X-Games – Złoto dla Błażusiaka! – film

Los Angeles, noc z niedzieli (31 lipca) na poniedziałek (1 sierpnia) po raz pierwszy w historii Endurocross było częścią X - Games (olimpiady sportów ekstremalnych). Wygrał ją Polak Tadeusz Błażusiak, Mistrz Świata, Mistrz Ameryki, Mistrz Europy i pięciokrotny zwycięzca Erzbergrodeo.

Taddy Błażusiak uchonorowany podczas X- Games.
fot. RedBull

W Los Angeles wystąpili wszyscy najlepsi – Geoff Aaron, Mike Brown, Destry Abbott, Justin Soule, Colton Haaker. Ich pasjonującą walkę można było śledzić „live” na kanale ESPN America. Śledząc relację można było się przekonać o ogromnej popularności naszego mistrza. Realizatorzy i komentatorzy jemu poświęcali najwięcej uwagi. Wywiady, skróty z jego startów i akcji mrożących krew w żyłach.
Nowością był fakt, że przesiadł się z dwusuwa na czterosuwa EXC-F 350.

– Mieliśmy kilka końcowych testów i jestem bardzo zadowolony z nowej maszyny – dodał mistrz. – jest to naprawdę doskonały motocykl. Pierwsza runda jest zawsze stresująca, a tym bardziej, gdy odbywa się podczas X-Games. Z pewnością będą to wyjątkowe zawody i jestem bardzo zadowolony, że mogę być ich częścią. To jest ogromny „kop” dla enduro.

Organizatorzy nie oszczędzali zawodników, przygotowali tor usłany przeróżnymi przeszkodami, zbudowanymi z pni drzew, opon, luźno rozrzuconych kamieni i pociętych kawałków drewna. Był też basen z wodą i pniakiem, który należało przeskoczyć. Zawodnicy startowali z platformy, jakieś dwa piętra od głównego placu zmagań. Zaraz po jej opuszczeniu był ostry zakręt w prawo. Tutaj było najwięcej kolizji.

Zawodnicy mieli do pokonania sześć okrążeń w kwalifikacjach i osiem okrążeń w finale. W pierwszej

Mistrz w akcji.
fot. RedBull

rundzie zawodnicy podzieleni zostali na trzy grupy. Pierwszy wyścig wygrał Geoff Aaron (USA), a w drugim najszybszy był Kevin Rookstool (USA). Tadeusz Błażusiak wystąpił w trzecim. Polak został zablokowany w pierwszym wirażu i nim się pozbierał przed nim jechało już sześciu kierowców. Ostro rozpoczął pogoń, ale na jednej z przeszkód zaliczył wywrotkę i spadł na ósmą pozycję. Prowadzący od startu Miki Brown na przedostatniej przeszkodzie miał również wywrotkę i został wyprzedzony przez dwóch zawodników. Ci z kolei na ostatniej przeszkodzie przed metą również się rozłożyli i Brown pierwszy minął linię mety. Polak był trzeci.
W wyścigu LCQ ( wyścig ostatniej szansy – dwa biegi, z których dwóch zawodników kwalifikowało się do finału) Tadeusz już nie dał się zablokować. Po zjeździe z platformy, był pierwszy w wirażu. Miał tylko jedno potknięcie w kamienistym sektorze. Zahaczył podnóżkiem o głaz, przy którym był zwrot o 180 stopni. Tylko na chwilę prowadzenie objął Jacob Argubright. Polak szybko go wyprzedził i z każdym okrążeniem zwiększał przewagę.

W finale zawodnicy mieli do pokonania 8 okrążeń. Błażusiak zablokowany w pierwszym wirażu pierwsze okrążenie pokonywał na szóstej pozycji. Prowadził Rookstool z Brownem. Na trzecim okrążeniu Polak był czwarty i przez dwie kolejne pętle toczył niesamowitą walkę z Brownem, łokieć w łokieć. Prowadził Aaron, który na szóstym okrążeniu zaklinował się w głazach ukrytych za pniakiem drzewa. Polak objął prowadzenie i niezagrożony minął linię mety.
Jak to robisz, że tak szybko pokonujesz przeszkody? – zaraz za metą zapytała go reporterka ESPN America. – Muszę zobaczyć w telewizji – padła odpowiedź – gdyż decyzje podejmuję w ułamku sekundy i w pewnym sensie automatycznie. Trochę zajęło mi czasu, by wedrzeć się do finału, ale jestem niezmiernie szczęśliwy.

