysiłki nie idą na marne , a auto spisuje się całkiem nieźle. Z drugiej strony niezależnie od ilości włożonej pracy, trzeba pamiętać, że Dakar ( który w tym roku odbędzie się w Argentynie, Chile i Peru) jest zawsze wielką niewiadomą, bo na trasie może wydarzyć się wszystko, a na sukces składa się cały szereg czynników w tym po prostu szczęście. Póki co zapraszamy do obejrzenia filmu z testów.

 

Debiut Mini All4 Racing – Dakar 2011.
Gdyby nie błąd kierowcy Guerlaina Chicherita podczas testów, kto wie jakby wyglądała czołówka Rajdu Dakar Agrentina & Chile 2011. Projekt wprowadzenia następcy BMW X3 CC do rajdów Cross Country powstał latem 2009. Dzięki wysiłkowi inżynierów z austryjackiej firmy Magna zajmującej się budową silników diesla dla całej grupy BMW oraz mechanikom Teamu X-raid udało się w 90 dni zbudować od podstaw rajdówkę, która w przyszłości ma pozwolić na walkę o najwyższe lokaty.
Mini to tak naprawdę, krótsza wersja BMW X3 CC, z łatwiejszym dostępem do podzespołów oraz z silnikiem o nieco lepszych osiągach. Aby zwiększyć aerodynamikę auta pochylono przednią szybę w stosunku do fabrycznego Mini, zapewnia to również znacznie większą widoczność. Obniżono też środek ciężkości rajdówki, dzięki czemu auto zostało odpowiednio zbalansowane. W tegorocznej edycji rajdu samochód cały czas znajdował się w pierwszej dziesiątce, a jedynym problemem był układ hamulcowy podczas pierwszego odcinka. Dobrą passę przerwał niestety wypadek, do którego doszło z winy kierowcy, podczas testów, które miały miejsce w tzw. dniu wypoczynku.  Mini All 4 Racing wystartuje w Rajdzie Dakar 2012 z nowym kierowcą.

Najnowsze

Popisowa jazda Hamiltona podczas GP Niemiec

Lewis Hamilton z zespołu McLaren Mercedes odniósł pierwsze i jakże potrzebne dla całego teamu zwycięstwo w GP Niemiec. Obok niego na podium stanęli Alonso oraz Webber. Zabrakło na nim aktualnego mistrza świata - Sebastiana Vettela.

Od samego rana nad torem przetaczały się deszczowe chmury, które nie wróżyły nic dobrego. Około godziny dziewiątej zaczęło padać i kierowcy serii towarzyszących F1 – GP3 i Porsche Super Cup, musieli poradzić sobie z mokrą nawierzchnią na torze Nurburgring. Spodziewano się dalszych opadów, jednak jak to zawsze bywa z rejonie gór Eiffel, pogoda spłatała psikusa wszystkim i raz po raz nad torem świeciło słońce, które próbowało przebić się przez chmury. Kiedy wszyscy odliczali minuty do rozpoczęcia wyścigu i z nadzieją patrzyli w niebo, znów pojawiły się krople deszczu, temperatura spadła o kilka stopni a kierowcy mieli do czynienia z iście jesienną aurą. 

Start i pierwsza faza wyścigu
Kiedy zgasło pięć czerwonych świateł, rewelacyjnie wystartował Lewis Hamilton, który po pierwszym zakręcie był już pierwszy. Zepchnął tym samym Marka Webbera, psującego kolejny start, na drugie miejsce. Dobrym poczatkiem wyścigu popisała się także dwójka z Ferrari. Niestety Massa, który zaciekle atakował czwartego Vettela, nie zmieścił się w nawrocie do pierwszego zakrętu i musiał uznać wyższość nie tylko Niemca, ale i Alonso. Błędu nie ustrzegł się także Fernando, który po zbyt szerokim wejściu w sekwencję dwóch pierwszych zakrętów został wyprzedzony przez Vettela. 

Czy Heidfeld powróci jeszcze do F1?
fot. Pirelli

Jadący na szóstej pozycji Massa, utknął za Nico Rosbergiem, a ponaglający go inżynier wyścigowy (Rob Smedley), próbował za wszelką cenę zmotywować Brazylijczyka: jeżeli nie wyprzedzi Niemca, to zrujnuje sobie cały wyścig. Sztukę wyprzedzania wolniejszego kierowcy pokazał Fernando Alonso, który już na siódmym okrążeniu wyprzedził znacznie wolniej jadącego Sebastiana Vettela. Dramat Niemca rozpoczął się okrążenie później. Nie opanował on bolidu, wjeżdżając tylnym prawym kołem na mokrą jeszcze tarkę, co skończyło się piruetem i stratą około 9 sekund do pierwszej trójki wyścigu. 

