Wystawa Motocykli i Skuterów 2013 w Warszawie – relacja

04 marca 2013
78
Tegoroczne warszawskie targi dla bardzo wielu odwiedzających były pewnego rodzaju rozczarowaniem.

Wystawa rozpoczęła się w piątek i już od tego dnia można się było spotkać z niezbyt pochlebnymi opiniami na temat tego, co można zobaczyć w halach MT Polska. Odwiedzający liczyli na motocyklowe święto, obejrzenie nowości jednośladowych, czy to tych dużych, czy tych małych. Zamiast tego dostali cień świetności targów i długą listę nieobecnych.

Pierwsze wrażenie ratowało tylko dobre rozstawienie stoisk. Tym razem nie zobaczyliśmy wielkiej pustej przestrzeni z tirem Grandysa gdzieś z boku, jak kilka lat temu. Po przejściu przez hale jednak widać było, że spora ilość miejsca przy ścianach po prostu nie została wykorzystana. Zwiększyła się powierzchnia przeznaczona na gastronomię, stał spory Outlet Intermotors i to jakoś wypełniło braki w wystawcach.

Kogo zabrakło

Mocno zawiedzeni byli fani japońskich marek. Tradycyjnie (jako importer) nie wystawiło się Kawasaki. Fani czuli się też rozczarowani nieobecnością Hondy. Ta marka przedstawiła na sezon 2013 sporo nowości, w tym bardzo oczekiwane, powracające motocykle o pojemności 500 ccm. Niestety żadnej z tych maszyn nie mieliśmy szansy zobaczyć na warszawskiej wystawie. Yamaha  i Suzuki wystawiły się natomiast tylko przez dealerów. Stoiska były małe i bardzo łatwo było przejść koło nich nawet ich nie  dostrzegając. Po prostu kilka motocykli i zero fajerwerków.

Nieobecny na wystawie był także amerykański gigant, czyli Harley-Davidson. W zeszłym roku stoisko HD było bardzo pozytywnie odebrane i szkoda, że w tym sezonie zabrakło tych maszyn. Szczególnie, że ciekawie było by zobaczyć nowości z Ameryki w malowaniu hard candy oraz hostessy w stylu pin up.

fot. Jan Zagrodzki, janzagrodzki.com

Kto rozdawał karty

Bardzo obszerne i pełne motocykli stoisko zaprezentowało, już chyba tradycyjnie, BMW. Podczas targów oprócz znanych modeli marki można było bliżej przyjrzeć się kolejnej generacji flagowego modelu R 1200 GS. Przypomnijmy, że na rok 2013 motocykl otrzymał nowy, chłodzony cieczą silnik, solidną garść elektroniki i stylistyczny lifting. Jak twierdzi samo BMW, GS zaskakuje łatwością prowadzenia oraz swoimi możliwościami. Podobno ABS w maszynie sprawuje się nadzwyczaj dobrze, ale oczywiście tego aspektu nie można było sprawdzić podczas wystawy. Nie zabrakło również modelu F 800 GT. Ta maszyna rzeczywiście już na pierwszy rzut oka zachęca do tego by usiąść na siodle i pojechać gdzieś w siną dal.  Na stoisku BMW zabrakło natomiast modelu HP4. Jak nam wyjaśniono, do Polski ma trafić zaledwie 10 sztuk tych jednośladów i są one już sprzedane. Taka popularność tego modelu zaskoczyła chyba nawet samych Bawarczyków.

Bogate stoisku przedstawił także Triumph. Tu dumnie na podwyższeniu prezentował się model Explorer XC, oczywiście w towarzystwie ładnej hostessy. Ten motocykl wraz ze swoim bratem, „zwykłym” Explorerem, ma spore szanse zabrać trochę klientów BMW. Nie zabrakło również biało-niebieskiej Daytony 675, Street Tripla, a także znanych już modeli angielskiego producenta.  Ciekawostką były przygotowane do stuntu, wyjątkowo kolorowe maszyny Triumph Stunt Team, które przyciągały zwiedzających.

Tuż koło Triumpha rozlokowało się bijące po oczach czerwienią stoisko Ducati. Włosi na ten sezon mają sporo nowości, kuszących designem prosto z Italii, ale z drugiej strony odstraszających swoją ceną. No cóż, zakup Ducati nie jest tani, za to radość z posiadania – bezcenna. Na podwyższeniach stały 1199 Panigale, Monster Anniversary, Multistrada 1200 S Granturismo i Hyperstrada. Tuż obok swoje miejsce znalazł przygotowany do wyścigów model 1199 Panigale oraz biało-czerwony Diavel.