    Wyniki X-Games Enduro X 2011

    1. Tadeusz Błażusiak (Polska) – 546,439
    2. Mike Brown (USA) – 560,93
    3. Justin Soule (USA) – 573,448
    4. Joakim Ljunggren (Szwecja) – 581,829
    5. Geoff Aaron (USA) – 588,979
    6. Destroy Abbot (USA) – 592,518

 

Najnowsze

Gdzie diabeł nie może tam Husaberga poślij?!?

Marka Husaberg zaprezentowała nowe modele na rok 2012. Szykuje się wiele godzin szaleństwa w terenie?

fot. Husaberg

Szwedzka marka Husaberg specjalizująca się w produkcji motocykli przeznaczonych do offroadowych ścieżek oraz bezdroży stworzyła klip prezentujący swoje najnowsze modele jednośladów przeznaczonych do terenów, gdzie większość motocykli mówi STOP.

Producent ten w tym materiale przedstawia możliwości modelu TE 125. Relacja tego modelu ceny, do jakości może zaskoczyć mile wielu miłośników „brudasowej” miłości. Poza tym wszystkie modele prezentowane są w nowym malowaniu niebiesko-żółtym przypominającym barwy narodowe Szwecji.

Ciekawostką jest fakt, że bak w tych motocyklach jest przezroczysty, dzięki czemu w bardzo szybki sposób możemy zorientować się ile nam jeszcze paliwa zostało do szaleństw w terenie. Do tego Husaberg dostarcza nam w pełni regulowane tylne zawieszenie oraz opatentowany przez tą markę rozrusznik elektryczny.

Gama modeli Husaberg 2012:

 

Najnowsze

Joanna Wojtyńska w wywiadzie dla Motocaina.pl

24-letnia Joanna Wojtyńska zarażona miłością do sportów motorowych przez brata. Od ponad roku zawodowo ściga się na gokartach. Zobaczcie co powiedziała Motocainie podczas półfinału KLR 2011 na torze w Szymanowie, gdzie podczas eliminacji uzyskała drugi czas.

Asia Wojtyńska podczas półfinału Kia Lotos Race 2011.
fot. Katarzyna Welik

Asia znajdujemy się na podwarszawskim torze gokartowym. Jesteś jedną z dwóch kobiet, które startują w dzisiejszym półfinale KLR, powiedz od jak dawna jeździsz na gokartach i skąd w ogóle pomysł, aby zacząć uprawiać tę dyscyplinę sportu motorowego:

– Ogólnie motoryzacją interesuję się od dawna. W 2006 roku zrobiłam prawo jazdy na samochód, ale za nim to nastąpiło doszłam do wniosku, że gokarty to jedna z niewielu możliwie dostępnych dyscyplin. Z drugiej strony o tym, że jeżdżę zawodowo sprawił przypadek, ponieważ tak naprawdę odkąd sama zaczęłam pracować na torze kartingowym zaczęłam trenować i traktować moje starty na poważnie, chociaż nie zawsze uda mi się zdobyć jakieś rewelacyjne wyniki.

Czyli wynika z tego, że gokarty to teraz całe twoje życie?

– W sumie tak, zarówno praca jak i pasja, którą staram się pielęgnować i rozwijać. Ostatnio nawet wpadł mi do głowy pomysł, aby sprawdzić się na wyczynowych gokartach. Więc tak naprawdę 90 % mojego życia kręci się wokół kartingu.

Rodzice to pochwalają?