Druga faza wyścigu oraz pech Heidfelda
Sprawcą pierwszej żółtej flagi na torze był Nick Heidfeld. Niemiec, który zbyt optymistycznie chciał zaatakować Buemiego, uderzył w bok bolidu Toro Rosso i ze znacznymi uszkodzeniami auta, zakończył wyścig w żwirowej pułapce. Po wyścigu sędziowie orzekli, że winnym całego zajścia jest Szwajcar, jednak jest to dla wielu dość kontrowersyjny werdykt. Szwajcar został ukarany karą przesunięcia o pięć pozycji do tyłu na starcie do kolejnego wyścigu. Dziwić może fakt, że podobna sytuacja miała miejsce podczas GP Kanady, gdzie walczący pomiędzy sobą dwaj kierowcy McLarena nie zostali w żaden sposób ukarani, a kolizja została uznana wtedy za Race Accident (w tłumaczeniu wypadek wyścigowy, który może się zdarzyć).

Ostra walka toczyła się w punktowanej dziesiątce oraz na czele stawki. Felipe Massa uporał się z Nico Rosbergiem, a Mark Webber wykorzystując błąd Hamiltona, wyprzedził go w szykanie prowadzącej na prostą startową. Manewr ten był dość szeroko komentowany po wyścigu, ponieważ Mark zaatakował Anglika w miejscu, gdzie była żółta flaga, a jak mówi regulamin, za tego typu manewry należy się kara. Niestety nie wiemy, czy Australijczyk dostał takową wiadomość przez radio, ale można się tego domyślać, ponieważ Hamilton zaraz przed zakrętem numer jeden odzyskał prowadzenie.

W czasie kiedy Alonso czyhał na najmniejszy błąd prowadzącej dwójki, do boksu zjechał Mark Webber. Hiszpan był już tuż tuż za Hamiltonem, jednak nie doszło do zmiany lidera. Obaj kierowcy jednocześnie zjechali do alei serwisowej. Oba zespoły szybko uporały się ze zmianą opon, a wspomniana dwójka wyjechała za liderującym Massą (który, nie miał na swoim koncie jeszcze pit stopu) oraz za Markiem Webberem. Wicemistrz świata z 2008 roku nie czekał długo i po dwóch okrążeniach także zjechał do boksu. Liderem został Webber.

Rożnica pomiędzy pierwszą trójką wynosiła zaledwie sekundę i każdy z trzech kierowców czekał na najlepszą okazję do ataku. Błędu na torze nie ustrzegł się także siedmiokrotny mistrz świata – Michael Schumacher. Niemiec popełnił taki sam i w tym samym miejscu błąd, co Vettel. Schumacher stracił kontrolę nad bolidem, a powrót na tor kosztował go stratę aż 3 pozycji.

Sutil może być zadowolony z wyniku.
fot. Force India

Sytuacja ustabilizowała się na dwudziestym siódmym okrążeniu, gdzie wszyscy mieli już za sobą pierwszy postój. Ciekawie zaczęło się dziać na trzydziestym kółku. Mark Webber coraz bardziej tracił przyczepność. Australijczyk po raz drugi musiał zawitać w boksie. Okrążenie później zrobił to samo Hamilton, a szybka wymiana pozwoliła wyprzedzić kierowcę Red Bulla. Liderem został wówczas Alonso, który pojawił się okrążenie po Hamiltonie. Szybka akcja mechaników Ferrari sprawiła, że Alonso mógł wygrać ten wyścig. Niestety, Hiszpan popełnił błąd w pierwszym zakręcie i został wyprzedzony przez Hamiltona.

Ciekawa walka toczyła się pomiędzy Buttonem i Rosbergiem. Obaj kierowcy bardzo dzielnie walczyli o swoje lepsze miejsce, jednak Niemiec musiał uznać wyższość Anglika. Pech nie ominął także Buttona. Okrążenie później Jenson musiał wycofać się z wyścigu, przez awarię układu hydraulicznego. W tym samy czasie z wyścigiem pożegnał się Tonio Liuzzi, którego bolid zatrzymał się na końcu alei serwisowej. 