Nieco na uboczu jednej z hal rozlokował się również KTM. Pomarańczowi skupili się na prezentacji 1190 Adventure oraz rodziny Duke, w tym nowości jaką jest model 390 Duke. Charakterystyczna stylistyka, niskie siodło, do tego nietypowa pojemność czyni z tego motocykla wyjątkowo ciekawy model do jazdy po mieście. Osobiście byłabym bardzo zadowolona z takiej maszyny w garażu do codziennego przemieszczania się. Oczywiście KTM słynie z maszyn offroadowych i takie też można było zobaczyć na warszawskiej wystawie.

Ciekawostką było pojawienie się Victory. Przypomnijmy, że marka świętuje w tym roku swoje 15-lecie i być może dlatego w końcu zaprezentowała się na wystawie. Wielkie cruisery o ciekawej stylistyce przyciągały spojrzenia, chociaż szczerze trzeba stwierdzić, że jest to propozycja tylko dla niektórych motocyklistek. Maszyny są mało poręczne i dość ciężkie, jednak – jeżeli czujecie się na siłach - jest to marka, którą warto się zainteresować.

fot. Jan Zagrodzki, janzagrodzki.com

Także miłośniczki skuterów i ogólnie mniejszych pojemności miały co zobaczyć, chociaż wybór był zdecydowanie mniejszy niż chociażby rok temu. Tu też widać braki w wystawcach. Mniej było chińskich naśladowców, ale też zabrakło znanych marek produkujących małe jednoślady. Bogate i jak zwykle obszerne stoiska zaprezentowały natomiast Romet i Junak, ale to chyba nieco za mało, by sprostać wymaganiom odwiedzających wystawę.

Akcesoria

Dość przytłaczające stoisko zaprezentował Outlet Intermotors. Bardzo nas cieszy, że markowe rzeczy motocyklowe można kupić w niższych cenach, ale dla wielu odwiedzających pomysł takiego „wystawiania się” przypominał raczej bazar motocyklowy, a nie targi. Zresztą tuż obok stało już czysto bazarowe stoisko z pseudo motocyklowymi koszulkami.

Na szczęście inne marki postanowiły pokazać się w bardziej odpowiedni w tych okolicznościach, tradycyjny sposób. Na wystawie zobaczyliśmy stoisko Shoei, gdzie prezentowano dwa nowe modele kasków: GT-Air i J-Cruise. Oprócz tego podczas wystawy można było zobaczyć to, co już znamy z oferty producenta oraz oddać swój kask Shoei na bezpłatny serwis.

Ciekawie było na stoisku Spidi. Ciężarówka ze specjalnie przygotowaną naczepą na hali robiła odpowiednie wrażenie i zachęcała do zobaczenia nowości marki. Tuż obok swoją ofertę prezentowała Rukka i Schuberth, chociaż trzeba zauważyć, że nie była ona tak dobrze wyeksponowana jak rok temu.

Bardzo kolorowe i przyciągające spojrzenia stoisko miało Tucano Urbano. Koce, mufki i inne gadżety na skutery przedłużające sezon motocyklowy nie są nowością na naszym rynku, ale dopiero teraz zyskują nowych fanów.

Warto też wspomnieć o stoisku marki Shima. Mimo tego, że było ono małe, to jednak producent rękawiczek upchnął na nim sporo modeli. Szczególnie zainteresowały nas nowe damskie wzory przeznaczone przede wszystkim do turystyki motocyklowej. Ciekawe jeżeli chodzi o wygląd i przemyślane technicznie rękawiczki mogą w nadchodzącym sezonie zainteresować sporo motocyklistek.

Nie zabrakło również marek proponujących części motocyklowe, chociaż tych też było mniej niż w latach ubiegłych.

Podsumowanie

To, co zobaczyliśmy na targach motocyklowych w Warszawie, jest co najmniej niepokojące. Wydaje się, że z roku na rok wystawa jest mniejsza, bardziej szara i cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem wystawców. Ciężko jest mieć jednak o to pretensje. To, co dzieje się na halach targowych, jest jasnym odzwierciedleniem sytuacji w branży. Sprzedaż jednośladów spada, zatem wielu importerów nie decyduje się na spory wydatek, jakim są targi. Importerzy wychodzą z założenia, że osoby naprawdę zainteresowane kupnem motocykla zawsze mogą zobaczyć wymarzoną maszynę bezpośrednio w salonie sprzedaży.

W związku z tą sytuacją już od jakiegoś czasu podnoszą się pytania o sensowność organizowania takiej imprezy jak OWMiS. Moim zdaniem jednak wystawa tak wrosła w naszą motocyklową rzeczywistość, że ciężko byłoby się bez niej obejść i szkoda byłoby z niej rezygnować. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak czekać na polepszenie się sytuacji w branży i oby kolejne motocyklowe targi w Warszawie w końcu były lepsze od poprzednich.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!