– Początkowo było to dla nich zdziwieniem, ponieważ

Joanna Wojtyńska
fot. Katarzyna Welik

moi rodzice to typowi „kanapowce”, stąd też moja pasja do sportów motorowych nie wzięła się z domu.  Ale już od dłuższego czasu wiedzieli, że mam pewne marzenia związane z motoryzacją i jak to z reguły bywa początkowo ich nie pochwalali. Teraz mogę powiedzieć, że mama się nieco przekonała i zawsze cieszy się z każdego mojego sukcesu.

 

Z czego Ty jesteś najbardziej dumna?

– Cieszę się, że udało mi się dojść dosyć wysoko w zawodach Rad Bulla, ale najbardziej cieszy mnie to kiedy powiem kolokwialnie „klepię 90 procent facetów” na torze oczywiście.

Ale wynika to z tego, że miałaś jakieś przykre doświadczenia?

– Może, nie aż tak, że przykre, ale faktem jest, że za każdym razem jak wsiadam do gokarta słysze ” o kobieta”. I bardzo miło jest potem kiedy po zakończonym wyścigu ten sam facet mówi ” kobieta mnie bije”. Cieszy mnie to, bo pokazuje, że babki nie są jednak takie najgorsze. Wiadmo, że może nie we wszystkich dziedzinach można być najlepszym, ale nie jest to zależne od płci.

A zdarza Ci się mylić lewą z prawą?

– Raczej nie, a jeśli już to bardzo rzadko :).

Jak oceniasz półfinały KIA Lotos Race 2011?

– Mam wrażenie, chociaż nie chcę narzekać, że impreza jest średnio przygotowana pod deszcz. Na nasze nieszczęście jeździliśmy na slikach, co znacznie utrudniało nam poruszanie po torze. Ale jestem zadowolona, po wygranych zawodach na swoim torze, przyjechałam tutaj dla zabawy i cieszę się, że mogłam nabrać tutaj nowego doświadczenia, bo dotychczas jeździłam po śliskiej, ale mało po mokrej nawierzchni i fajnie jest zobaczyć i poczuć różnicę w zachowaniu gokarta.

Co było dla Ciebie motorem napędowym, żeby wziąć udział akurat w tej imprezie?

– Przede wszystkim chciałam dostać się do finału, ponieważ byłaby to dla mnie ogromna szansa na rozwinięcie kariery w sporcie motorowym. Jest bardzo mało imprez, które dają taką możliwość.

Konkurencja była silna?

– Szczerze mówiąc mam wrażenie, że to była niezła ruletka ponieważ poziom wydaje się być wyrównany.  Jeśli chodzi o kobiety. To muszę powiedzieć, że moja konkurentka Monika Mazur, z którą startowałam podczas zawodów Red Bull As w Karcie jeździ całkiem nieźle. Myślę, że dziewczyny które startowały w KLR w niczym nie ustępują startującym tutaj panom.

Prywatnie kto jeździ lepiej Ty czy twój partner?

– Muszę przyznać, że to on mnie uczył jeździć na gokartach, ale chyba przyszedł czas kiedy uczeń przerósł mistrza. Myślę, że w kartingu teraz jestem od niego lepsza, jeśli chodzi o prowadzenie samochodu na co dzień trzeba przyznać, że czasami  prowadzi lepiej ode mnie, ale myślę, że to tylko kwestia czasu.

Jeździsz w szpilkach?

– Osobiście nie jeżdżę. Chociaż uważam, że nie jest to najbezpieczniejsze, ale jeśli ktoś potrafi to już jego wybór.

Masz jakiś wymarzony samochód?

– Obecnie jeżdżę Hondą Civic i póki co w zupełności mi to wystarcza. Mam za to w planach przesiąść się na jednoślad, bo już od 2 lata noszę się z zamiarem zrobienia prawka na motocykl .

Wracając do sportów motorowych, gdzie widzisz się za 5 lub 10 lat?

– Ciężko powiedzieć. Żyję z dnia na dzień i nie wybiegam tak daleko w przyszłość. To co wiem na pewno, to to, że chce być związana ze sportem motorowym.  Powoli przymierzam się do startu w KJS-ach, ponieważ chciałabym się sprawdzić. Jeśli okazało by się, że się sprawdzam, pewnie przyjdzie czas na starty w rajdach.