Ostatnie postoje i wygrana Hamiltona
Pierwszym kierowcą, który zdecydował się na założenie mieszanki pośredniej, był Pietrow. Rosjanin zjechał na czterdziestym ósmym okrążeniu, a czasy, które kręcił były gorsze o około sekundy na okrążeniu. Czołówka jak tylko mogła opóźniała zjazd do boksu. Pierwszy z czołówki zjechał lider wyścigu – Lewis Hamilton. Mimo, że mieszanka ogumienia pośrednia według wielu kierowców była wolniejsza, to Hamilton pokazał, że nie jest to wcale prawdą osiągając porównywalne, a nawet lepsze czasy niż na mieszance miękkiej. Kolejnym z czołówki był Alonso, który poganiany przez swojego inżyniera, wyjechał minimalnie za Hamiltonem – ten powrócił na czoło stawki. Warto też tutaj zaznaczyć, że Alonso będąc na teoretycznie szybszej mieszance, tracił, i to sporo, do Hamiltona. Sytuacja w stawce na 5 okrążeń przed metą wyglądała następująco: Hamilton, Alonso i Webber, który po ostatnim postoju wrócił ostatecznie na trzecie miejsce.

Interesująca była także rywalizacja o czwarte miejsce. Jadący na nim Massa, dzielnie bronił się przed Vettelem i obaj, co mogliśmy usłyszeć, byli proszeni o jak najdłuższe pozostanie na torze. Ostateczna walka rozegrała się na ostatnim okrążeniu wyścigu w boksach. Felipe Massa miał przewagę odległości w boksach nad Vettelem, niestety przez ślamazarne ruchy swoich mechaników, musiał się pogodzić z piątą pozycją. W czasie, kiedy oczy niemieckich kibiców były skierowane na walkę Vettela z Massą, Lewis Hamilton minął (po raz pierwszy w tym sezonie) linię mety jako zwycięzca GP. Za nim uplasowali się Alonso, oraz Webber. Vettel musiał się zadowolić się czwartą pozycją – najgorszą w tym sezonie. Dalej uplasowali się Massa, Sutil, który po wyścigu nie krył radości z tego faktu (warto też dodać, że Niemiec wykonał dwa postoje, w przeciwieństwie do kierowców z punktowanej dziesiątki), Rosberg, Schumacher, a punktowaną dziesiątkę uzupełnili Kobayashi i Pietrow. 

Po zakończeniu wyścigu Fernando Alonso został poproszony przez swojego inżyniera o zatrzymanie bolidu, ponieważ w jego samochodzie nie było już praktycznie paliwa. Co prawda Hiszpan mógł dotoczyć się do boksów, ale zostałby wówczas zdyskwalifikowany. A dlaczego? Otóż, po każdym GP z każdego bolidu pobierana jest próbka paliwa, która musi być zgodna z próbką po treningach oraz kwalifikacjach. Dżentelmenem okazał się Mark Webber, który zatrzymał się obok bolidu Ferrari i zabrał Hiszpana. Ta sytuacja przypomniała wielu starszym kibicom historyczną już przejażdżkę Senny oraz Mansella. 

Podsumowując: wygrana Hamiltona była bardzo potrzebna McLarenowi. Po wielu niepowodzeniach, oraz drugiemu z kolei nieukończeniu wyścigu przez Buttona, zespół może teraz na spokojnie zająć się modyfikacją bolidu. Sporym zaskoczeniem jest także forma Ferrari. Alonso po raz kolejny na podium, Massa dzielnie broniący się przed Vettelem, który jak widać nie potrafi sobie poradzić, gdy nie jest na pierwszej pozycji. Gdyby nie błąd Alonso, oraz opieszałość mechaników Ferrari, obaj kierowcy mogli być znacznie wyżej.

Podium Grand Prix Niemiec.
fot. Pirelli

GP Niemiec było na razie ostatnim wyścigiem dla Nicka Heidfelda. Team poinformował, że podczas GP Węgier jego miejsce zajmie Bruno Senna. Czy okaże się lepszy? Czas pokaże.

Do zobaczenia na Hungaroringu, gdzie Motocaina.pl będzie osobiście!

Najnowsze

Webber dominuje kwalifikacje GP Niemiec

Formuła jeden znów wita na niemieckiej ziemi, a w stawce bierze udział sześciu niemieckich kierowców. Mimo to, pierwsze pole startowe, po raz drugi w sezonie, zostaje zdobyte przez Marka Webbera z Red Bull Racing.