Czyli jednak rajdy, a nie F1, a podobno jesteś wielką fanką Jensona Buttona?

– Od kiedy zainteresowałam się F1, rzeczywiście kibicuję Buttonowi. Ten zawodnik imponuje mi swoim sportowym zacięciem i umiejętnościami. Może nie jest liderem, ale tym bardziej podziwiam w nim skrupulatne dążenie do określonego celu.

Marzy Ci się wyjazd na F1?

– Szczerze? Tylko jeśli miałabym zasiąść w bolidzie. Jeśli chodzi o oglądanie wyścigów zdecydowanie bardziej wole kibicować przed telewizorem, bo wtedy w przeciwieństwie do bycia na miejscu widzę bolidy przez cały czas, a nie tylko ułamek sekundy.

A co byś powiedziała kobietom, które chciałby sprawdzić się w sporcie motorowym, ale nie mają odwagi lub po prostu nie wiedzą od czego zacząć?

– Przede wszystkim trzeba się odważyć. Metodą małych kroczków. Przyjść na tor, wsiąść do gokarta. Absolutnie nie przejmować się opiniami mężczyzn, że kobieta sobie nie poradzi lub że nie jest to miejsce dla niej.  Poza tym, sprawdzić czy rzeczywiście sprawia to danej osobie radość, a jeśli tak to na spokojnie zacząć uczyć się techniki. Później to już tylko trzeba ćwiczyć, próbować startować w zawodach i cieszyć się nawet z porażki, bo każdy start jest nowym doświadczeniem.

 

Najnowsze

Być konkurencją dla Loeba – czyli wywiad z Moniką Mazur

18 latka z Tarnowa, zakochana w kartingu, marzy o dostaniu się do WRC. Monika Mazur jedyna ze startujących w finale warszawskiego finału Red Bull As w Karcie kobieta, tym razem podczas KLR 2011 miała mniej szczęścia. O swoich wrażeniach i planach na przyszłość opowiedziała Motocainie.

Monika Mazur
fot. Katarzyna Welik

Monika masz zaledwie 18 lat, a jeździsz już od 3 lat, jakie były twoje początki?

– Od dziecka interesowały mnie samochody i motoryzacja. Kiedy usłyszałam, że w Tarnowie- moim rodzinnym mieście- jest tor pomyślałam czemu by nie spróbować.  Pojechałam, spodobało mi się i od tej pory jeżdżę.

Samochodem również?

– Zbliżają się moje 18 urodziny, dlatego jest to czas najwyższy żebym zrobiła prawo jazdy i w końcu mogła jeździć również samochodem.

Rozumiem, że prezent na urodziny już wybrany?

– Marzy mi się Mazda 323F, o czym informowałam już rodziców. Oni co prawda twierdzą, że na swój pierwszy samochód powinnam uzbierać sama, ale kto wie,  ostatecznie 18 ma się tylko raz w życiu.

Widzę, że rodzice nie mają z Tobą lekko, a co mówią na zamiłowanie do kartingu?

– Oczywiście sport do najtańszych nie należy, ale nawet ich uda mi się czasem wyciągnąć na tor. Poza tym bardzo wpiera mnie tata, który zawsze jeździ ze mną na wszystkie zawody sportów motorowych.

Podkreśliłaś, „sportów motorowych” mam rozumieć, że masz jeszcze jakąś inną pasję?

– Tak. Uprawiam strzelectwo sportowe.

Z nieoficjalnych informacji wiem, że na strzeleckich zgrupowaniach nudzić się nie można, muszę więc zapytać, jakbyś miała wybrać pomiędzy strzelectwem, a sportem motorowym, co byś wybrała?

– Zdecydowanie karting, a w przyszłości rajdy?

Czyli masz już plany na przyszłość?

– Zdecydowanie tak. W przyszłości chciałabym spróbować swoich sił w KJS-ach, a potem w zależności od sytuacji i możliwości chciałabym trafić do rajdówki. Mam nadzieję, że uda mi się zwrócić uwagę sponsorów i dzięki nim będę miała możliwość się zrealizować.

Znajdujemy się na torze w Szymanowie podczas KLR 2011, jak ocenisz trudność torów?

Monika Mazur trenuje również strzelectwo sportowe.
fot. z archiwum Moniki Mazur

– Pierwszy etap był dla mnie bardzo łatwy, ponieważ znałam tor bardzo dobrze i miałam na nim dobre czasy. Tutaj jest trochę gorzej. Po pierwsze tor poznałam dopiero na dzień przed wyścigiem, a po drugie pogoda jest po prostu fatalna.  Ja dotąd nie miałam doświadczenia w jeździe po mokrej nawierzchni i przyznam, że to sprawia mi największy problem. Ogólnie tor mi się podoba, a jeśli chodzi o zawody słysząc, że jest pod Warszawą spodziewałam się większej liczby kibiców, ale zdaje sobie sprawę, że w takich dniach tylko pasjonaci wychodzą z domów.

A jest jakiś fragment toru, który stanowi dla Ciebie wyzwanie?

– Najtrudniej jest wjechać z zewnętrznego toru do hali, ponieważ gokart nie łapie przyczepności, dlatego trzeba bardzo uważać , bo nawet lekkie naciśnięcie gazu powoduje, że tył pojazdu ucieka.

Jak oceniasz swoją konkurencję?

– Poziom jest ogólnie wyrównany, natomiast przyjeżdżając tutaj obawiałam się osób z Warszawy, bo one lepiej ode mnie znały tor. Poza tym obawiałam się Asi Wojtyńskiej, która miała świetny czas podczas eliminacji. Poza tym widziałam ją na zawodach RedBulla, stąd wiedziałam, że całkiem nieźle sobie radzi.

 

Półfinałowe okrążenie KLR 2011 na powarszawskim torze.
fot. Katarzyna Welik

Zabrakło dwóch miejsc, żeby powalczyć o dostanie się do finału, jesteś rozczarowana?

– Startowałam z szóstej pozycji więc odległej, na początku było bardzo ciasno. Na krótko udało mi się wyprzedzić zawodnika przede mną, jednak on nie dał za wygraną i bardzo szybko się odegrał. Po tym jak stawka się przerzedziła rozciągając po całym torze, starałam się dochodzić zawodników przede mną i bezproblemowo udało mi się wyprzedzić jednego z nich. W wyniku popełnienia błędu przez kolejnego zawodnika zyskałam kolejną pozycję. Do uzyskania trzeciej pozycji zabrakło mi około 2 okrążeń. Szkoda, że zabrakło mi tych dwóch pozycji, aby dostać dofinału półfinałów, ale cóż i tak jestem z siebie bardzo zadowolona bo nie popełniłam żadnego błędu. Nigdy nie jeździłam po mokrej nawierzchni, a naprawdę warunki na torze były ciężkie. Szczerze mówiąc dla mnie był to horror, ponieważ woda stała na torze. Śmiało mogę powiedzieć, że jak do tej pory było to najgorszych 10 okrążeń. Ale powtarzam, że jestem zadowolona. Zabrakło mi szczęścia, bo tak naprawdę przegrałam z pogodą. Poza tym jest to dla

Tomek Kuchar przekazuje swoje uwagi po półfinałowych okrążeniach na torze w Szymanach.
fot. Katarzyna Welik

mnie ogromne doświadczenie, więc nie ma tego złego…  Jeśli tylko będę miała okazje za rok spróbuje ponownie powalczyć o finał.

A kto twoim zdaniem jeździ lepiej kobiety, czy mężczyźni?

Są różne opinie, ja osobiście uważam, że płeć nie odgrywa żądnego znaczenia. Może jedynie wagaprzemawia na rzecz kobiet – oczywiście jeśli chodzi o karting, ale poza tym wszystko zależy od indywidualnych umiejętności.