 

Pierwszy trening ubiegł w pięknej, słonecznej pogodzie, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Tradycyjnie już początek sesji należał do kierowców słabszych teamów; wszyscy testowali supermiękkie opony. Realizatorzy telewizyjni raczyli nas powtórkami blokowania kół oraz sporadycznych wyjazdów poza tor. 

Trening czyni mistrza
Pierwszy czas osiągnął Nick Heidfeld – 1:38,313. Rezultaty zmieniały się jednak jak w kalejdoskopie. Sporo problemów sprawiło kierowcom dohamowanie do zakrętu nr 1 i 2. Czasy kierowców RBR były o około dwóch sekund gorsze od zajmującego po kilkudziesięciu okrążeniach pierwsze miejsce Hamiltona. Zaskoczeniem była forma teamów Renault oraz Saubera – kierowcy tych zespołów plasowali się w końcówce stawki i nie zanosiło się na poprawę. W końcówce sesji na tor wyjeżdżały zatankowane pod korek bolidy. Wyjątkiem był Alonso, który postanowił pobić czas Vettela. Na trzy minuty przed końcem treningu, na torze znajdowało się 21 kierowców. Sesja zakończyła się wypadnięciem poza tor samochodu Sebastiena Buemi. Szwajcar uślizgnął tył na wejściu do zakrętu nr 5 i wpadł w żwirową pułapkę. Żółte flagi definitywnie ostudziły zapał kierowców. Ostatecznie pierwszy był Alonso, przed dwójką RBR oaz czwartym Massą. 

fot. Pirelli

Po treningu wielu kierowców przyznało, że obawiają się pogody podczas weekendu. „Pogoda w górach Eiffel zawsze była kapryśna” – dorzucił Schumacher.

Podobnie jak o poranku, druga sesja przywitała kierowców słońcem. Warunki tak bardzo zachęciły kierowców do wyjazdu, że już po ośmiu minutach swój czas odnotowało 16 kierowców. Niektórzy z nich mieli jednak problemy z wykonaniem pełnego, czystego kółka. Jednym z nich był Karun Chandhok (zastępujący obecnie Jarno Trullego w teamie Lotus), ślizgający się po całym torze. Także Rubens Barrichello zgłosił problemy dotyczące bolidu. Ricciardo z kolei musiał zatrzymać bolid na poboczu, tracąc w ten sposób cenne minuty drugiej sesji treningowej. Zauważalną walkę o miejsca w tabeli toczyli kierowcy Ferrari oraz RBR, którzy na przemian osiągali najlepsze czasy.

Kierowcy zespołu Renault mimo testowania dwóch nowych rozwiązań układu wydechowego zajmowali nadal odległe pozycje. Wyraźnie było widać, że teamowi zależy głównie na porównywaniu rodzajów ogumienia i obserwacji zachowania opon w zatankowanym bolidzie. Drugą sesję zdominował Webber, który pokonał Alonso i Vettela. Zauważalnie formę poprawił Schumacher, który uplasował się na piątym miejscu, tuż za Massą.

Smaczku i pikanterii tej sesji trenigowej dodali Alonso i Pietrov, którzy w wyścigowym stylu zabawiali publiczność. 

Trzecia sesja treningowa rozpoczęła się pod pochmurnym niebem i w niższej niż poprzednio temperaturze powietrza; zamglone góry Eiffel potwierdziły zapowiedzi Schumachera. Ta część czasówki padła łupem Sebastiana Vettela, który niemal rzutem na taśmę wywalczył pierwszą lokatę z czasem 1:30,916, pokonując Webbera i trzeciego Alonso. Od początku sesji na torze panował ruch, a jedynym pechowcem był Heikki Kovalainen, który ze względu na problemy z układem hydraulicznym musiał spokojnie czekać na koniec pracy swoich inżynierów.

Podczas GP Niemiec zadebiutował nowy kask Nicka Heidfelda, którego malowanie zostało zaprojektowane przez młodą Polkę – pisałyśmy o tym tutaj.  Po wyścigu zostanie on sprzedany przez telewizję RTL, a dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne.

Suche kwalifikacje
Kwalifikacje, pomimo niepewnych informacji pogodowych, przebiegły bezdeszczowo. Po raz drugi w sezonie monotonię wygranych Vettela przerwał Webber, który osiągnął najlepszy czas weekendu i z czasem 1:30,251 pobił pozostałych w stawce.

fot. Red Bull

Do drugiej sesji kwalifikacyjnej nie dostali się kierowcy najsłabszych zespołów: HRT, Virgin oraz Lotus, a siódmym kierowcą, który uzupełnił liczbę odpadających był Kobayashi z zespołu Sauber.