 

 

 

Monika podczas konkursu Red Bull As w Karcie, gdzie jako jedyna kobieta stanęła do rywalizacji z 11 mężczyzn w warszawskim finale.
fot. RedBull

Twoje największe osiągnięcie to:

Zakwalifikowanie się do warszawskiego finału Red Bull As w Karcie. Tam też dopadł mnie pech, bo wylosowałam gokarta, w którym wcześniej zgłoszono usterkę. No i niestety kiedy na starcie wcisnęłam gaz, a pojazd się nie ruszył już wiedziałam, że nie jest dobrze. Cudem udało mi się dotrzeć do szóstej pozycji, ale ogólnie dla mnie było już po zawodach.

Jest jakaś impreza, w której wiesz, że bardzo chciałabyś wystartować w przyszłości?

– Chciałabym wystartować w WRC.

Czyli chcesz być konkurencją dla Loeba?

– Na przykład 🙂

Monika Mazur KLR 2011.
fot. Katarzyna Welik

 

Jesteś w stanie przekazać jakąś receptę na sukces dla kobiet, które chciałyby spróbować swoich sił?

– Po porostu trzeba do tego podejść na luzie.  Początkowo potraktować to jako zabawę, wspólny wypad z przyjaciółmi. Jak zasiądą za sterami albo poczują, że to jest to albo nie. Nie zależnie od wyniku rywalizacja na torze daje bardzo dużo zabawy, więc na pewno nie będzie to stracony czas.

 

Najnowsze

Deszczowe półfinały KIA Lotos Race 2011

Sobotnia aura znacznie zwiększyła poziom trudności zawodów KLR. Odbywająca się na powarszawskim torze kartingowym szósta eliminacja zakończyła fazę kartingowych zmagań uczestników imprezy i zamknęła listę kandydatów do zwycięstwa i rywalizacji o pucharową Kia Picanto Race.

W Szymanowie pod Warszawą niemal 40 uczestnikom towarzyszyła deszczowa aura wysoko podnosząca poprzeczkę w tych zawodach. Trzeba było wykazać się doskonałą techniką jazdy, stalowymi nerwami i szybkością, by na halowo-zewnętrznym torze zapewnić sobie jak najlepszą pozycję na starcie do kolejnych biegów. Wśród uczestników startowały dwie kobiety 24 letnia Joanna Wojtyńska oraz 18 letnia Monika Mazur.

Jadąca z numerem 4 Monika Mazur walczyła do ostatniego okrążenia!
fot. KIA

– Startowałam z szóstej pozycji więc odległej, na początku było bardzo ciasno. Na krótko udało mi się wyprzedzić zawodnika przede mną, jednak on nie dał za wygraną i bardzo szybko się odegrał. Po tym jak stawka się przerzedziła rozciągając po całym torze, starałam się dochodzić zawodników przede mną i bezproblemowo udało mi się wyprzedzić jednego z nich. W wyniku popełnienia błędu przez kolejnego zawodnika zyskałam kolejną pozycję. Do uzyskania trzeciej pozycji zabrakło mi około 2 okrążeń. Szkoda, że zabrakło mi tych dwóch pozycji, aby dostać do finału półfinałów, ale cóż i tak jestem z siebie bardzo zadowolona bo nie popełniłam żadnego błędu. Nigdy nie jeździłam po mokrej nawierzchni, a naprawdę warunki na torze były ciężkie. Szczerze mówiąc dla mnie był to horror, ponieważ woda stała na torze. Śmiało mogę powiedzieć, że jak do tej pory było to najgorszych 10 okrążeń. Ale powtarzam, że jestem zadowolona. Zabrakło mi szczęścia, bo tak naprawdę przegrałam z pogodą. Poza tym jest to dla mnie ogromne doświadczenie, więc nie ma tego złego…  Jeśli tylko będę miała okazje za rok spróbuje ponownie powalczyć o finał – powiedziała po zawodach Monika.

Dla Asi Wojtyńskiej runda w Szymanowie była świetną zabawą i kolejną okazją do szkolenia umiejętności.
fot. Katarzyna Welik

Asia miała mniej szczęścia, ponieważ odpadła w czasówce.

– Mam wrażenie, chociaż nie chcę narzekać, że impreza jest średnio przygotowana pod deszcz. Na nasze nieszczęście jeździliśmy na slikach, co znacznie utrudniało nam poruszanie po torze. Ale jestem zadowolona, po wygranych zawodach na swoim torze, przyjechałam tutaj dla zabawy i cieszę się, że mogłam nabrać nowego doświadczenia, bo dotychczas jeździłam po śliskiej, ale mało po mokrej nawierzchni i fajnie jest zobaczyć i poczuć różnicę w zachowaniu gokarta – dodała Asia.

Zwycięzka trójka Kia Lotos Race 2011
fot. Katarzyna Welik

Na torze mimo niepogody najlepsi okazali się Maciej Walczak, Daniel Romańczuk i Jacek Góździewski, którzy uzupełnili zestaw finalistów konkursu Kia Lotos Race 2011, po warszawskiej rundzie na torze Kart Arena. Szósta eliminacja kończąca fazę kartingowych zmagań uczestników imprezy zamknęła listę kandydatów do zwycięstwa i rywalizacji o pucharową Kia Picanto Race.

Deszczowe spotkanie na Kart Arenie było trzecim w cyklu sześciu rund, rozgrywanym przy takiej pogodzie. Wcześniej uczestnicy projektu musieli zmierzyć się z trudnymi warunkami w Koszalinie i Zielonej Górze. Na torach w Radomiu, Opolu i Lublinie dopisywało im słońce.

Mimo deszczowej aury zawodnicy Kia Lotos Race 2011 zawsze mogli liczyć na wsparcie Klaudii Podkalickiej.
fot. Katarzyna Welik

Od początku projektu w szranki na stronie www.kialotosrace.pl stanęło ponad 12 000 młodych osób, które przeszły testy koordynacji wzrokowo-ruchowej, językowe i wiedzy o sportach motorowych. Ponad 1 200 z nich jeździło potem na ponad 20 torach w całej Polsce. Teraz finałowa grupa trafi na 10-dniowy kurs do ośrodka doskonalenia jazdy „Rallyland”, prowadzonego przez Tomasza Kuchara. Pod okiem wykwalifikowanych instruktorów przejdą wszechstronne szkolenie obejmujące m.in. techniki jazdy samochodem, naukę wyścigowej jazdy prowadzoną m.in. przez Jakuba Golca, poznają procedury i przepisy zawodów, odbędą treningi kondycyjne pod okiem Mariusza Cieślińskiego – mistrza świata Muay Thai, zapoznają się z prawnymi zawiłościami umów sponsorskich oraz poznają tajniki medialnych prezentacji. Niebagatelne znaczenie w szkoleniu będą miały kwestie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w czym wspiera projekt KLR 2011 Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Finałowy wyścig KLR 2011 w Szymanach pod Warszawą.
fot. Katarzyna Welik

Podczas ostatniej rundy kwalifikacyjnej organizator przyznał także dwie „dzikie karty”, dla wyróżniających się zawodników, którzy nie wywalczyli miejsc w finałowej ekipie. Otrzymały je dwie uczestniczki projektu – Amelia Ryppa z Opola i Katarzyna Małkowska ze Złotowa. Obie panie wykazały się dużą wolą walki i nieprzeciętnymi umiejętnościami, podczas zawodów zdominowanych przez płeć męską. To one zatem uzupełnią grupę która powalczy od 15 do 25 sierpnia o pucharowe Picanto.

Dopiero teraz Kasia Małkowska stanie przed wielkim wyzwaniem. Trzymamy kciuki, aby w Rallylandzie pokazała na co ją stać!
fot. KIA

– Impreza bardzo mi się podobała, wszystko było „dopięte na ostatni guzik”. Organizatorzy zapewnili nam doskonałą opiekę medyczną oraz catering. Przeżycia są niesamowite! Może to zabrzmi śmiesznie, ale najbardziej stresującą dla mnie sytuacją, był pierwszy wywiad przed kamerą. Sama jazda pomimo rywalizacji, była dla mnie wielką przyjemnością. Prawdziwa „walka” zaczęła się w finale, o którym nawet nie myślałam. Teraz wiem, jak przykre jest zajęcie 4-go miejsca – a 3-cie było tak blisko. Wyróżnienie „dzika kartą” jest dla mnie wielką niespodzianką i szansą na zdobycie nowych umiejętności. Po otrzymaniu wiadomości o tym wyróżnieniu chciało mi się śpiewać i tańczyć z radości. Dziękuję za tą szanse i postaram się nie zawieść – skomentowała Kasia Małkowska.