Podczas drugiej części czasówki emocjonująca walka toczyła się o miejsca 8-10, pomiędzy: Sutilem, Heidfeldem, di Restą, Schumacherem oraz Pietrowem. 

Tymczasem ostatnia część kwalifikacji to był absolutny popis Webbera. Australijczyk, po raz drugi w tym sezonie, pokonał Vettela, a żeby tego było mało, Niemiec musiał pogodzić się dopiero z trzecim czasem. Drugi w parze z Webberem z pierwszej linii startowej wystartuje Lewis Hamilton. Vettel nie będzie miał łatwego zadania. Tuż obok niego ustawi się Fernando Alonso, a plecami będzie miał Massę w parze z Rosbergiem. Później kolejno uplasowali się Button z Sutilem oraz Pietrow z Schumacherem. 

Strefa DRS będzie się znajdowała po zakręcie nr 12, aż do szykany Veedol, którą projektował sam mistrz – Michael Schumacher. Pecha w ten weekend ma Sebastien Buemi, który po kwalifikacjach został zdyskwalifikowany za złamanie regulaminu o niezgodności próbek paliwa. Jeżeli team nie złoży apelacji, która zostanie pozytywnie rozpatrzona, Szwajcar wyruszy z ostatniego miejsca. 

Czy góry Eiffel spłatają psikusa i nad torem znów rozpęta się ulewa, jak w sezonie 2007? Wszystkiego dowiemy się już jutro podczas wyścigu. Zapowiada się niesamowita walka.

Najnowsze

Najszybszy motocyklista na świecie?!

Nowy rekord prędkości na motocyklu uzyskał Bill Warner. Łamiąc barierę 500 km/h.

fot. archiwum Billa Warnera

Ponad dekadę temu Suzuki GSX1300R Hayabusa była oceniana, jako najszybszy seryjnie produkowany motocykl na świecie. Wówczas maksymalna prędkość 312 km/h była uznawana za astronomiczną, lecz dla jednego motocyklisty – Billa Warnera to było za mało.

Jego celem było osiągnięcie 300 mph, czyli w przybliżeniu 483 km/h, lecz jego niebieska strzała zaskoczyła go samego, gdyż rozpędził swoją Hayabuse do 502 km/h!

Bill stał się pierwszym człowiekiem, który „na” motocyklu przekroczył prędkość 500 km/h. Oczywiście rekord ten został wcześniej uzyskany przez streamlinery, które przypominają zamknięte kapsuły kosmiczne z dwoma kołami. Dlatego tym bardziej jesteśmy pełni podziwu za dokonanie tego czynu przez Warnera oraz jego 1000 konne Suzuki.

 

Zapraszamy do obejrzenia relacji:

Najnowsze

Więcej mocy w Harleyach 2012

Harley-Davidson odkrył rąbek tajemnicy o nowościach, jakie nas czekają w sezonie 2012.

fot. Harley-Davidson

W motocyklach Softail i Touring oferowanych przez amerykańskiego producenta zostaną zastosowane silniki Twin Cam 103. Ta jednostka napędowa ma generować moment obrotowy do 134Nm, co według danych stanowi wzrost mocy o 6% w stosunku do poprzednich modeli.

W 2012 roku mają się odbyć również dwie premiery. Pierwsza modelu Dyna Switchback oraz druga specjalnej edycji V-Roda 10th Anniversary Edition, który celebrować będzie swoją dekadę na rynku. Jego głównym atutem będzie wyjątkowe malowanie Brilliant Silver Perl. Natomiast motocykl Harley-Davidson Dyna Switchback ma stać się uniwersalnym klasykiem, który w kilka sekund z motocykla turystycznego przekształcimy w miejski, dzięki możliwości błyskawicznego zdjęcia szyby oraz sakw.

Seria motocykli CVO (Custom Vehicle Operations) zostanie wzbogacona o odświeżone cztery modele: Road Glide, który zostanie wyposażony w nawigację oraz zestaw audio. H-D Softail Convertible będzie również posiadał system audio w tym motocyklu nie zabraknie także ABSu oraz tempomat. Kolejne dwa modele z rodziny CVO Street Glide oraz Ultra Classic Electra Glide, będą jak zwykle swoich użytkowników rozpieszczać wygodą, godną rasowych krążowników.

 

Najnowsze