 

Na zawodach zawsze panowała rodzinna atmosfera….
fot. Katarzyna Welik
Gościnny i jak zwykle uśmiechnięty Tomasz Kuchar.
fot. KIA

– Aż boję się tego, z czym będziemy musieli zmierzyć się w Rallylandzie”, dodał dyrektor sportowy KLR 2011 Tomasz Kuchar – Mamy tu grono niezwykle utalentowanych, młodych ludzi, którzy swoją przyszłość widzą przez pryzmat sportów motorowych. Stoi przed nami niezwykle trudne zadanie wyłonienia tego najlepszego z najlepszych. To, co mogłem zobaczyć podczas kolejnych eliminacji bardzo mnie cieszy, ale wiem, że będziemy musieli dać z siebie wszystko i wycisnąć z nich esencję, by znaleźć zwycięzcę. To fenomenalny projekt, a odzew ze strony uczestników nie pozostawia wątpliwości. Mamy w Polsce świetny narybek młodzieży do wyścigów i rajdów. Muszą tylko dostać swoją szansę.

…a zawodnikom kibicowali dosłownie wszyscy 🙂
fot. Katarzyna Welik

Kartingowa droga do finału okazała się zatem być odpowiednim kluczem do znalezienia właściwych ludzi, chcących rozpocząć swoją karierę w sportach motorowych, podnosić swoją wiedzę i umiejętności, oraz dbających o bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Uczestnicy KIA Lotos Race 2011 na torze kartingowym w Szymanowie.
fot. KIA

Tym kwestiom będzie przecież podporządkowane finałowe szkolenie w „Rallylandzie”. To tam niezależne jury wyłoni tego (lub tą) najlepszego i najszybszego. Młody talent, który już w przyszłym roku po raz pierwszy poczuje wyścigowy smak zwycięstwa i gorycz porażki. Usłyszy zatrzaskującą się zapinkę pasów, poprawi balaklawę i rękawice tuż przed startem patrząc uważnie w miarowo zapalające się czerwone światła na sygnalizatorze. A później wciśnie gaz realizując swoje największe marzenie – bycia kierowcą wyścigowym….

Przeczytaj też:

fot Joanna Wojtyńska w wywiadzie dla Motocaina.pl

24-letnia Joanna Wojtyńska zarażona miłością do sportów motorowych przez brata. Od ponad roku zawodowo ściga się na gokartach. Zobaczcie co powiedziała Motocainie podczas półfinału KLR 2011 na torze w Szymanowie, gdzie podczas eliminacji uzyskała drugi czas.

fot Być konkurencją dla Loeba – czyli wywiad z Moniką Mazur

18 latka z Tarnowa, zakochana w kartingu, marzy o dostaniu się do WRC. Monika Mazur jedyna ze startujących w finale warszawskiego finału Red Bull As w Karcie kobieta, tym razem podczas KLR 2011 miała mniej szczęścia. O swoich wrażeniach i planach na przyszłość opowiedziała Motocainie.

fot Wywiad z finalistką KLR 2011 Amelią Ryppa

Ma 16 lat i już pokazała na co ją stać. Jej umiejętności dostrzegli organizatorzy KLR 2011, dzięki czemu ma szansę, aby jej sportowa kariera nabrała tempa. O swoich zainteresowaniach i pasjach opowiedziala Motocainie.

 

fot Katarzyna Małkowska – II finalistka KLR – wywiad

Przyszła Pani stomatolog, która od dziecka zafascynowana jest motoryzacją i …tańcem. Jako druga kobieta doceniona przez organizatorów KLR 2011 będzie miała szanase powalczyć w finale. W specjalnym wywiadzie dla Motocainy – Katarzyna Małkowska.

Najnowsze